Zmiany na polskiej wsi każdy widzi, ale każdy postrzega te zmiany inaczej. Prezydent, który ogląda wieś z okna samolotu lecąc na Dożynki, widzi piękne, wyremontowane budynki i bogacących się gospodarzy.
Przeciętny Kowalski buduje swój obraz wsi na podstawie tego, co zobaczy i usłyszy w telewizji. Przekazy medialne wywołują u niego niechęć do rolnika, który w jego oczach ma mnóstwo przywilejów, a utrudnia innym życie protestując i blokując ulice. Zupełnie inną wieś widzą ludzie, którzy z różnych względów szukają smaków naturalnej żywności zapamiętanych z dzieciństwa, i które, jak im się wydaje, znajdą na wsi.
NIESTETY próżno już szukać tego, co kiedyś było powszechnie dostępne u gospodyni w gospodarstwie rolnym. Obecnie ona też po żywność udaje się do Biedronki.
System dopłat wprowadzony jako dobrodziejstwo Unii Europejskiej spowodował, że bardziej opłacalne jest posiadanie ziemi, a nie wytwarzanie żywności. Wymierające pokolenie rolników – producentów jest wciąż zaskakiwane nowymi obostrzeniami produkcji narzucanymi przez błyskawicznie zmieniające się ustawy i rozporządzenia. Większość z nich, nie potrafiąc dostosować się do nowej rzeczywistości, stopniowo zawęża produkcję.
Pozostali próbują nadążyć za wzrastającymi wymaganiami: modernizują, ulepszają, unowocześniają przy okazji zadłużając się w bankach, które często przejmują majątki tych, którym się nie udało…
Współczesne rolnictwo według EU, to rolnictwo bez rolnika. Cały łańcuch żywnościowy jest przejmowany przez kilka ponadnarodowych korporacji, które kontrolują wszystkie etapy produkcji żywności. Pierwszy etap to produkcja nasienna.
Już prawie 70% wszystkich zasobów nasiennych jest w rękach TYLKO 10 (!) korporacji.
Zaś wyprzedaż polskich centrali nasiennych wraz z całym dorobkiem spowodowała wyparcie rodzimych odmian z rynku na rzecz odmian, które nie dostosowane do naszych warunków klimatyczno-glebowych powodują fiasko produkcji. Ostatnim przykładem tego są tegoroczne wymarznięcia zbóż ozimych rzekomo o największej mrozoodporności.
W przypadku odmian prawnie chronionych, rolnikowi nie wolno użyć powtórnie materiału siewnego bez uiszczenia opłat licencyjnych. Nie wolno wymienić się nasionami z innym rolnikiem. Coraz trudniej kupić nasiona odmian ustalonych genetycznie; większość nasion warzyw to nasiona F1, których wysiew powtórny jest zabroniony. Utrata możliwości zachowania części zbiorów na powtórny wysiew to trwałe uzależnienie produkcji od korporacji mających prawa własności i mogących dowolnie regulować wysokość opłat licencyjnych.
W przypadku dopuszczenia do użycia nasion genetycznie zmodyfikowanych (GMO) dojdą jeszcze kary i procesy sądowe wobec rolników, którzy nie kupując nasion GMO będą mieli na swoich polach przypadkowe zanieczyszczenie np. poprzez przeniesienie pyłków GMO z innych pól.
Nowe odmiany roślin produkowane przez korporacje wymagają pełnej ochrony chemicznej i wspomagania nawozami syntetycznymi. Ta gałąź produkcji też jest kontrolowana przez korporacje; one dostarczą każdego środka chemicznego za dowolnie ustaloną przez siebie cenę. Produkcja odmian GMO jest ściśle związana z określonymi substancjami chemicznymi, które są produkowane przez firmy, będące jednocześnie właścicielami GMO.
