poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Pachoł MFW Rostowski okrada Polaków

Wcześniej MFW - Międzynarodowy Fundusz Walutowy chciał okraść Cypryjczyków z ich oszczędności złożonych na kontach bankowych. Teraz namówili swego pachoła Vincenta R. samozwańczego profesora ekonomii,  aby  otumanił Polaków, że OFE jest złe i w ten sposób okradł nas z oszczędności. Ten do spółki wziął kolejnego "wielkiego mądrego hysteryka" Donalda, który nie znał historii własnej rodziny, nie wiedział, że dziadek służył w Wermachcie i próbują zrobić nam wodę z mózgu. Niech najpierw policzą koszty ZUS-u a potem porównają je z kosztami OFE i wyjdzie, że te są nieporównywalnie niższe. To ZUS należy odchudzić z armii nierobów o 50% albo go zlikwidować. Dlaczego jakiś Gargamel ma decydować o tym czy ja mam mieć indywidualne konto w OFE i czy jest to złe rozwiązanie? Ja nie chcę mieć konta w ZUS - zakładzie utylizacji składek, a wolę mieć całość odkładane w OFE. Przy danych historycznych średnia stopa zwrotu z inwestycji w OFE w okresie 14 lat wynosi od 8,5% do 11% rocznie ( patrz ranking OFE od początku działalności ). Takie wyniki dają nadzieję, że emerytura naprawdę może być wysoka.
Zakładając, że średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej według GUS wynosi 3 803 zł mies brutto, więc na ubezpieczenie emerytalne przeznaczonych jest 733 zł, na ubezpieczenie rentowe 304 zł, na ubezpieczenie chorobowe 93 zł, na ubezpieczenie wypadkowe 73 zł, na ubezpieczenie zdrowotne 342 zł, na fundusz pracy 93 zł.
Podsumowując:
na  ubezpieczenia społeczne przeciętny Kowalski przeznacza 1 203 zł,
na służbę zdrowia 342 zł,
na fundusz pracy 93 zł.
Przyjmując tylko, że przeciętny Polak zaczyna pracę mając 20 lat i będzie pracował do 67 roku życia czyli 47 lat pracy - 564 miesiące - wynika, że wpłaci 564 x 903 ( pozostałe z 1203 zł - 300 zł niech idzie na ubezpieczenie rentowe) = 509 292 zł.  Jeśli przyjmiemy stopę zwrotu ( 8,5 ) jaką wypracowały OFE  to na koncie przeciętnego Kowalskiego znajdzie się 5 609 783 zł. Dzieląc to przez średnią długość życia kobiet po osiągnięciu wieku emerytalnego - 13 lat ( mężczyźni żyją średnio tylko 5 lat na emeryturze) to otrzymujemy 35 960 zł miesięcznie emerytury.
Zatem niech Rostowski i Tusk nie opowiadają nam głupot.
Nie potrafią zarządzać finansami państwa i kłamią podłe oszusty.

sobota, 27 lipca 2013

Państwo Tuska zmarnowało 19 mld zł!

Kontrolerzy NIK nie wykryli nigdy wcześniej tak ogromnych strat. 18,7 mld zł - to cena za błędy w instytucjach państwowych w 2012 r. 

Tak duże pieniądze zmarnowano na różnego rodzaju błędy w księgach rachunkowych, które miały wpływ na roczne sprawozdania finansowe. 1,7 mld zł to pieniądze wydane niezgodnie z prawem. Pozostałe środki zostały zmarnowane przez niegospodarność, m.in. niepotrzebne zakupy i zawyżone ceny. 

Jednym z najgorszych sektorów działalności państwa jest ochrona zdrowia. Co trzeci szpital nie wykorzystywał odpowiednio sprzętu zakupionego dzięki środkom z Unii Europejskiej. Powód to niedbale przygotowane projekty - np. sprzęt, którego brakowało w niektórych szpitalach, stał nieużywany w innych.

Podobne straty były na polskich kolejach. Finansowe skutki nieprawidłowości wyceniono w tej spółce na 165,3 mln zł. - NIK negatywnie oceniła działania PKP Polskie Linie Kolejowe S. A. w zakresie realizacji inwestycji infrastrukturalnych w okresie objętym kontrolą. Zarządca infrastruktury kolejowej, tj. PLK S. A., zbadane przez Izbę zadania wykonywał nieterminowo, niegospodarnie, nielegalnie i nierzetelnie - czytamy w sprawozdaniu. 

Źle oceniono też Główną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, m.in. za rozstrzyganie przetargów głównie w oparciu o oferowaną cenę. Zdaniem Izby doprowadziło to do serii upadłości firm, które oferowały cenę poniżej kosztów wykonania inwestycji. W konsekwencji wiele dróg pozostało niedokończonych, a podwykonawcy dużych firm zostali doprowadzeni do upadłości.

Podobnej degradacji ulega infrastruktura przeciwpowodziowa. Jak twierdzi NIK, w dorzeczu Odry zabezpieczenia przeciwpowodziowe nie poprawiły się znacząco od 1997 r., gdy woda zalała 2,5 tys. miejscowości. W wielu miejscach sytuacja wygląda coraz gorzej.

Co działo się ze środkami powierzonymi polskiej policji? Mimo że funkcjonariusze każdego dnia odczuwają, jak bardzo ograniczone są środki finansowe ich instytucji, policja lekką ręką wydaje miliony złotych na zupełnie niepotrzebne inwestycje, których nie można w żaden sposób wykorzystać.

Lista nieprawidłowości jest bardzo długa. Znajdują się na niej m.in. projekty naukowe, zlecanie niepotrzebnych usług doradczych, organizacji konferencji i innych wydatków w państwowych spółkach i dziurawy system ubezpieczeń społecznych.

Większość tych przestępstw nie ma żadnych konsekwencji. Doniesienia NIK do prokuratury dotyczyły najczęściej przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez urzędników, fałszowania dokumentów lub błędów w księgowości. Izba podaje, że ze 136 spraw zgłoszonych w 2012 r. organom ścigania znany jest już finał 49 z nich. Jedno zgłoszenie zakończyło się wyrokiem sądu, a trzy aktem oskarżenia. W pozostałych przypadkach prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania lub je umorzyła.

Artykuł pochodzi z http://niezalezna.pl/42906-raport-nik-pograza-po-psl-panstwo-tuska-zmarnowalo-19-mld-zl

sobota, 13 lipca 2013

Czy Tusk nie wie czy udaje głupka co Rostowski robił na spotkaniu Grupy Bilderberga?

Jeśli nie wie to proponuję mu poczytać wikipedię:
Grupa Bilderberg albo Klub Bilderberg – nieformalne międzynarodowe stowarzyszenie wpływowych osób ze świata polityki i gospodarki. Spotkania grupy odbywają się raz do roku. Podczas nich omawiane są najważniejsze w danym czasie dla świata sprawy dotyczące bezpieczeństwa, polityki i gospodarki.
Niejawność spotkań i znaczne wpływy posiadane przez zaproszone osoby spowodowały, że niektórzy komentatorzy przypisują członkom Grupy Bilderberga tworzenie nieformalnego rządu światowego, a w konsekwencji zamiar wprowadzania rozwiązań ekonomiczno-politycznych sprzecznych z wolą społeczeństwa. Zwolennicy teorii spiskowej dotyczącej nowego porządku świata wskazują Klub Bilderberg jako bezpośrednich kontynuatorów idei zakonu iluminatów.
Warto, by Rostowski powiedział Polakom, co robił na tym spotkaniu, o czym rozmawiał, z kim, jak nas reprezentował, czy coś obiecał, czy o coś prosił, co tam mówiono o Polsce. Mogłoby się okazać, że najważniejsze decyzje o polskiej przyszłości zapadają poza Polską. Takie są reguły demokratycznego państwa prawa. Rostowski nie jest prywatnym biznesmenem, jest ministrem RP. Być może to spotkanie ma jakiś związek z pogłębiającymi się problemami finansowymi państwa polskiego. One są widoczne na każdym kroku, mamy totalne załamanie w finansach publicznych, szczególnie w dochodach budżetu państwa. Problemy z wpływem dochodów z podatku VAT, akcyzy, podatków od dochodów osobistych oraz CiTu. Sytuacja jest niepokojąca. Dlaczego rośnie opresja skarbowa państwa? Łupienie przedsiębiorców, podatników, kierowców, pieszych, jest tak opresyjne, że Polacy od dawna czegoś takiego nie doświadczyli. Ostatnio doszło do niemal 200 zmian w ordynacji podatkowej, a dodatkowo Ministerstwo Finansów rozważa możliwość wprowadzenia blokady konta bankowego podatnika prewencyjnie na trzy miesiące. Zwiększa się elastyczność, uznaniowość w stosowaniu przepisów. To niezwykle niebezpieczne, mamy budowę fiskalnego totalitaryzmu.






sobota, 29 czerwca 2013

Obudź się Polsko, czas na koniec jurgieltu

To co widzę i słyszę spotykając się z wyborcami Platformy Obywatelskiej jest jak matrix. Z moich obserwacji społeczeństwa wynika, że wyborcy Platformy Obywatelskiej to przeważnie ludzie nie potrafiący samodzielnie dokonywać analizy zdarzeń politycznych, łatwo ulegający propagandzie rozsiewanej cynicznie w obronie starego układu i nie orientujący się w zagadnieniach własnego kraju. Widzą wybudowane m.in za pieniadze z UE drogi, stadiony i cieszą się jak małpy w ZOO, że jesteśmy w UE. Poza ogólnikami, nie umieją uzasadnić swego stanowiska wyborczego. Podobnie dominująca obecnie w Polsce inteligencja wspierająca Platforę Obywatelską, to zazwyczaj osoby dobrze wykształcone, kończące prestiżowe uczelnie, natomiast nie mają wykształconej w sobie umiejętności własnego myślenia i analizowania rzeczywistości w szerszym aspekcie. Widzą wąski obszar, który jest tylko zasłoną dymną tego co działo się i dzieje w Polsce. Mają wielkie niedobory od strony historycznej i etyczno - moralnej. Bardzo często brak im też elementarnych atrybutów honoru. Obecnie zarówno moralność, etyka jak i honor to dla nich jakaś abstrakcja, a przede wszystkim nieżyciowe pojęcia. Politycy PO zamiast dbać o sprawy i dobro państwa polskiego głównie dbają o dobro państw obcych. A głównym motorem ich wszelkich działań polityczno - gospodarczych była i jest działalność na szkodę kraju co bardzo precyzyjnie pokazały niegdyś elity J. K. Bielecki, Jerzy Buzek, Janusz Lewandowski, Jacek Rostowski. Czy żebractwo o pieniądze z UE to walka o Polskę czy obowiązek w związku z tym co w przeszłosci zrobili rozdając UE za darmo całą naszą gospodarkę? Oczywiście, że to ich obowiązek a UE nie robi łaski płacąc niewiekie odszkodowanie za zniszczenie Polski. Tak jak przed rozbiorami będąc opłacana przez państwa ościenne ( jurgielt ) tzw. elita będąc ślepa na zamiary zaborców i pozwalając na zniszczenie Polski, tak i teraz POlszewiki ( PO, PSL i SLD ) pozwolili pokojowo rozgrabić naszą gospodarkę. Jedynym lekarstwem na te rządy jest odsunięcie ich od władzy w wyborach i WYSŁANIE NA BEZROBOCIE, gdyż pośród swych w/w zdolności najlepiej wychodzi im powiększanie bezrobocia i długu publicznego w Polsce. Dbając o interesy państw obcych, wypędzili miliony młodych Polaków w poszukiwaniu pracy za granicą, co oczywiście ogłaszają jako kolejny swój sukces w zwalczaniu bezrobocia, jednocześnie niszcząc i zamykając w Polsce kolejne zakłady zapewniające pracę tysiącom pracowników. Dowodem jest spektakularne zniszczenie 500 zakładów produkcyjnych w tym stoczni szumnie ogłaszane jako prywatyzacja przez katarskich inwestorów strategicznych. Za rządów J. K. Bieleckiego, Jerzego Buzka właśnie takimi chwytami propagandowymi zniszczono, wyprzedano i rozdano nawet za dopłatą wszystko co tylko można było wówczas zniszczyć w Polsce. Klasyką takiej szemranej prywatyzacji jest choćby rozdawnictwo polskich banków, czy telekomunikacji na rzecz państw obcych, gdyż jak tłumaczono gromadzenie i liczenie naszych pieniędzy najlepiej wychodzi zagranicznym inwestorom strategicznym. A nam pozostało jedynie wpłacać tymże inwestorom nasze pieniądze Można wymieniać długą listę nagród z zagranicy jakimi obdarowywano liderów obecnej PO czy wcześniej UW i KLD (także SLD) za taką właśnie politykę finansowo-gospodarczą prowadzoną w Polsce od czasu Okrągłego Stołu, nie bez racji nazywanym Okrągłym Korytem. Wyślijmy PO na bezrobocie!!! To niech oni hurtowo wyjeżdżają z Polski w poszukiwaniu pracy i na własnej skórze niech spróbują tej wspaniałości pracy za granicą do jakiej od lat ekonomicznie zmuszają Polaków. Ale nie w Parlamencie Europejskim tylko na szmacie w UE, gdyż tylko to mogą robić nie rujnując niczego.

sobota, 25 maja 2013

Tajna kartoteka ludności PRL 1984 rok.

Dane tajne kartoteki ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW (nr arch. 1/6526/1 - data archiwacji 9.07.1984, nr rejestracyjny 14750-99 - data rejestracji Wydz. III-2, SUSW Warszawa).

