piątek, 16 września 2011

Polską rządzą komuniści i tajni współpracownicy SB

Historia zmian we współczesnej Polsce jawnie rozpoczęła się od dwóch fal strajków w maju i sierpniu 1988 roku. Druga z nich została uśmierzona przez zaproszenie do negocjacji, skierowane przez ministra spraw wewnętrznych generała Czesława Kiszczaka, w l. 1945-79 (z dwiema krótkimi przerwami) żołnierza komunistycznego kontrwywiadu wojskowego. Poufne spotkania miedzy przedstawicielami reżymu komunistycznego a przedstawicielami "strony społecznej" odbywały się w miejscowości Magdalenka koło Warszawy, w obiekcie należącym do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Podczas publicznej debaty telewizyjnej (30 listopada 1988 r.) z przywódcą pro-reżymowego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Alfredem Miodowiczem przywódca ciągle formalnie nielegalnego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" Lech Wałęsa zadeklarował z góry, że "Solidarność" będzie zupełnie innym związkiem, niż była przed stanem wojennym, który w grudniu 1981 r. przerwał jej legalne istnienie, że wejdą do niej zupełnie nowi ludzie i będzie gotowa do akceptowania wielkich wyrzeczeń.

Celem spotkań w Magdalence było przygotowanie obrad konferencji okrągłego stołu, których uwiarygodnieniu służyła przejściowo okazywana niechęć władz do zaproszenia na te obrady dwóch znanych długoletnich więźniów politycznych Jacka Kuronia i Adama Michnika. Konferencja trwała od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 r., wszyscy jej uczestnicy przybyli tam na zaproszenie ministra spraw wewnętrznych. W rzeczywistości proces przemian został zaprojektowany przez reżym komunistyczny. Koncepcję procesu (sformułowaną już 3 stycznia 1981 r. przez Jerzego Urbana w poufnym liście do ówczesnego I sekretarza KC PZPR, Stanisława Kani, opublikowanym w tygodniku "Polityka" z 22 lipca 1989 r.) wypracował w środkowych latach osiemdziesiątych tzw. "zespół trzech" złożony z: gen. Władysława Pożogi (wiceministra spraw wewnętrznych, kierującego wywiadem i kontrwywiadem cywilnym), Stanisława Cioska (członka Biura Politycznego KC PZPR) i Jerzego Urbana, rzecznika rządu.

Przy okrągłym stole wynegocjowano nie tylko ponowną rejestrację NSZZ "Solidarność", ale także pewne zmiany ustrojowe. Jeszcze w kwietniu 1989 r. Sejm uchwalił zmianę konstytucji PRL, a po 10 dniach Sąd Najwyższy ponownie zarejestrował "Solidarność". Rozpoczęła się kampania wyborcza do tzw. kontraktowych wyborów, w których rywalizacji poddano 35% mandatów w Sejmie, czyli 161 mandatów poselskich, i 100% mającego na nowo powstać Senatu, czyli 100 mandatów senatorskich.

Spośród 299 mandatów poselskich, zastrzeżonych w myśl nowej ordynacji wyborczej (uchwalonej razem ze zmianą konstytucji) dla dotychczasowej tzw. "koalicji rządowej" (pod nazwą "Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego", skupiającej partię komunistyczną oraz kilka tzw. stronnictw sojuszniczych), 35 miało być obsadzonych z tzw. listy krajowej (czyli poddanych głosowaniu na terenie całej Polski). W pośpiechu nie przewidziano, jak te mandaty miałyby zostać obsadzone w razie odrzucenia kandydatów PRON przez wyborców. Pomiędzy pierwszą a drugą turami wyborów (4 i 18 czerwca) okazało się, że 33 spośród tych 35 mandatów pozostało nie obsadzonych. Zmieniono jednak reguły gry w czasie jej trwania przy akceptacji ("pacta sunt servanda") Bronisława Geremka, jednego z czołowych negocjatorów przy okrągłym stole w imieniu "strony społecznej": Rada Państwa dokonała zmiany ordynacji wyborczej. Emocje w tym czasie dotyczyły także przyszłej obsady mającego zostać przywróconym stanowiska prezydenta: sugestii rzecznika rządu min. Jerzego Urbana, jakoby uzgodniono, że prezydentem będzie gen. Wojciech Jaruzelski, zaprzeczał Janusz Onyszkiewicz, rzecznik prasowy strony "opozycyjno-solidarnościowej". Za prezydenturą Jaruzelskiego opowiadali się także Amerykanie: ambasador USA w Warszawie (w czerwcu namawiał w ambasadzie grupę posłów OKP do oddania głosów nieważnych) i odwiedzający Polskę prezydent USA (w lipcu). Jaruzelski ― jako jedyny kandydat ― 19 lipca 1989 r. został "wybrany" 270 głosami uczestników Zgromadzenia Narodowego (Sejmu i Senatu obradujących wspólnie). Oddano 7 głosów nieważnych, 233 przeciw, 34 wstrzymujących się, 15 posłów i senatorów było nieobecnych. Gdyby głosów było 269, to (przy ilości obecnych na sali) nie zostałby wybrany. Do takiego wyniku przyczynili się także niektórzy członkowie Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, zwanego "drużyną Wałęsy", niektórzy poprzez nieobecność (Paweł Chrupek, Adela Dankowska, Marek Jurek, Lech Kozaczko, Jerzy Pietkiewicz, Maria Stępniak, Henryk Wujec, Zdzisław Nowicki, Krzysztof Pawłowski, Mieczysław Ustasiak i Andrzej Szczepkowski ― ten ostatni z przyczyn losowych), niektórzy poprzez wstrzymanie się od głosu lub oddanie głosów nieważnych (Andrzej Wielowiejski, Wiktor Kulerski, Andrzej Miłkowski, Aleksander Paszyński, Andrzej Stelmachowski, Stanisław Stomma i Witold Trzeciakowski), a jeden także (sen. Stanisław Bernatowicz) przez głosowanie za tą kandydaturą.

Tymczasem trwały przygotowania do sformowania nowego rządu. Na początku lipca 1989 r. w "Gazecie Wyborczej" (też powstałej na mocy uzgodnień przy okrągłym stole) ukazał się artykuł jej redaktora naczelnego (wtedy także posła z OKP) Adama Michnika pt. "Wasz prezydent nasz premier" , ta koncepcja (prezydent komunista, premier opozycjonista) została mu zasugerowana przez ludzi ancien régime'u. Gen. Jaruzelski był za powołaniem "wielkiej koalicji" czyli dokooptowaniem OKP do dotychczasowej koalicji rządowej. Koalicja taka powstała, jednak ogłoszono, że w jej skład poza OKP (161 posłów) wchodzą tylko dwa kluby poselskie, reprezentujące dotychczasowe tzw. "stronnictwa sojusznicze", od ponad 40 lat współpracujące z partią komunistyczną, tj. Zjednoczone Stronnictwo Ludowe (76 posłów) i Stronnictwo Demokratyczne (27 posłów). Dzięki rekomendacji Lecha Wałęsy prez. Jaruzelski desygnował na stanowisko premiera Tadeusza Mazowieckiego (jeszcze kilka tygodni wcześniej przeciwnego takiej koncepcji). Mazowiecki 24 sierpnia 1989 r. podczas głosowania w Sejmie otrzymał poparcie 378 posłów. W dwa dni później odbył w obecności min. Kiszczaka spotkanie z gen. Władimirem Kriuczkowem, przewodniczącym sowieckiego KGB. W dniu 12 września dla zaproponowanego przez siebie rządu Mazowiecki uzyskał poparcie jeszcze większe: 402 głosy. Wyniki obu głosowań znacznie przekraczały łączną liczebność (264 głosy) trzech klubów poselskich, składających się na jawną koalicję rządową. Stosownie do tego w składzie nowego rządu znaleźli się nie tylko dwaj byli (Jacek Kuroń i Leszek Balcerowicz), ale także czterej aktualni (gen. Czesław Kiszczak, gen. Florian Siwicki, Marcin Święcicki i Franciszek Wielądek) członkowie PZPR. Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy komunistycznej Służby Bezpieczeństwa w ekipie Mazowieckiego: Jan Janowski, wicepremier (pseud. "Janek"), Witold Trzeciakowski, członek Rady Ministrów, (pseud. "Savoy"), Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych (pseud. "Kosk"), Jan Majewski, podsekretarz stanu w MSZ (pseud. "Michalik"), Wojciech Misiąg, podsekretarz stanu w Min. Finansów (pseud. "Jacek"), Andrzej Podsiadło, podsekretarz stanu w Min. Finansów. (pseud. "Bułgar"), Janusz Sawicki, wiceminister finansów (agent, następnie oficer wywiadu wojskowego), Michał Jagiełło, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Sztuki (pseud. "Jot"), Małgorzata Niezabitowska, rzecznik rządu. (pseud. "Nowak").

Nowy minister finansów i wicepremier Leszek Balcerowicz (w l. 1978-80 adiunkt w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR, w 1982 r. komisaryczny zarządca Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, zawieszonego w stanie wojennym) przygotował "program dostosowawczy" mający zreformować gospodarkę. Zarys tego programu został zasugerowany w Warszawie (22 sierpnia 1989 r.) przez amerykańskiego ekonomistę Jeffreya Sachsa. Formalnym wyrazem "programu dostosowawczego" był pakiet 10 ustaw uchwalonych 29 grudnia 1989 r., wchodzących w życie z początkiem 1990 r. (28 grudnia po raz kolejny zmieniono konstytucję PRL, przywracając nazwę i herb państwa z czasów II Rzeczypospolitej.) Jednym z elementów tego programu było ustanowienie na czas nieokreślony sztywnego kursu dolara: 9500 złotych. Dostęp do (tajnej) informacji, jak długo ten kurs będzie obowiązywał, dawał szansę na spekulację walutową na wielka skalę, kosztem polskiego społeczeństwa. Ponadto rozporządzenie rządu z dnia 12 stycznia 1990 r. umożliwiło dokonywanie przez następne kilka miesięcy spekulacji na tzw. "rublu transferowym", dającej 609% czystego zysku (tzw. "afera rublowa", która wyrządziła Polsce szkodę w wysokości nie mniejszej niż 1,5 mld dolarów).

W kwietniu 1990 r. w kilka dni po uchwaleniu ustawy, rozwiązującej Służbę Bezpieczeństwa i ustanawiającej w jej miejsce Urząd Ochrony Państwa, "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że jej redaktor naczelny Adam Michnik przegląda dokumenty w archiwum MSW. W tej kwerendzie w okresie od 12 kwietnia do 27 czerwca uczestniczyły cztery osoby (poza posłem Michnikiem: prof. Andrzej Ajnenkiel, prof. Jerzy Holzer i prof. Bogdan Kroll). Dwu spośród czterech członków komisji było zarejestrowanych jako TW SB. Wkrótce potem Lech Wałęsa przywódca NSZZ "Solidarność" na wiecu zaczął mówić o "wojnie na górze". 28 kwietnia 1990 r. Adam Michnik wygłosił emocjonalne przemówienie sprzeciwiając pomysłowi upaństwowienia majątku byłej PZPR (skutecznie! ― przy poparciu posłów Jacka Kuronia i Adama Michnika utrzymano emerytury specjalne dla funkcjonariuszy komunistycznych tajnych służb). Opinia publiczna odnosiła wrażenie, że przywódca "Solidarności" ― wbrew premierowi ― chce rzeczywistej dekomunizacji.

Gen. Jaruzelski, "wybrany" na kadencję 1989-1995, pod naciskiem społecznym zadeklarował gotowość rezygnacji. O miejsce po nim w pierwszych w dziejach Polski powszechnych wyborach prezydenckich rywalizowało 6 kandydatów, z czego tylko trzej liczyli się naprawdę. Trzecim poza Mazowieckim i Wałęsą był nie znany wcześniej prawie nikomu Polak z Kanady, Stanisław Tymiński. Wałęsie zwolennicy Mazowieckiego zarzucali antysemityzm. Tymiński zarzucił Mazowieckiemu zdradę narodową. Minister spraw wewnętrznych w rządzie Mazowieckiego (Krzysztof Kozłowski) straszył Tymińskiego zdemaskowaniem jako człowieka o podejrzanych (jakoby libijsko-sowieckich) powiązaniach (po wyborach odwołano to, powołując się na pomyłkę komputera). Z kolei Tymiński, pokonawszy (23,1%) w pierwszej turze (25 listopada 1990 r.) Mazowieckiego (18,%), straszył Wałęsę (40%) posiadaniem materiałów kompromitujących przeciwko niemu. turami wyborów. W drugiej turze (9 grudnia) Wałęsa (74,2%) zwyciężył Tymińskiego (25,8%). Pierwszym ambasadorem, z którym jeszcze w grudniu 1990 r., po swym zaprzysiężeniu, spotkał się (i to bez świadków spoza Belwederu) prez. Wałęsa, był sowiecki ambasador Jurij Kaszlew.
Mazowiecki, rozgoryczony przegraną, zrezygnował z funkcji premiera pełnionej przezeń w okresie od 24 sierpnia 1989 do 14 grudnia 1990 r.
Na miejsce Mazowieckiego nowy prezydent desygnował Jana Krzysztofa Bieleckiego. Pierwotnie proponował to stanowisko mec. Janowi Olszewskiemu, jednak Wałęsa ― wbrew swoim obietnicom przedwyborczym ― chciał, aby nadal ministrem finansów był Leszek Balcerowicz, na co nie godził się mec. Olszewski. Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie Bieleckiego: Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych (pseud. "Kosk"), Jan Majewski, podsekretarz stanu w MSZ (pseud. "Michalik"), Andrzej Podsiadło, podsekretarz stanu w Min. Finansów. (pseud. "Bułgar"), Wojciech Misiąg, podsekretarz stanu w Min. Finansów (pseud. "Jacek"), Andrzej Olechowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą (pseud. "Must"), Michał Boni, minister pracy i polityki socjalnej (pseud. "Znak"), Dariusz Ledworowski, minister współpracy gospodarczej z zagranicą (pseud. "Ledwor").

Za czasów urzędowania premiera Bieleckiego (4 stycznia ― 5 grudnia 1991 r.) nastąpiła ― wtedy nieudana ― próba zdemaskowania afery FOZZ (Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego). Pracownik Najwyższej Izby Kontroli, Michał Tadeusz Falzmann, który wykrył sprzeniewierzenie pieniędzy publicznych na wielką skalę w FOZZ, informował o tym swoich służbowych przełożonych, a następnie (pisemnie) ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, prezydenta, premiera, marszałka sejmu, odbył także rozmowę z pracownikami kancelarii prezydenta, Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi oraz, w czerwcu 1991 r., bardzo dramatyczną ― z premierem Bieleckim i ministrem Balcerowiczem. W miesiąc później 18 lipca 1991 r. 37-letni zdrowy Falzmann nieoczekiwanie zmarł jakoby na serce (przedtem otrzymywał anonimowe telefoniczne pogróżki). 7 października 1991 w dziwnym wypadku samochodowym, dzień przed wystąpieniem sejmowym na temat FOZZ, zginął prof. Walerian Pańko, prezes NIK od 23 maja 1991 r.