Kolejny etap, czyli produkcja pasz jest już w rękach kilku monopolistów. Nie są oni zainteresowani zakupem komponentów od naszych rolników, lecz mają podpisane kontrakty na dostawy śruty sojowej genetycznie zmodyfikowanej z Ameryki Południowej. Dostawy śruty GMO w wysokości 2 milionów ton rocznie kosztują około 3-4 miliardów złotych, które zamiast do polskich rolników trafiają do amerykańskich sojeros. Są to przedsiębiorcy, powiązani z korporacjami, przejmujący ziemię podstępem lub siłą od drobnych rolników w Ameryce Południowej, aby uprawiać na niej soję GMO. Ten proceder skutkuje drastycznym powiększaniem się ubóstwa tamtejszej społeczności wiejskiej i degradacją środowiska naturalnego. Przez uprawy soi na potrzeby europejskiej hodowli zwierząt wycięto olbrzymie połacie puszczy tropikalnej, a żywność w krajach Ameryki Południowej zdrożała nawet o 100 %.
W Polsce pomimo ustawy o paszach zabraniającej stosowania komponentów GMO, przemysł paszowy nie szuka możliwości zastąpienia soi GMO innymi surowcami. Jako silny lobbysta naciska tylko na polityków, aby zmienić ustawę o paszach i znieść wspomniany zakaz strasząc jednocześnie konsumentów drastycznymi podwyżkami cen żywności. Szkoda tylko, że nie nagłaśnia się faktu, że to śruta sojowa GMO podrożała w ciągu ostatniego roku o 100%, a tegoroczna susza w Ameryce może spowodować dalsze podwyżki cen soi i kukurydzy i tym samym kolejne wzrosty cen pasz i żywności. A więc Polacy mogą mieć uzasadnione obawy OGROMNYCH PODWYŻEK ŻYWNOŚCI inicjowanych dowolnie przez obecnych na naszym rynku monopolistycznych dystrybutorów pasz powiązanych ze światowymi koncernami biotechnologicznymi. Poprzez niewłaściwą prywatyzację sektora zaopatrzenia i produkcji pasz organy państwa całkowicie pozbawiły się kontroli nad prawidłowością jego działania, a w konsekwencji nad bezpieczeństwem żywnościowym narodu!
Kontrola korporacyjna nad produkcją żywności rozciąga się też na hodowlę zwierząt i przetwórstwo. Przemysłowe fermy tuczu działające poza wszelką kontrolą, czego drastyczne przykłady można zobaczyć na filmie „Świński biznes”, produkują surowiec do masarni, w której z 1kg mięsa przy użyciu dodatków chemicznych i soi GMO powstaje wielokrotność gotowego wyrobu.
Małe, przyzagrodowe przetwórstwo żywności teoretycznie możliwe według naszego prawa, nie ma szans na rozwój przy istniejących obostrzeniach sanitarnych możliwych do spełnienia tylko przez wielkich przedsiębiorców dysponujących dużym kapitałem. Podkreślić należy, że większość tych przepisów nie ma nic wspólnego z troską o nasze zdrowie czy stan środowiska naturalnego. Zostały stworzone aby pozbyć się konkurencji ponad miliona małych gospodarstw, które mogą wyprodukować dużą ilość dobrej jakości żywności.
Ostatnim (a może pierwszym?) gwoździem do trumny dla polskiego rolnictwa jest wyprzedaż zakładów przetwórstwa żywności i ziemi. Już w czasie przygotowań do wejścia do Unii Europejskiej pozamykano, pod pretekstem nie spełniania wymogów, około 60% małych, lokalnych przetwórni. Pozbawiono w ten sposób rolników możliwości sprzedaży swoich produktów,a konsumentów dobrej lokalnej żywności. Teraz ostatnimi siłami rolnicy bronią Młynów w Stoisławiu i ziem rolnych w zachodniopomorskim, które przechodzą w ręce obcego kapitału.
Rolnicy zawsze byli niezależną grupą społeczną, to dzięki nim istniał ruch oporu podczas wojen, zaborów i powstań. To ich poświęcenie i miłość do ziemi powoduje, że Polska to rolniczy kraj mogący mieć niezależność żywnościową. Niestety obecnie rzeczywistość została tak zakłamana, że rolnicy nie dostrzegają największego zagrożenia, które może znów skazać ich na rolę chłopów pańszczyźnianych. Nie widzą, że pod płaszczykiem ułatwień i pomocy w osiąganiu zysków kryje się zachłanna machina korporacyjna, która nie spocznie dopóki nie osiągnie swojego celu. A celem jest totalna kontrola światowej produkcji żywności, bo kto kontroluje żywność ten kontroluje ludzkość.