1. Jerzy Albrecht - Finkelstein
2. Amsterdamski - Saul Henrykowski
3. Stanislaw Arski - Apfelbaum
4. Stefan Arski - Artur Salman
5. Bronislaw Baczko - Gideon
6. Leszek Balcerowicz - Aaron Bucholtz
7. Ryszard Bender - Fajwisch Berenstein
8. Jan Krzysztof Bielecki - Izaak Blumenfeld
9. Boleslaw Bierut - Rotenschwanz
10. Alef Bolkowiak - Alef Gutman
11. Michal Boni - Jakub Bauer
12. Jerzy Borejsza - Beniamin Goldberg
13. Wiktor Borowicki - Aaron Berman
14. Marek Borowski - Szymon Berman
15. Stefan Bratkowski - Blumstejn
16. Stanislaw Brodzki - Bronstejn
17. Jan Brzechwa - Jan Worobiec
18. Ryszard Bugaj - Izaak Blumfeld
19. Zbigniew Bujak - lewy syn rabina Malachowskiego
20. August Chelkowski - Dawid Cnajbaum
21. red. Kamila Chilinska - Halpern
22. Wieslaw Chrzanowski - Szymon Knopfstejn
23. Adam Cichocki - Aaron Zigenbaum
24. Włodzimierz Cimoszewicz - Dawid Goldstein
25. Bernard Cukier - Kolski
26. Józef Cyrankiewicz - Izaak Cukerman
27. Marek Czekalski (prezydent Lodzi) - Wachter
28. Tadeusz Daniszewski - Dawid Kirschbaum
29. Ostap Dluski - Adolf Langer
30. Jan Dobraczynski (pisarz) - Gutmacher
31. Ludwik Dorn - Dornbaum
32. Andrzej Drzycimski - Abraham Engel
33. Lech Falandysz - Aaron Fleischman
34. Arkady Fidler - Efroim Trusker
35. Pawel Finder - Pinkus
36. Aleksander Ford - Liwczyc
37. Wladyslaw Frasyniuk - Rotenschwanz
38. Jerzy Frydberg - Izrael Frydberg
39. Bronislaw Geremek - Berele Lewartow
40. Zofia Gomulkowa - Liwa Szoken
41. Henryk Goryszewski - Jakub Glikman
42. Jan Górecki - Muhlrad, dyr. gen. Min. Finansów
43. Wiktor Górecki - Muhlrad, "komandos" z 1968
44. Maria Górowska (sedzia) - Sand lub Berger
45. Halina Górska - Sara Kugelschwanz
46. Alina Grabowska - Sara Rotenfisch
47. Hanna Gronkiewicz-Waltz - Hajka Grundbaum
48. Ryszard Marek Gronski - Goldberger
49. Wiktor Grosz - Izaak Medres&nbsp
50. Jacek Groszkowski - Hersz Herszkowicz
51. Leon Halban - Blumenstok, prof. KUL-u
52. Aleksander Hall - Miron Hurman
53. Marian Hemar - jan Marian Herscheles
54. Józefa Hennelowa - Zyta Goldmond
55. Szymon Hirszowski - Szymon Hirsz
56. Józef Hubner - Dawid Szwarc
57. Piotr Ikonowicz - Dawid Goldsmith
58. Henryk Jablonski - Apfelbaum
59. Jerzy Jakubowski - Miszkatenblit
60. Ludwika Jankowska - Luba Kowienska
61. Andrzej Jaroszewicz - Aron Samet
62. Piotr Jasienica - Lech Benar
63. Jerzy Jaskiernia - Aaron Aksman
64. Mieczyslaw Jastrun - Agatstein
65. Tomasz Jastrun s. Mieczyslawa - Agatstein
66. Kalina Jedrusik - Makusfeld
67. Roman Jurys - Chaim Szacht
69. Ida Kaminska - Rachel, dyr. Teatru Zyd. w W-wie
70. Jan Karski (kurier AK) - J. Kozielewski
71. Andrzej Kern - Dawid Ginsberg
72. Jan Kobuszewski - Weisleder
73. adm. Piotr Kolodziejczyk - Robert Cajmer
74. Grzegorz Kolodko - Samuel Hanerman
75. Maria Komar (generalowa) - Riwa Zukerman
76. Janusz Korczak - Henryk Goldszmit
77. Janusz Korwin-Mikke - Ozjasz Goldberg
78. Jerzy Kosinski - Josek Lewinkopf
79. Janina Kotarbinska - Dina Steinberg, z. prof. Kotarbinskiego
80. Mikolaj Kozakiewicz - Jakub Kleinman
81. Helena Kozlowska - Bela Frisch
82. Stanislaw Krajewski - Abel Kaimer
83. Hanna Krall - Hajka Rejchgold
84. Krzysztof Król - Aaron Rosenbaum
85. Marian Krzaklewski - Dawid Zimmerman
86. Lucyna Krzemieniecka - Wiera Zeidenberg
87. Edward Krzemien (dziennikarz GW) - Wolf
88. Kunicki - Goldfinger
89. Kazimierz Kuratowski - Kuratow
90. Zofia Kuratowska-Jaszunska - Goldman
91. Jacek Kuron - Icek Kordblum
92. Aleksander Kwasniewski - Izaak Stoltzman
93. Jolanta Kwasniewska -Konty - Kohn
94. Stanislaw Jerzy Lec - Letz de Tusch
95. Janusz Lewandowski - Aaron Langman
96. Olga Lipinska - Fajga Lippman
97. Teresa Liszcz - Sara Lankamer
98. Jan Litynski - Jakub Leman
99. Lubiejski - Zygielman
100. Lozowski - Salomon Abramowicz
101. Aleksander Luczak - Dawid Lachman
102. Helena Luczywo - Chaber (ojciec), Guter (matka)
103. Antoni Macierewicz - Izaak Singer
104. Aleksander Malachowski - Jakub Goldsmith
105. Marek Markiewicz - Samuel Moritz
106. Tadeusz Mazowiecki - Icek Dikman
107. Jacek Merkel - Samuel Nelken
108. Adam Michnik - Aaron Szechter
109. Andrzej Milczanowski - Aaron Edelman
110. Jerzy Milewski - Dawid Machonbaum
111. Leszek Moczulski - Robert Berman
112. Karol Modzelewski - Samuel Mendel
113. Zygmunt Modzelewski - Fischer
114. Jerzy Morawski - Izaak Szloma
115. Stanislaw Nadzin - Gutman
116. Stefan Niesiolowski - Aaron Nusselbaum
117. Jerzy Robert Nowak (prof.) - Moritz Neuman
118. Piotr Nowina-Konopka - Haim Kromer
119. Róza Ochabowa - Grunbaum
120. Andrzej Olechowski - Mosze Brandwein
121. Józef Oleksy - Szymon Buchwio (Lemek)
122. Jan Olszewski - Izaak Oksner
123. Janusz Onyszkiewicz - Jojne Grynberg
124. Jerzy Osiatynski - Szymon Weinbach
125. Janina Paradowska - Rachela Busch
126. Jan Parys - Haim Pufahl
127. Aleksander Paszynski - Finkelstein
128. Miroslawa Pazynska - Srula Kundelman
129. Leslaw Podkanski - Izaak Freinkel
130. Ezdra Podlaski - Rotenschwanz
131. Kazimierz Pomian - Furman lub Rotenschwanz
132. Radkiewiczowa, zona min. - Ruta Teitsch
133. Helena Radlinska, prof.- Rajchman, Akad.Organ.Sl. Spol.
134. Mieczyslaw Rakowski - Mojzesz Rak
135. Jan Regula - Josek Mützenmacher
136. Jan Maria Rokita - Izaak Goldwicht
137. Andrzej Rosiewicz - A. Jarosiewicz
138. Adolf Rudnicki (pisarz) - Schneider
139. Jan Rulewski - Fikelman
140. Rutkowski - Botwin
141. Hanka Sawicka - Szapiro
142. Ryszard Setnik - Szymon Bauman
143. Izabela Sierakowska - Rebeka Sommer
144. Janusz Sitynski - Jakub Leman
145. Ernest Skalski - Wilker lub Nimen
146. Skrzeszewski - Fokenman
147. Krzysztof Skubiszewski - Szymon Schimel
148. Wladyslaw Slawny - Rosenberg
149. Antoni Slonimski - Stomma
150. Zenon Smolarek - Izaak Zimmerman
151. Ewa Spychalska - Salome Stein
152. Marian Starownik - Symeon Steinman
153. Stefan Starzewski - Gustaw Szusterman
154. Stanislaw Stomma - Szaja Sommer
155. Michal Strak - Baruch Steinberg
156. Julian Stryjkowski (pisarz) - Pesah Stark
157. Jerzy Stuhr (aktor) - Josek Feingold
158. Hanna Suchocka - Hajka Silberstein
159. Boleslaw Sulik - Jakub Steinberg
160. Kalman Sultanik - Chaim Studniberg
161. Irena Szewinska (sportowiec) - I. Kirszenstein
162. Stefan Szwedowicz (brat Michnika) - Szechter
163. Roman Szydlowski - Szancer
164. Wieslawa Szymborska - Rottermund
165. Pawel Spiewak - Stinger
166. Boleslaw Tejkowski - Benio Tejkower
167. Jerzy Turowicz - Jakow Turnau
168. Stanislaw Tuszewski - Salomon Hardnik
169. Magda Umer (piosenkarka) - Humer
(córka zbrodniarza UB)
170. Jerzy Urban - Josek Urbach
171. Mieczyslaw Wachowski - Jakub Windman
172. Henryk Walczak - Zukerman
173. Lech Walesa - Lejba Kohne
174. Dawid Warszawski - Konstanty Gebert
175. Adam Wazyk (poeta) - Wagman
176. Andrzej Werblan - Aaron Werblicht
177. Andrzej Wieczorkiewicz - Hirsz Gelpern
178. Aleksander Wirpsza - Leszek Szaruga
179. Dariusz Wójcik - Dawid Wisental
180. Andrzej Wróblewski - Andrzej Ibislauer
181. Ludmila Wujec - Okrent
182. Jan Wyka - Leopold Wessman
183. Roman Zambrowski - Rubin Nusbaum
184. Janusz Zaorski - Jakub Bauman
185. Andrzej Zoll - Rojeschwanz, b. prezes Tryb. Konst.
186. Janusz Ziólkowski - Izaak Zemler Wojskowi (Army)
187. gen. Edward Braniewski - Brandsteter
188. gen. Jan Drzewiecki - Holzer
189. gen. Marian Graniewski - Gutaker
190. gen. Wiktor Grosz - Izaak Medres
191. gen. Artur Jastrzebski - Artur Ritter (Niemiec)
192. gen. Grzegorz Korczynski - Kalinowski
193. gen. Leszek Krzemien - Maksymilian Wolf
194. gen. Matejewski - Kugelschwanz
195. gen. Marian Naszkowski - Wasser
196. gen. St. Poplawski - Siergiej Grochow (Rosjanin)
197. gen. Karol Swierczewski - Walter Goltz lub Tenenbaum
198. gen. Leon Turski - Tennenbaum
199. gen. Mieczyslaw Wagrowski - Izaak Pustelman
200. gen. Tadeusz Wilecki - Wallach
201. gen. Zarako-Zarakowski - Zarako, Nacz. Prok. WP
202. gen. Janusz Zarzycki - Neugebauer
203. plk Michal Bron - Bronstein, prac. MSZ
204. plk dr Charbicz - Marek Heberman, kom.Szpit.Woj.,Warszawa
205. plk Otto Finski - Finkenstein, szef sztabu "Sluzba Polsce"
206. plk Garbowski - Caber lub Gruber, d-ca dyw.
207. plk Gradlewski - Goldberg, GZP WP
208. plk Mieczyslaw Kowalski - Kohn
209. plk Anatol Liniewski - Liberman, prac. ASG
210. plk Rosinski - Rosenberg, DOW
211. plk Rotowski - Rotholtz, szef Zarz. Sl. Techn. WP
212. plk St. Sokolowski - Szabat, prac. WAP
213. plk Pawel Solski - Pinkus, szef Sl. Samoch. WP
214. plk Szulczynski - Szulcynger, d-ca pulku
215. plk Wl. Tykocinski - Tikotiner, attache wojsk.
216. plk Wadlewski - Waldman, dyr. Dep. Wojsk. w Min. Zdrowia
217. plk Zarski - Silberstein, prac. WAP
218. pplk Jerzy Bryn - Izrael Alter, prac. MSZ
219. pplk Jan Dolanowski - Dollinger, DOW
220. pplk Adam Laski - Gutbrot, prac. ASG
221. pplk Henryk Zieman - Zysman, DOW
222. mjr Roman Domanski - Rosenstand, DOW
223. mjr Marcel Kot - Abram Sterenzys
224. mjr Józef Sliwinski - Flaumenbaum, szef Wyd. "Sluzba Polsce"
225. mjr Henryk Uminski - Keff
226. Filip Berski - Badner, prokurator wojskowy
227. Kazimierz Golczewski - Bauman, Nacz. Prok. Wojsk.
228. sedzia Franciszek Kapczuk - Natanel Frau, Sad Wojsk. Wroclaw
229. Maksymilian Litinski - Lifszyc, Nacz. Prok. Wojsk.
230. Lubiejski - Zygielman, II Zarzad
231. Jakub Lubowski - Chase Smen, prok. Dep. Sl. Spraw.
232. Jan Orlinski - Unterweiser, Prok. Wojsk.
233. Henryk Podlaski - Fink, Nacz. Prok. Wojsk.
234. Rajski - Rajgrodzki, II Zarzad
235. Roman Rawicz - Vogel, Najw. Sad Wojsk.
236. Henryk Trojan - Adler, II Zarzad
237. Henryk Walczak - Zukerman
238. Zagórski - Winter, II Zarzad
239. Arnold Zaleski - Zalkind, prac. Prok. Wojsk. Pracownicy MSW
240. gen. Józef Hübner - Dawid Szwarc
241. gen. Matejewski - Kugelschwanc
242. gen. Miecz. Moczar - Mykola Demko (Ukrainiec)
243. Gen. Julian Polan - Harasim, morderca sadowy
244. gen. Roman Romkowski - Natan Grinspan-Kikiel
245. gen. Józef Maria Rózanski - Rosenzweig
246. plk Leon Andrzejewski - Ajzen Lejb-Wolff, dyr. Gabin. Ministra
247. plk Bielecki - Moniek Buchman, szef WUBP Kraków
248. plk Julia Brystiger - Prajs
249. plk Górecki - Goldberg, dyr. Depart. IX
250. plk Mieczyslaw Mietkowski - Mojzesz Borowicki, doradca MSW
251. plk Orlowski - Kugelschwanz
252. plk Marian Reniak - Marian Struzynski
253. plk Józef Rózanski - Josek Goldberg, dyr. dep. MBP
254. plk Sienkiewicz - Lewi, dyr. depart.
255. plk Szerynski - Szhnkman, prac. MBP
256. plk Józef Swiatlo - Izaak Fleischfarb, z-ca dyr. depart. X
257. pplk Helena Wolinska-Brus - Ochsmann
258. mjr Adam Kornecki - Dawid Kornhendler, szef WUBP Kielce
259. Antoni Alster - Nauman, v-ce szef MBP
260. Barbara Giller - Basze Lea, prac. MBP Duchowni (Religion)

sobota, 27 kwietnia 2013

Światem rządzi Goldman Sachs, a nie rządy

To nie rządy rządzą światem, ale bank Goldman Sachs - stwierdził w jednym z wywiadów dla BBC Alessio Rastani w 2011 roku, przedstawiający się jako niezależny makler.
Rastani mówił też, że obecny kryzys jest jak rak i wszyscy ludzie muszą podjąć odpowiednie działania, bo politycy za nich tego nie zrobią. - Rządy nie rządzą światem. Światem rządzi Goldman Sachs - mówił. - Goldman Sachs nie dba o plan ratunkowy, podobnie jak wielkie fundusze inwestycyjne - dodał.
Dlatego ludzie powinni zadbać o swoje aktywa, bo - w ocenie Rastaniego - za 12 miesięcy "oszczędności milionów ludzi wyparują, a to dopiero początek".
Kryzys - wielka okazja
Jak sam podkreśla, przez ostatnie trzy lata śnił o kolejnej recesji, bo na recesji też świetnie można zarobić. Przypominał w tym kontekście Wielki Kryzys z lat 30 XX wieku, na którym wiele osób zarobiło krocie.
- To jest okazja. Gdy rynek się załamuje, gdy euro i wielkie giełdy się załamują, jeśli wiesz co robić, jeśli masz odpowiedni plan, możesz na tym dużo zarobić - przekonywał.