Według raportu Wydziału Studiów MSW z maja 1992 r. dla premiera Jana F. Olszewskiego dyrektor FOZZ Grzegorz Żemek był w PRL tajnym współpracownikiem wywiadu wojskowego, a prezes Rady Nadzorczej FOZZ, wiceminister Janusz Sawicki (u ministra Balcerowicza), najpierw był tajnym współpracownikiem, a następnie kadrowym pracownikiem tegoż wywiadu. Inny członek tej Rady, prezes NBP Grzegorz Wójtowicz, był tajnym współpracownikiem wywiadu MSW. Wg jednej z notatek służbowych Falzmanna z kwietnia 1991 r. istotną rolę w tej aferze pełniła także firma "Universal" i jej właściciel Dariusz Tytus Przywieczerski (obecnie poszukiwany listem gończym), określony tam jako "rezydent KGB". Ten sam raport ostrzegał przed ryzykiem dla państwa, płynącym z faktu zatrudnienia wielu byłych funkcjonariuszy komunistycznych służb w prywatnych firmach ochroniarskich i detektywistycznych.

Nazajutrz po zgonie Falzmanna (bez związku z tym faktem) Senat podjął uchwałę lustracyjną, której skutkiem było skontrolowanie przez ministra spraw wewnętrznych Andrzeja Milczanowskiego, kto spośród posłów i senatorów był konfidentem Służby Bezpieczeństwa i kontrwywiadu wojskowego PRL. Wynik tej kontroli (odnoszący się do nowego składu izb parlamentu, wybranego w jesieni 1991 r.) stał się znany pod nazwą "listy Milczanowskiego", gdy po niespełna trzech latach przeciekł do prasy (zawiera nazwiska 11 senatorów oraz 49 posłanek i posłów, a więc nieco ponad 10% składu obu izb parlamentu).

W dniu 27 października 1991 r. odbyły się pierwsze w pełni wolne wybory parlamentarne z następującymi wynikami: Unia Demokratyczna (partia Tadeusza Mazowieckiego, powstała po jego odejściu z funkcji premiera) 12,3%/62 mandaty, Sojusz Lewicy Demokratycznej (d. PZPR) 12%/60, Wyborcza Akcja Katolicka (głównie: Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe) 8,7%/49, Porozumienie Obywatelskie Centrum (głównie: Porozumienie Centrum) 8,7%/44, Polskie Stronnictwo Ludowe ― Sojusz Programowy (d. ZSL) 8,7%/48, Konfederacja Polski Niepodległej 7,5%/46, Kongres Liberalno-Demokratyczny 7,5%/37, Polskie Stronnictwo Ludowe ― Porozumienie Ludowe (partia powstała wskutek przejęcia kontroli nad PSL przez Waldemara Pawlaka i innych zwolenników d. ZSL) 5,5%/28, NSZZ "Solidarność" 5%/27, Polska Partia Przyjaciół Piwa 3,3%/16, Chrześcijańska Demokracja 2,4%,5, Unia Polityki Realnej (partia konserwatywno-liberalna) 2,3%/3, Solidarność Pracy (lewica post-solidarnościowa) 2%/4, Stronnictwo Demokratyczne 1,4%/1, Mniejszość Niemiecka 1,2%/7 i inni.

23 grudnia 1991 r. został powołany rząd mec. Jana Ferdynanda Olszewskiego, który dwa dni wcześniej w exposé zapowiedział "początek końca komunizmu w Polsce". Antoni Macierewicz, już jako kandydat na ministra spraw wewnętrznych, budził sprzeciw wielu polityków, gdyż był zwolennikiem lustracji. Rząd Olszewskiego, odszedłszy od programu Balcerowicza, spowodował pierwsze po 1989 roku zahamowanie spadku produkcji. Wszczął także rokowania o przyjęcie Polski do NATO. Jan Olszewski jako premier okazał się jednak także podatny na naciski w sprawach personalnych: co prawda, nie powołał na ministra finansów Leszka Balcerowicza, lecz Karola Lutkowskiego, ale po jego rezygnacji Międzynarodowy Fundusz Walutowy wymógł na premierze, aby ministrem finansów został Andrzej Olechowski („Must”). Rząd Olszewskiego był skonfliktowany z prezydentem Wałęsą.

Dwie partie opozycyjne (Polskie Stronnictwo Ludowe i Unia Demokratyczna) już od 9 maja projektowały nowy rząd z przywódca PSL Waldemarem Pawlakiem jako premierem. Kulminacja konfliktu między premierem a prezydentem nastąpiła 22 maja 1992 r. podczas wizyty prez. Wałęsy w Moskwie, gdzie prez. Wałęsa podpisywał z prez. Jelcynem polsko-rosyjski traktat o przyjaźni i współpracy. Szyfrogram premiera Olszewskiego do przebywającego w Moskwie prezydenta Wałęsy przypominał, że rząd nie zgadza się na (zamierzone przez Wałęsę) odstąpienie od punktu siódmego tej umowy, w myśl którego nie mogłyby w b. bazach sowieckich w Polsce powstawać polsko-rosyjskie spółki. Cztery dni później prez. Wałęsa wycofał swoje poparcie dla rządu.

28 maja Sejm nieoczekiwanie z inicjatywy posła Janusza Korwin-Mikkego, lidera Unia Polityki Realnej, podjął uchwałę lustracyjną, zobowiązującą ministra spraw wewnętrznych do przedstawienia Sejmowi w terminie do 6 czerwca informacji o tym, kto w składzie obu izb parlamentu, rządzie i kancelarii prezydenta zaliczał się do konfidentów komunistycznych tajnych służb. Tego dnia Henryk Wujec i Władysław Frasyniuk z UD zarzucili A. Macierewiczowi ugodę z Kiszczakiem w latach 80., a Piotrowi Naimskiemu, szefowi UOP, złożenie deklaracji lojalności po powrocie z Zachodu. Po dwóch dniach Unia Demokratyczna zgłosiła wniosek o odwołanie rządu Olszewskiego. Minister Macierewicz dostarczył Sejmowi informacje 4 czerwca 1992 r., w znacznej mierze zbieżne z powstałą wcześniej "listą Milczanowskiego". Tzw. "lista Macierewicza" liczy 66 nazwisk, w tym 40 posłów i 10 senatorów (w tym jednak np. nikogo z PC i UPR). Największą sensacją w niej była informacja o współpracy (w l. 1970-76) Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa.
  • Lech Wałęsa był agentem SB o numerze ewidencyjnym 12535 zarejestrowanym 29 XII 1970 jako tajny współpracownik "Bolek" i zwerbowanym prawdopodobnie 19 XII 1970 na zasadzie dobrowolności przez kpt. SB Edwarda Graczyka. Wyrejestrowano go z ewidencji operacyjnej SB 19 VI 1976 z powodu "niechęci do współpracy".
  • "Bolek" przekazywał SB m.in. informacje o nastrojach na wydziale W-4 stoczni, okolicznościach podpalenia siedziby PZPR w Gdańsku, o odszkodowaniach za grudzień 1970 r, o próbie zakłócenia pochodu 1 maja w 1971 r. Ponadto identyfikował na filmie uczestników protestu grudniowego.
  • "Bolek" donosił także na kolegów z pracy. Łącznie donosy objęły co najmniej 24 osoby, a przede wszystkim Józefa Szyllera. W rezultacie ofiary donosów były w rozmaity sposób prześladowane i szykanowane.
  • "Bolek" kontaktował się z trzema oficerami SB – kpt. Edwardem Graczykiem, kpt. Henrykiem Rapaczyńskim i kpt. Zenonem Ratkiewiczem. W spotkaniu kontrolnym z "Bolkiem" wziął również udział kpt. Czesław Wojtalik. Donosy przekazywane były także za pośrednictwem rezydenta SB na terenie Stoczni Gdańskiej kpt. Józefa Dąbka.
  • "Bolek" był oceniany pozytywnie przez funkcjonariuszy SB. Zwracano uwagę na jego punktualność, zdyscyplinowanie, chęć współpracy, skrupulatność, pomysłowość i zaangażowanie. Wykonywał zadania operacyjne także w trakcie choroby.
  • Zachowana dokumentacja dotycząca działalności TW "Bolek" jest na tyle skąpa, że nie pozwala na całościowy opis i ocenę jego aktywności.
  • W latach 70. gdańska SB miała czterech agentów o kryptonimie "Bolek", ale tylko jeden z nich mieszkał w Gdańsku i pracował w Stoczni Gdańskiej
  • W latach 1980-1981 Wałęsa utrzymywał poufne kontakty z władzami komunistycznymi, m.in. spotykał się skrycie z wiceministrem Spraw Wewnętrznych Adamem Krzysztoporskim.
  • Podczas internowania Wałęsy w stanie wojennym zainicjowano działania operacyjne, których celem było skompromitowanie go ujawnieniem współpracy z SB w oczach podziemia oraz świata zachodniego (tak by nie dostał pokojowej Nagrody Nobla).
  • W latach 90. z pomocą m.in. szefa MSW Andrzeja Milczanowskiego, zgromadzona na temat TW "Bolka" dokumentacja SB została dwukrotnie wypożyczona do Kancelarii Prezydenta i zdekompletowana przez Lecha Wałęsę.
  • W latach 90. zarzuty wobec Andrzeja Milczanowskiego, Jerzego Koniecznego i Gromosława Czempińskiego dotyczące utraty dokumentów dotyczących sprawy TW "Bolka" (zarzuty zgodne z art. 262 d.kk) zostały prawomocnym postanowieniem umorzone. Działanie to było podyktowanie zmianami w prawie karnym.
  • W latach 1992-1995 w miejsce niektórych oryginalnych dokumentów dotyczących sprawy TW "Bolka" pojawiły się fałszywki.
  • Komplet informacji na temat agenturalnej przeszłości osób publicznych w Polsce dziś znajduje się zapewne tylko w jednym miejscu. Nie w Warszawie, bo tu znaczną część zniszczono, a w Moskwie. Najprawdopodobniej tam właśnie znajduje się oryginalna teczka "Bolka".

A to pozostałe osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie Olszewskiego: Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych (pseud. "Kosk"), Jan Majewski, podsekretarz stanu w MSZ (pseud. "Michalik"), Aleksander Krzymiński, podsekretarza stanu w MSZ (pseud. "Alek", "Henryk"), Andrzej Olechowski, minister finansów (pseud. "Must"), Andrzej Podsiadło, podsekretarz stanu w Min. Finansów. (pseud. "Bułgar"), Wojciech Misiąg, podsekretarz stanu w Min. Finansów (pseud. "Jacek"), Andrzej Siciński, minister kultury i sztuki (pseud. "Sotos"), Jan Komornicki, podsekretarz stanu w min. ochrony środowiska (pseud. "Nałęcz"), Michał Jagiełło, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Sztuki (pseud. "Jot"), Jacek Stankiewicz, sekretarz stanu w URM (TW "Jacek").W nocy z 4 na 5 czerwca rząd Olszewskiego został przez Sejm odwołany (273 głosami, przeciw głosował 119 posłów, wstrzymało się 33), na premiera został powołany Waldemar Pawlak (za tą kandydaturą głosowało 261 posłów, przeciwko 149 wstrzymało się 7 posłów).

Wkrótce potem środki przekazu przeciwne lustracji oskarżały ekipę Olszewskiego o zamiar dokonania zbrojnego przewrotu przy użyciu Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych podległych MSW (jakoby Olszewski miał zostać prezydentem, a Macierewicz premierem), jednak te oskarżenia po latach w postępowaniu sądowym nie ostały się.

Premier Waldemar Pawlak nie sformował rządu (5.06-10.07.1992). Udało się to Hannie Suchockiej, pierwszej kobiecie będącej premierem w Polsce (10.07.1992-18.10.1993), wspieranej przez Unię Demokratyczną i Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie Suchockiej: Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych (pseud. "Kosk"), Robert Mroziewicz, podsekretarz stanu w MSZ, Andrzej Byrt, wiceminister współpracy gospodarczej z zagranicą, Wojciech Misiąg, podsekretarz stanu w Min. Finansów (pseud. "Jacek"), Jan Komornicki, podsekretarz stanu w min. ochrony środowiska (pseud. "Nałęcz"), Michał Jagiełło, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Sztuki (pseud. "Jot"). W czasie funkcjonowania tego rządu na podstawie tzw. instrukcji 0015/92 funkcjonariusze UOP (zespół pułkownika Jana Lesiaka z dawnej SB) rozpoczęli inwigilowanie centroprawicowych partii antywałęsowskich w celu ich dezintegracji.

Votum nieufności uchwalone przeciwko temu rządowi przez Sejm wiosną 1993 roku z inicjatywy posłów NSZZ "Solidarność" spowodowało rozwiązanie Sejmu przez prez. Wałęsę i przedterminowe wybory parlamentarne 19 września 1993 r. (w dwa dni po zakończeniu ewakuacji b. Armii Czerwonej z obszaru Polski). Wyniki wyborów: Sojusz Lewicy Demokratycznej (d. PZPR) 20,4%/171 mandaty, Polskie Stronnictwo Ludowe (d. ZSL) 15,4%/132, Unia Demokratyczna 10,6%/74, Unia Pracy (kontynuacja Solidarności Pracy) 7,3%/41, KPN 5,8%/22, Bezpartyjny Blok Wspierania Reform (pro-wałęsowska partia założona przez Andrzeja Olechowskiego – TW „Must”) 5,4%/16, Mniejszość Niemiecka 0,6%/4. Nową koalicję rządową utworzyły formalnie dwie partie: SLD i PSL. Mimo posiadania ponad 300 mandatów poselskich koalicjanci nie kwapili się do demontażu programu Balcerowicza, chociaż sprzeciw wobec niego przynosił im sukcesy wyborcze w październiku 1991 i zwłaszcza wrześniu 1993 r. Koalicja przetrwała cztery lata, jako zaplecze trzech kolejnych rządów: Waldemara Pawlaka ((26.10.1993-1.03.1995), Józefa Oleksego SLD (7.03.1995-26.01.1996) i Włodzimierza Cimoszewicza z SLD (7.02.1996-31.10.1997). Wszyscy ci trzej premierzy 18 lutego 1995 r., 18 sierpnia 1995 r. i 25 września 1996 r. podpisali z Rosją kolejne umowy, będące kontynuacją pierwszej, zawartej w sierpniu 1993 r. przez wicepremiera Henryka Goryszewskiego (ZCh-N) w rządzie premier Suchockiej; wszystkie one dotyczyły budowy gazociągu z Półwyspu Jamalskiego do Europy Zachodniej, jaskrawo niekorzystnie uzależniającej Polskę od Rosji w dziedzinie zaopatrzenia w gaz ziemny.

Nieformalnym koalicjantem dla pierwszego z tych trzech rządów była także Unia Pracy w osobie ministra Marka Pola, jej przywódcy. Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie premiera Pawlaka: Andrzej Olechowski, minister spraw zagranicznych (pseud. "Must"), Robert Mroziewicz, podsekretarz stanu w MSZ, Wojciech Misiąg, podsekretarz stanu w Min. Finansów (pseud. "Jacek"), Włodzimierz Cimoszewicz, minister sprawiedliwości (pseud. "Carex"), Jerzy Milewski, zastępca ministra obrony (pseud. "Franciszek"), Michał Jagiełło, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Sztuki (pseud. "Jot").

Nieoczekiwanie jednak prezydent Wałęsa doprowadził do upadku tego rządu i powołania rządu Józefa Oleksego, b. agenta Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego (jednostka komunistycznego wywiadu wojskowego) o pseud. „Piotr”. Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie premiera Oleksego (TW „Piotr”): Jerzy Jaskiernia, minister sprawiedliwości (pseud. "Prym", "Prymus"), Andrzej Byrt, wiceminister współpracy gospodarczej z zagranicą, Roman Jagieliński, minister rolnictwa i gospodarki żywnościowej (pseud. "Ogrodnik"), Michał Jagiełło, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Sztuki (pseud. "Jot").