Czy jesteśmy już na przegranej pozycji? NIE, jeśli zdołamy dostrzec niebezpieczeństwo, przejrzeć korporacyjne plany i w porę powiedzieć DOŚĆ. Potrzebne jest do tego zjednoczenie się zwykłych ludzi; konsumentów i rolników. Więź, która zawsze istniała między mieszkańcami miast i wsi musi zostać wznowiona. Jeśli zdołamy zrozumieć, że byt jednych jest zależny od drugich, możemy wszyscy lepiej żyć. Konsumenci w miastach mogą mieć znów dobrą, naturalną żywność, a rolnicy dostawać godziwą zapłatę za swoją pracę. Powstające kooperatywy spożywcze są pierwszym sygnałem, że mieszkańcy miast zaczynają rozumieć, że po bezpieczną żywność muszą udać się do rolnika, a nie do supermarketu. Z kolei rolnicy powinni znów zacząć wytwarzać żywność, tak aby szukający prawdziwego jedzenia konsumenci mieli możliwość go znaleźć na polskiej wsi.
Autor: Edyta Jaroszewska-Nowak, rolniczka, członek Zarządu stowarzyszenia EKOLAND, członek Koalicji POLSKA WOLNA OD GMO
13.10.2019 roku może być początkiem odzyskiwania pełnej niepodległości Polski. Ty decydujesz kogo wybierzesz.
sobota, 29 września 2012
środa, 19 września 2012
Wybacz nam Polsko, że
Co w Polsce obecnie jest trendy, cool a co żałosne ?
Trendy jest elegancja, ładne garnitury, wysublimowana uroda, aksamitny głosik, klakierowanie Platformie Obywatelskiej, układziki "niezawisłego sądu" - NIE WIERZĘ JUŻ W TĄ NIEZAWISŁOŚĆ, bycie gejem, taniec, udawanie, że autostrady nie pękają a "bankructwa" spowodowane niepłaceniem podwykonawcom nie mają miejsca, nepotyzm, opluwanie Śp Prezydenta Kaczyńskiego jest COOL. Cool nie jest już żartowanie z Komorowskiego, który w bólu czyta żarty na jego temat. Niemodne jest natomiast tzw. wieśniactwo, zaciąganie w mowie, miejsca w postaci remizy strażackiej, stodoła, widok pola, krówek, PATRIOTYZM, dążenie do prawdy, krytyka "rządzących" itp. Mamy natomiast jakiś rząd i zorganizowaną grupę, która w białych rękawiczkach grabi naszą gospodarkę, pasożytuje na kraju i po prostu kradnie tworząc prawo, które można wykorzystywać i naginać. W Polsce 70% gospodarki jest w obcych rękach. Nie mamy już prawie własnych banków, nie mamy własnych firm ubezpieczeniowych. Sprzedano GPW. Robimy zakupy w zagranicznych sieciach w których 90% wyrobów pochodzi z UE lub firm z UE. Jak ma być dobrze i bogato w naszym kraju? Nie ma gospodarki, są tylko zagraniczne spółki, które przejęły polskie firmy po których pozostały tylko polskie nazwy aby otumaniać ludzi, że kupują polskie wyroby. Budowanie potęgi gospodarczej zbijając palety drewniane, zbierając runo leśne, kisząc kapustę i ogórka w beczkach, lepiąc krasnale gliniane do niemieckich ogródków czy produkując serek w Piątnicy to poniżanie Polski. Możemy budować gospodarkę działalnością generującą zyski dla państwa ale nie zwalniając obcy kapitał z płacenia podatków naszemu budżetowi. Jak samo Państwo nie jest w pełni suwerenne ekonomicznie to możemy tylko marzyć o lepszej sytuacji finansowej w Polsce. Historia lubi się powtarzać. Przed zaborami król dał się omamić carycy a teraz premier uległ Merkel. To smutne ale nasz kraj jest sprzedany. Rozbiór niemiecko - francusko -angielski jest tylko formalnością i kwestią czasu. I teraz zaczyna się wojna psychologiczna - zestawia się na zasadzie skojarzeń - złodziej przewalający grube pieniądze - ubiera się go w ładny garnitur i powtarza słowa klucze kodujące podświadomość - Europa, styl, szyk, elegancja. Czyli koduje nam się takie zestawienie i wystarczy pokazać w