Goldman Sachs to jeden z największych banków świata, który przez lata uchodził za instytucję zbyt wielką, by cokolwiek mogło nadszarpnąć jej pozycję i reputację.

W 2008 roku pojawiły się jednak informacje dotyczące negatywnej roli, odegranej przez Goldman Sachs w szalejącym kryzysie ekonomicznym. Eksperci przekonywali, że bank był w stanie przewidzieć skalę nadchodzących problemów, zamiast jednak ostrzec przed nimi polityków, wykorzystał poufne informacje, by zarobić na praktykach spekulacyjnych.
Jean-Luc Léon, autor dokumentu „Nowi władcy świata: bank Goldman Sachs", próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy przedsiębiorstwo rzeczywiście starało się wzbogacić na kryzysie kosztem własnych klientów? Twórca rozmawiał z bankierami, senatorami i ekonomistami, dowodząc, że GS podsycał kryzys, jednocześnie czerpiąc z niego krociowe zyski. Założony w 1869 roku przez niemieckiego imigranta Marcusa Goldmana, Goldman Sachs należy do czołówki światowych banków inwestycyjnych. Działając jako doradca finansowy, świadczy także usługi dla największych firm, rządów i biznesowych rodów. Zatrudnia ponad 35 tysięcy ludzi w 32 krajach.
Kazimierz Marcinkiewicz pracował dla Goldman Sachs od lipca 2008 r.
W roku 2009 bank ogłosił, że wycofuje się ze spekulacji kursem złotego, na którego osłabieniu zarobił osiem procent, choć zaprzeczył, by to osłabienie było wynikiem jego działań.
Oliwy do ognia dolał były menedżer GS, który stwierdził, że działania jego niedawnego pracodawcy są destrukcyjne i że stara się on wycisnąć jak najwięcej pieniędzy ze swoich klientów, którzy nazywani są w poufnych rozmowach „muppetami".
W 2011 roku GS otworzył także biuro w Warszawie.

Tak własnie międzynarodowe hieny finansowe niszczą biedne kraje. Należy bronić się przed fałszywymi przyjaciółmi, zdrajcami takimi jak Marcinkiewicz, którzy tylko czekają aby wbić Polakom nóż w plecy i zniszczyć.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Parlament w POlsce

Niemożliwie możliwe wybory w POlsce:
 - Radek, masz tutaj miliard dolarów i kup mi Parlament w POlsce.
- Budynek?
- Nie jełopie. Parlament. Budynek to ja mogę mieć taki jaki chcę i nie za taką kasę.
- Ale jak to zrobić?
 - W POlsce ciekawie jest wybierany parlament. Zgodnie z prawem! Masz w partii A 500 naszych "kandydatów". Przekonaj prezesa jakimiś 200 milionami, żeby wpisał ich wszystkich na listę wyborczą na najlepszych miejscach. A najlepiej jakby byli sami na listach bez żadnych dodatkowych ciamciaramciów.
 - Dobra. A co z partią B?
 - To samo baranie. W B mamy 300 naszych ludzi, w C 200, w D kolejnych 150. Pograj z nimi tak samo. Zostanie ci jeszcze 200 milionów na reklamę, ale to z prezesami uzgodnisz co i jak. No i bądź przygotowany na jakieś drobne przesunięcia kandydatów, żeby to miało "wygląd". Rób to z każdym prezesem osobno, żeby się nie krygowali i myśleli, że zostali wyróżnieni. Wtedy zrobią to co chcemy i jeszcze będą z tego dumni..
- Myślisz szefie, że będziemy mieć Parlament?
- Umiesz liczyć? Będziemy mieć całość, albo pozwolimy ewentualnie żeby weszła jakaś myszka. No bo z kogoś czasem nawet w Parlamencie warto porobić jaja, żeby hołocie cyrku dostarczyć.
- No ale przecież te partie są opozycyjne wobec siebie.
- Radek i o to chodzi. O to właśnie chodzi. Bez względu na to kto będzie w koalicji, a kto będzie w opozycji, to i tak będzie nasz. Nasi zrobią tak jak im każemy. A to że przy okazji będą pod publikę wrzeszczeć na siebie, to i dobrze. Bo co to za parlament, w którym koalicja zawsze zgadza się z opozycją?
- Genialne szefie. Ale że też tak można...
- Można. Nie po to jest jak jest, żeby było bez nas.
- No a jak jakiś prezes się nie zgodzi? Albo szeregowi członkowie partii będą się burzyć?
- To się go wymieni.... a szeregowymi przejmować się nie należy. Oni są do płacenia składek i robienia nieświadomej pozoracji. I nic więcej. Mają tyle do powiedzenia, co im się każe powiedzieć. I ani słowa więcej.
- No tak... a jak już listy przyszłych parlamentarzystów będą gotowe, i na każdej będą tylko nasi ludzie, zawsze będą wybrani tylko nasi. A ludzie się nie zorientują?
 - Ludzie? Przecież żaden motłoch w grupie nie ma lidera, jest skłócony, w czym można mu też pomóc i musi robić, to co mu prawo każe. A prawo to my. A jeśli chodzi o kasę, to kasę sobie odbierzemy z procentami. Wprowadzi się dla hołoty jakiś podatek... A przez całą kadencję jeszcze na tym zarobimy tyle, że inwestycja zwróci się kilka razy. A jeśli pojawią się kłopoty, to damy im szybkie pożyczki z MFW, BŚ czy EBC. Hołota je spłaci... Przecież nawet POlską ktoś rządzić musi! Istało sie jak szef kazał.

sobota, 23 marca 2013

Radek Sikorski - agent CIA w Polsce

R.Sikorski, narodowość żydowska, jest posiadaczem obywatelstw USA i Wlk.Brytanii. Wyjechał z Polski jeszcze jako uczeń szkoły średniej w 1981r. do Wlk. Brytanii. W czasie studiów na Oxford University (Wlk.Brytania), gdzie po trzech lach nauki w 1985r. otrzymał świadectwo licencjata, został członkiem elitarnego Klubu Bullingdona. Przynależność do tego klubu wymagała od ich członków wysokiej pozycji społecznej i materialnej. Żyd z Polski (R.Sikorski) nie posiadał ani jednego, ani drugiego, ale wcześniej został członkiem masonerii (ryt szkocki), co otworzyło przed nim drzwi nie tylko elitarnych organizacji, ale także agencji wywiadowczych Zachodu. W ramach agenturalnego szkolenia, zapewne chodziło o sprawdzian zdobytych umiejętności, został wysłany w 1986r. do walczącego Afganistanu.
Młody, dobrze zapowiadający się agent ożenił się z A.Applebaum z rodziny nowojorskich syjonistów. Jego synowie uczęszczają do szkoły rabinackiej.
W swoim pałacyku w Chobielinie zawiesił obraz gen. W.Sikorskiego i z dumą pokazywał gościom swego znamienitego przodka, z którym miał być skoligacony. Pech chciał, że W.Sikorski nie miał stryjecznego, męskiego rodzeństwa, na co zwrócił uwagę jeden z gości R.Sikorskiego i obraz stryjecznego dziadka wylądował na strychu. Zresztą to kuzynostwo wyklucza fakt zasadniczy: ani W.Sikorski, ani nikt z jego rodziny nigdy nie mieli nic wspólnego z żydowską mycką, czy mykwą.
W 1992r. świetnie przygotowany syjonistyczny agent, R.Sikorski został vice-ministrem obrony w rządzie J.Olszewskiego. W 2005r. był już ministrem obrony w rządzie PiS, a od 2007r. pełni funkcję ministra MSZ w rządzie PO.
Jak widać jego działalność polityczna przebiega ponad wszelkimi podziałami i jest nakierowana na walkę ze wszystkim, co narodowe, co słowiańskie, a więc i co polskie także, zgodnie z wytycznymi takich wybitnych syjonistów jak H.Kissinger i Z.Brzeziński.
A oto, jakimi standardami politycznymi demokratycznego Zachodu, o polskiej racji stanu nawet wstyd wspominać w obliczu „wysokich” aspiracjach tegoż Zachodu, kieruje się min. R.Sikorski.

Czy już wiecie jakimi metodami poprzedni agenci również w Polsce w 1989 roku wprowadzali "demokrację" zachodu? I już nie dziwcie się, że komuniści mając gwarancję nietykalności mogli nadal siedzieć przy korycie. Te same metody wprowadzania demokracji pod przykrywką wyzwalania z rąk reżimu w imię finansowego zniewolenia okupowanego ekonomicznie narodu chcą zastosować na Białorusi, Ukrainie i innych. Co Państwa zdaniem jest lepsze: socjalistyczny reżim czy finansowa okupacja zachodniego zaborcy? Zastanawia mnie też, jakim prawem Sikorski uzurpuje sobie mówienie w imieniu Polski? Kiedyś TW Bolek powiedział: my naród, teraz Sikorski mówi – (my) Polska.  Ciekawe, kiedy Polacy będą wreszcie mieli prawo mówić we własnym imieniu. 2.02.2011r. w TVN24 wyjaśniając sytuację na Białorusi i opowiadając o swoim spotkaniu z prezydentem Białorusi, minister podkreślił, że Łukaszenka będzie teraz “musiał żyć z konsekwencjami wyboru”. „Ale dzięki wizycie miał wybór. Miał wybór kogoś, kto zaczyna przeprowadzać swój kraj przez transformację albo kogoś, kto będzie musiał trzymać odrzutowiec z ciepłymi silnikami” – uważa R.Sikorski.
W czerwcu 2011r. był już mniej eufemistyczny, gdy w publicznej TV powiedział jednoznacznie, że w czasie wspólnej wizyty z min. MSZ NRF u prezydenta A.Łukaszenki złożył mu propozycję rezygnacji z urzędu w zamian za gwarancje bezpieczeństwa i dostatniego życia dla niego i jego rodziny.
To jest tzw. propozycja nie do odrzucenia, jak z filmu o mafii i gangsterach. Syjonistyczny agent i min. MSZ RP, R.Sikorski uprawia, zatem polityczny bandytyzm i inaczej określić tego się nie da. Można tylko zapytać, w czyim imieniu uprawia swój proceder, bo na pewno nie w interesie polskiej narodowej polityki. Tylko, dlaczego ja, polski podatnik mam opłacać cudzego gangstera?
Takie są właśnie demokratyczne standardy ubezwłasnowolnionego zachodniego świata.

Program PO 2015

Zarówno w momencie powstawania Platformy Obywatelskiej w 2001 roku, jak i podczas kolejnych kampanii wyborczych liderzy tej partii obiecywali wiele dobrego: uzdrowienie finansów publicznych, obniżenie podatków, prywatyzację, deregulację gospodarki, reformy systemu socjalnego czy ograniczenie biurokracji. Co z tego spełnili w ciągu ostatnich lat, podczas których PO ma niemal pełnię władzy – zarówno ustawodawczej, jak i wykonawczej ? - NIC !!!
Polskojęzyczne media w kraju wybitnie maskują przekręty obecnego rządu nagłaśniając same "sukcesy". Tym czasem wszystko po cichu drożeje: czynsze, energia, paliwo, potężnie wzrasta zadłużenie kraju i rośnie wskaźnik bezrobocia, a to dopiero początek problemów w kraju. Gorsze czasy dopiero nadejdą w 2013-2014 r, ceny pofruną do góry i przyjdzie za wszytko słono płacić . Wiele osób które podczas kampanii wyborczej dało się nabrać na popularne chwyty dobrobytu ( "druga Irlandia", "by żyło się lepiej", "niższe podatki") – niebawem przekona się na kogo oddali swój głos.
O tym że jest dobrze czy nawet bardzo dobrze, możemy dowiedzieć się z prorządowych, stronniczych mediów, a opozycji "knebluje" się usta. O gigantycznych wałkach i przekrętach rządowych popleczników cisza jak makiem zasiał ,wolą serwować głodne kawałki i karmić społeczeństwo np."mamą Madzi" lub straszyć J.Kaczyńskim, odciągając uwagę od prawdziwych problemów Polaków.

Program wyborczy [P]artii [O]szustów (2015) ??:
1.Straszenie Polaków J.Kaczyńskim i PiS-em przy pomocy stronniczych mediów.
2.Uległość i podporządkowanie się Brukselskim i Moskiewskim władzom wzamian za poklepywanie po plecach.
3.Zmniejszenie bezrobocia poprzez wyjazdy Polaków do pracy w Anglii.
4.Utrudnienie dostępu do lekarzy oraz wydłużenie wieku emerytalnego do 90 lat, tym samym wielu Polaków zakończy swój marny, niewolniczy żywot i odciąży ZUS od wypłaty emerytur i rent.
5.Chwilowo darmowy "szczaw i mirabelki" dla wszystkich biednych aby uniknąć głodu.
6.Wypłacanie nieuzasadnionych nagród, premii dla wszystkich posłów i "kolesi".
7.Zwalczanie patriotyzmu i wartości takich jak Bóg, Honor, Ojczyzna.
8.Zamiatanie wszystkich afer i przekrętów pod dywan, które szkodzą jedynie słusznej partii władzy.
9.Walka z kościołem i ustawowe wprowadzanie dewiacji i zboczenia jako normy społecznej.
10.Zwiększenie biurokracji (czyt.urzędniczych pasożytów) aby rodziny, przyjaciele i znajomi mieli podady, tym samym zwiększając sobie poparcie w wyborach.
11.Uległość i podporządkowanie sobie władzy wykonawczej, sądowniczej i mediów.
12.Eliminacja przeciwników politycznych (czyt."Seryjny Samobójca"), którzy mogą bardzo zaszkodzić całej partii lub jej członkom.
13.Nadużywanie pojęcia "Sprawiedliwość Społeczna",która nie ma nic wspólnego ze SPRAWIEDLIWOŚCIĄ, w celu naginania, a nawet łamania prawa.
14.Współpraca i legalizacja: NWO, GMO, Przymusowe Szczepienia, Chemtrails, Codex Alimentarius, Monsanto, Inwigilacja społeczeństwa ...

"BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ" ,,, ZŁODZIEJOM, OSZUSTOM I PASOŻYTOM !!

niedziela, 10 marca 2013

Unia Europejska jest zgubą dla Polski

Pewien pan z wąsikiem POprawia włoski i mówi sam do siebie:"Że bez wojny tyle mogło się osiągnąć".

Fragment książki Jarosława Barskiego i Kazimierza Lipkowskiego “Unia Europejska jest zgubą dla Polski”.

Książka została wydana w 1996 roku i obecnie ma znaczenie głównie historyczne oraz jest dowodem na to, że już wtedy niektórzy wiedzieli, co się stanie. Ale kto by tam ich słuchał.
POWODY BUNTU

“Żadna niewola nie jest haniebniejsza od dobrowolnej” – Seneka, “Epistulae morales”

Czy Polska musi umrzeć, aby Polacy żyli?

Pierwszy rozbiór Polski został uchwalony głosami polskiego Sejmu, przekupionego przez Rosjan i Prusaków. Odbył się zgodnie z polskim prawem. Po raz drugi w tysiącletniej historii, znaleźliśmy się w podobnej sytuacji, nie będąc nawet tego świadomi.

Książka ta powstała wskutek rodzącego się poczucia buntu i gniewu.

- Buntu dlatego, że Traktat o Unii Europejskiej, zwany jeszcze Traktatem z Maastricht, zawiera wszystkie elementy zmierzające do skreślenia Polski z mapy.
- Gniewu dlatego, że świadomie ukrywa się przed narodem polskim prawdę.

Ostatecznym bodźcem dla napisania tej książki była dla nas wiadomość, że Stałe Przedstawicielstwo RP w Strasburgu – stolicy przecież Europy – jeszcze w sierpniu 1995 r. nie posiadało tekstu Traktatu o Unii Europejskiej w języku polskim. Zaznaczyć trzeba, że Polska oficjalnie złożyła w Atenach swoją kandydaturę do Unii Europejskiej 8go kwietnia 199 4r., czyli… 16 miesięcy wcześniej!

Zbierając informacje na ten temat, dowiedzieliśmy się, że:

- MSZ w kwietniu 1994 r. dysponował tylko jednym egzemplarzem Traktatu w języku polskim;
- Stałe Przedstawicielstwo RP w Brukseli otrzymało swoje pierwsze egzemplarze na przełomie sierpnia i września 1994r., czyli prawie pół roku po wystąpieniu Polski o członkostwo w Unii;
- Stałe Przedstawicielstwo RP w Strasburgu w sierpniu 1995 r. nadal czeka… szesnaście miesięcy były najwidoczniej za krótkim okresem, aby zrobić kilka odbitek tekstu i dostarczyć je tej chyba zainteresowanej placówce dyplomatycznej.

Nasuwają się automatycznie następne pytania:

- jak to jest, że polskie Przedstawicielstwo przy Radzie Europy w Strasburgu nie posiada żadnego egzemplarza Traktatu w języku polskim? Przecież prawie 4 lata minęły od jego definitywnego zredagowania w językach Dwunastki. Fakt, że Rada Europy nie należy do instytucji Unii Europejskiej nie jest żadną wystarczającą wymówką. Powiązania między Radą Europy a organami Unii są bowiem wielorakie a wzajemne ich kontakty ścisłe;

- jak to jest, że MSZ nie posiada więcej, niż jeden egzemplarz Traktatu w języku polskim w chwili, kiedy Polska oficjalnie występuje z prośbą o członkostwo? Albo jeżeli to nie prawda, jak to jest, że MSZ nie jest w stanie ich dostarczyć natychmiast tym, którzy na placówkach dyplomatycznych o nie proszą?

Wnioski, które możemy wyciągnąć z tego stanu rzeczy są zarazem proste i straszne:

- nikt nie interesuje się poważnie treścią Traktatu i nie uznaje nawet za stosowne udostępnić ją na czas placówkom dyplomatycznym, a także posłom, senatorom i narodowi polskiemu;

- Polska złożyła swoją kandydaturę do Unii Europejskiej bez przestudiowania warunków. Jak bowiem wierzyć, że konieczne przebadanie trzystuparustronnego tekstu przez dziesiątki ekspertów różnych dziedzin prawa i ekonomii mogły mieć miejsce, gdy Traktat nie był dostępny w języku polskim? Można wierzyć w zdolności językowe Polaków, ale bez przesady.

Polska, jak często ostatnio bywa, ślepo wykonuje to, co jej każą inni. Bez myślenia. Bez zastanowienia. Bez przestudiowania warunków. Bez udzielania narodowi najmniejszej cząsteczki informacji o śmiertelnym dla niego Traktacie.

Zapytajmy się wokół siebie: kto zapoznał się z treścią Traktatu? Nikt. Absolutnie nikt. Wiemy tylko tyle, że wstąpienie do Unii Europejskiej jest tak samo konieczne, jak oddychanie tlenem. To jednak trochę mało. Zrozumiemy niedługo, dlaczego ta ignorancja nie jest wcale przypadkowa. Naród jest celowo niedoinformowany.

Dlatego też powstała ta książka: aby tę lukę wypełnić.

Czytelnik spotka się z kilkoma powtórkami. Są one nieuniknione z powodu konstrukcji książki. Mają poza tym wielką zaletę: pozwalają podkreślić najważniejsze poruszone zagadnienia. Zanim podejmiemy się zadania, koniecznością jest uzmysłowienie czytelnikowi, że “Unia Europejska” nie jest ogólnym określeniem równoznacznym z współpracą, przyjaźnią między narodami. Określenie “Unia Europejska” oznacza bardzo dokładny program, jedną spośród wielu możliwych opcji budowania przyszłej Europy. Najgorszą opcję.

JAK SIĘ POLAKÓW INFORMUJE?

Mówiąc o przyszłej Unii Wolności, pani Hanna Suchocka orzekła w Poznaniu 19-go lutego 1994 r.:

“Musi to być ugrupowanie, które prowadząc Polskę do europejskiej wspólnoty narodów, nie zażąda w zamian od społeczeństwa porzucenia poczucia narodowej suwerenności”

To jedno zdanie zawiera w sobie aż trzy błędy:

- nie będzie żadnej wspólnoty narodów, gdyż narody, zwłaszcza tak małe jak Polska, poprzez przyjęte mechanizmy, skazane są na zniknięcie. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że słowo “naród” ani raz nie występuje w całym tekście Traktatu, co bynajmniej nie jest przypadkowe (w polskiej – roboczej jak dotychczas – wersji Traktatu słowo “naród” pojawia się… wynikiem strasznych błędów w tłumaczeniu. Patrz: str. 184)

- Narodowej suwerenności także nie będzie wcale i to z tych samych przyczyn (głosowanie większościowe, zniesienie granic, wolny przepływ kapitału i osób, pozwolenie na osiedlenie się w Polsce każdemu, który tego zapragnie, prawo głosowania dla obcokrajowców zamieszkałych w Polsce, itd).

- Najgorszym błędem – gdyż nie podejrzewamy Hannę Suchocką o celową wypowiedź – jest wzmianka o “nie zażądaniu porzucenia poczucia narodowej suwerenności”. Wszakże mogłoby to oznaczać, że świadomie, wiedząc doskonale, że tak nie będzie, pragnie się Polaków wprowadzać w błąd, dając im poczucie, że pozostaną suwerenni.

Dużo błędów w jednym zdaniu. Niesłusznie zwano czasami panią Suchocką “Polską Thatcher”. Istnieje bowiem między tymi dwiema kobietami zasadnicza różnica: pani Thatcher broni suwerenności swojego kraju. Napisała ona niedawno o Unii Europejskiej, że odpowiadała “wczorajszemu sposobowi spoglądania na przyszłość” (“Yesterday’s vision of the future”).

W oficjalnej, wydanej przez Wspólnotę broszurce “Od jednolitego rynku do Unii Europejskiej”, pani Suchocka przeczytałaby: “z powodu licznych próśb o przystąpienie, Wspólnota nie ma innego wyboru, jak kroczyć dalej drogą Unii, według zasad jedności federalnej. Bez racjonalizacji mechanizmów podejmowania decyzji

- chodzi tutaj oczywiście o całkowite pozbycie się wymogu jednomyślności w głosowaniach – Wspólnota nie będzie magla przekształcić się w prawdziwą Unię (…) Rządy państw członkowskich wiedzą, ze epoka absolutnych narodowych suwerenności minęła”.

Pani Suchocka nie ma jednak monopolu na podobne wypowiedzi.

Prezydent Lech Wałęsa przy każdej okazji powtarza, że wkraczamy do Europy wolnych narodów, co jest podwójnym błędem, ponieważ stracimy i naszą narodowość i naszą wolność, Dnia 18-go maja 1994 r. na cmentarzu w Monte-Cassino, Lech Wałęsa powiedział j raz jeszcze, że Polska jest wolna i suwerenna. Wypowiedział te słowa kilka zaledwie dni po złożeniu polskiej kandydatury do Unii. Minister Spraw Zagranicznych Andrzej Olechowski również powiedział 8-go kwietnia 1994r., że “Europa (Unia) to rynek wolność, demokracja.” A poza Unią, nie może być rynku, wolności, demokracji? Czy nie jesteśmy w stanie zbudować u siebie demokracji sami i czy zawsze do wszystkiego potrzebujemy innych? Czy zastanowiliśmy się z resztą nad tym, jak ta demokracja będzie w Unii Europejskiej funkcjonować, kiedy jej zwolennicy sami przyznają się do jej “deficytu demokratycznego” (patrz dalej: “Deficyt demokratyczny”) i kiedy przyjęcie nowych członków do Unii ten “deficyt” tylko pogłębi?

Krzysztof Skubiszewski wypowiedział się rok temu na łamach gazety mniejszości niemieckiej na Śląsku, że “Unia Europejska była stworzona dla średnich i małych państw” Jest to kolejny poważny błąd, zaprzeczający rzeczywistości. Luksemburg liczy obecnie 29% obcokrajowców (oficjalnie). Procent ten wzrasta z roku na rok. Czy Luksemburg w takich warunkach zachowa swoją tożsamość, swoją odrębność?

A czego mogą się spodziewać takie państwa jak: Polska, Czechy, Słowacja i Węgry, po wstąpieniu do Unii?

Zostaną one doszczętnie wykupione przez bogatych sąsiadów. Występująca obecnie likwidacja naszego majątku narodowego na korzyść obcego kapitału jest drobnostką w porównaniu do tego, co nas czeka w Unii Europejskiej.

Miejmy nadzieję, że przykład Norwegów, którzy niedawno odrzucili przyłączenie się do niej, otworzy nam oczy (patrz: str. 167).

WPROWADZENIE

Traktat z Maastricht przygotowany bez udziału parlamentów narodowych zawiera przeszło 300 stron. Dopełniony 17 Protokołami i 33 Deklaracjami, Traktat, prawie nieczytelny, częściowo sprzeczny, może pozwolić na wszelkie wypaczenia, przesady i interpretacje. Stąd stanowi on zagrożenie dla naszej przyszłości. Traktat w szczególności miesza zagadnienia pierwszoplanowe z drugorzędnymi. Jest np. dziwne, że Deklaracja Nr 13, dotycząca roli parlamentów narodowych i licząca “aż” 11 wierszy, niemalże sąsiaduje z Deklaracją Nr 24 dotyczącą ochrony zwierząt i liczącą 5 wierszy.

Wyjątkowo centralistyczny duch Traktatu powoduje zwiększenie kompetencji Unii Europejskiej w odniesieniu do wszystkich dziedzin życia ekonomiczno- społecznego państw członkowskich, w sytuacji gdy zasada “subsydiarności” z art. 3B przewiduje zachowanie jak największych uprawnień przez poszczególne państwa. Ten wzrost kompetencji, bez żadnych barier, pogłębia jeszcze deficyt demokratyczny (niedostatek demokracji) Unii, o którym będzie mowa dalej.

Jeżeli chodzi o nas, Polaków, za często szukamy gdzie indziej rozwiązania naszych problemów. Nie rozwiązujemy ich sami, albo udajemy, że ich nie ma. A one przez ten czas pogłębiają się coraz bardziej. Na naszą słabość, niej znajdujemy innego wyjścia, jak liczenie wyłącznie na cudzą siłę. Gorzkie to stwierdzenie.

Jeżeli chodzi o klasę polityczną i decydentów, mylą się oni dlatego, że nie potrafią dojrzeć w człowieku tej mieszanki życia zewnętrznego i wewnętrznego, tradycji i nowoczesności, zakorzenienia i mobilności. Od harmonii tego układu zależy osobista równowaga i stabilność społeczeństwa. Nowoczesność, która tego czynnika ludzkiego nie bierze pod uwagę, skazana jest na niepowodzenie, a niekiedy skazuje społeczeństwo na poważny regres,

Oceny, którymi operują nasi decydenci i eksperci, to wzrost gospodarczy i Produkt Narodowy Brutto (PNB). Te oceny wprowadzają nas w błąd dlatego, że biorą one pod uwagę wyłącznie obieg pieniędzy w społeczeństwie, a nie rzeczywistą j sytuację, w której się to społeczeństwo znajduje. Na przykład miasto amerykańskie, gdzie panuje dzicz, ma wysoki udział w PNB, ponieważ przestępczość pociąga za sobą wydatki na policję, szpitalnictwo, budowę więzień, naprawę wyrządzonych szkód, co wszystko daje pracę różnym przedsiębiorstwom. Czy takie miasto jest wzorem stabilności? Nie. Ale dla technokratów i ich zimnej księgowości, takie miasto rozwija się. Tymczasem według tych samych kryteriów, miasto, gdzie życie płynie spokojnie, ku szczęściu swoich mieszkańców, może uchodzić za zacofane. Musimy więc radykalnie zmienić nasz dwudziestowieczny sposób myślenia i zainteresować się człowiekiem, zamiast tylko giełdami i kursami walut. Cala inspiracja Maastricht to znoszenie barier. Wszystkich. Szczególnie tych, które chronią biednych przed bogatymi. Tych, które chronią młode pokolenia przed destrukcyjnymi falami narkomanii, przestępczości w nieznanej dotąd skali i ogólnej i demoralizacji. Maastricht jest w gruncie rzeczy zwycięstwem świata finansów, spekulacji i zysku nad człowiekiem, który w ogóle przestał się liczyć. Maastricht jest zwycięstwem dzikiego materializmu nad potrzebami duchowymi. Najgorszym stwierdzeniem jest chyba to, że Maastricht udaje, że wszystko robi dla człowieka i że jest jedynym wzorem dla świata. Przypomina nam to bardzo inną ideologię, która jeszcze nie tak dawno panowała w Polsce.