Tymczasem późną jesienią 1995 r. w dramatycznych okolicznościach zakończyła się kampania prezydencka. W drugiej turze (19 listopada) niewielką przewagą (51,7%) nad ubiegającym się o reelekcję Lechem Wałęsą (48,3%) wygrał wybory dotychczasowy przywódca SLD Aleksander Kwaśniewski (TW „Alek”). Na trzy dni przed drugą turą wyszło na jaw, że wbrew temu, co jeszcze na kilka tygodni przed wyborami o sobie twierdził, Kwaśniewski nie posiada pełnego wyższego wykształcenia. 9 grudnia Sąd Najwyższy rozpatrując protesty wyborcze uznał, że to kłamstwo nie wpłynęło na wynik wyborów. 21 grudnia, na dwa dni przed zaprzysiężeniem Kwaśniewskiego na prezydenta, minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski powiedział z trybuny Sejmu, że urzędujący premier Józef Oleksy jest szpiegiem rosyjskiego FSB (a poprzednio sowieckiego KGB) o pseudonimie "Olin", co po 5 tygodniach spowodowało rezygnację Oleksego ze stanowiska premiera (i niemal natychmiast objęcie roli przywódcy SLD); nazajutrz (25 stycznia) lewicowy satyryczny tygodnik "Nie" zasugerował, że są jeszcze dwaj szpiedzy KGB wśród czołowych polityków postkomunistycznych: Aleksander Kwaśniewski (pseud. "Kat") i Leszek Miller (pseud. "Minim"), 1 czerwca powtórzył tę sugestię lewicowy, ale nie satyryczny, tygodnik "Wprost". Po kilku latach Józef Oleksy został sądownie uznany za kłamcę lustracyjnego (i z tego powodu musiał w styczniu 2005 r. odejść ze stanowiska marszałka Sejmu).

Tymczasem na stanowisku premiera zastąpił go Włodzimierz Cimoszewicz (TW „Carex”). Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie premiera Cimoszewicza: Marek Belka, wicepremier i minister finansów (pseud. "Belch"), Roman Jagieliński, wiceprezes Rady Ministrów, minister rolnictwa i gospodarki żywnościowej (pseud. "Ogrodnik"), Marek Wagner, sekretarz stanu, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Robert Mroziewicz, podsekretarz stanu w MSZ, Janusz Kaczurba, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, Michał Jagiełło, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Sztuki (pseud. "Jot").

W dniu 18 lutego 1996 r. odbyły się jednocześnie dwa referenda dotyczące powszechnego uwłaszczenia, jedno zarządzone jeszcze przez prez. Wałęsę, drugie przez Sejm (tuż po zakończeniu prezydentury Wałęsy). Pomimo znacznego sukcesu (94,5%) zwolenników uwłaszczenia referendum zostało uznane za niewiążące z powodu frekwencji (32,4%) nie osiągającej wymaganego progu (50%). W dniu 25 maja 1997 r. odbyło się referendum konstytucyjne. Głosowaniu poddano jeden projekt, przygotowany przez komisję sejmową pod przewodnictwem Aleksandra Kwaśniewskiego (gdy jeszcze był posłem) i wspierany przez cztery partie "centrolewicowe": SLD, PSL, Unię Wolności i Unię Pracy. Emocjonalna kampania na rzecz projektu tzw. obywatelskiego, wspieranego przez NSZZ "Solidarność", Ruch Odbudowy Polski (partię b. premiera Olszewskiego, powstałą po jego znaczącym sukcesie w I turze wyborów prezydenckich 1995 r.: czwarte miejsce, poparcie 6,9%) a także podpisami około miliona obywateli, nie doprowadziła do głosowania nad dwoma projektami. Poparcie projektu nowej konstytucji wyniosło 52,7%, a referendum zostało oficjalnie uznane za wiążące pomimo nieosiągnięcia także tym razem wymaganego progu (frekwencja 42,9%). Konstytucja (w przeciwieństwie do projektu obywatelskiego) podtrzymywała ciągłość prawną z reżymem PRL, nie zaś z niepodległą II Rzecząpospolitą z okresu międzywojennego.

Niebawem, 21 września 1997 r. kolejne wybory parlamentarne przyniosły sukces Akcji Wyborczej "Solidarność". AWS powstała w czerwcu 1996 r. z inicjatywy i pod przywództwem Mariana Krzaklewskiego, przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", ze zjednoczenia kilku partii centroprawicowych (m. in. Porozumienia Centrum, Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego i Konfederacji Polski Niepodległej) i różnych organizacji antykomunistycznych (m. in. NSZZ "Solidarność" i Niezależnego Zrzeszenia Studentów) pod wspólnym hasłem "odsunąć SLD od władzy". Samo powstanie AWS uchodziło za wielki sukces zjednoczenia dotychczas podzielonej prawicy.

Wyniki wyborów: Akcja Wyborcza Solidarność 33,8%/201 mandatów, Sojusz Lewicy Demokratycznej (d. PZPR) 27,1%/164, Unia Wolności (wynik połączenia UD i KL-D) 13,4%/60, PSL (d. ZSL) 7,3%/27, Ruch Odbudowy Polski 5,6%/6. Marian Krzaklewski został także przewodniczącym klubu poselskiego AWS, która utworzyła nową koalicję rządową z Unią Wolności; premierem został prof. Jerzy Buzek (31.10.1997-19.10.2001), wicepremierem Leszek Balcerowicz ― tym razem jako lider UW (latem, w trakcie kampanii wyborczej, lansował drugi plan Balcerowicza, nazywając go "drugim planem Unii Wolności"). Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie premiera Buzka: Robert Mroziewicz, podsekretarz stanu w MON, Janusz Kaczurba, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki (1997) i w MSZ, Krzysztof Luks, podsekretarz stanu w b. Min. Transportu i Gospodarki Morskiej, Tadeusz Donocik, podsekretarz stanu w ministerstwie gospodarki. Rząd Jerzego Buzka podjął cztery wielkie reformy, dotyczące szkolnictwa (zmiana systemu dwustopniowego na trójstopniowy), ubezpieczeń emerytalnych (przeniesienie pewnych kategorii wiekowych osób poza zakres dotychczasowego jedynego, państwowego ubezpieczyciela), podziału administracyjnego kraju (zmiana systemu dwustopniowego na trójstopniowy) i ubezpieczeń zdrowotnych (oddzielenie od ubezpieczeń emerytalnych oraz ich rejonizacja). Ostatnie dwie reformy były projektowane lub rozpoczęte już za kadencji rządu Włodzimierza Cimoszewicza.

Również pod koniec poprzedniej kadencji uchwalono ustawę przewidująca procedurę lustracyjną. W 1999 r., poseł KPN Tomasz Karwowski dążył do zlustrowania premiera Buzka, przypisując mu bycie konfidentem tajnych służb PRL o pseudonimach "Docent" i "Karol". Nie doszło do wszczęcia procedury lustracyjnej w tym wypadku, a droga prawna, mająca do tego doprowadzić, została wyczerpana.

Wcześniej, w marcu 1999 r., Polska znalazła się w gronie państw, przyjętych w skład NATO.

Po wycofaniu się w 2000 r. Unii Wolności z koalicji rządowej Sejm uchwalił ustawę o powszechnym uwłaszczeniu (jej zapowiedź była jednym z powodów sukcesu wyborczego AWS w 1997 r.), zawetowaną we wrześniu 2000 r. przez prez. Kwaśniewskiego, sprzeciwu głowy państwa Sejm jednak nie oddalił z powodu niemożności uzyskania kwalifikowanej większości potrzebnej w takim wypadku.

8 października 2000 r. Aleksander Kwaśniewski ponownie wygrał wybory prezydenckie, pokonując w pierwszej turze głównego rywala, lidera AWS Mariana Krzaklewskiego i uzyskując 53,9% głosów. Latem prez. Kwaśniewski i kandydujący także w tych wyborach b. prez. Wałęsa, zadeklarowawszy, że nie współpracowali z tajnymi służbami PRL, uzyskali wyroki, stwierdzające, że nie są kłamcami lustracyjnymi. Marian Krzaklewski (15,6%) zajął w tej rywalizacji trzecie miejsce, wyprzedzony przez Andrzeja Olechowskiego (17,3%) mimo, że ten w postępowaniu lustracyjnym przyznał, że współpracował z wywiadem PRL. Wykorzystując swoją popularność Olechowski razem z Donaldem Tuskiem i Maciejem Płażyńskim założył na początku 2001 r. nowa partię ― Platformę Obywatelską. Po latach okazało się, że prawdziwym inicjatorem powstania PO był dawny oficer prowadzący Olechowskiego w PRL-owskim wywiadzie, a w l. 1993-96 szef Urzędu Ochrony Państwa (powstałego w miejsce dawnej SB), gen. Gromosław Czempiński.

Dopiero u schyłku swej popularności rząd powrócił do zaniechanej (na mocy umowy z Rosją) przez rząd Hanny Suchockiej koncepcji importu gazu ziemnego z Rosji. Spodziewając się powtórzenia sukcesu wyborczego sprzed 8 lat, lider SLD Leszek Miller zapowiedział latem 2001 r. ponowne zerwanie negocjacji z Norwegami.

Wybory odbyły się 23 września 2001 r. Wyniki wyborów: Sojusz Lewicy Demokratycznej z Unią Pracy 41%/216 mandatów, Platforma Obywatelska 12,7%/65, Samoobrona 10,2%/53, Prawo i Sprawiedliwość 9,5%/44, PSL (d. ZSL) 9%/42, Liga Polskich Rodzin 7,9%/38. W październiku 2001 roku powstała ponownie koalicja rządowa SLD i PSL, z Leszkiem Millerem jako premierem (19.10.2001-2.05.2004). Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie premiera Millera: Marek Belka, wicepremier i minister finansów (pseud. "Belch"), Józef Oleksy, wicepremier, minister spraw wewnętrznych i administracji (pseud. "Piotr"), Włodzimierz Cimoszewicz, minister spraw zagranicznych (pseud. "Carex"), Jan Truszczyński, sekretarz stanu w MSZ, Janusz Kaczurba, podsekretarz stanu w MSZ, Jacek Piechota, minister gospodarki i pracy minister (pseud. "Robert"), Sławomir Cytrycki, minister skarbu, Marek Wagner, sekretarz stanu, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów..

Jedną z pierwszych decyzji nowego rządu było wycofanie się Polski z planów importu norweskiego gazu. W grudniu 2002 r. udziałem premiera Millera było podpisanie traktatu akcesyjnego o przystąpieniu Polski (i kilku innych państw) do Unii Europejskiej. W 2003 roku PSL zostało usunięte z koalicji rządowej przez premiera. W czerwcu 2003 r. w referendum (o frekwencji prawie 59%, a więc wystarczającej dla ważności tego aktu) ponad trzy czwarte głosujących poparło przystąpienie Polski do UE, które formalnie nastąpiło z początkiem maja 2004 r.

Na stanowisku premiera Leszka Millera zastąpił prof. Marek Belka (2.05.2004-31.10.2005). Oto osoby zarejestrowane jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa w ekipie premiera Belki (TW „Belch”): Sławomir Cytrycki, członek Rady Ministrów, szef Kancelarii Premiera, Jan Truszczyński, sekretarz stanu w MSZ, Jakub Wolski, podsekretarz stanu w MSZ, Bogusław Zaleski, podsekretarz stanu w MSZ, Jacek Piechota, wiceminister gospodarki i pracy minister (pseud. "Robert"). W latach 2002-2004 opinia publiczna była epatowana "aferą Rywina", polegającą na propozycji korupcyjnej złożonej przez Lwa Rywina w imieniu polityków SLD właścicielom "Gazety Wyborczej"; w zamian za łapówkę w wysokości 17,5 mln dolarów zostanie dokonana zmiana w prawie zmiana w ustawie, pozwalająca właścicielowi „Gazety Wyborczej” na zakup stacji telewizyjnej. Była to pierwsza ze słynnych afer w Polsce lat 1989-2010, która została poddana badaniu przez powołane do tego instytucje publiczne stosunkowo krótko po jej ujawnieniu przez prasę.

25 września 2005 r. odbyły się wybory parlamentarne, a 9 i 23 października prezydenckie. W wyniku wyborów kandydat PiS, prof. Lech Kaczyński (54% w drugiej turze przeciwko Donaldowi Tuskowi, przywódcy Platformy Obywatelskiej) został głową państwa. Wyniki wyborów parlamentarnych: Prawo i Sprawiedliwość 27%/155 mandatów, Platforma Obywatelska 24,1%/133, Samoobrona 11,4%/56, SLD (d. PZPR) 11,3%/55, Liga Polskich Rodzin 8%/34, Mniejszość Niemiecka 0,3%/2. PiS stał się głównym członem koalicji rządowej, wspierającej dwa kolejne rządy, Kazimierza Marcinkiewicza (31.10.2005-14.07.2006) i Jarosława Kaczyńskiego (14.07.2006-16.11.2007).

Różnicę w podejściu nowego prezydenta do PRL-owskiej przeszłości pokazuje stosunek do przywilejów funkcjonariuszy komunistycznego aparatu władzy i represji. Generał Jaruzelski jako prezydent zablokował decyzję odebrania byłym prominentom komunistycznym rent specjalnych. Jego dwaj następcy zachowali się podobnie: w styczniu 1993 r. prez. Wałęsa zawetował ustawę o emeryturach, odbierającą esbekom przywileje; po mniej więcej 5 latach ustawę, zmieniającą zasady waloryzacji takich emerytur, zawetował prez. Aleksander Kwaśniewski. Prez. Kaczyński w 2009 r. nie wniósł sprzeciwu wobec ustawy obniżającej przywileje emerytalne byłych funkcjonariuszy PRL-owskiego aparatu przemocy.

Jesień 2005 r. była jednak także momentem, kiedy b. prezydent Lech Wałęsa odniósł dodatkową korzyść z korzystnego dlań wyroku sądu lustracyjnego z lata 2000 roku: wskutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego (październik) Instytut Pamięci Narodowej był zobowiązany przyznać Wałęsie tzw. status pokrzywdzonego (listopad), co w myśl poprzedniego stanu prawnego oznaczałoby, że dana osoba nie była konfidentem tajnych służb PRL, jednak kryteria rozpoznawania przeszłości były w pracy IPN odmienne od stosowanych w postępowaniu lustracyjnym: Wałęsa mógłby w myśl sądu lustracyjnego nie zostać ― ale w myśl IPN zostać ― uznanym za ex-konfidenta bezpieki.

W kadencji parlamentarnej rozpoczętej w 2005 r. przystąpiono do dokończenia dzieła dekomunizacji, którego prez. Wałęsa nie podjął, a premier Olszewski nie zdążył należycie rozwinąć. Głównym dokonaniem tego okresu była likwidacja wojskowych tajnych służb, de facto nadal komunistycznych, które, doznawszy powierzchownych zmian, istniały w latach 1990-2006 jako "Wojskowe Służby Informacyjne", i zdemaskowanie ich faktycznej natury, a także powołanie w ich miejsce z początkiem października 2006 r. nowych instytucji (Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego).