telewizji uśmiechniętego złodzieja w garniturze od Versace i podświadomość reaguje zwracając nam sugestię, zalewając nas miłymi uczuciami, które zostały tam wprowadzone. Potem się zestawia uczciwego człowieka, np. który chce odsunąć od władzy ludzi którzy donosili na kolegów, kradli, itd… i rzuca się hasła typu - nienawiść, oszołomstwo, pieniactwo, kłótnie, jątrzenie, złość, bieda, smutek, brzydota. Gdy pokazują Kaczyńskiego w telewizji, wyznawców PO zalewają uczucia gniewu, zakłopotania, zażenowania. To się nazywa uwarunkowanie i odruch Pawłowa. Wie o tym każdy spec od reklamy. Zasada psychotechniki sprawdza się w polityce doskonale, tak samo jak kodowanie ludziom zachwytu do proszków do prania. Nie wierzycie? Myślicie, że jakby te metody nie działały to firmy płaciłyby miliardy dolarów na reklamę? Sprawdźcie sami, spytajcie przeciętnego wyznawcę PO czemu tak bardzo nienawidzi Kaczyńskiego? Odpowie: "ZOBACZ CO ONI ROBIĄ", "JAK PODZIELILI LUDZI, JAK JĄTRZĄ!" Każdy z tych zarzutów jest śmieszny i wyssany z palca, no chyba, że zamykanie morderców w więzieniach można uznać za dzielenie ludzi a pogonienie klanów prawniczych, notariuszy i dobranie się do tyłka mafiom, układom i wiele innych uznamy za nienawiść. Gdy zaczniemy dopytywać o szczegóły, fanatyk PO wpadnie w furię, zaśmieje się, ziewnie, uda, że nie słyszy, że nie jest zainteresowany Twoją wypowiedzią - ignoruje, gdy jesteś w grupie ironizuje, udaje że jest cool robiąc z siebie pawiana i pajaca. Powtarzanie i zasada skojarzeń, to typowe narzędzie do zmiany osobowości człowieka. Cały dramat polega na tym, że nawet gdy człowiek uświadomi sobie że został oszukany, tkwi w tym. Zostało to dokładnie opisane przez psychologów społecznych: - świadkowie Jehowy kilka razy mieli ogłaszany koniec świata. Wyprzedawali wszystko co mieli i gdy się okazywało, że koniec świata jednak nie nadszedł a oni zostali golasami, ich wiara jeszcze się zwiększała - guru mówił, że wyprosił u Boga żeby nie robił końca świata i im to wystarczało by wierzyć jeszcze mocniej. Dziwicie się, że wykształceni mądrzy ludzie okazali się aż tak naiwni? Tu nie o wykształcenie chodzi, tu chodzi o to, że taki człowiek przyznając się sam przed sobą jak bardzo został wykorzystany i oszukiwany, straciłby do siebie szacunek - więc brnie dalej jeszcze mocniej. Podobnie fanatyk PO, nawet jak zacznie sobie zadawać pytania, patrzeć co się dzieje wokoło niego, rzadko kiedy przyzna, że został oszukany - przykład: pękające NAJDROŻSZE autostrady na których robotnicy nie zarabiają nawet 1/3 tego co na TAŃSZYCH w Niemczech a "wałki" przy ich budowie wynoszą kilkaset milionów, Towarzyszy temu podnoszenie podatków i wieku emerytalnego, nepotyzm itd gdyż trzeba jakoś załatać tą dziurę. Wtedy zaczyna działać mechanizm projekcji i za własną naiwność i upodlenie obarcza innych. Np PiS, którego zaczyna nienawidzić, za swoje upokorzenie. W PiSie widzę masę wad i błędów w polityce, mają też rzeczy na sumieniu, jednakże nie ma w polskiej polityce ludzi którzy byliby od nich uczciwsi i profesjonalni jako politycy. Natomiast Platforma to zupełne dno i trzeba być naprawdę mocno zmanipulowanym i mieć "wyprany " mózg żeby tego nie widzieć. Kilka dni temu sam Tusk przyznał, że oprócz BYCIA przy władzy NIC NAS NIE ŁĄCZY. Odruch Pawłowa - pokazujesz wyznawcy PO zdjęcie Kaczyńskiego, wpada w furię, źle się czuje, kręci mu się z jadu zalewającego całe ciało w głowie. Pokazujesz zdjęcie Tuska z siatką jabłek, w