Podpisanie Traktatu z Maastricht i wejście do Unii Europejskiej równałoby się z samobójstwem Polski.

Czy każdy Polak wie, że w Unii Europejskiej,

Polska straci na zawsze całą swoją suwerenność, a nie jakąś jej cząsteczkę?
Że zniknie nasza waluta, Złotówka, i że zastąpi ją ECU lub może teraz EURO?
Że nasze rolnictwo zostanie zniszczone i podporządkowane Brukseli?
Że dwa satelity Spot i Lansat będą nadzorowały czy odłogujemy posłusznie zaplanowaną nam liczbę hektarów użytków rolnych?
Że obcokrajowcy będą mogli głosować i kandydować w wyborach w Polsce?
Że będą mogli bez najmniejszego ograniczenia nabywać nieruchomości, grunty i osiedlać się u nas?
Że Bruksela – nie Warszawa – będzie decydowała, kto spoza Unii ma prawo do “polskiej strefy Unii” wjeżdżać, a kto nie?
Że celowo będzie faworyzowała mobilność pracowników, niszcząc w ten sposób nasze korzenia i życie rodzinne?
Że będzie decydowała o 80% naszego ustawodawstwa?
Że Polska będzie podlegała karom pieniężnym w przypadku niedostosowania się do Traktatu?
Że prawo wspólnotowe będzie automatycznie miało pierwszeństwo nad prawem polskim, nawet rangi konstytucyjnej?
Że ochrona społeczna spadnie, a bezrobocie wzrośnie?
Że otworzy się raj dla przestępczości, narkomanii i korupcji?
Że żadne odstąpienie z Unii nie jest przewidziane i nie będzie dozwolone?

Codzienne zmartwienia Polaków, to przede wszystkim bezrobocie, brak bezpieczeństwa na ulicach i w domach, drożyzna i narkomania. Wszystkie te problemy się tylko nasilą wewnątrz Unii Europejskiej, a dodatkowo zginiemy jako państwo.

Traktat z Maastricht, służący światu finansów, znoszący ślepo wszystkie bariery w imieniu ultra-liberalnego pojęcia świata, ustali dominację bogatych nad biednymi w superpaństwie federalnym. Polska zostanie bezpowrotnie wykupiona, a polski naród, z jego tradycyjnymi wartościami, zginie.

Czy Polska musi umrzeć, aby Polacy żyli?

Andrzej Lepper o Unii Europejskiej

niedziela, 3 marca 2013

Jak szybko spłacić zadłużenie Polski?

NAJWIĘKSZA TAJEMNICA MEDIALNA XXI WIEKU- ISLANDIA
Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.
Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełda zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju. Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory.
Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii.
W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25%u2033 - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty". Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE!
W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi. Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba.


Słuchajcie pieniądze z P0życzek są tylko na ich niegodziwych się mienić Polakiem kontach !!!

Politycy, przedstawcie nam plan spłaty polskiego zadłużenia

Mam propozycję. Zamiast pisać cokolwiek wklejajmy na wszystkich możliwych forach internetowych poniższy tekst: Szanowni Politycy. Przedstawcie nam plan spłaty polskiego zadłużenia. Kiedy i czym planujecie spłacić WASZ dług. Na nasze dzieci i wnuki nałożyliście kontrybucję na całe ich życie. Urodzą się i umrą - niewolnikami. Co naszego chcecie sprzedać, aby dochód wystarczył na te długi? Przemysł stoczniowy - sprywatyzowany - nie produkuje. Przemysł samochodowy - sprywatyzowany - nie przynosi zysku. Przemysł wydobywczy - ledwie zipie - sprowadzacie energię i surowce. Hodowla bydła i trzody - spada. Co NASZEGO chcecie sprzedać, aby spłacić WASZE długi? Chcecie sprzedać Śląsk?... Pomorze? - na pewno wystarczy? Jesteś Polakiem - nie dyskutuj o małej Madzi. Wklejaj to przynajmniej 10 x dziennie na wszystkich forach, jakie są ci dostępne. Wkleić ten tekst 10 x dziennie - może każdy. Więc nie pytajcie - "co mogę zrobić dla Polski?" Właśnie to!! Zadziała szybciej, niż jakiekolwiek marsze, czy demonstracje. Media będą musiały podjąć temat. Warunek jeden - tym tekstem "zatrolujcie " internet. Na tydzień, miesiąc... rok... do skutku. Będzie z niego jakaś korzyść w miejsce straty czasu. Wszyscy powinni rozesłać na wszystkie prywatne kontakty - do 1-go maja. I jednego dnia - 1-maja - wszyscy wklejamy? Może wystarczy raz... (a dobrze)? Gdy wystarczy - można pomyśleć o kolejnych "tematach

niedziela, 24 lutego 2013

Wojna informacyjna w Polsce od 1989

Od 1989 roku w Polsce prowadzona jest nowa wojna informacyjna mająca na celu zniszczenie naszego narodu i uzależnienie od zachodniego kapitału. Ekonomiczne osłabienie atakowanego państwa i wprowadzenie chaosu w jego gospodarce zwiększa skuteczność informacyjnych działań wojennych. Zubożone społeczeństwo jest podatniejsze na manipulacje, gdyż dotarcie do informacji prawdziwej wymaga czasu, wysiłku i pieniędzy, a tego brak ludziom goniącym za chlebem. Zatem proszę ofiary wojny o zapoznanie się z materiałem poniżej. Pozwoli to Wam na jasną ocenę obecnej sytuacji w jakiej się znaleźliście.

Wojny można podzielić na dwie kategorie: wojny energetyczne i wojny informacyjne.

Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna.

W wojnach energetycznych pokonuje się wroga fizycznie w otwartej walce, maczugą, mieczem lub pociskiem samosterującym. Różnica polega tylko na stopniu stechnicyzowania użytej broni. Skutkiem ubocznym wojny energetycznej są straty w ludziach i zniszczenia substancji materialnej.

W wojnach informacyjnych obezwładnia się przeciwnika informacją – otumania się działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandą i manipulacją, a potem bierze się go w poddaństwo.

W wojnie energetycznej walczące strony niszczą przeciwnika na jasno określonym froncie. Uderzenia są szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne. Ideałem jest Blitzkrieg.

W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo. Trwa to latami. Polem walki jest ludzka świadomość. W pierwszej fazie wyznaczona do podboju społeczność jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup. W kolejnej fazie burzy się obowiązujący w niej od wieków porządek wartości, potem pozbawia się ją poczucia własnej godności, zakłamuje osiągnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożności, by wreszcie zniechęcić do stawiania oporu tłumacząc, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynąć z prądem.

W opinii rosyjskich analityków wojskowych informacjonnaja wojna, to w szerokim znaczeniu „środki stosowane głównie w czasie pokoju i skierowane nie tyle przeciwko siłom zbrojnym, co przeciwko ludności cywilnej i jej świadomości, przeciwko systemowi administracji państwowej, systemowi nadzoru produkcji przemysłowej, nadzoru nauki, kultury, itd.”

Natomiast w węższym rozumieniu, są to działania, których zadaniem jest osiągnięcie przygniatającej przewagi nad przeciwnikiem w sferze:

• skuteczności informacji,
• pełni informacji
• wiarygodności informacji

w trakcie

• przyjmowania informacji,
• przetwarzania informacji
• wykorzystywania informacji

w procesie podejmowania efektywnych decyzji administracyjnych oraz w realizacji tych decyzji.

Jedna z definicji amerykańskich mówi o „ofensywnym i defensywnym wykorzystaniu informacji i systemów informacyjnych w celu odcięcia przeciwnika od dopływu informacji oraz w celu wykorzystania, zniekształcenia lub zniszczenia informacji już przez niego posiadanych”, przy jednoczesnej obronie własnych zasobów i systemów informacyjnych. W węższym, bardziej militarnym niż politycznym znaczeniu, mówi się o „wspartym przez działania wywiadowcze zintegrowanym wykorzystaniu środków operacyjnych, dezinformacji, operacji psychologicznych, walki elektronicznej i niszczenia fizycznego w celu pozbawienia przeciwnika dopływu informacji, wypaczania i degradowania otrzymywanych informacji, a także niszczenia jego zdolności dowodzenia i kontroli wykonywania rozkazów”.

Przekładając mądre definicje na język potoczny, wojna informacyjna sprowadza się to takiego otumanienia ludzi, żeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie.

Wielcy adwersarze toczonej przez blisko pół wieku „zimnej wojny” zgodnie uważają, że zwycięstwo w wojnie informacyjnej należy do tego, kto opanuje zasoby informacji i wiedzy przeciwnika. Przy czym, przeciwnikiem nie są siły zbrojne, lecz cały naród z jego administracją państwową, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi, itp. Przewagę osiąga ta strona, która zniszczy lub wypaczy wiedzę posiadaną przez zaatakowany naród i zmanipuluje tę wiedzę w takim stopniu, że zaatakowane społeczeństwo zacznie zachowywać się zgodnie z zamiarami agresora. Informacyjna ofensywa może koncentrować się na wszystkich obywatelach danego kraju lub tylko na elicie rządzącej i środowiskach opiniotwórczych, które po „przełknięciu” poddanej im informacji wtórnie niejako manipulują współobywatelami. Przy czym to „przełknięcie” może być świadome - w zamian za określone profity, lub nieświadome - wskutek podstępnego podsunięcia sprytnie „ulukrowanej” informacji.

Informacyjna inwazja obejmuje najczęściej zarówno wiedzę o własnym społeczeństwie, jak i o świecie zewnętrznym. Info-agresor chce bowiem pozbawić ofiarę najazdu nie tylko prawdy o sobie, ale także zrujnować jej układ odniesienia, czyli zasób wiadomości, w stosunku do którego ocenia otrzymywaną informację. Konsekwencją braku układu odniesienia (swoistego kamienia probierczego, na którym można ocenić wiarygodność i wartość przyjmowanych wiadomości) jest informacyjny chaos. Kiedy rozpadną się naturalne, nawarstwione przez pokolenia „sita”, dzięki którym odruchowo odsiewa się informacje fałszywe lub nieistotne, nie można trafnie ocenić, czy informacja jest wartościowa, czy też jest to tylko szum informacyjny – atrakcyjne bzdury zamulające umysł.

Spranie mózgów wybranej do zdominowania społeczności jest podstawowym warunkiem zwycięstwa. Przejęcie kontroli musi bowiem odbywać się, nie jak w wojnie energetycznej poprzez okupację i jawny przymus, ale w możliwie niezauważalny sposób, skrycie, najczęściej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu oraz poprzez umiejętne użycie środków masowego przekazu. Wykorzystuje się przy tym własne media, odpowiednio sterowane globalne organizacje medialne (głównie telewizje i agencje prasowe), a przede wszystkim przejęte potajemnie środki masowego przekazu przeciwnika.

Oddziaływanie musi mieć charakter masowy, bowiem dla przejęcia kontroli nad krajem wielkości Polski konieczne jest posiadanie około 1,5 miliona ludzi o podobnych poglądach, a jeszcze lepiej bez poglądów, których uplasuje się w aparacie administracji państwowej, gospodarce, szkolnictwie, służbach państwowych, itp. Ponieważ trudno jest infiltrować skrycie na teren przeciwnika tak wielką liczbę własnych obywateli, to info-agresor nie ma innego wyjścia jak posłużyć się (przynajmniej w okresie przejściowym) pozyskanymi dla siebie tubylcami, to znaczy wytresowanymi zwolennikami, albo świadomymi lub półświadomymi agentami.

Bez uciekania się do przymusu fizycznego, terroru i zniszczeń substancji państwa tak wielką liczbę zwolenników można zdobyć jedynie drogą sterowania społecznego1.

Sterowanie społeczne, to wywieranie wpływu na społeczeństwo dla osiągnięcia określonego celu. Sterowanie społeczne nie jest niczym złym, pod warunkiem, że wytyczony cel jest dobry. Przykładowo, prowadzony przez rząd program powszechnej edukacji jest sterowaniem społecznym, którego celem jest zwiększenie wiedzy i umiejętności obywateli, działalność ewangelizacyjna Kościoła jest sterowaniem społecznym prowadzącym do zbawienia, propagowanie podstawowych zasad higieny steruje społeczeństwo w kierunku dbałości o własne zdrowie, itp.

Sterować społeczeństwem można jednak również w złej wierze. Można na przykład wpędzać wybraną społeczność w kompleks winy za czyny niepopełnione, można zniechęcać do własnych korzeni, do historii, do tradycji, podsuwając w zamian inne wzorce warte naśladowania albo gloryfikując inne społeczności i modele społeczne.

Formą sterowania społecznego, zwłaszcza w złej wierze, jest manewrowanie społeczne, czyli intencjonalne sterowanie społeczeństwem dla osiągnięcia określonych korzyści. Ta forma sterowania społecznego wykorzystywana jest przede wszystkim w wojnie informacyjnej, kiedy jedno państwo, chce podporządkować sobie obywateli innego państwa i za ich pośrednictwem przejąć kontrolę nad całą strukturą i substancją państwową.