Emocje polityczne, rozgrzane polemiką wokół ujawnienia (pod koniec sierpnia 2006 r.) w wysokonakładowej prasie codziennej informacji o odbywających się w połowie lat 80. rokowaniach Jacka Kuronia z ówczesnym majorem SB Janem Lesiakiem, ale zwłaszcza towarzyszące spodziewanemu opublikowaniu tzw. "raportu Macierewicza", dokumentującego działalność WSI, osiągnęły kulminacyjny przejaw w postaci demonstracji przeciwników rządu Jarosława Kaczyńskiego z 7 października 2006 r. (jest to zarazem rocznica trzech wydarzeń z powojennej historii komunizmu w Sowietach, Polsce i Niemczech).

Wzniecono także nagonkę przeciwko wiceministrowi obrony Macierewiczowi z powodu jego wypowiedzi (z sierpnia 2006 r.) o b. ministrach spraw zagranicznych (sygnatariuszach listu krytykującego prez. Kaczyńskiego) jako o będących w większości agentami sowieckimi (o ile tajne służby PRL były służbami sensu largo sowieckimi, to większość ― pięciu spośród ośmiu ― owych b. ministrów rzeczywiście była w przeszłości tak uwikłana: Krzysztof Skubiszewski, pseud. "Kosk", Andrzej Olechowski, pseud. "Must", Dariusz Rosati, pseud. "Buyer", Włodzimierz Cimoszewicz, pseud. "Carex", oraz Adam Daniel Rotfeld, pseud. "Rauf", "Rad", "Ralf", "Serb"). Raport Macierewicza opublikowany w lutym 2007 roku rzucił nowe światło na powiązanie funkcjonariuszy i konfidentów komunistycznych tajnych służb ze zorganizowaną przestępczością. W czasie sprawowania władzy rządowej przez PiS nadal trwało jednak umacnianie szczególnych powiązań obronnych Polski z USA w projekcie tzw. "tarczy antyrakietowej" oraz demaskowanie afer. W 2007 roku rozpracowywanie kolejnej afery korupcyjnej, zwanej "aferą gruntową", a rzucającej niekorzystne światło na polityków Samoobrony, spowodowało rozpad trójczłonowej koalicji rządowej (Liga Polskich Rodzin i Samoobrona znalazły się poza koalicją) oraz decyzję o samorozwiązaniu się Sejmu i przedterminowych wyborach parlamentarnych, które odbyły się 21 października 2007 r. Wyniki wyborów: Platforma Obywatelska 41,5%/209 mandatów Prawo i Sprawiedliwość 32,1%/166, Lewica i Demokraci (SLD z Partią Demokratyczną, kontynuacja UW) 13,2%/53, PSL (d. ZSL) 8,9%/31 i Mniejszość Niemiecka 0,2%/1.

Po wyborach powstała koalicja rządowa złożona z PO i PSL i (16.11.2007); premierem został Donald Tuskiem, a wicepremierem Waldemar Pawlak, który rozpoczął odwrót od polityki prowadzonej przez rządy z kadencji 2005-2007. Wśród członków tego rządu w styczniu 2009 r. znalazł się Michał Boni, od 1992 r. znany jako konfident Służby Bezpieczeństwa pseud. "Znak". Odwrót od polsko-amerykańskiego projektu "tarczy antyrakietowej" nastąpił po stronie polskiej wcześniej niż po stronie amerykańskiej. Nowy rząd poświęcił wiele uwagi przejęciu kontroli nad publicznymi radiofonią i telewizją oraz nad Instytutem Pamięci Narodowej. Opublikowane wyniki dociekań historyków z IPN pokazały, że ― wbrew wyrokom sądu lustracyjnego z 2000 r. ― dwaj ex-prezydenci (Wałęsa i Kwaśniewski) jednak byli tajnymi współpracownikami policji politycznej PRL (pseud. "Bolek" i pseud. "Alek", odpowiednio), a w strukturze wojskowej był w przeszłości takowym również przyszły generał i prezydent Jaruzelski (pseud. "Wolski"), zwerbowany jeszcze w czasach stalinowskich przez przyszłego generała i ministra Kiszczaka.

Ostatni okres prezydentury Lecha Kaczyńskiego był czasem trudnych starań o utrzymanie samodzielnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej, m. in. w odniesieniu do konfliktu rosyjsko-gruzińskiego latem 2008 roku oraz do procedury akceptowania Traktatu Reformującego (zwanego "Lizbońskim") w Unii Europejskiej (ostatecznie ratyfikowanego przez prezydenta 10 października 2009 r.). Znaczącym momentem tego okresu były uroczystości w Gdańsku z okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej z udziałem szefów rządów Niemiec i Rosji. Polsce aluzyjnie dano do zrozumienia (wypowiedź Władimira Putina, premiera Rosji), że przyczyną wybuchu II wojny światowej był porządek wersalski, przywracający niepodległość Polsce i innym państwom leżącym na obszarze miedzy Rosja a Niemcami.

Ten okres prezydentury Lecha Kaczyńskiego został przerwany przez katastrofę w dniu 10 kwietnia 2010 r., kiedy w bardzo niejasnych okolicznościach doszło do śmierci prez. Lecha Kaczyńskiego i wszystkich pozostałych 95 osób znajdujących się na pokładzie samolotu, mającego lądować w Smoleńsku, skąd delegacja polska miała udać się do pobliskiego Katynia na uroczystości upamiętniające wymordowanie przez Sowiety polskich jeńców 70 lat wcześniej. Zginęli najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego, prezes IPN prof. Janusz Kurtyka i różne inne osoby, pełniące ważne role państwowe i społeczne. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, już uprzednio przewidziany jako kandydat Platformy Obywatelskiej w (przewidzianych na jesień 2010 r.) wyborach prezydenckich, z urzędu przejął funkcję tymczasowej głowy państwa jeszcze przed nadejściem oficjalnego potwierdzenia zgonu prez. Kaczyńskiego. Między innymi wszedł w posiadanie aneksu do "raportu Macierewicza" (dot. WSI), z którego ujawnieniem prez. Kaczyński zwlekał. Wkrótce potem dokończono w Sejmie nowelizację ustawy o IPN, będącą w rzeczywistości zemstą PO za ukazanie się książki, obrazującej agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy.

Wybory prezydenckie przyspieszono, obyły się w dwóch turach, w czerwcu i lipcu 2010 r. W drugiej turze Komorowski (z poparciem 53%) pokonał Jarosława Kaczyńskiego, który kandydował zamiast nieżyjącego brata. Platforma Obywatelska de facto przejęła pełnię władzy nad krajem.

Długa lista agentów SB którzy piastują wysokie urzędy w Polsce 


I jak tu się dziwić komunistom, że Polska popada w coraz większe problemy. Nie potrafili rządzić po wojnie i nadal nie potrafią. Jedynie co potrafią to głosić propagandę i okłamywać naród. To straszne. Żródło: http://niezalezna.pl/4651-iii-rp-1989-―-2010

piątek, 9 września 2011

PJN - rozsądny wybór

10 postulatów programowych PJN

1. Prorodzinne podatki: podatek PIT 19% z podwójną kwotą wolną od podatku (z 3 do 6 tys. – kwota wolna od podatku na ilość osób w rodzinie). W efekcie programu polityki prorodzinnej do każdej rodziny powinno trafić dodatkowo przynajmniej 400 złotych ma każde dziecko w rodzinie i 200 zł na dodatkowe cele edukacyjne. Rodzice, a nie urzędnicy, decydują, jak wydawać środki w rodzinie.

2. Budżet zadaniowy: (oznacza to oszczędności, zwiększenie efektywności i przekierowanie środków na politykę prorodzinną oraz rozwój, zaplanowanie wydatków na najbliższych kilka lat) - zagwarantowanie w każdorocznym budżecie co najmniej 30 mld. złotych na budowę dróg i modernizację linii kolejowych. Polacy muszą poznać prawdę o stanie budżetu.

3. Niższe koszty funkcjonowania państwa: obniżenie kosztów administracji państwowej, likwidacja zbyt kosztownych funduszy celowych i przywilejów branżowych, likwidacja nadmiaru politycznych stanowisk w administracji, ograniczenie ilości samochodów służbowych itp., zmniejszenie zatrudnienia o 3% w administracji publicznej w każdym roku przez 5 lat (w sumie o 15%), ograniczenie o połowę liczby posłów, bezpośrednie wybory starostów i marszałków.

4. Bezpieczna szkoła – „nie” dla wysyłania 6-latków do szkół, zwiększenie dostępności przedszkoli, obniżenie opłat za publiczne przedszkola do maks. 300 PLN, powrót do systemu kształcenia w podstawówkach klas 1-8, 4-letnich liceów i 5-letnich techników (likwidacja gimnazjów), poprawa sytuacji materialnej nauczycieli.

5. Stawka na naukę i przedsiębiorczość młodego pokolenia: drugi kierunek studiów bezpłatny, stypendia naukowe za średnią powyżej 4 (rosnące – w miarę większej średniej), uruchomienie, poprzez odpowiednie porozumienia uczelni wyższych z administracją i przedsiębiorcami – programów stażowych i praktyk dla absolwentów wyższych uczelni, co ułatwi wejście na rynek pracy, a także, nowe ułatwienia dla zakładających pierwszy biznes.

6. Skuteczna pomoc dla chorych: Jest ona ważniejsza, niż rozważanie – czy zrobi to szpital publiczny czy prywatny. Większa konkurencja w służbie zdrowia – zwrot części składki za odpłatne leczenie. „Służba zdrowia” to wezwanie do ochrony życia i zdrowia, a nie miejsce do ideologicznych sporów.

7. Tańszy bilet, szybki i czysty pociąg: rozsądna prywatyzacja PKP, poprzedzona konsolidacją spółek kolejowych. Czyli: tory państwowe, przewoźnicy prywatni lekarstwem na postępujący z każdym rokiem bałagan na kolei. Pakiet kontrolny skarb państwa powinien utrzymać w strategicznych spółkach jak: Lotos, PGE, PGNiG, PKO BP. PLK i Lasy Państwowe – wyłączone z prywatyzacji.

8. Równe szanse dla polskich rolników w Unii Europejskiej, poprzez odpowiedni system dopłat. Nowy program rozwoju obszarów wiejskich i mniejszych miast stawiający na aktywizację inicjatyw edukacyjnych na wsi oraz program rozwoju i promocji mniejszych ośrodków turystycznych.

9. Uczciwe i sprawne sądownictwo: m.in. przyspieszenie postępowań sądowych, powszechne wybory ławników przy okazji wyborów samorządowych, wprowadzenie krótkich terminów na rozstrzyganie spraw gospodarczych i administracyjnych.

10. Przyjazne państwo: Państwo nie ingeruje bezsensownie w proces wychowawczy czy działalność gospodarczą, ale odpowiada na kłopoty obywateli, których sami nie mogą rozwiązać. Dwa przykłady: (1) „Bezpieczna hipoteka kredytobiorcy” –wprowadzenie możliwości skorzystania z pomocy dla osób, które z uwagi na zawirowania na światowych rynkach, mogą mieć problem ze spłatą kredytów (np. okresowa spłata kredytów we frankach po 2.75, różnicę między tym kursem a obecną ceną na rynku kredytobiorca pokrywałby po zakończeniu roku 2015),(2) szybka i skuteczna pomoc dla poszkodowanych w wyniku klęsk żywiołowych (powodzi, gradobić, trąb powietrznych), powołanie funduszu pomocy poszkodowanym w klęskach żywiołowych.

środa, 31 sierpnia 2011

Polska Jest Najważniejsza

Zapraszam wszystkich do zapoznania się z programem PJN, który daje nadzieję wejścia Polski na drogę stabilizacji i normalności. Nie partia lecz jednostka będą stanowiły o Polsce, rodzina będzie wartością zapewniającą godne życie pokoleniom. Społeczeństwo nie będzie okłamywane i wyśmiewane przez POlityków. Sądy, które będą niezawisłe a nie wydające wyroki zalecane przez rząd. Uproszczenie prawa podatkowego, obniżenie podatków a nie ich wzrost jaki zafundował Donald Tusk. Jak można jeszcze ufać takim kłamcom. Są to ludzie bez honoru, bez godności. Człowiek z zasadami powinien przyznać się do błędu i przeprosić a nie milczeć i udawać , że nic się nie stało. Będziemy dążyli do egzekwowania odpowiedzialności od urzędników działających na szkodę państwa, dopuszczających się nieprawidłowościom wydatków publicznych oraz wpływających na przerost zatrudnienia w administracji publicznej.

A oto program Polska Jest Najważniejsza:

Pakt na rzecz rodziny

Diagnoza obecnego stanu:


W 1989 roku na 100 kobiet przypadało 203 dzieci, dwadzieścia lat później już tylko ok. 123. Tymczasem Polacy, co wynika z badań, chcą mieć więcej niż 2 dzieci. Według szacunkowych danych wydatki na politykę rodzinną wynoszą w Polsce ok. 0,9% PKB, a w UE średnio 2,1 %. Pomimo, że Polska ma jedną z najniższych liczbę urodzeń! Jednocześnie postępują procesy starzenia się społeczeństwa.
Nie wiadomo dokładnie, ile wydajemy na politykę prorodzinną. Jest to ciągle dziedzictwem czasów komunizmu. Dotychczasowe formy wsparcia oparte były o zasadę swego rodzaju państwowej filantropii i strukturalny brak zaufania państwa do rodziny. Dlatego ich efektywność była mała i polegała na przeznaczaniu na rzecz polityki rodzinnej środków, które "zostały" w budżecie. Stąd mała efektywność np. jednorazowego becikowego czy ulgi prorodzinnej w dotychczasowej formie - najbiedniejsi nie mogą z niej w pełni skorzystać. Jednocześnie zamykane są kolejne przedszkola i żłobki (w Krakowie dla 1/3 dzieciaków), podobnie w Warszawie, zniszczono ideę rodzinnych domów dziecka, kiedyś to dobrze funkcjonowało.

Potrzeba zmienić filozofię aktywności Państwa na polu polityki rodzinnej i w ten zrozumiały dla wszystkich obywateli sposób umotywować konieczność poważnych reform budżetowych, które pozwolą wypełnić poniższe obietnice. Rodzina musi poczuć, że nie jest osamotniona, rodzina musi czuć wsparcie państwa.

Państwo musi wyraźnie rozróżniać politykę rodzinną od pomocy społecznej i walki z patologiami (te dwie kwestie zostaną omówione w oddzielnym zestawie propozycji PJN). Wszystko to są obowiązki nowoczesnego państwa, nie mogą być jednak realizowane tymi samymi metodami, narzędziami co pomoc rodzinie.

Powodzenie państwa jest związane ściśle z powodzeniem rodziny.

Nie ma sensu zaczynać reform w państwie od systemu emerytalnego pomijając kwestię polityki rodzinnej. Potrzebne jest zatem całościowe przemodelowanie systemu pomocy rodzinie.

10 założeń polityki prorodzinnej:
1. Państwo jest zainteresowane rozwojem demograficznym i jest aktywne na tym polu.

2. Państwo prowadzi politykę prorodzinną, jednak nie zastępuje rodziny, nie ogranicza jej praw.

3. Polityka wobec rodziny musi być wyraźnie oddzielona od pomocy społecznej i walki z patologiami.

4. Polityka podatkowa państwa musi sprzyjać rodzinie - podatek w rzeczywistości płaci rodzina a nie poszczególne osoby.

5. Rodzina w jak największym stopniu sama decyduje, jak korzystać ze wsparcia państwa. Państwo włącza się wyłącznie, kiedy rodzina tego potrzebuje.