samolocie z gospodarską wizytą - wpada w ekstazę, w przyjemny stan umysłu, odpręża się. Takiej agresji jak u wyznawców PO nie widać nawet u naturalnych przeciwników Pis-u - SLD (nagonka medialna TVN, GW i innych zależnych od KRRiT ) - CI UCZCIWI, CZEGO TAK SIĘ BOJĄ? A teraz ta agresja wzrasta, ponieważ ceny wszystkiego szybują w górę, paliwo po 5.90 zł, pensje stoją w miejscu, autostrady popękane, zapaść na giełdzie, inwestorzy uciekają, dziura budżetowa rośnie w zastraszającym tempie, nadciąga huragan VINCENT, ciągłe afery i aferki. Platforma Obywatelska to tylko pijar, manipulacja, mistyfikacja, reklama i marketing. Czyli świadomie przekazywanie nam kłamstw i półprawd. A co z GOSPODARKĄ !? Ludzie ekscytują się wypowiedziami biznesmena od wódek zrywającego krzyże w sejmie, czy speca od MUSZEK - Stefana Niesiołowskiego (zwanego: damski bokser) a nie dostrzegają rażących deformacji i korupcji na szczytach władzy, nie mówiąc już o szczeblu samorządowym. Przykład idzie z góry. Większość środków masowego przekazu zajmuje się trzecio lub nawet czwartorzędnymi sprawami przyzwyczając nas do kłamstwa. Nawet sędzia "niezawisłego" sądu twierdzi, że to co sam powiedział a potem odsłuchał to NIEPRAWDA. Złodzieja jak złapiesz za rękę POdczas kradzieży też mówi: TO NIE MOJA RĘKA. A jaki jest cel ograniczenia nauki historii w szkolnictwie ? (decyzja minister Katarzyny Hall z 23 grudnia 2008r). Każdy kto chociaż trochę zetknął się socjologią wie, że jeśli młody człowiek nie zna dobrze dziejów własnego narodu, wówczas łatwiej można manipulować jego światopoglądem.Taki człowiek nie zna kluczowych wzorców patriotyzmu, nie ma okazji prowadzić nad nimi samodzielnej refleksji. W czasach PRL-u kościół, tradycja i rodzina chroniły nas przed propagandą komunistyczną. A cała wówczas machina nie miała dodatkowo wsparcia w towarach kuszących z witryn sklepów. Obecnie dynamika życia osłabia więzy rodzinne, sąsiedzkie i przywiązanie historii do swego narodu. DLACZEGO !?? W takiej sytuacji młody człowiek, który nie ma zakorzenienia w wartościach religijnych, rodzinnych czy narodowych (wmawia się, że przeszłość jest nieważna), nie ma też fundamentu, dzięki któremu mógłby oprzeć się manipulacji. Jest pozbawiony pancerza chroniącego go przed szumem informacyjnym, który leje się z Internetu, telewizji, radia, reklam i z gazet. Wmawia się nam, iż podejmujemy suwerenne, własne decyzje. Tymczasem myślenie większości Polaków, głównie młodych, poprzez oddziaływanie mediów elektronicznych jest tak sformatowane, że mają tylko złudzenie własnej podmiotowość i kierowania się własnym wyborem. Czy można z tego wyjść? Jest to trudne, chyba trudniejsze nawet od wielu nałogów ale możliwe... Wystarczy TYLKO szczere otwarcie oczu i uszu na argumenty ludzi mądrych, SAMODZIELNE MYŚLENIE i jak we wszystkim silna wola dochodzenia samemu do prawdy. W życiu codziennym mądry człowiek wyraża się prostotą myślenia i mówienia oraz szczerością zachowania i postępowania w stosunku do innych. Człowiek szczery TO człowiek naturalny w swoim zachowaniu, nieskomplikowany w swoich intencjach i wyrażający całkowitą zgodność pomiędzy tym, co się mówi, a tym, co się robi. Życzę wszystkim życia w Polsce, gdzie sędziowie niezawisłych sądów NIE stoją na baczność przy telefonie z którego płynie głos jakiegoś urzędasa premiera wpływającego na decyzje tegoż "niezawisłego sądu". A krytyka rządzących i prezydenta nie skończy sie wyrokiem skazującym "niezawisłego" sądu.