W manewrowaniu społecznym wykorzystuje się manipulację ludźmi, a więc specyficzne sterowanie, w którym prawdziwy cel, a nawet sam fakt sterowania, ukryte są przed sterowanymi. Jest to niesłychanie niebezpieczne działanie, bowiem ludzie poddawani umiejętnej manipulacji wyobrażają sobie często, że działają w najlepszej wierze, walczą o własne interesy i realizują szczytne cele. Przykładowo, budują ponadnarodową strukturę, której harmonizowany system polityczny, prawny i gospodarczy zapewni mieszkańcom lepsze życie oparte na fundamencie stabilizacji ekonomicznej i tolerancji.

Manipulacja ludźmi polega zazwyczaj na takiej inspiracji ludzi, żeby wyobrażali sobie, iż działają samodzielnie i niezależnie, bowiem są wówczas znacznie bardziej efektywni. Ludzi nieświadomi swej roli, marionetki, przekonani, że działają w najlepszej wierze i realizują własny pomysł, walczą skuteczniej o zadaną im przez manipulującego „sprawę” niż najlepsi agenci skaptowani honorarium. Ponadto w przypadku zdemaskowania manipulacji, „kukiełce” trudno jest wiarygodnie zdyskredytować manipulującego, natomiast agent może go po prostu zdradzić, ujawniając fakt i mechanizm werbunku. „Spalony” agent staje się bezużyteczny, natomiast umiejętnie manipulowaną marionetkę można wykorzystać ponownie, gdy ucichnie, lub zostanie wyciszona afera wywołana ujawnieniem manipulacji.

Do sterowania i manipulowania ludźmi wykorzystuje się najczęściej dezinformację, czyli rozpowszechnianie zmanipulowanych lub sfabrykowanych informacji (albo kombinacji jednych i drugich) w celu wywarcia wpływu na odbiorców i skłonienia ich do określonych zachowań korzystnych dla dezinformującego. Im większa liczba ludzi ulegnie dezinformacji i zacznie zachowywać się zgodnie z planami dezinformującego, tym dla niego lepiej. Podstawowym zadaniem info-agresora jest bowiem uzyskanie możliwie jak największego wpływu na ludzi i całe grupy społeczne, a poprzez nie na funkcjonowanie struktur państwowych atakowanego kraju. Celem strategicznym jest zredukowanie ośrodków decyzyjnych atakowanego (np. rządu, parlamentu, najważniejszych instytucji) do roli figurantów, skłóconych, umotanych w rozwiązywanie nieważnych problemów, pozbawionych skutecznego wpływu na obywateli i bieg spraw państwowych.

Manipulacja informacją polega najczęściej na wykorzystaniu prawdziwych informacji, ale w taki sposób, żeby wywołać fałszywe implikacje. Np. drogą pomijania niektórych, istotnych, ale niewygodnych informacji, lub poprzez taki dobór informacji, żeby budziły fałszywe skojarzenia. Niektórzy twierdzą, że olbrzymi procent reklam, to informacje zmanipulowane. Uwypuklają one mniej lub bardziej realne zalety reklamowanego obiektu, natomiast maskują lub przemilczają wady.

Bardziej nachalną i z punktu widzenia info-agresora bardziej ryzykowną metodą, jest fabrykacja informacji, czyli świadome tworzenie fałszywej informacji i podawanie jej za prawdziwą. Do jawnych kłamstw można posuwać się praktycznie bezkarnie po uzyskaniu kontroli nad większością mediów i ośrodków opiniotwórczych przeciwnika. Przy czym istotniejsza jest kontrola nad mediami niż nad ośrodkami opiniotwórczymi. Bez mediów ośrodki opiniotwórcze nie mogą bowiem skutecznie demaskować fabrykacji, gdyż ich krąg oddziaływania jest niewielki, praktycznie nieistotny w skali państwa. Kontrolując media można przy tym wykreować posłuszne sobie ośrodki opiniotwórcze, które będą uwiarygodniać sfabrykowane informacje.

Informacje zmanipulowane i sfabrykowane wykorzystuje się w walce informacyjnej będącej specyficzną, agresywną, formą sterowania społecznego w złej wierze. Zadaniem prowadzącego walkę informacyjną jest zniszczenia przeciwnika za pomocą informacji. Podstawowym orężem w walce informacyjnej jest informacja niszcząca, która spełnia dwojakie funkcje:
a. osłabia strukturę przeciwnika – głównie utrudniając przekaz informacji między kierownictwem a wykonawcami,

b. inspiruje błędne decyzje kierownictwa i błędne działanie wykonawców przeciwnika, – co osłabia go, a w skrajnych przypadkach prowadzi do samozniszczenia.
Przykładem zastosowania informacji niszczącej do osłabienia struktury może być rozpowszechnianie na poły prawdziwych informacji dyskredytujących sprawnego, energicznego i kompetentnego polityka, żeby nie dopuścić go do wejścia w skład rządu, gdzie mógłby objąć resort kluczowy dla interesów państwa. Innym przykładem może być tworzenie takiego szumu informacyjnego wokół konkretnych działań rządu, żeby wykonawcy decyzji nie rozumieli lub rozumieli opacznie intencje ministrów.

Stosowaniem informacji niszczącej do inspirowania błędnych decyzji może być podsunięcie niewprawnym politykom tak spreparowanego programu reform, żeby jego realizacja prowadziła do osłabienia, a nie wzmocnienia państwa. Program może być tak opracowany, żeby po jego wprowadzeniu dawał stopniowo coraz większą kontrolę nad państwem jego prawdziwym autorom, sprowadzając władze państwa do roli pionków pozbawionych realnego wpływu.

Planowe stosowanie informacji niszczących na szeroką skalę składa się na dywersję informacyjną, w której inspiruje się błędne decyzje przeciwnika po to, żeby wykorzystywać ich skutki dla podsunięcia kolejnych informacji niszczących aż do kompletnego sparaliżowania ośrodków decyzyjnych państwa i w konsekwencji do jego samozniszczenia. Dywersja informacyjna jest najniebezpieczniejszą formą walki informacyjnej, gdyż jest to długofalowe ukryte sterowanie przeciwnika ku autodestrukcji, w którym wykorzystuje się manewrowanie społeczne, manipulację ludźmi i dezinformację.

Podstawowymi narzędziami w walce informacyjnej są:

propaganda, czyli planowe oddziaływanie na ludzi zmasowanymi bodźcami o charakterze informacyjnym,

wywiad - wyspecjalizowana służba zbierająca informacje o przeciwniku i prowadząca walkę informacyjną. Zgodnie z definicją NATO celem i zadaniem wywiadu jest dostarczyć potrzebna dane i informacje tym, którzy formułują główne założenia polityczne oraz przygotowują plany i decyzje na każdym szczeblu.2

Analogicznie - do obrony przed wrogimi działaniami informacyjnymi przeciwnika służy kontrwywiad, który winien być wspierany przez własną propagandę. Według Brytyjczyków zadaniem kontrwywiadu jest „ochrona bezpieczeństwa państwa...przed działaniami agentów innych państw i działaniami obliczonymi na zniszczenie lub osłabienie ustroju...środkami politycznymi, ekonomicznymi czy z wykorzystaniem środków przemocy. 3

Główna rola w walce informacyjnej przypada kanałom sterowniczym, które oddziałują na strukturę państwową przeciwnika. Są to:

kanały agenturalne – zobowiązane do wykonywania wszystkich poleceń prowadzącego walkę w zamian za korzyści osobiste (materialne lub nie), albo z motywów ideowych, etycznych lub prawnych. Są to agenci wywiadu lub tajni współpracownicy policji i kontrwywiadu. Należy przy tym pamiętać, że agentem jest zwerbowany obywatel innego państwa. Zwerbowany obywatel własnego państwa nie jest agentem! Jest tajnym współpracownikiem służby specjalnej. Obywatel własnego kraju może być pracownikiem kadrowym służby lub jej współpracownikiem tajnym albo jawnym. Nigdy agentem! Terminy te są często mieszane intencjonalnie, celem wywołania szumu informacyjnego lub dla zatarcia różnicy. Takie mieszanie pojęć utrudnia lub wręcz uniemożliwia poprawną kwalifikację moralną działalności pracowników lub współpracowników własnych służb i agentów obcego państwa. Przypisywanie terminu agent pracownikom kadrowym służb specjalnych świetnie maskuje działalność agenturalną na rzecz obcego państwa i w konsekwencji odbiorcy takiej dezinformacji tracą rozeznanie, kto jest kim, a co za tym idzie gubią możliwość dokonania właściwej oceny moralnej.

Z punktu widzenia działalności operacyjnej, agentów można podzielić na dwie kategorie: agentów podstawowych i agentów wspierających.

Do pierwszej kategorii zalicza się:

- rezydentów i szefów siatek agenturalnych,
- agentów stanowiących źródła informacji,
- agentów egzekutorów,
- agentów werbowników.

Do drugiej kategorii należą przede wszystkim:

- agenci legalizacyjni,
- kurierzy,
- właściciele lokali konspiracyjnych,
- prowadzący skrzynki korespondencyjne,
- prowadzący skrzynki kontaktowe i skrytki,

Szefowie siatek lub rezydentur agenturalnych, to doświadczeni agenci o sprawdzonej lojalności, którzy kierują grupami agentów. Mają zazwyczaj sporą władzę i niezależność oraz dysponują budżetem przyznanym im przez tak zwaną Centralę. Podstawową różnicą jest zależność hierarchiczna. Szef siatki podlega zazwyczaj rezydentowi (agenturalnemu lub kadrowemu rezydentowi służby działającemu w danym kraju) natomiast rezydent agenturalny podlega bezpośrednio Centrali służby. W służbach rosyjskich szef siatki agenturalnej nie może też werbować nowych agentów, natomiast rezydent agenturalny może.

Zadaniem agentów będących źródłem informacji jest zbieranie wiadomości, dokumentów i innych materiałów wywiadowczych. Werbuje się ich pod kątem dostępu do tajemnic danego państwa. Zajmowane przez nich stanowisko ma mniejsze znaczenie. Bardzo często agent zatrudniony w powielarni, informatyk obsługujący komputery, czy sekretarka mają znacznie łatwiejszy i szerszy dostęp do tajemnic niż ich szefowie i to nawet najwyższych szczebli.

Agenci-egzekutorzy werbowani są zasadniczo w jednym celu – likwidacji wyznaczonych osób lub przeprowadzenia energetycznych, a nie informacyjnych, aktów sabotażu i dywersji.

Agenci-werbownicy należą do najbardziej zaufanych i bardzo często wywodzą się spośród sprawdzonych i doświadczonych agentów zbierających informacje, którzy z różnych względów utracili dostęp do tajemnic państwowych. Wykorzystuje się ich do wyszukiwania kandydatów na agentów i werbowania ich. Czasami jedynie do wyszukiwania kandydatów i wstępnego ich urabiania, a sama operację werbunku przeprowadza innych agent (np. rezydent agenturalny) lub pracownik kadrowy służby.

Wśród agentów wsparcia najistotniejszą rolę pełnią agenci legalizacyjni. Należą do nich policjanci, celnicy, pracownicy biur paszportowych i urzędów wydających dokumenty, urzędów stanu cywilnego i innych instytucji wydających obywatelom różnego rodzaju dokumenty i prowadzących ewidencję. Działają oni przede wszystkim na rzecz tak zwanych „nielegałów”, czyli kadrowych pracowników służby wysyłanych do obcego państwa, gdzie mają funkcjonować jako obywatele tego kraju. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest uwiarygodnić fałszywą tożsamość „nielegała”, zaopatrzyć go w odpowiednie dokumenty na autentycznych blankietach, wpisać do odpowiednich rejestrów i ewidencji, itp. Zadaniem agentów legalizacyjnych jest również pozyskiwanie pustych blankietów dokumentów, czystych formularzy, wzorów pieczątek, papierów firmowych urzędów, itp. Zdobyta przez nich oryginalna „papeteria” wykorzystywana jest później przez Centralę służby do produkcji podrobionych imitacji lub do tworzenia zestawów „autentycznych” dokumentów, w które wyposaża się własnych pracowników kadrowych wysyłanych i działających nielegalnie na terenie danego kraju albo lokalnych agentów. Dla uzyskania wzorów dokumentów werbuje się też kryminalistów, zwłaszcza kieszonkowców.

Agenci kurierzy przewożą materiał wywiadowczy przez granice państwowe i werbuje się ich zazwyczaj w środowiskach zajmujących się zawodowo transportem (kierowcy, obsługa pociągów, marynarze floty handlowej) lub często podróżujących – np. handlowców.

Właściciele lokali konspiracyjnych oddają (zazwyczaj za wynagrodzeniem) posiadane mieszkania lub lokale użytkowe na potrzeby służby. W lokalach tych odbywają się spotkania pracowników kadrowych z tajnymi współpracownikami lub agentami w warunkach gwarantujących wysoki stopień poufności. Lokale takie mogą również służyć za kwatery zastępcze w sytuacjach alarmowych lub za „przebieralnie”, w których pracownik kadrowy lub agent może szybko zmienić swój wygląd zewnętrzny.

Prowadzący skrzynki korespondencyjne, to zwerbowane osoby, które dysponują „bezpiecznym” adresem, telefonem, faksem lub innym środkiem łączności, umożliwiającym skrytą łączność między pracownikami kadrowymi a agentami. Bardzo często pośredniczą oni w korespondencji między Centralą a agentem działającym w innym kraju niż kraj zamieszkania prowadzącego skrzynkę. Przewidujące GRU na prowadzących skrzynki korespondencyjne wybiera najchętniej osoby w starszym wieku, które w przypadku konfliktu zbrojnego (niekoniecznie z Rosją) nie podlegałyby mobilizacji, co mogłoby przerwać łączność.

Rola prowadzących skrzynki kontaktowe i skrytki jest podobna do roli agentów pośredniczących w korespondencji, tyle, że obejmuje przede wszystkim materiały wywiadowcze, instrukcje, pieniądze i różne przedmioty przekazywane agentom przez pracowników kadrowych i odwrotnie. Na agentów prowadzących skrzynki i skrytki werbuje się przede wszystkim właścicieli małych sklepików i punktów usługowych, gdzie łatwo jest coś przekazać pod pozorem zakupów. „Żywe” skrzynki kontaktowe wypierane są coraz częściej przez „martwe”, czyli umówione miejsca, w których można pozostawić rzecz nie widząc się z nikim i nie będąc widzianym.