6. Zmiana zasad polityki prorodzinnej państwa to cel do realizacji w ok. 4-5 lat i wymaga szeregu reform strukturalnych.

7. Dyskusja o takich sprawach jak rozwój i system emerytalny powinna się zaczynać od debaty o odpowiedzialności państwa za stan rodziny.

8. Ważnymi elementami polityki prorodzinnej powinny być system wsparcia dla matek powracających do pracy po urodzeniu dziecka oraz system wyrównywania szans edukacyjnych.

9. Z uprawnień wynikających powinni korzystać wszyscy, ale jeśli coś ma charakter pomocy finansowej ze strony państwa, to w jej dystrybucji powinny być brane pod uwagę warunki finansowe rodziny.

10. W obecnych warunkach finansowych państwa środki na politykę rodzinną powinny być w pierwszym rzędzie uzyskiwane w procesie reform budżetowych i zwiększenia efektywności posiadanych środków.

Pakt na Rzecz Rodziny:
Polityka rodzinna nie jest tematem jak każde inne zagadnienie w polityce. PJN proponuje zainteresowanym stronom, w tym także innym ugrupowaniom politycznym, społecznym, organizacjom pozarządowym zawarcie umowy społecznej w zakresie polityki prorodzinnej, której fundamentem będą wspólnie wypracowane kierunki zmian w tym ważnym obszarze życia społecznego. Chcemy nawiązać do idei paktów społecznych i wypracować rozwiązania, które pozwolą na podmiotowe traktowanie rodziny przez system społeczno-gospodarczy naszego państwa. Chcemy, żeby przedstawione przez PJN zasady polityki prorodzinnej i postulowane kierunki zmian w tym zakresie stały się płaszczyzną do wypracowania kompleksowych rozwiązań, które pozwolą zrealizować Pakt Społeczny "Nowa Polityka na Rzecz Rodziny".

Prześlemy nasze propozycje do konsultacji społecznych, a także zaprosimy partie polityczne i organizacje społeczne do debaty na ten temat, podczas specjalnej otwartej konferencji.

Możliwości pozyskiwania środków na politykę prorodzinną w ramach finansów państwa. Konieczne działania systemowe:

a) Wprowadzenie nowoczesnego systemu ewidencji wszystkich wydatków państwa na rodzinę ukrytych w kosztach pomocy społecznej (ok 1, 5 roku). Wprowadzenie "konta socjalnego" dla każdego obywatela, który korzysta z pomocy finansowej państwa, pierwszym krokiem do osiągnięcia tego celu powinna być informatyzacja świadczeń społecznych. Według ocen rządowych dałoby to ok 10-15 % oszczędności m.in. poprzez likwidację wypłat do których w rzeczywistości nie ma tytułu (szara strefa, oszustwa, niedoskonałości systemu).

b) Przyjęcie kilku ustaw racjonalizujących wydawane środki, które dadzą oszczędności państwu i odciążą je i jednocześnie poprawia efektywność wydawanych środków (ustawa o rodzinnych domach dziecka, ustawa o świadczeniu pracy przez rodziców dzieci niepełnosprawnych).

c) ewidencja i konsolidacja środków przeznaczonych na politykę prorodzinną rozproszonych w ok. 10 funduszach, i świadczeniach socjalnych oraz zadaniach ukrytych w budżecie państwa (m.in. Fundusz Ubezpieczenia Społecznego, NFZ), Fundusz Pracy, KRUS, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Stypendialny, Fundusz Alimentacyjny, d. Krajowy Fundusz Mieszkaniowy, Fundusz Kombatantów); pomocne byłoby przy tym faktyczne powstanie budżetu zadaniowego. Powstanie na tej bazie jednego nowocześnie zarządzanego Funduszu Rozwoju Kapitału Społecznego, pozwoliłoby m.in. dzięki zmniejszeniu kosztów biurokratycznych i ograniczeniu niecelowych wydatków, nawet bez rezygnacji z poszczególnych tytułów do wypłat zaoszczędzić minimum ok. 10% środków. Byłoby to faktyczne zrezygnowanie z ciągnących się od czasu PRL "sektorowych" praktyk budżetowych, jeśli chodzi o wydatki na rodzinę.

d) przegląd i zmiany w ustawach o pomocy społecznej oraz o świadczeniach rodzinnych, dzięki czemu można by uzyskać dodatkowe środki trudne do oszacowania.

Cele:
Strategiczne: średnio i długoterminowe (4- 5 lat)

Oddanie do dyspozycji każdej rodziny dodatkowo, co najmniej 400 zł miesięcznie (4800 zł rocznie) na każde dziecko. Powinno to być wynikiem racjonalizacji szeroko rozumianych wydatków państwa na politykę rodzinną i być podstawowym celem reformy finansów i z nią ściśle powiązane.

1a. Możliwe drogi dojścia do takiego rozwiązania, powinny uwzględniać sytuację rodzin i mogą zostać wybrane w zależności od możliwości uzyskania konsensusu politycznego w parlamencie:

- kwota wolna od podatku na każde dziecko (lub)

- trzecia osoba fiskalna - jakiś wariant tego rozwiązania (lub)

- wpłacanie na konto rodziców na każde dziecko odpowiedniej kwoty miesięcznie (400 zł), na przykład w przypadku rodzin wiejskich.

Wprowadzenie zasady konta edukacyjnego w wysokości 200 zł miesięcznie na każde dziecko.

W związku z tym zbudowanie najnowocześniejszego systemu podatkowego uwzględniającego rodzinę, jako komórkę społeczną składającą się z rodziców i dzieci.

Wzrost wskaźnika dzietności do ponad 2 (tak jak we Francji obecnie)

Powstanie programu polityki migracyjnej szczególnie dla najlepiej wykształconych obywateli sąsiedzkich państw UE.

Miejsce w żłobkach i przedszkolach (publicznych, prywatnych lub rodzinnych) dla każdego dziecka

Podwojenie liczby młodych Polaków, którzy będą podejmować studia na uczelniach w innych krajach UE

Krótkoterminowe (do realizacji w 100 dni nowego rządu). Pierwsze kroki w realizacji tego programu powinny być stawiane od razu:

Wprowadzenie dofinansowania w wysokości 500 zł na 12 kolejnych miesięcy dla rodzin (lub matek), którym się urodzi dziecko.

Wydłużenie od razu o 4 tygodnie, a następnie o kolejne 4 tygodnie urlopu macierzyńskiego.

Wprowadzenie kwoty wolnej od podatku w zależności od ilości osób w rodzinie.

Wprowadzenie statusu osoby zatrudnionej dla opiekujących się niepełnosprawnymi.

Komentarz:
W skali roku na każde dziecko w rodzinnym budżecie musi dodatkowo być co najmniej 4,8 tys. zł. Inaczej nie ma o czym rozmawiać. Koniec udawania, że zajmujemy się rodziną. Autorytety ekonomiczne mogą potwierdzić, że jest to możliwe pod warunkiem odpowiednich reform budżetowych.

Założenie stopniowo w ciągu 4 lat wszystkim dzieciom od wieku 4 lat konta edukacyjnego. Środki z niego, gromadzone w formie kapitału lub w formie dodatkowego bonu edukacyjnego (forma powinna zostać ustalona) mogłyby być wykorzystywane do 18 roku życia dziecka wyłącznie na skutek decyzji rodziców na dokształcanie np. naukę języków, informatyki, dodatkowe zajęcia w szkole, lub oszczędzane na studia (koszty utrzymania na studiach w uczelniach państwowych, koszty studiów za granicą lub drugiego kierunku, koszty studiów w uczelniach prywatnych). Musiałyby być wykorzystane do 26 roku życia wyłącznie na cele edukacyjne, później by przepadały.

Czas narodzin dziecka i pierwszych miesięcy jego życia musi wiązać się ze stałym efektywnym wsparciem finansowym - dodatkowym. Narodziny nie mogą kojarzyć się w rodzinie z biedą i np. kłopotami ze spłacaniem kredytu.

środa, 24 sierpnia 2011

Oszukani przez PO i PSL

Dlaczego czuję się oszukany przez Donalda Tuska, PO i PSL?
Dlatego, że złożył wiele obietnic i ich nie dotrzymał.
Czy obywatele mają tego świadomość, czy nadal chcą być oszukiwani i zasypywani kolejnymi kłamstwami. PO i PSL mieli 4 lata na realizację swoich postulatów, mieli przewagę w sejmie i poparcie prezydenta. Nic nie zrobili. A teraz znowu obiecują. Mówię NIE! Już nie wierzę w ich i proszę Was o rozsądek. Z tą prośbą zwracam się do patriotów, ludzi mądrych, dla których Polska to ojczyzna a nie miejsce do załatwiania interesów.

A tutaj przedstawiam listę niespełnionych obietnic Donalda Tuska z listopada 2007 roku :

Nr 6: Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie w związku z tym stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych

Nr 10: Dług publiczny nie może narastać w takim tempie jak do tej pory

Nr 11: W ciągu kilku lat budżet należy doprowadzić do stanu bliskiego równowagi

Nr 12: Nie możemy dopuścić do wzrostu inflacji

Nr 13: Trzeba zmniejszyć deficyt w stosunku do projektu przedstawionego przez poprzedni rząd

Nr 14: Przywrócenie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego

Nr 17: Radykalnie uprościmy prawo gospodarcze

Nr 18: Radykalnie uprościmy prawo podatkowe

Nr 25: Należy zmniejszyć obciążenie państwa kosztami obsługi długu publicznego

Nr 27: Przyjęcie przez Polskę wspólnej waluty europejskiej, czyli wejście do strefy euro

Nr 34: Najważniejszym elementem bezpieczeństwa gospodarczego jest bezpieczeństwo energetyczne, które rozumiemy przede wszystkim jako gwarancję niezakłóconych dostaw nośników energii po akceptowalnych cenach przy równoczesnej trosce o ekologię

Nr 91: Oznacza to potrzebę rozwoju polityki prorodzinnej, uruchomienie wszystkich narzędzi realnie wspierający wzrost liczby urodzeń

Nr 110: 1 stycznia 2009 r. sieć zakładów emerytalnych wypłaci pierwsze emerytury z nowego systemu

Nr 111: Elementy zamykające reformę emerytalną powinny być przyjęte do połowy 2008 r.

Nr 117: Przekształcimy publiczne placówki ochrony zdrowia w spółki prawa handlowego

Nr 120: Chcemy podzielić Narodowy Fundusz Zdrowia na konkurujące między sobą instytucje ubezpieczenia zdrowotnego

Nr 122: Potrzebny będzie Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych

Nr 123: Wprowadzimy system ubezpieczeń dodatkowych obejmujących dobrowolną dopłatę do świadczenia podstawowego lub finansowanie świadczeń, które nie będą objęte podstawowym ubezpieczeniem zdrowotnym

Nr 124: Będziemy dokonywać co trzy miesiące przeglądu listy leków refundowanych

Nr 133: Podejmiemy pracę nad ustawą, która nada językowi migowemu status języka urzędowego

Nr 155: Chcemy, aby ta Euro 2012 stało się istotnym elementem zintegrowanej strategii promującej nasz kraj

Nr 166: Zakończymy prace nad wprowadzeniem innych rodzajów odbywania kar, niekoniecznie w zakładach zamkniętych, np. w postaci dozorowanych prac wykonywanych na rzecz społeczeństwa

Nr 16: W 2008 r. opracujemy i przedstawimy Wysokiej Izbie projekty zmian systemowych wspierających przedsiębiorczość. Praca w tych kwestiach musi znaleźć swój finał w 2008 r.

Nr 45: Modernizacji, i to jest także priorytet mojego rządu, wymaga infrastruktura polskich kolei. Pasażerowie mają prawo do czystych dworców, punktualnych, szybkich pociągów

Nr 48: Zakończymy prace nad studium kolei dużych prędkości, aby jeszcze w tej kadencji z fazy studium wejść w fazę realizacji

Nr 113: Żadne z podjętych przez nas działań nie odbędzie się kosztem pacjenta. To gwarantujemy

Nr 115: Doprowadzimy do tego, aby placówki ochrony zdrowia, publiczne i niepubliczne, były traktowane jednakowo i miały równe szanse konkurowania o kontrakty z instytucjami ubezpieczenia zdrowotnego

Nr 151: Wyrwiemy media publiczne z rąk partyjnych aparatów

Nr 21: Usprawnimy sądownictwo gospodarcze

Nr 22: Realnie skrócimy okresu sądowego egzekwowania należności

Nr 37: Wyeliminujemy bariery proceduralne i prawne hamujące szybkie inwestycje infrastrukturalne

Nr 39: Bardzo ambitnie będziemy stawiać kolejne cele infrastrukturalne

Nr 72: Wykorzystanie potencjału i możliwości rolnictwa do poprawy bilansu energetycznego Polski. Uprawa roślin energetycznych, wykorzystanie odpadów komunalnych i z produkcji rolniczej do wytwarzania bioenergii, biogazu czy biopaliw

Nr 109: Chcemy jak najszybciej dokończyć reformę emerytalną. Odpowiednie projekty zostaną przedstawione Wysokiej Izbie w ciągu pierwszych stu dni funkcjonowania rządu

Nr 114: Musimy pokonać zmorę wielomiesięcznego oczekiwania przez pacjentów na poradę lub zabieg

Nr 176: Samorządom, dostającym coraz więcej zadań, będą harmonijnie przekazywane także pieniądze i kompetencje

Nr 136: Jak najszybciej uruchomimy prace nad strategią rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, która objęłaby najbliższe 15-20 lat

Nr 119: Tzw. sieć szpitali, zostanie ukształtowana przez wybór pacjentów, dokonany na podstawie oceny poziomu danej placówki

Nr 104: Pobudzimy sektor prywatny do udziału w finansowaniu nauki i wiedzy i doprowadzimy do synergii wydatków na badania z unijnymi funduszami strukturalnymi

Nr 24: Należy wzmocnić trend na wzrost inwestycji

Nr 103: Zmienimy mechanizmy finansowania nauki i zharmonizujemy je z polityką badań i innowacji Unii Europejskiej

Nr 149: Rząd zagwarantuje realizację precyzyjnie zdefiniowanej misji publicznej oraz odpolitycznienie nadzoru i bezpośredniego zarządzania mediami publicznymi

Nr 40: Chcemy wykorzystać wiedzę i doświadczenie menedżerów, którzy będą potrafili - w dużo większym stopniu niż dotychczas - wykorzystać środki unijne na budowę dróg w Polsce

Nr 172: Chcemy stworzyć czytelny i efektywny system zarządzania bezpieczeństwem wewnętrznym. Jest wolą mojego rządu, aby minister właściwy do spraw wewnętrznych oraz minister sprawiedliwości byli faktycznie odpowiedzialni za zapewnienie bezpieczeństwa

Nr 160: Przedstawiciele mojego rządu każdego miesiąca, będą informowali Wysoką Izbę i polską opinię publiczną o kolejnych decyzjach likwidujących przywileje władzy, przywileje prawne i materialne

Nr 197: W 2009 r. cały świat właśnie w Polsce może, powinien upamiętnić rocznicę upadku komunizmu

wtorek, 16 sierpnia 2011

Czas gospodarki

W tym artykule chcę przybliżyć gospodarczy program PJN

Przedstawiając założenia programowe PJN wiceprzewodniczący klubu Paweł Poncyljusz zauważył, że dotychczasowa bierność polityków w obszarze gospodarki wynika z braku odpowiedzialności zarówno polityków, jak i biurokracji przed obywatelami. - Brak poczucia odpowiedzialności powoduje, że służba publiczna zamienia się w nieustającą kampanię wyborczą - mówił. Dlatego zdaniem PJN expose powinno zawierać listę mierzalnych celów, do których premier byłby zobowiązany ustawowo przez Sejm a wysokość wynagrodzenia członków rządu byłaby uzależniona od stopnia ich realizacji. - Wtedy też może byśmy uwolnili się od tej dyskusji czy politycy zarabiają dużo czy mało. Byłoby to powiązane z efektywnością ich pracy - stwierdził poseł Poncyljusz.