Trendy jest elegancja, ładne garnitury, wysublimowana uroda, aksamitny głosik, klakierowanie Platformie Obywatelskiej, układziki "niezawisłego sądu" - NIE WIERZĘ JUŻ W TĄ NIEZAWISŁOŚĆ, bycie gejem, taniec, udawanie, że autostrady nie pękają a "bankructwa" spowodowane niepłaceniem podwykonawcom nie mają miejsca, nepotyzm, opluwanie Śp Prezydenta Kaczyńskiego jest COOL. Cool nie jest już żartowanie z Komorowskiego, który w bólu czyta żarty na jego temat. Niemodne jest natomiast tzw. wieśniactwo, zaciąganie w mowie, miejsca w postaci remizy strażackiej, stodoła, widok pola, krówek, PATRIOTYZM, dążenie do prawdy, krytyka "rządzących" itp. Mamy natomiast jakiś rząd i zorganizowaną grupę, która w białych rękawiczkach grabi naszą gospodarkę, pasożytuje na kraju i po prostu kradnie tworząc prawo, które można wykorzystywać i naginać. W Polsce 70% gospodarki jest w obcych rękach. Nie mamy już prawie własnych banków, nie mamy własnych firm ubezpieczeniowych. Sprzedano GPW. Robimy zakupy w zagranicznych sieciach w których 90% wyrobów pochodzi z UE lub firm z UE. Jak ma być dobrze i bogato w naszym kraju? Nie ma gospodarki, są tylko zagraniczne spółki, które przejęły polskie firmy po których pozostały tylko polskie nazwy aby otumaniać ludzi, że kupują polskie wyroby. Budowanie potęgi gospodarczej zbijając palety drewniane, zbierając runo leśne, kisząc kapustę i ogórka w beczkach, lepiąc krasnale gliniane do niemieckich ogródków czy produkując serek w Piątnicy to poniżanie Polski. Możemy budować gospodarkę działalnością generującą zyski dla państwa ale nie zwalniając obcy kapitał z płacenia podatków naszemu budżetowi. Jak samo Państwo nie jest w pełni suwerenne ekonomicznie to możemy tylko marzyć o lepszej sytuacji finansowej w Polsce. Historia lubi się powtarzać. Przed zaborami król dał się omamić carycy a teraz premier uległ Merkel. To smutne ale nasz kraj jest sprzedany. Rozbiór niemiecko - francusko -angielski jest tylko formalnością i kwestią czasu. I teraz zaczyna się wojna psychologiczna - zestawia się na zasadzie skojarzeń - złodziej przewalający grube pieniądze - ubiera się go w ładny garnitur i powtarza słowa klucze kodujące podświadomość - Europa, styl, szyk, elegancja. Czyli koduje nam się takie zestawienie i wystarczy pokazać w telewizji uśmiechniętego złodzieja w garniturze od Versace i podświadomość reaguje zwracając nam sugestię, zalewając nas miłymi uczuciami, które zostały tam wprowadzone. Potem się zestawia uczciwego człowieka, np. który chce odsunąć od władzy ludzi którzy donosili na kolegów, kradli, itd… i rzuca się hasła typu - nienawiść, oszołomstwo, pieniactwo, kłótnie, jątrzenie, złość, bieda, smutek, brzydota. Gdy pokazują Kaczyńskiego w telewizji, wyznawców PO zalewają uczucia gniewu, zakłopotania, zażenowania. To się nazywa uwarunkowanie i odruch Pawłowa. Wie o tym każdy spec od reklamy. Zasada psychotechniki sprawdza się w polityce doskonale, tak samo jak kodowanie ludziom zachwytu do proszków do prania. Nie wierzycie? Myślicie, że jakby te metody nie działały to firmy płaciłyby miliardy dolarów na reklamę? Sprawdźcie sami, spytajcie przeciętnego wyznawcę PO czemu tak bardzo nienawidzi Kaczyńskiego? Odpowie: "ZOBACZ CO ONI ROBIĄ", "JAK PODZIELILI LUDZI, JAK JĄTRZĄ!" Każdy z tych zarzutów jest śmieszny i wyssany z palca, no chyba, że zamykanie morderców w więzieniach można uznać za dzielenie ludzi a pogonienie