Specyficznymi rodzajami agentury, istotnymi z punktu widzenia wojny informacyjnej, są agenci wpływu oraz kategoria znana powszechnie w sowieckich służbach pod mało pochlebną nazwą „gównojady”4. Kto wymyślił ten termin, nie wiadomo. Używano go zarówno w KGB jak i w GRU. Mianem tym obdarzano obywateli krajów zachodnich, którzy dobrowolnie, za darmo, niczym nie kaptowani, ani nie straszeni, byli gotowi zdradzać swój kraj i współpracować ze Związkiem Sowieckim. Byli to różnej maści zwolennicy jednostronnego rozbrojenia, postępowi radykałowie, pacyfiści, internacjonaliści, itp. Trudno ich było kwalifikować jako agentów, gdyż nikt ich nie werbował, ale wykorzystywano ich w możliwie najszerszym stopniu, gdyż ochotnie robili to, co im kazano. Z punktu widzenia wojny energetycznej, czy prowadzenia dywersji zbrojnej, „gównojady” nie były wielce przydatne, ale ich rola w wojnie informacyjnej jest nie do przecenienia. Trudno bowiem znaleźć bardziej podatny materiał do manipulacji i medium bardziej żarliwie rozpowszechniające wszelką dezinformację i informację niszczącą. Co więcej „gównojady” są wspaniałymi roznosicielami plotek i pogłosek oraz krzykliwym mięsem armatnim każdej demonstracji, którą można później nagłośnić i wykorzystać we własnych celach. Ponadto łatwo odciąć się od nich bez ryzyka dekonspiracji, gdyż skruszony „gównojad” nie jest w stanie udowodnić, że został zwerbowany np. w drodze szantażu lub za wynagrodzeniem. Wręcz przeciwnie, łatwo jest wiarygodnie przekonywać, że czynił to, co czynił dobrowolnie, samodzielnie, bez podszeptów.

W wojnie informacyjnej najgroźniejsza jest agentura wpływu. Zgodnie z amerykańską definicją, agent wpływu to osoba, która może być wykorzystana do dyskretnego urabiania opinii polityków, środków masowego przekazu i grup nacisku w kierunku przychylnym zamiarom i celom obcego państwa5. W przeciwieństwie do wymienionych wyżej rodzajów agentów, agenci wpływu nie zbierają, lecz rozpowszechniają informacje. Najczęściej prawdziwe, ale z niszczącym komentarzem, także informacje zmanipulowane i sfabrykowane. Można przyjąć, że agentura wpływu prowadzi szczególnie obliczoną na długie lata dywersję informacyjną. Swój jad sączy dyskretnie w środowiskach decyzyjnych i opiniotwórczych, sterując je powoli w kierunku samozniszczenia lub zniszczenia struktur państwa. Wykrycie agentury wpływu jest niezmiernie trudne, a udowodnienie działania na rzecz obcego państwa praktycznie niemożliwe, gdyż każdy ma prawo do głoszenia własnych poglądów. Agent wpływu nie wykrada tajemnic z sejfów i nie sposób go przyłapać na „gorącym uczynku”. Najczęściej nie kontaktuje się potajemnie z oficerem prowadzącym i nie otrzymuje od niego instrukcji wywiadowczej lub wynagrodzenia. Wyjeżdża na jawne seminaria lub konferencje naukowe, pobiera stypendia naukowe lub wykłada na zagranicznym uniwersytecie, zagraniczni wydawcy publikują jego książki, otrzymuje nagrody twórcze, spotyka się z politykami, ludźmi ze świata gospodarki i nauki. Zebrane „wrażenia” ubrane we „własne przemyślenia” publikuje w mediach lub rozpowszechnia w „politycznych salonach” albo podczas spotkań z politykami i decydentami własnego kraju. Formalnie nie robi nic nielegalnego, tylko skutki jego działalności są niszczące.

W przeciwieństwie do kanałów agenturalnych, które obowiązane są do posłuszeństwa wobec prowadzącego, kanały współpracujące wykonują tylko te polecenia prowadzącego walkę informacyjną, które są zbieżne z ich własnymi celami. Przykładowo w latach stanu wojennego podziemna „Solidarność” prowadziła swoją walkę informacyjną ze strukturami władzy PRL korzystając z pomocy finansowej i materiałowej CIA, bowiem obie organizacje miały wspólny cel – demontaż komunizmu.

Pracując na rzecz obcego państwa oba wymienione wyżej kanały działają w pełnej świadomości destrukcyjnego działania przeciwko strukturom państwa, którego są obywatelami. Odmienny jest charakter kanałów inspiracyjnych, które nieświadomie lub półświadomie wykonują polecenia prowadzącego walkę i tworzą chaos w strukturach przeciwnika, prowokując decyzje i działania sprzeczne z jego interesami oraz dostarczają przeciwnikowi informacje prowadzące do „samodzielnego” podejmowania szkodliwych dlań decyzji.

Odpowiednio zainspirowany człowiek, działaniem „w dobrej wierze” może często wyrządzić większe szkody niż agent. Jego działań nie ogranicza bowiem strach przed zdemaskowaniem. Lenin mówił o takich ludziach „pożyteczni idioci”, działacz Kominternu, niemiecki komunista Willi Muenzenberg nazywał ich „niewiniątkami”. Muenzenberg cynicznie wykorzystywał swoje „niewiniątka” – intelektualistów zwabionych duchową solidarnością z proletariatem, tak zwanych niezależnych pisarzy, wykładowców i uczonych do szerzenia komunistycznej propagandy oraz do uwiarygodniania kampanii „agit-prop” Kominternu, a także do kamuflażu sowieckich działań wywiadowczych. Opierając się na otumanionych intelektualistach Muenzenberg zakładał w latach dwudziestych gazety, wydawnictwa i kluby książki kontrolowane przez Komintern, produkował filmy i wystawiał sztuki teatralne gloryfikujące komunizm i Związek Sowiecki. Arthur Koestler pisał, że nawet w Japonii ekipa Muenzenberga kontrolowała bezpośrednio lub pośrednio 19 gazet i czasopism6.

Każdy z wymienionych wyżej kanałów sterowniczych dzieli się z kolei na dwa rodzaje różniące się od siebie postawionymi im zadaniami. Są to:

piony informacyjne, których zadaniem jest zbieranie informacji o przeciwniku i jego otoczeniu oraz przekazywanie zebranego materiału prowadzącemu walkę informacyjną. Pion ten najbliższy jest tradycyjnemu szpiegostwu, chociaż coraz częściej oparty jest na tak zwanym „białym wywiadzie”, czyli na zbieraniu i analizowaniu informacji pochodzących z ogólnie dostępnych źródeł.

piony sterowniczo-dywersyjne wywierające wpływ na system i struktury przeciwnika inspirując decyzje prowadzące do samozniszczenia i blokując decyzje obronne. Tym właśnie pionom powierza się m.in. zadanie opanowania środków masowego przekazu przeciwnika, a jeśli już nie opanowanie, to przynajmniej osiągnięcie maksymalnego wpływu na publikowane przez nie treści. Piony te rozpowszechniają również wszelkie pogłoski, prowadzą lub inspirują kampanie oszczerstw i półprawd, podsuwają informacje zmanipulowane, sfabrykowane i niszczące, plasują agentów na odpowiedzialnych stanowiskach państwowych, wprowadzają agenturę wpływu do środowisk decyzyjnych i opiniotwórczych, inspirują reformy i programy prowadzące do rozpadu struktur i samozniszczenia państwa.

Jednym z podstawowych zadań w walce informacyjnej jest rozpoznanie kanałów przeciwnika oraz ich pionów. Rozpoznanie pionów sterowniczo-dywersyjnych jest łatwiejsze, niż pionów informacyjnych, ponieważ można odwołać się do zasady „po owocach ich poznacie”. Z tego tez względu w każdej profesjonalnej służbie wywiadowczej piony te rozgranicza się konsekwentnie, oddzielając przykładowo agenturę wywiadowczą od agentury wpływu.


Metody walki informacyjnej przeciwko państwu
• Promocja centralizacji decyzji w obozie przeciwnika z równoczesnym osłabianiem powiązań poziomych. Jest to swoista wertykalizacja państwa, do której należy dążyć, ponieważ struktury scentralizowane są znacznie podatniejsze na działania sterowniczo-dywersyjne od struktur horyzontalnych, opartych na sieciowych powiązaniach grup społecznych. Scentralizowane struktury odzwyczajają się szybko od samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji, przez co paraliżuje je sam brak bodźców płynących od centralnego kierownictwa. Dlatego łatwiej jest rozmontować metodami walki informacyjnej państwo totalitarne, niż państwo oparte na swobodach społecznych z wolnymi obywatelami, mającymi poczucie własnej wartości.

• Inspirowanie błędnej polityki kadrowej, przede wszystkim na szczeblu decyzyjnym. Nie jest przy tym konieczne plasowanie na decyzyjnych stanowiskach własnej agentury. Wystarczy promowanie osób ambitnych, kłótliwych, niekompetentnych i podatnych na szantaż. Cechy te wystarczą, żeby przy odpowiednim sterowaniu osoby te doprowadziły szybko do chaosu decyzyjnego i sporów prowadzących do decyzyjnego paraliżu i w konsekwencji do stopniowej niewydolności struktur państwowych uwikłanych w walki wewnętrzne.

• Penetracja centralnego ośrodka decyzyjnego i rozbudowa własnych kanałów inspiracyjnych, przede wszystkim agentury wpływu. Najlepszymi agentami wpływu są doradcy, którzy inspirują decydentów, ale sami są mniej narażeni na zdemaskowanie, gdyż to nie oni podpisują decyzje i odpowiadają za ich ułomności.

• Inspirowanie błędnych decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co przy wertykalnej strukturze i braku mechanizmów samokontroli prowadzi do szybkiego przełożenia tych błędów na realne szkody dla interesu państwa

• Inspirowanie nadmiaru decyzji podejmowanych przez organa centralne przeciwnika, co skutecznie blokuje samodzielność i inicjatywę aparatu wykonawczego struktur państwowych i powoduje ich przeciążenie pracą nie przynoszącą wymiernych efektów.

• Inspirowanie tarć i walk wewnętrznych.

• Demontaż mechanizmów samosterowania społecznego, zwłaszcza w centralnym ośrodku decyzyjnym przeciwnika. Szerzenie demoralizacji, dezinformacji, korupcji, indyferentyzmu ideologicznego pod przykryciem apolityczności. Rozkład tradycyjnego systemu prawnego opartego na odwiecznym systemie wartości oraz obywatelskim poczuciu sprawiedliwości i zastąpienie go tworzonymi masowo przepisami prawnymi. Należy pamiętać, że państwo prawa, to coś zupełnie innego niż państwo praworządne. Państwo prawa, to państwo przepisów regulujących wszystko aż do absurdu, ale niekoniecznie zgodnie z prawem naturalnym.

• Blokowanie przepływu informacji i dezorganizacja tych elementów państwa przeciwnika, które zajmują się przetwarzaniem informacji. Może to być przykładowo kampania zasypywania instytucji państwowych fałszywymi donosami, których sprawdzenie pochłania czas, środki i energię.

• Nasyłanie masowej agentury, łatwej stosunkowo do wykrycia, ale odwracającej uwagę i pochłaniającej czas oraz środki kontrwywiadu. Kampania taka pozwala działać swobodniej najcenniejszej agenturze uplasowanej na szczeblu decyzyjnym przeciwnika.

• Przechwytywanie dobrych inicjatyw kierownictwa przeciwnika przez piony informacyjne, a potem wypaczanie ich aż do karykaturalnych rozmiarów przez piony sterowniczo-dywersyjne, co zniechęca do tych inicjatyw atakowane społeczeństwo.

Główne obiekty działań agresywnych w wojnie informacyjnej.

Wprawdzie ilość rozwiązań agresywnych w wojnie informacyjnej jest wielka, to jednak można wyróżnić pewne prawidłowości i ustalić listę obiektów, które są najczęściej atakowane. I takimi są:

Kręgi opiniotwórcze. Początkowo kaptowane są poszczególne osoby, którym powierza się potrójne zadanie: typowanie kolejnych osób wartych skaptowania, urabianie osób wpływowych oraz urabianie szerokiej opinii publicznej drogą publikacji w mediach opinii sygnowanych przez siebie. W pierwszym rzędzie kaptowani są ludzie młodzi i ambitni, których karierą można sterować plasując ich w zaplanowanych miejscach struktur atakowanego państwa i dużym prawdopodobieństwem, że będą, z biegiem czasu, awansować. Jednocześnie drogą jawną i tajną kreuje się skaptowanych na „autorytety”. Sposoby są różne. Od przyznawania prestiżowo brzmiących nagród i honorów, przez stypendia i pomoc w uzyskaniu stopni naukowych, po promowanie w ramach uprawianej profesji przy pomocy już posiadanej agentury wpływu.

Kiedy grupa skaptowanych staje się liczniejsza można przystąpić do urabiania całych środowisk opiniotwórczych tworząc sztucznie „modę” na pewne poglądy oraz organizując profesjonalny ostracyzm wobec myślących inaczej.

Media: W pierwszej fazie przejmowana jest kontrola nad treściami rozpowszechnianymi przez organizacje medialne. Do jej osiągnięcia wykorzystuje się skaptowane wcześniej osoby z kręgów opiniotwórczych oraz w środowiskach dziennikarskich. Wykreowanym przez siebie „autorytetom” poleca się umieszczać w środkach masowego przekazu artykuły, wypowiedzi, wywiady, opinie oraz zabiegać o udział w dyskusjach organizowanych przez media elektroniczne. Skaptowanym wcześniej dziennikarzom poleca się (a nie skaptowanym sugeruje się) publikować materiały wytypowanych osób, zapraszać je do udziału w debatach, robić z nimi wywiady. Wbrew pozorom inspiracja taka nie jest trudna, nawet, jeśli nie ma się licznych dziennikarzy w swojej „stajni”. Środki masowego przekazu przejawiają „instynkt stadny” i z góry można liczyć, że umiejętnie wykreowany autorytet szybko stanie się „modny” i będzie chętnie zapraszany przed kamerę, mikrofon oraz na prasowe łamy. Kiedy moda na jeden „autorytet” minie (trwa zazwyczaj kilka miesięcy), to nie jest trudno podstawić mediom inny.