Drugą barierą rozwoju gospodarczego wskazaną przez PJN jest biurokracja. - Ustawy są tworzone przez urzędników i dla urzędników a obywatel i przedsiębiorca był i jest pozbawiony realnych praw w kontakcie z administracją publiczną - mówił Paweł Poncyljusz. Dlatego PJN proponuje wprowadzenie zmian do Konstytucji, które ułatwiłyby przedsiębiorcom zaskarżanie do Trybunału wadliwych przepisów, zmniejszenie liczby koncesji i zezwoleń dla prowadzenia działalności gospodarczej tylko do tych, które wynikają wprost z prawa unijnego oraz uproszczenie dochodzenia odszkodowań za decyzje wydane z naruszeniem prawa. Politycy Polska Jest Najważniejsza proponują też maksymalnie trzydziestodniowy okres na załatwienie jakiejkolwiek sprawy urzędowej, a po jego przekroczeniu przyjęcie zasady wydania decyzji pozytywnej dla obywatela lub przedsiębiorcy oraz dziewięćdziesięciodniowy okres rozstrzygania spraw sądowych gospodarczych i administracyjnych.


Według propozycji przedstawionych przez posła Pawła Poncyljusza małe i średnie firmy będą mogły rozliczyć swoje zobowiązania publiczne dokonując najwyżej czterech płatności rocznie i składając najwyżej cztery deklaracje. W przypadku dużych firm ilość rozliczeń będzie nie wyższa niż 12 rocznie natomiast rozliczanie podatków większości osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej będzie wykonywane przez urzędy skarbowe.


Kolejny problem, którym chcą zająć się politycy Polska Jest Najważniejsza to marnotrawienie publicznych pieniędzy. - Polacy mają przekonanie, że ich podatki są marnotrawione na niewyobrażalną skalę. Majątek publiczny jest wykorzystywany nieefektywnie. Pieniądze z prywatyzacji są po prostu przejadane, wyrzucane w błoto - mówił Paweł Poncyljusz. I dodał, że PJN proponuje zrównoważony budżet, a więc dojście do sytuacji w której tyle wydajemy, ile zarabiamy. - A więc tak, jak w przeciętnej polskiej rodzinie. Jeśli są jakieś wydatki nadzwyczajne, to znaczy, że w kolejnych miesiącach trzeba bardziej oszczędzać - stwierdził wiceprzewodniczący PJN. Podkreślił przy tym, że 120 mld złotych długu, jaki zafundował nam w 2011 roku rząd Donalda Tuska to jest kwota niewyobrażalna. - Takie długi nigdy nie były zaciągane przez kolejne ekipy rządowe przez ostatnie 20 lat - mówił. Polityk PJN opowiedział się także za sprawiedliwym rozłożeniem ciężarów publicznych w społeczeństwie, jawnością i kontrolą wydatków oraz przeznaczaniem pieniędzy z prywatyzacji na inwestycje gwarantujące Polsce szybszy rozwój.


Wśród proponowanych działań Paweł Poncyljusz wymienił reformę systemu emerytalnego. - Dzisiaj w obliczu dyskusji o otwartych funduszach emerytalnych, o systemie emerytalnym jest jasne, że bez gruntownej reformy, której boi się rząd Donalda Tuska, nie da się tego systemu emerytalnego utrzymać a to oznacza, że dzisiejsi czterdziestolatkowie za dwadzieścia lat będą mieli jeszcze skromniejsze emerytury niż dzisiejsi emeryci - powiedział. Pakiet reform proponowanych przez PJN zawiera: zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, zniesienie przywilejów emerytalnych, likwidację przywilejów związanych z zasiłkami chorobowymi funkcjonariuszy i żołnierzy (z wyjątkiem uszczerbku na zdrowiu poniesionego w wyniku służby), objęcie najzamożniejszych rolników zasadami PIT oraz ZUS analogicznymi do tych związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz uspójnienie wymiaru rent i emerytur.


PJN proponuje także zmiany w systemie podatkowym: wprowadzenie płaskiej stawki PIT 19% z dwukrotnie wyższą niż dziś kwotą wolną od podatku powiązaną z minimum socjalnym, likwidację wszystkich ulg i przywilejów w PIT z wyjątkiem ulgi na dzieci, która miałaby charakter progresywny. - Nam chodzi o to, żeby polska rodzina wiedziała, że każde kolejne dziecko w ich domu to większe wsparcie ze strony państwa - mówił Paweł Poncyljusz. W pakiecie propozycji PJN znalazły się także: likwidacja zwrotu VAT od zakupu materiałów budowlanych oraz tzw. becikowego dla wszystkich a pozostawienie tego wsparcia wyłącznie rodzinom, które otrzymują pomoc z opieki społecznej.


Polska Jest Najważniejsza proponuje również rozwiązania, które poprawią efektywność administracji publicznej. Wśród nich wymienione zostały: likwidacja pozamerytorycznych etatów w administracji, realizacja zadań pozamerytorycznych przez jedno Centrum Usług Wspólnych oraz zmniejszenie zatrudnienia w sektorze publicznym do poziomu średniej unijnej. Poseł Paweł Poncyljusz przytoczył najnowsze dane GUS, które wykazały, że przez trzy ostatnie kwartały przyrost urzędników to 40 tysięcy osób. - Nigdy takiego skokowego zwiększenia zatrudnienia urzędników w Polsce nie było - powiedział wiceszef PJN. Dodał, że dzieje się to w sytuacji, kiedy wszyscy rządzący opowiadają o konieczności cięć wydatków na administrację.


Polityk PJN mówił też o wdrożeniu Rejestru Usług Medycznych oraz zapewnieniu lepszego i tańszego świadczenia niektórych usług publicznych poprzez partnerstwo publiczno-prywatne. Polska Jest Najważniejsza opowiada się za kontynuacją prywatyzacji przy jednoczesnym pozostawieniu kontroli strategicznej nad spółkami będącymi właścicielami infrastruktury kluczowej dla bezpieczeństwa państwa. Pieniądze z prywatyzacji mają zasilić Fundusz Rozwoju Polski, który będzie mógł współfinansować inwestycje infrastrukturalne, akumulację kapitału niezbędną do ustabilizowania systemu emerytalnego oraz budowę kapitału intelektualnego Polski, w szczególności naukę, badania i rozwój.

piątek, 29 lipca 2011

Niedziela - dzień wolny od pracy

Jestem za ustawowym wprowadzeniem niedzieli jako dnia wolnego od pracy. "Niedziela jest dobrem publicznym i wartością kulturową. Oczywiście jest świętem chrześcijańskim. Jednak w kręgu kultury zachodniej jest jednocześnie instytucją, której znaczenia społecznego i kulturowego trudno przecenić. Wolna od pracy niedziela bywa niekiedy określana najstarszym przykazaniem socjalnym świata". Te słowa pani profesor Anieli Dylus najpełniej pokazują, jak wielką wartością dla każdego człowieka i każdej kultury, powinna być niedziela wolna od pracy zarobkowej. Wprowadzenie wolnej niedzieli, nie tylko w handlu, wymaga oczywiście odpowiednich uregulowań ustawowych jednak zmiana mentalności i podejścia Polaków do tego dnia, znacznie ułatwi zmiany prawne.
Siódmy dzień tygodnia powinien służyć do odpoczynku i spędzania czasu z rodziną – twierdzi Społeczny Ruch Świętowania Niedzieli i zapowiada, że będzie namawiał, by nie robić zakupów w hipermarketach.– Chcemy pokazywać ludziom, że mają prawo do odpoczynku w niedzielę i do życia rodzinnego – takie jest oficjalne założenie działalności Społecznego Ruchu Świętowania Niedzieli.
Sieci się nie boją. Poparcia dla pomysłu nie wykluczają nawet niektórzy posłowie. Ale duże sieci handlowe się nie boją. – Nas obowiązuje istniejące prawo, a to nie zakazuje handlu w niedzielę – mówią krótko. Pomysł zrodziło samo życie. Przez tysiąclecia niedziela była dniem świętym, i dopiero w ostatnich latach jej rola została sprowadzona do zwykłego dnia powszedniego. Ma to być rodzaj polityki prorodzinnej. Podobnie myślą związkowcy z „Solidarności”, którzy działając w Ruchu, chcą upominać się głównie o prawa pracowników sklepów. Nie ma co apelować do samych sklepów, a właśnie do zwykłych ludzi – tłumaczy pracownik jednego z supermarketów, zaangażowany w działalność Ruchu.
Ruch ruszy w Polskę. Pomysłodawcy i członkowie Ruchu zapowiadają, że wkrótce do współpracy zaproszą innych posłów, łącznie z tymi lewicowymi. Za ich pośrednictwem zamierzają lobbować w Sejmie o to, aby wprowadzono prawo zakazujące handlu w niedzielę. I niewykluczone, że na Wiejskiej znajdą popleczników. Poparcia dla idei ruchu nie wyklucza PiS, który już kilka lat temu wysunął pomysł całkowitego zakazu handlu w niedzielę.
PRAWO
Kto może otworzyć sklep w święta:
Po raz pierwszy ustawowo zakazać handlu w niedzielę chciał rząd AWS w 2001 roku, jednak ustawę zawetował ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski. Za rządów PiS wprowadzono zakaz handlu w wybrane święta. Ustawa ta obowiązuje od października 2007 roku i zakazuje pracy osób zatrudnionych na podstawie stosunku pracy we wszelkich instytucjach i zakładach, których działalność główna polega na kupowaniu towarów w celu ich dalszej odsprzedaży (czyli także sklepach). Apteki i stacje benzynowe są spod zakazu wyjęte. Handel może też być prowadzony przez właścicieli jednoosobowych firm, osoby zatrudnione na umowy-zlecenia i o dzieło, a także franczyzobiorców oraz zatrudnionych na podstawie umowy agencyjnej.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

poniedziałek, 11 lipca 2011

PJN - partia patriotów

Patriotyzm (łac. patria,-ae = ojczyzna, gr. patriates) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a często także gotowością do poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub życia oraz pracy dla jej dobra. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka.

Czy te słowa możemy powiedzieć o politykach Platformy Obywatelskiej?
W mojej ocenie NIE! Natomiast pasują tu słowa:
-działanie na szkodę Polski poprzez niekontrolowane zadłużanie kraju - rekordowy dług publiczny w historii naszego kraju,
-działanie na szkodę Polski poprzez niekontrolowany wzrost inflacji,
-działanie na szkodę Polski poprzez przerost zatrudnienia w administracji publicznej,
-działanie na szkodę Polski poprzez brak odpowiedzialności za budżet - wydatki znacznie ponad dochody,
-działanie na szkodę Polski poprzez ograniczanie wolności słowa - stłumienie i ukaranie pokojowej manifestacji kibiców piłkarskich w Białymstoku,
-działanie na szkodę Polski poprzez dbałość o poparcie utopijnej polityki i manipulację w podawaniu informacji o stanie państwa,
-działanie na szkodę Polski poprzez służalczość wobec Brukseli i wypełnianie ślepo ich poleceń m.in zamknięcie cukrowni Łapy.

Jeśli PO nie dba o Polskę tylko interesy innych to dlaczego są tacy którzy deklarują poparcie ich w wyborach? Zastanówcie się co robicie. Ten kraj trzeba bronić przed dalszym rozbiorem i utratą suwerenności. Pojęcie rozbiór państwa (określenia zabór lub zabory używa się wymiennie) oznacza rozdzielenie terytorium suwerennego państwa pomiędzy inne na drodze wyłącznie dyplomatycznej lub uzależnienia ekonomicznego i gospodarczego. Suwerenność – to zdolność do samodzielnego, niezależnego od innych podmiotów, sprawowania władzy politycznej nad określonym terytorium, grupą osób lub samym sobą. Suwerenność państwa obejmuje niezależność w sprawach wewnętrznych i zewnętrznych. W 1772, 1793 i 1795 Polska już przeszła utratę suwerenności. Nie pozwólmy na powtórkę z historii i całkowite uzależnienie ekonomiczne od innych. Nie pozwólmy na bankructwo finansowe Polski jakie jest w Grecji.

Czy tym ludziom zależało na Polsce?
Czy ich dzieciom i wnukom zależy na Polsce?
A może chcą uzależnić nas ekonomicznie od innych?

I kolejne pytanie:
Czy chcecie aby najbliższa kadencja sejmu koncentrowała się na rozliczaniu winnych tragedii Smoleńskiej?
Ja nie chcę. Chcę spokoju i poszanowania godności tych, którzy zginęli w katastrofie lotniczej. Chcę koncentracji na rozwiązaniu problemów gospodarczych Polski. Chcę obniżenia podatków, służby zdrowia bez półrocznych kolejek na wizytę do specjalisty, bezpieczeństwa finansowego rodzinom, pewności jutra i szczęśliwego życia.