klanów prawniczych, notariuszy i dobranie się do tyłka mafiom, układom i wiele innych uznamy za nienawiść. Gdy zaczniemy dopytywać o szczegóły, fanatyk PO wpadnie w furię, zaśmieje się, ziewnie, uda, że nie słyszy, że nie jest zainteresowany Twoją wypowiedzią - ignoruje, gdy jesteś w grupie ironizuje, udaje że jest cool robiąc z siebie pawiana i pajaca. Powtarzanie i zasada skojarzeń, to typowe narzędzie do zmiany osobowości człowieka. Cały dramat polega na tym, że nawet gdy człowiek uświadomi sobie że został oszukany, tkwi w tym. Zostało to dokładnie opisane przez psychologów społecznych: - świadkowie Jehowy kilka razy mieli ogłaszany koniec świata. Wyprzedawali wszystko co mieli i gdy się okazywało, że koniec świata jednak nie nadszedł a oni zostali golasami, ich wiara jeszcze się zwiększała - guru mówił, że wyprosił u Boga żeby nie robił końca świata i im to wystarczało by wierzyć jeszcze mocniej. Dziwicie się, że wykształceni mądrzy ludzie okazali się aż tak naiwni? Tu nie o wykształcenie chodzi, tu chodzi o to, że taki człowiek przyznając się sam przed sobą jak bardzo został wykorzystany i oszukiwany, straciłby do siebie szacunek - więc brnie dalej jeszcze mocniej. Podobnie fanatyk PO, nawet jak zacznie sobie zadawać pytania, patrzeć co się dzieje wokoło niego, rzadko kiedy przyzna, że został oszukany - przykład: pękające NAJDROŻSZE autostrady na których robotnicy nie zarabiają nawet 1/3 tego co na TAŃSZYCH w Niemczech a "wałki" przy ich budowie wynoszą kilkaset milionów, Towarzyszy temu podnoszenie podatków i wieku emerytalnego, nepotyzm itd gdyż trzeba jakoś załatać tą dziurę. Wtedy zaczyna działać mechanizm projekcji i za własną naiwność i upodlenie obarcza innych. Np PiS, którego zaczyna nienawidzić, za swoje upokorzenie. W PiSie widzę masę wad i błędów w polityce, mają też rzeczy na sumieniu, jednakże nie ma w polskiej polityce ludzi którzy byliby od nich uczciwsi i profesjonalni jako politycy. Natomiast Platforma to zupełne dno i trzeba być naprawdę mocno zmanipulowanym i mieć "wyprany " mózg żeby tego nie widzieć. Kilka dni temu sam Tusk przyznał, że oprócz BYCIA przy władzy NIC NAS NIE ŁĄCZY. Odruch Pawłowa - pokazujesz wyznawcy PO zdjęcie Kaczyńskiego, wpada w furię, źle się czuje, kręci mu się z jadu zalewającego całe ciało w głowie. Pokazujesz zdjęcie Tuska z siatką jabłek, w samolocie z gospodarską wizytą - wpada w ekstazę, w przyjemny stan umysłu, odpręża się. Takiej agresji jak u wyznawców PO nie widać nawet u naturalnych przeciwników Pis-u - SLD (nagonka medialna TVN, GW i innych zależnych od KRRiT ) - CI UCZCIWI, CZEGO TAK SIĘ BOJĄ? A teraz ta agresja wzrasta, ponieważ ceny wszystkiego szybują w górę, paliwo po 5.90 zł, pensje stoją w miejscu, autostrady popękane, zapaść na giełdzie, inwestorzy uciekają, dziura budżetowa rośnie w zastraszającym tempie, nadciąga huragan VINCENT, ciągłe afery i aferki. Platforma Obywatelska to tylko pijar, manipulacja, mistyfikacja, reklama i marketing. Czyli świadomie przekazywanie nam kłamstw i półprawd. A co z GOSPODARKĄ !? Ludzie ekscytują się wypowiedziami biznesmena od wódek zrywającego krzyże w sejmie, czy speca od MUSZEK - Stefana Niesiołowskiego (zwanego: damski bokser) a nie dostrzegają rażących deformacji i korupcji na szczytach władzy, nie mówiąc już o szczeblu samorządowym. Przykład idzie z góry. Większość środków masowego przekazu zajmuje się trzecio lub nawet