Na treści publikowane przez media można też wpływać za pośrednictwem własnej agentury wśród dziennikarzy. Taktykę tę od ponad 100 lat stosują Rosjanie. Działająca w Paryżu od lat 80-tych XIX wieku Agentura Zagraniczna carskiej Ochrany miała na swojej liście płac dziesiątki dziennikarzy oraz płaciła tysiące rubli miesięcznie w subsydiach m.in. dla gazet Le Figaro, Echo de Paris i Gaulois7. Równocześnie carskie ministerstwo finansów przepłacało francuskich dziennikarzy, żeby tworzyli przychylny klimat dla rosyjskich starań o kolejne pożyczki zagraniczne. Paryski przedstawiciel ministerstwa Artur Raffałowicz miał w kieszeni wszystkie liczące się gazety francuskie z wyjątkiem socjalistycznej (potem komunistycznej) L’Humanite. Po przegraniu wojny z Japonią w 1905 roku, Raffałowicz wydawał miesięcznie do 200.000 franków na łapówki dla dziennikarzy, żeby minimalizowali porażkę Rosji8.

Z doświadczeń Ochrany korzystała od swoich pierwszych dni CzeKa subsydiując dziesiątkami tysięcy funtów ukazujący się w Wielkiej Brytanii socjalistyczny dziennik Daily Herald9, który „odpłacił się” w 1920 roku medialnym patronatem nad zorganizowanym przez skomunizowany związek zawodowy dokerów bojkotem transportów broni i amunicji dla armii polskiej.

Przygotowując globalne przywództwo Związku Sowieckiego, KGB miało na swych usługach tysiące dziennikarzy na całym świecie, dzięki czemu mogło prowadzić koronkowe operacje dezinformacyjne rozpisane na kilka lub kilkanaście krajów. Skutki tych operacji wracają echem nawet dzisiaj, jak choćby „działania aktywne” Służby A Pierwszego Zarządu Głównego KGB z lat 80-tych XX wieku obliczone na zrzucenie winy za pojawienie się wirusa HIV na amerykański program wojny biologicznej. Sfabrykowaną w Jaseniewie pod Moskwą historię AIDS przedrukowała w pierwszym półroczu 1987 roku prasa ponad 40 krajów rozwijających się. Na fabrykację KGB dały się nawet wziąć konserwatywny dziennik londyński Daily Express, brytyjski kanał telewizyjny Channel 4 oraz niemiecka Deutschland Rundfunk10.

Kupowaniem dziennikarzy zajmują się wyspecjalizowane służby wielu krajów i opis tylko najbardziej drastycznych przykładów zająłby gruby tom formatu książki telefonicznej.

W drugiej fazie przejmowania kontroli nad środkami masowego przekazu danego kraju następuje nabywanie już istniejących organizacji medialnych lub tworzenie własnych. Ponieważ otwarte przejęcie przez instytucje państwowe jednego kraju środków masowego przekazu w innym kraju nieuchronnie doprowadziłoby szybko do zdemaskowania wrogich zamiarów, kontrolę nad mediami zdobywa się za pośrednictwem firm prywatnych pod osłoną swobód gospodarki rynkowej. Można w tym celu założyć specjalnie firmę lub firmy o zakamuflowanym kapitale państwowym lub skłonić do współpracy i wykorzystać prywatne organizacje medialne własnego kraju w zamian za różnego rodzaju mniej lub bardziej utajnione subsydia. Mogą to być przykładowo zwolnienia podatkowe, ulgi celne, ulgi pocztowe, itp.

Kamuflaż można posunąć jeszcze dalej i przejmować media „pod fałszywą flagą”, czyli pozorując, że nabywający organizację medialną jest prywatną firmą z kraju trzeciego, o kapitale zupełnie nie związanym z info-agresorem.

Organizacje medialne, których nie można przejąć albo nie udało się opanować za pośrednictwem szeroko pojętej agentury, można kontrolować poprzez źródła informacji. Koszty pozyskiwania informacji – to znaczy koszty utrzymania korespondentów, współpracowników, wysyłania reporterów, prowadzenia archiwów, itp. – są wysokie i redakcje chętnie korzystają z usług agencji prasowych. Dlatego uzyskanie kontroli nad istniejącymi agencjami prasowymi lub założenie własnych należy do podstawowych zadań w programie przejmowania mediów.


Partie polityczne: Z uwagi na ich zhierarchizowanie oraz wymóg dyscypliny partyjnej opanowanie informacyjne partii najłatwiej przeprowadzić poprzez uzyskanie kontroli nad poszczególnymi działaczami oraz nad finansami ugrupowania. Udzielanie sekretnych subwencji może przybierać różne formy, od wręczonej dyskretnie paczki banknotów, po tani kredyt przed kampanią wyborczą udzielony dla niepoznaki przez bank w kraju trzecim. Bardziej skomplikowane jest kontrolowanie ugrupowania politycznego za pośrednictwem uplasowanej wewnątrz agentury wpływu, gdyż z natury ambitni politycy zazwyczaj z trudem podporządkowują się linii myślenia narzucanej im przez partyjnych kolegów. Bardziej podatni są na opinie doradców, ekspertów, autorytetów, komentarze mediów oraz wyniki sondaży opinii publicznej. Stąd dla pionu sterowniczo-dywersyjnego łatwiej jest manipulować partią z zewnątrz niż wewnątrz. Natomiast wewnątrz powinni działać agenci pionu informacyjnego.


Struktury państwa: Atak na struktury państwa finalizuje agresję informacyjną. Jeżeli bowiem uda się wprowadzić chaos i spowodować erozję instytucji państwowych albo wypaczyć ich funkcjonowanie w takim stopniu, żeby działały przeciwko interesom państwa i jego obywateli, to państwo zostanie ubezwłasnowolnione i praktycznie nic już nie będzie stało na przeszkodzie w całkowitym podporządkowaniu go woli i interesom info-agresora. Dlatego też w działaniach przeciwko strukturom państwa wykorzystuje się wszystkie wymienione dotychczas sposoby i formy walki informacyjnej. Powodzenie zależne jest przede wszystkim od odpowiedniego zgrania różnych elementów w jedną całość, która doprowadzi to rozpadu mechanizmów samosterowania społecznego i do samozniszczenia państwa, do stanu podobnego nieco do wojny domowej wszystkich z wszystkimi. W takiej sytuacji info-agresorowi nie będzie trudno skłonić społeczność międzynarodową do zaaprobowania przejęcia pogrążonego w wewnętrznym chaosie państwa w imię zachowania szeroko pojętego bezpieczeństwa międzynarodowego.


Główne obiekty działań niszczących w wojnie informacyjnej.

W wojnie informacyjnej obiektem wyznaczonym do zniszczenia może być praktycznie każda dziedzina życia społecznego, gdyż celem jest generalne osłabienie atakowanego społeczeństwa, aż do wprowadzenia go w stan uległości. Najczęściej atakowane są:


Materiał ludzki: Podobnie jak w wojnach energetycznych, celem ataków informacyjnych są ludzie. Interes agresora, zarówno energetycznego jak informacyjnego, wymaga biologicznego osłabienia atakowanego społeczeństwa, żeby uruchomić mechanizm instynktu samozachowawczego, który nakazuje podporządkować się posłusznie w imię przetrwania narodu. Stąd bierze się promocja aborcji i eutanazji, zachęcanie do emigracji, lansowanie modelu rodziny 2+1+pies, itp.


Struktury społeczne: Niemal wszystkie działania z zakresu manewrowania społecznego obliczone są na rozbicie porządku społecznego. Od opluwania uznanych autorytetów i podsuwania w zamian wykreowanych przez siebie, przez rozbijanie i niszczenie wpływowych środowisk, niezależnych a cieszących się szacunkiem stowarzyszeń, grup i organizacji profesjonalnych, aż po rozbijanie rodziny. Celem tych działań jest zatomizowanie zaatakowanego społeczeństwa w stopniu wykluczającym spontaniczne zorganizowanie oporu. Ludzie pozbawieni zaplecza w postaci rodziny, krewnych, przyjaciół, sąsiadów są nie tylko podatniejsi na manipulacje, gdyż nie mają z kim skonfrontować własnych poglądów, ale również tracą wolę oporu nie widząc sensu w indywidualnym proteście.


Gospodarka: Ekonomiczne osłabienie atakowanego państwa i wprowadzenie chaosu w jego gospodarce zwiększa skuteczność działań informacyjnych. Zubożone społeczeństwo jest podatniejsze na manipulacje, gdyż dotarcie do informacji prawdziwej wymaga czasu, wysiłku i pieniędzy, a tego brak ludziom goniącym za chlebem. Wojna gospodarcza jest skrzyżowaniem zmagań informacyjnych i energetycznych, a zatem wymaga osobnego omówienia.


Nauka i kultura: Wiedza jest najlepszą tarczą przeciwko informacyjnej agresji, a zatem nauka i kultura są sferami życia społecznego niszczonymi szczególnie zajadle. W czasie II wojny światowej Niemcy starali się fizycznie wyeliminować polską elitę naukową i kulturalną, a życie naukowe i kulturalne ograniczyli do szkół zawodowych i półpornograficznych teatrzyków rewiowych. W latach rządów Stalina w Związku Sowieckim odcięto środowiska kulturalne i naukowe (poza kompleksem zbrojeniowym) od kontaktów międzynarodowych. Współcześni info-agresorzy twórczo przetwarzają niemiecko-sowieckie osiągnięcia rezygnując tylko z działań energetycznych na rzecz stopniowego wymóżdżenia społeczeństw wyznaczonych do podporządkowania. Najbardziej wartościowe jednostki ze świata kultury i nauki skłaniane są do emigracji zachętami ekonomicznymi lub możliwością szerszego rozwoju profesjonalnego. Działaniami z zakresu dywersji informacyjnej i manipulacji oraz kanałami agenturalnymi ogranicza się możliwości rozwoju naukowego i kulturalnego, zamyka instytuty naukowe, otwiera pseudouczelnie stanowiące konkurencję dla uznanych placówek akademickich. Pauperyzuje środowiska naukowe i twórcze, likwiduje biblioteki, placówki kulturalne i naukowe, obniża poziom nauczania w szkołach, itp.


Obrona przez info-agresją.

Z uwagi na nieskończoność rozwiązań agresywnych, trudno jest napisać skrypt obrony przez informacyjną agresją. Ponieważ w wojnie informacyjnej polem walki jest ludzka świadomość, najistotniejszym elementem obrony jest zdać sobie sprawę z tego, że jest się atakowanym. Info-agresor może sączyć swój informacyjny jad bezkarnie tak długo, jak zatruwani nie są świadomi zagrożenia. Potem skuteczność działań sterowniczo-dywersyjnych gwałtownie maleje.

Na poziomie państwa istnieją wyspecjalizowane służby, które winny bronić kraj i obywateli przed informacyjną agresją. Jeżeli robią to skutecznie demontaż struktur państwowych i zniewolenie obywateli metodami walki informacyjnej staje się bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. II Rzeczpospolita miała taką wyspecjalizowaną służbę - Oddział II Sztabu Głównego, popularnie zwany „dwójką”. Był on tak skuteczny, że chociaż zniewolić Polskę metodami informacyjnymi usiłowały Niemcy i Związek Sowiecki nie potrafiły doprowadzić do erozji struktur państwowych i trzeba było sojuszu i uderzenia dwóch najpotężniejszych wówczas na świecie armii lądowych, żeby opanować nasz kraj.

Na poziomie obywateli możliwości obrony w sferze prawa są niewielkie. Poza nielicznymi wyjątkami (zeznania pod przysięgą) wolno bezkarnie kłamać publicznie. Konstytucja nie zabrania politykom uciekać się do kłamstw. Nawet prezydentowi i premierowi. „Autorytety” nie mają obowiązku szerzyć prawdy, mogą pleść bzdury pod warunkiem, że będą one mądrze brzmiały i będzie je ktoś publikować. Prawne ograniczenia, które obowiązują media są tak mało precyzyjne, że w zasadzie uchodzi im niemal każde kłamstwo lub inteligentne oszczerstwo.

W sytuacji, gdy brak formalnych zapór dla dezinformacji rośnie gwałtownie znaczenie samoobrony obywateli, indywidualnego oporu przed zalewem kłamstwa. I w tej sferze można wyróżnić następujące czynniki obronne:
• możliwie szeroka wiedza. Im więcej wiemy generalnie i o przeciwniku, tym łatwiej nam rozpoznać i odeprzeć dezinformację, wykryć fabrykację i ustrzec się manipulacji.

• korzystanie z różnorodnych źródeł informacji, ułatwia ich weryfikację, a po wykryciu informacji zmanipulowanych lub sfabrykowanych umożliwia lokalizację źródła dezinformacji.

• wiedza o sobie, o swoich silnych i słabych stronach.

• unikanie myślenia, że przeciwnik myśli i zachowuje się tak jak ja. Takie myślenie, to najpewniejsza droga do samo-dezinformacji. Należy zakładać, że przeciwnik jest inteligentny i przewrotny.

• czujność - należy być zawsze przygotowanym na nieznane techniki, metody i rozwiązania.

• ustawiczne kształtowanie i umacnianie porządku moralnego opartego o system odwiecznych wartości, gdyż jest to najskuteczniejszy mechanizm samosterowania społecznego zarówno na płaszczyźnie ośrodka decyzyjnego jak i całej społeczności (narodu). Porządek ten można i należy wpajać na poziomie rodziny, ponieważ wyniesione z domu solidnie ukształtowane zasady są niezwykle trudne do wykorzenienia.

Wiarygodność informacji sprawdza się w oparciu o posiadaną wiedzę, wiarygodność posiadanej wiedzy w oparciu o przestrzegane zasady moralne, wiarygodność zasad moralnych w oparciu o 10 przykazań.


Rafał Brzeski


----------------------------------------
Przypisy
[1] Większość wymienionych poniżej terminów, pochodzi z prac cybernetyka doc. Józefa Kosseckiego, teoretyka i praktyka potajemnych działań inspiracyjnych.
[2] North Atlantic Treaty Organization, Intelligence Doctrine, paragraf 104
[3] Security Service Act, 1989, 1 (2)
[4] Wiktor Suworow, GRU, Warszawa, Adamski i Bieliński, 2002, s. 169-171
[5] Norman Polmar, Thomas B. Allen, Księga Szpiegów: Encyklopedia, Warszawa, Magnum, 2000, s.14
[6] Arthur Koestler, The Invisible Writing, London, Hutchinson, 1969, s. 253
[7] Rita T. Kronenbitter, Paris Okhrana 1885-1905, w Okhrana: The Paris Operations of the Russian Imperial Police, Central Intelligence Agency, 1997, s. 30
[8] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.38
[9] Christopher Andrew, Secret Service, London, Heinemann, 1985, s. 264
[10] Christopher Andrew, Oleg Gordijewski, KGB, Warszawa, Bellona, 1997, s.551