Każdy człowiek ma wiele praw gwarantowanych przez Konstytucję RP i inne akty prawne:
-prawo do życia
-prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania
-prawo do głoszenia swoich poglądów i opinii bez względu na ich treść i formę
-prawo każdego człowieka do uznawania wszędzie jego podmiotowości prawnej
-zakaz stosowania tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania
-zakaz trzymania człowieka w niewolnictwie lub poddaństwie
-zakaz skazywania człowieka za czyn, który nie stanowił przestępstwa w chwili jego popełnienia
-zakaz pozbawiania wolności jedynie z powodu niemożności wywiązania się ze zobowiązań umownych

prawa osobiste do:
-dobrego życia
-rzetelnego sądu
-decydowania o swoim życiu
-prawo jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się prawo innego człowieka
-szczęścia

prawa i wolności polityczne:
–prawa służące ochronie wolności jednostki przed ingerencją ze strony państwa
-prawo do obywatelstwa
-możliwość uczestniczenia w życiu publicznym
-czynne prawo wyborcze – możliwość uczestnictwa w wyborach
-bierne prawo wyborcze – możliwość kandydowania w wyborach
-wolność zrzeszania się
-prawo do uczestniczenia i organizowania pokojowych manifestacji
-prawo do składania wniosków, petycji, skarg
-dostęp do informacji o działaniach władz i osób publicznych
-równy dostęp do służby publicznej.

wolności i prawa ekonomiczne, socjalne i kulturalne:
–uprawnienia jednostki do świadczeń na jej rzecz – prawa socjalne
prawo do:
-ochrony zdrowia
-nauki
-odpowiedniego i zadowalającego wynagrodzenia, zapewniającego jednostce i jej rodzinie egzystencję odpowiadającą godności ludzkiej
-pomocy socjalnej
-rozrywki (np. granie w piłkę nożną, pływanie)

prawa ekonomiczne: (zobacz też Art. 64 Konstytucji RP)
-prawo do pracy
-prawo do własności
-prawo dziedziczenia

prawa solidarnościowe - wszystkie prawa przysługujące grupom społecznym, np. prawo narodów do samostanowienia

prawa kulturalne:
-prawo do wolności twórczości artystycznej
-prawo do badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników
-prawo do wolności korzystania z dóbr kultury i ich wytwarzania

Gwarancje:
-materialne (dotyczą głównie praw socjalnych, ekonomicznych i kulturowych)
-formalne (prawo do ochrony prawnej jednostki)
-prawo każdego człowieka do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez niezawisły sąd
-prawo do fachowej obrony w postępowaniu przed organami aparatu państwowego
-prawo do skargi konstytucyjnej

czwartek, 30 czerwca 2011

Oszukani przez rząd PO i PSL

Oficjalnie nasze państwo pożyczyło 790,7 mld zł. Ale zobowiązania samego ZUS to 2,07 bln zł. Pieniędzy nie ma, zostały wydane na emerytury. W sumie na obywatela przypada 80 tys. zł długu, a nie – jak wylicza rząd – 20 tys. zł.
Jak wynika z danych przygotowanych na prośbę „DGP” przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, przyszli emeryci ubezpieczeni w ZUS mają już zapisaną na kontach w I filarze astronomiczną kwotę 2,07 bln zł. Tyle że tych pieniędzy tam nie ma, bo zostały wydane na bieżące emerytury. To dług. Do tego trzeba doliczyć inne systemy niepodlegające tak skrupulatnej ocenie: mundurowych, rolników czy górników.
– Kwota wyliczona przez ZUS obciąża każdego Polaka długiem wynoszącym średnio 53 tys. zł – mówi Paweł Dobrowolski, prezes Fundacji FOR i autor raportu o ukrytych zobowiązaniach państwa.
Dochodzi jeszcze oficjalny dług publiczny, czyli to, co państwo pożyczyło od banków i wyemitowało w obligacjach. A ten wynosi, jak wskazuje tablica Balcerowicza, ponad 20 tys. zł na obywatela. – Z tytułu tych dwóch zobowiązań państwo obciążyło każdego z nas długiem w wysokości ponad 73 tys. zł. Są jeszcze inne ukryte zobowiązania sektora publicznego, np. z tytułu opieki zdrowotnej czy systemu emerytalnego rolników. Wtedy na każdego Polaka przypada 80 tys. zł – podsumowuje Dobrowolski. I dodaje: – To zaczynają być liczby nie do udźwignięcia, tym bardziej że długiem będą obciążeni młodzi i przyszłe pokolenia. Nadchodząca zapaść demograficzna dodatkowo zwiększy jego ciężar.
Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH zwraca z kolei uwagę, iż decyzja rządu o cięciu składki do OFE jeszcze pogarsza sytuację. – Skala zobowiązań emerytalnych w ZUS jest niemal 10-krotnie większa niż to, co zgromadziliśmy w II filarze, gdzie mamy odłożone 226 mld zł – wskazuje. Proporcja ta zmieniłaby się na korzyść, gdyby – zgodnie z założeniami reformy emerytalnej – do OFE trafiało ponad 37 proc. składki na emeryturę. Rząd obciął ją jednak do 12 proc. A to powoduje, że dług ukryty narasta jeszcze szybciej. ZUS dostaje wprawdzie więcej pieniędzy teraz, ale wzrastają jego zobowiązania w przyszłości.
– Dług emerytalny będzie musiał być sfinansowany nie z oszczędności w II filarze, ale ze składek przyszłych ubezpieczonych – mówi Chłoń-Domińczak.
Może się więc okazać, co przy pogarszającej się sytuacji demograficznej jest wielce prawdopodobne, że obecni 30- i 40-latkowie nie dostaną obiecywanych im teraz świadczeń.
Emerytalny debet obciąży nasze dzieci
W ZUS i OFE mamy odłożone na emerytury ponad 2 bln zł. Kwota zaksięgowana przez ZUS na indywidualnych kontach osób urodzonych po 1948 r. pochodzi z tzw. kapitału początkowego, który uwzględnia okresy opłacania składek przed 1999 r. oraz składki zapisywane tam po 1998 r. Z pierwszego tytułu po waloryzacji na kontach ubezpieczonych jest 1,404 bln zł, a z drugiego 0,664 bln zł. Do tego dochodzi 225,9 mld zł, które przyszli emeryci mają w OFE.
Suma ta, mimo że zawrotna – dla porównania cały polski PKB w 2010 roku wyniósł 1,42 bln zł – nie odzwierciedla jednak wszystkich zobowiązań systemu emerytalnego wobec świadczeniobiorców. Nie widzimy ich w stosunku do osób korzystających ze starego systemu emerytalnego (np. 55-letnie kobiety) oraz tych korzystajcych z odrębnych systemów, które nie ewidencjonują składek. Tak jest np. z górnikami, mundurowymi, rolnikami, z osobami, które urodziły się przed 1949 r., i tymi, które mają przyznawane świadczenia z ZUS według starych zasad. One nie mają indywidualnych kont emerytalnych ani w ZUS, ani w OFE.
Jak zauważa Paweł Dobrowolski, prezes Fundacji FOR, suma stanów kont emerytalnych w ZUS jest tak naprawdę zobowiązaniem podatników wobec emerytów. – Nie odłożono na nie odpowiednich oszczędności – mówi Dobrowolski.
Miały być one gromadzone w OFE – temu służyła reforma emerytalna z 1999 r. – by zbudować rezerwę na czas, gdy sytuacja demograficzna się pogorszy. Rząd zdecydował jednak, że do OFE trafi nie 7,3 proc. naszych pensji, ale 2,3 proc. (docelowo 3,5 proc.). To spowoduje, że szybciej będą rosnąć ukryte zobowiązania ZUS wobec przyszłych emerytów, a wolniej faktyczna rezerwa.
Dobrowolski wskazuje, że premier Tusk skokiem na OFE jeszcze pogorszył obecną niedobrą sytuację, w której każdy z Polaków jest obciążony długiem wynoszącym ponad 80 tys. zł. – Istotą tego działania jest zastąpienie odkładania gotówki w OFE zapisami na kontach w ZUS. Tam, gdzie przybywała gotówka, teraz będą przybywać zobowiązania podatników. W okresie 10 lat, według szacunków opartych na danych przygotowanych przez zespół ministra Boniego, ukryte zobowiązania podatników wynikające ze skoku Tuska na OFE wyniosą ponad 230 mld zł – mówi Dobrowolski. A to około 6 tys. zł dodatkowego długu na głowę przeciętnego Polaka. Dlaczego tak się stało?

Dlatego, że kończą się pieniądze na emerytury
Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, z którego wypłacane są te świadczenia, wyda całą zaplanowaną w budżecie dotację państwową. Aby zapewnić pieniądze na dalszą wypłatę, rząd po raz kolejny musi więc sięgnąć po środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Właśnie Rada Ministrów zabrała z Funduszu 4 mld zł. Wartość aktywów FRD na koniec 2010 r. wynosiła 10,2 mld zł, a do końca 2011 r. napłynie do niego kolejne 8 mld zł.
FRD miał być polisą bezpieczeństwa dla starzejącego się społeczeństwa i gwarantować wypłatę emerytur dzisiejszym czterdziestokilkulatkom i ich dzieciom. Po 2020 r. na wypłatę emerytur dla dzisiejszych czterdziestokilkulatków może zabraknąć 46 mld zł rocznie, a w 2025 r. - nawet 63 mld zł. Rząd tłumaczy w uzasadnieniu, że ten krok nie zaszkodzi funduszowi, ponieważ pieniędzy jest w nim wystarczająco dużo. Nawet po wykorzystaniu 4 mld zł na emerytury kwota zgromadzona w funduszu wzrośnie do 14,2 mld zł. Rząd przekonuje też, że ma prawo do sięgnięcia do FRD, ponieważ sytuacja demograficzna już się pogarsza - kłamstwo wynikające z nieudolnego zarządzania finansami.
Skąd zatem wynika taka potrzeba? Wynika ona m.in. z faktu, że Ministerstwo Finansów = Jacek Rostowski, właściwie Jan Vincent-Rostowski utopiło miliardy euro rezerwy, interweniując na rynku walutowym - twierdzi "Nasz Dziennik".
Konkretnie chodzi o 4 mld euro czyli około 16 mld zł, jakie ubyły ze stanu rezerw walutowych pod koniec 2010 r. Dziennikarze podejrzewają, że zostały przeznaczone na operacje finansowe, mające na celu obniżenie kursu złotego wobec europejskiej waluty.
Dzięki temu spadł nominalny poziom długu rządowego. Milczy zarówno resort finansów, jak i NBP. Wiadomo, że sprzedaż rezerw walutowych do banku centralnego nie wpływa na kurs złotego. Inaczej jest, gdy upłynnianie zapasów odbywa się bezpośrednio na rynku.
To sztuczki zmierzające do tego, by uniknąć progu 55 proc. PKB zadłużenia. Inżynieria finansowa na wzór Grecji - czytamy w "Naszym Dzienniku" prowadząca do bankructwa państwa.

I kolejne kłamstwa Jacka Rostowskiego, właściwie Jana Vincenta-Rostowskiego ujawnione przez Bankier.pl:
Na koniec 2010 roku dług publiczny Polski sięgnął 748,5 miliardów złotych – informował wiceminister finansów Dominik Radziwiłł. Bazując na oficjalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego oznacza to, że relacja długu do PKB wyniosła 53%. To jednak nie jest cała prawda.
Owe niespełna 750 miliardów złotych długu to kwota liczona przy użyciu krajowej metodologii, kreatywnie tworzonej przez urzędników Ministerstwa Finansów. Chodzi w niej o to, aby relacja długu do PKB nie przekroczyła 55%, bowiem wówczas rząd musiałby podjąć realne działania oszczędnościowe. W roku wyborczym taka konieczność zapewne oznaczałaby utratę części poparcia społecznego. Niezadowoleni wyborcy przesunęliby polityków partii władzy do ławek opozycji, pozbawiając ich wielu lukratywnych stanowisk.
Niechęć do realizacji tego scenariusza jest więc zrozumiała i dlatego rządowe statystyki długu zostały poddane terapii odchudzającej. Najważniejszym elementem tych działań było wyłączenie wydatków na drogi z budżetu państwa. Długi zaciągane na ten cel zostały przesunięte do Krajowego Funduszu Drogowego, który emituje obligacje drogowe gwarantowane przez Skarb Państwa oraz wspomniane zobowiązania ZUS.

Długi KFD są więc faktycznie długami państwa, ale formalne sztuczki wykluczają je z krajowych statystyk. W ten sposób minister finansów może dowolnie manipulować danymi i podobnie jak Grecy podawać nieprawdziwe informacje na temat faktycznego zadłużenia państwa.
Tyle że rządowe statystyki znajdują się również pod obserwacją niezależnych ekspertów oraz Eurostatu - czyli unijnego urzędu statystycznego stosującego jednolitą metodologię dla wszystkich państw UE. Gdyby doliczyć zobowiązania KFD oraz inne długi nieujęte w rządowych raportach, to faktyczna wielkość długu publicznego Polski na koniec 2010 roku sięgnęłaby ponad 55% PKB. Przy takim tempie narastania długu osiągnięcie pułapu 60% PKB pozostaje kwestią czasu i to niezależnie od kreatywnej księgowości ministra Rostowskiego.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Poprawa wydajności pracy w Polsce

Wydajność pracy (produktywność) jest to ilość dóbr lub usług wytworzonych przez pracownika w jednostce czasu. Produktywność jest miarą sprawności gospodarowania. Może ona być określana dla przedsiębiorstwa, procesu gospodarczego, gałęzi gospodarczej lub całej gospodarki danego państwa. W przypadku państw wydajność pracy mierzymy jako stosunek produktu narodowego brutto do liczby zatrudnionych w gospodarce.
Produkt narodowy brutto (PNB, ang. Gross National Product, GNP) - miara wartości wszystkich dóbr i usług finalnych wytworzonych przez obywateli danego państwa oraz przez osoby prawne z siedzibą na jego terenie niezależnie od tego, czy podmioty te działają w kraju, czy za granicą. Pomijane są dochody obcokrajowców w danym państwie.

PNB=K+I+G+En+Dn

K - konsumpcja
I - inwestycje
G - wydatki rządowe
En - eksport netto, czyli eksport-import
Dn - dochód netto obywateli za granicą

Wskaźnik zatrudnienia - wskaźnik określający jaki odsetek ludności w wieku od 15 do 64 roku życia pracuje zawodowo. W Polsce wynosił on w 2008 roku 59,2% podczas gdy średnia w całej Unii Europejskiej 65,9%. Z reguły wyższy wskaźnik zatrudnienia dotyczy mężczyzn niż kobiet np. w Polsce w 2008 roku wskaźnik zatrudnienia kobiet wynosił 52,4% a mężczyzn 66,3[potrzebne źródło].
Produkt krajowy brutto (PKB) – pojęcie ekonomiczne oznaczające jeden z podstawowych mierników dochodu narodowego stosowanych w rachunkach narodowych. PKB opisuje zagregowaną wartość dóbr i usług finalnych wytworzonych na terenie danego kraju w określonej jednostce czasu (najczęściej w ciągu roku).
Kryterium geograficzne jest jedyne i rozstrzygające. Nie ma znaczenia pochodzenie kapitału, własność firmy itp.
Wartość wytworzonych usług i dóbr finalnych oblicza się odejmując od produkcji całkowitej wartość dóbr i usług zużytych do tej produkcji. W skali przedsiębiorstwa jest to więc wartość dodana, a PKB jest sumą wartości dodanej wytworzonej przez wszystkie podmioty gospodarujące. Zgodnie z tym od strony produkcyjnej:

PKB = produkcja globalna kraju – zużycie pośrednie = suma wartości dodanej ze wszystkich gałęzi gospodarki narodowej.

Obliczanie PKB na podstawie powyższej definicji jest uciążliwe, gdyż statystyka państwowa nie podaje ani bezpośrednich miar produkcji globalnej, ani zużycia pośredniego. Dlatego w praktyce stosuje się inne wzory. Najpopularniejszy z nich opiera się na spostrzeżeniu, że PKB jest w dobrym przybliżeniu równy finalnym wydatkom wszystkich nabywców wartości dodanej wytworzonej na terenie kraju. Zatem od strony popytowej:

PKB = konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + eksport - import + zmiana stanu zapasów.

Trzeci wzór wynika z faktu, że suma wydatków musi być równa sumie dochodów ze wszystkich źródeł. Zatem od strony dochodowej:

PKB = dochody z pracy + dochody z kapitału + dochody państwa + amortyzacja.

Powyższy wzór wyraża podział wartości dodanej pomiędzy pracę (pracowników najemnych), kapitał (właścicieli kapitału, inwestorów), państwo i odtworzenie zużytego majątku.
PKB nominalny oblicza się według bieżącej wartości pieniądza, PKB realny natomiast według realnej wartości pieniądza, a więc „oczyszczony” z wpływu inflacji. Przeliczenie polega na podzieleniu PKB nominalnego przez indeks cen. W zestawieniach statystycznych PKB realny najczęściej przedstawiany jest w cenach stałych z wybranego roku bazowego.
PKB jest miarą wielkości gospodarki. Wzrost lub spadek realnego PKB stanowi miarę wzrostu gospodarczego.
Do porównań międzynarodowych PKB przelicza się według bieżącego kursu wymiany, zazwyczaj na dolary amerykańskie, albo według parytetu siły nabywczej – lepiej oddającego realną wartość dochodu obywateli. W porównaniach międzynarodowych wartości PKB liczonego według parytetu siły nabywczej różnią się względem liczonego według kursu nominalnego na korzyść krajów o niższym poziomie cen, zazwyczaj słabiej rozwiniętych, a na niekorzyść krajów drogich.
PKB należy odróżnić od produktu narodowego brutto (PNB), który jest miarą wartości wszystkich dóbr i usług wytworzonych przez obywateli danego państwa oraz przez osoby prawne z siedzibą na jego terenie, niezależnie od tego, czy podmioty te działają w kraju, czy za granicą. W ten sposób w skład PNB Polski wchodzą dochody polskich podmiotów za granicą oraz polskie PKB pomniejszone o dochody podmiotów obcych.
Czyste PKB jest wyznacznikiem wielkości gospodarki – jednak jest złą miarą zamożności społeczeństwa, ponieważ nie uwzględnia liczby ludności. Z tego powodu jako miarę dobrobytu powszechnie używa się innego wskaźnika, którym jest PKB per capita (czyli PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca).
PKB per capita (ang. GDP per capita) to jeden z najczęściej stosowanych na świecie mierników zamożności państwa (społeczności w nim mieszkającej). Oblicza się go dzieląc wartość Produktu Krajowego Brutto danego państwa przez liczbę jego mieszkańców. Pojęcie PKB per capita pojawiło się na świecie ze względu na niespójność w podawaniu dochodu narodowego państw jako niepodważalnej miary ich zamożności. PKB nie uwzględnia kwot amortyzacyjnych. Toteż wzrost PKB nie przekłada się automatycznie na wzrost stopy życiowej.

Dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego o wielkości PKB per capita 2010r w USD
1 Katar 88.559
2 Luksemburg 81.383
3 Norwegia 52.013
4 Stany Zjednoczone 47.284
5 Szwajcaria 41.663
6 Holandia 40.765
7 Austria 39.634
8 Irlandia 38.550
9 Szwecja 38.031
10 Islandia 36.621
11 Dania 36.450
12 Belgia 36.100
13 Niemcy 36.033
14 Wielka Brytania 34.920
15 Finlandia 34.585
16 Francja 34.077
17 Hiszpania 29.742
18 Włochy 29.392
19 Grecja 28.434
20 Cypr 28.256
21 Słowenia 28.030
22 Czechy 24.869
23 Malta 24.792
24 Portugalia 23.223
25 Słowacja 22.129
26 Polska 18.936
27 Węgry 18.738
28 Estonia 18.519
29 Chorwacja 17.684
30 Litwa 17.185
31 Rosja 15.837
32 Łotwa 14.460
33 Meksyk 14.430
34 Białoruś 13.909
35 Turcja 13.464
36 Bułgaria 12.851
37 Kazachstan 12.603
38 Rumunia 11.860
39 Brazylia 11.239
40 Serbia 10.830
41 Czarnogóra 10.742
42 Azerbejdżan 10.033
43 Macedonia 9.728
44 Bośnia i Hercegowina 7.782
45 Albania 7.453
46 Ukraina 6.712
47 Kosowo 6.594
48 Gruzja 5.114
49 Mołdawia 3.083
50 Uzbekistan 3.039
51 Tadżykistan 1.935

Dochód narodowy (ekon.) inna nazwa dla Produktu Narodowego Netto, jest to suma dochodów wszystkich obywateli oraz osób prawnych z siedzibą w danym kraju, uzyskanych z wykorzystania czynników produkcji (ziemia, praca, kapitał), równa całkowitej wartości wytworzonych dóbr i usług, pomniejszona o koszty amortyzacji (czyli koszty zużycia czynników produkcyjnych).
Podział dochodu narodowego[edytuj]
1) Pierwotny – odbywa się w miejscu wytworzenia dochodu, np. w przedsiębiorstwie; nie dzieli się między pracowników i przedsiębiorców. W wyniku podziału pierwotnego tworzą się płace pracowników najemnych i zyski przedsiębiorstwa.
2) Wtórny – tworzony poprzez rynek (mechanizm rynkowy - system cen) i budżet państwa (system podatków). W wyniku podziału wtórnego tworzy się dochody właścicieli przedsiębiorstw i jednostek usługowych, pracowników sfery nieprodukcyjnej i państwa.
W wyniku podziału wtórnego dochody otrzymują trzy grupy podmiotów. Jeżeli państwo dysponuje własnymi dochodami, realizuje zadania polityki gospodarczej i społecznej:
finansuje administracje państwową, wymiar sprawiedliwości, ochronę porządku publicznego;
obronę narodową, powszechną oświatę publiczną, naukę i kulturę;
obciążenia z tytułów kredytów zagranicznych, publiczną ochronę zdrowia i opiekę społeczną.
Zadania te wynikają z koncepcji państwa dobrobytu, które przychodzi z pomocą swoim obywatelom.
3) Ostateczny – tworzy się fundusz konsumpcji (zaspokajanie potrzeb) i akumulacji (powiększanie możliwości produkcyjnych), który tworzy się za pomocą redystrybucji dochodów, podatków i kredytów.


Jeśli nie poprawimy dynamiki wydajności pracy, nasze towary przestaną być konkurencyjne na międzynarodowym rynku a przez to i konkurencyjna gospodarka kraju. Dotyczy to również pracowników urzędów, nauczycieli, służb mundurowych i agencji rządowych. W tym przypadku nie ilość wypitej kawy jest miernikiem wydajności pracy ale czas pracy który dla wszystkich powinien wynosić 8 godzin dziennie, ilość załatwionych spraw a nie ilość przeczytanych gazet i przejrzanych stron internetowych czy godzin spędzonych na pogaduszkach o kolorze paznokci czy fasonie ubioru.


Prześcigają nas takie kraje jak Rumunia, gdzie wydajność rośnie cztery razy szybciej niż w Polsce. Ale też Czesi, u których wskaźnik obrazujący wydajność pracy w ostatnim kwartale ubiegłego roku przekroczył 11 proc. Tylko Węgrzy wcielający w życie radykalny plan reform, mający na celu redukcję zadłużenia i nadmiernego deficytu, wyglądają pod tym względem gorzej niż my. Ekonomiści są jednak zgodni, że teraz także wydajność węgierskiego przemysłu zacznie silnie przyspieszać.

Przyczyn wolnej poprawy wydajności w Polsce może być wiele. Ekonomiści są ostrożni w wyciąganiu wniosków, tym bardziej że dopiero wychodzimy z jednego z największych kryzysów gospodarczych w historii.
– Ostatnie dwa lata są naznaczone załamaniem produkcji spowodowanej spadkiem zamówień – wyjaśnia Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.
– To, jak kształtowała się w tych miesiącach wydajność pracy, zależało od tego, w jakim stopniu firmy na bieżąco dostosowywały zatrudnienie do poziomu produkcji. Jeśli starały się zatrzymać pracowników i tak naprawdę dopiero teraz redukują zatrudnienie, wydajność pracy zaczyna rosnąć.
Łukasz Tarawa, główny ekonomista PKO BP, zaznacza, że zrestrukturyzowane przedsiębiorstwa mogły sobie pozwolić na utrzymywanie zatrudnienia, tam zaś, gdzie zwolnienia były duże, odbiło się to na popycie konsumpcyjnym.
– W proeksportowych gospodarkach wydajność pracy siadła szybciej, ale też teraz obserwujemy dynamiczne odbicie – mówi ekonomista PKO BP.
– Polska gospodarka jest gospodarką zamkniętą, tak więc u nas wydajność rośnie wolniej. Oczywiście ten stan rzeczy może się zmienić. Jedną z metod są zwolnienia, jeśli zaś chcemy ich uniknąć, należy szukać innych rozwiązań.

Zdaniem Tarnawy kluczem do zwiększenia wydajności polskich przedsiębiorstw jest wzrost inwestycji w technologie, maszyny i urządzenia. – Niskie nasycenie gospodarki kapitałem ma w tym przypadku niebagatelne znaczenie – dodaje ekonomista.

W to, że samo ożywienie gospodarki nie wystarczy, aby znacznie podnieść wydajność pracy w przemyśle, nie wierzy Piotr Kalisz, główny ekonomista Banku Handlowego:
– Będziemy produkować więcej wraz z przyspieszaniem gospodarki, jednak nie będzie to taki poziom, który pozwoli nam pozostać konkurencyjnym krajem w regionie i na świecie.

– Sytuację na krótko może poprawić korzystny kurs walut, jednak w dłuższym okresie konieczne będzie przeprowadzenie niezbędnych reform – uważa Kalisz.
Jego zdaniem wprowadzenie emerytur pomostowych było pierwszym krokiem do poprawy sytuacji pod względem poziomu wydajności pracy na tle innych krajów. Jednak pilne jest wprowadzenie zmian uelastyczniających rynek pracy oraz przeznaczenie większych pieniędzy na badania i rozwój.

Zabraknie siły roboczej

Bez tego nie poprawimy naszej sytuacji nie tylko, jeśli chodzi o dynamikę wydajności pracy w przemyśle, ale także w całej gospodarce, a ta na tle innych krajów w regionie nie wygląda różowo.
– Analitycy jeszcze zaliczają nas do wschodzących gospodarek, ale tak naprawdę nasz poziom wydajności pracy odbiega od poziomów innych emerging markets – mówi Mirosław Gronicki, były minister finansów.

– Jeśli tego nie przełamiemy, to przy kryzysie demograficznym, który nas czeka, zabraknie siły roboczej w przedsiębiorstwach. Nie będziemy więc mieli możliwości pchnięcia gospodarki do przodu. Chyba że zaczniemy korzystać na dużą skalę z pracowników przyjezdnych. Tak czy inaczej reformy także na rynku pracy są dla naszej gospodarki niezbędne.

Zatem wydajność pracy to produkcja wytwarzana w określonym czasie przez jednego pracującego. Wydajność pracy jest jedną z najważniejszych miar określających poziom rozwoju gospodarczego oraz konkurencyjność przedsiębiorstw czy całej gospodarki.
Wydajność pracy może być mierzona na wielu poziomach:
• Indywidualna wydajność pracy to wydajność danego pracownika, czyli wytworzona przez niego wartość dodana. Zmienia się ona wraz z kwalifikacjami i doświadczeniem pracownika, decydując o jego dochodach (płacy).
• Przeciętna wydajność pracy (w przedsiębiorstwie, gałęzi gospodarki) mierzona jest jako średnia uzyskana przez wszystkich pracowników. Im wyższa jest średnia wydajność pracy, tym bardziej konkurencyjne jest przedsiębiorstwo (gałąź gospodarki). Aby uzyskać pełny obraz konkurencyjności należy jednak porównać wydajność pracy z kosztami płacowymi, wyliczając jednostkowy koszt pracy. Wysoki jednostkowy koszt pracy oznacza, że koszt pracy przypadający na jednostkę produkcji jest znaczny, a więc że wydajność pracy nie rekompensuje wysokich kosztów płacowych.
• Społeczna wydajność pracy zdefiniowana jest jak podałem wcześniej jako PKB wytwarzany przez jednego pracującego w gospodarce narodowej. Średnia ta mówi o tym, jaki jest poziom rozwoju gospodarki.
Poziom wydajności pracy zależy od wielu czynników: jakości maszyn i urządzeń, którymi dysponuje pracownik, organizacji pracy, poziomu kwalifikacji, motywacji do pracy. W przypadku indywidualnej wydajności pracy ogromne znaczenie mają takie czynniki jak cechy osobowe pracownika (pracowitość, sumienność, umiejętność organizacji własnej pracy). W przypadku miar zagregowanych (np. społecznej wydajności pracy) głównego znaczenia nabierają informacje na temat istniejącego w gospodarce kapitału produkcyjnego i ludzkiego, czy obowiązującego systemu gospodarczego.
Często ważniejsze od samego poziomu wydajności pracy są jej zmiany. Tempo zmian wydajności pracy jest jedną z kluczowych zmiennych określających sytuacje gospodarczą (przedsiębiorstwa, gałęzi gospodarki, kraju). Wzrost wydajności pracy uważany jest za niezbędny warunek wzrostu gospodarczego.

Audyt pracowniczy, Mystery Shopping, Coaching to nowoczesne metody sprawdzania i eliminowania słabych ogniw w kadrach firmy czy urzędu. Najsłabsze punkty pracowników to lojalność, wydajność, pracowitość, wypalenie zawodowe oraz małe zaangażowanie w sprawy firmy.

Jak zapobiegać problemom pracowniczym? Najpierw należy je zidentyfikować.

Obecnie nie wystarczy dobry szef, który mobilizuje swój zespół. Złożoność zagadnień z jakimi spotyka się większość z nas w pracy powoduje problemy, które są trudne do zauważenia na bieżąco. Potrzebny jest ktoś z zewnątrz, kto spojrzy na stosunki panujące w firmie, relacje zarząd - pracownicy, oceni kompetencje i zaproponuje zmiany. Obecnie istnieją nowoczesne metody, stosowane na całym świece, które pozwalają na identyfikację problemów i poprawę wydajności i jakości pracy. Jak poprawić jakość obsługi, relacje między pracownikami, przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu i pobudzić ambicje pracowników?

Mystery Shopping - tajemniczy klient.
Niezapowiedziane i dyskretne badanie poziomu obsługi klientów przez pracowników wyspecjalizowanej firmy, podających się za zwykłych klientów. Jedna z najlepszych metod sprawdzania wydajności i jakości obsługi. Podstawieni klienci, bez ujawniania swojej roli - sprawdzają wartość oferowanych usług, uprzejmość obsługi, traktowanie klienta. Zbadają i odnajdą słabe punkty funkcjonowania firmy i personelu. Na podstawie raportu będą mogli Państwo opracować zmiany poprawiające efektywność pracy. Tajemniczym klientem może być każdy - osoby starsze, studenci, kierownicy dużych firm. Na podstawie ich opinii i sugestii opracowuje się słabe punkty obsługi klienta.

Audyt pracowniczy.
Ocena możliwości i potencjału pracowników firmy. Analiza predyspozycji, planowanie rozwoju i ścieżki dalszej kariery. Odnalezienie słabych punktów oraz opracowanie możliwych rozwiązań. Badanie motywacji pracowników, kompetencji pracowniczych (predyspozycje, znajomość języków...), analiza formalnych spraw pracowniczych - kadry i płace, analiza wykonywanych zadań oraz realizowania obowiązków wynikających z Kodeksu Pracy i innych przepisów. W wyniku audytu pracowniczego, otrzymają Państwo raport o błędach formalnych, nieformalnych i prawnych funkcjonowania firmy, propozycje naprawy oraz raport porównawczy do innych firm.

Employer Branding, Coaching.
Budowanie właściwych relacji pracownik - pracodawca. Kreowanie dobrego wizerunku pracodawcy. Programy lojalnościowe, angażowanie emocjonalne pracowników w sprawy firmy i budowanie dobrych więzi pracowniczych. Przeciwdziałanie złym zjawiskom pracowniczym: wypalenie zawodowe, zmniejszenie zaangażowania w sprawy firmy. Poprawienie wyników pracy i pobudzanie ambicji zawodowych. Coaching polega na indywidualnym badaniu problemów każdego pracownika i odnajdowaniu najlepszej drogi poprawy jego relacji z pracownikami, pobudzenie do działania i odnajdowanie w sobie siły do dalszych działań.