czwartorzędnymi sprawami przyzwyczając nas do kłamstwa. Nawet sędzia "niezawisłego" sądu twierdzi, że to co sam powiedział a potem odsłuchał to NIEPRAWDA. Złodzieja jak złapiesz za rękę POdczas kradzieży też mówi: TO NIE MOJA RĘKA. A jaki jest cel ograniczenia nauki historii w szkolnictwie ? (decyzja minister Katarzyny Hall z 23 grudnia 2008r). Każdy kto chociaż trochę zetknął się socjologią wie, że jeśli młody człowiek nie zna dobrze dziejów własnego narodu, wówczas łatwiej można manipulować jego światopoglądem.Taki człowiek nie zna kluczowych wzorców patriotyzmu, nie ma okazji prowadzić nad nimi samodzielnej refleksji. W czasach PRL-u kościół, tradycja i rodzina chroniły nas przed propagandą komunistyczną. A cała wówczas machina nie miała dodatkowo wsparcia w towarach kuszących z witryn sklepów. Obecnie dynamika życia osłabia więzy rodzinne, sąsiedzkie i przywiązanie historii do swego narodu. DLACZEGO !?? W takiej sytuacji młody człowiek, który nie ma zakorzenienia w wartościach religijnych, rodzinnych czy narodowych (wmawia się, że przeszłość jest nieważna), nie ma też fundamentu, dzięki któremu mógłby oprzeć się manipulacji. Jest pozbawiony pancerza chroniącego go przed szumem informacyjnym, który leje się z Internetu, telewizji, radia, reklam i z gazet. Wmawia się nam, iż podejmujemy suwerenne, własne decyzje. Tymczasem myślenie większości Polaków, głównie młodych, poprzez oddziaływanie mediów elektronicznych jest tak sformatowane, że mają tylko złudzenie własnej podmiotowość i kierowania się własnym wyborem. Czy można z tego wyjść? Jest to trudne, chyba trudniejsze nawet od wielu nałogów ale możliwe... Wystarczy TYLKO szczere otwarcie oczu i uszu na argumenty ludzi mądrych, SAMODZIELNE MYŚLENIE i jak we wszystkim silna wola dochodzenia samemu do prawdy. W życiu codziennym mądry człowiek wyraża się prostotą myślenia i mówienia oraz szczerością zachowania i postępowania w stosunku do innych. Człowiek szczery TO człowiek naturalny w swoim zachowaniu, nieskomplikowany w swoich intencjach i wyrażający całkowitą zgodność pomiędzy tym, co się mówi, a tym, co się robi. Życzę wszystkim życia w Polsce, gdzie sędziowie niezawisłych sądów NIE stoją na baczność przy telefonie z którego płynie głos jakiegoś urzędasa premiera wpływającego na decyzje tegoż "niezawisłego sądu". A krytyka rządzących i prezydenta nie skończy sie wyrokiem skazującym "niezawisłego" sądu.
sobota, 1 września 2012
Czas prawdy
Z perspektywy ponad 23 lat tzw. transformacja ustrojowa jawi się jako zorganizowana gra operacyjna SB, WSW / WSI i CIA, która dokonała transferu władzy w sypiącym się socjalistycznym systemie w ręce wybranych osób związanych z PZPR. Inicjatywa dogadania sie z komunistami wypłynęła w 1988 roku od Kuronia i Michnika i pierwsze kontakty z SB zostały zrealizowane za pośrednictwem pułkownika Lesiaka czego konsekwencją była Magdalenka i "Okrągły Stół".
Funkcjonariusze aparatu ucisku uniknęli w ten sposób pociągnięcia do odpowiedzialności - a przy okazji dokonali grabieży majątku narodowego. M.in. umożliwiając za sowite prowizje dla siebie przejęcie go przez rozmaite międzynarodowe korporacje za ułamek rzeczywistej wartości. Bardzo wiele tych zakładów zostało doprowadzonych do upadłości tylko po to żeby je przejąć za grosze albo po to aby je zamknąć i pozbyć się konkurencji. Sama nomenklatura oczywiście też się uwłaszczała jeszcze pod koniec rządów Rakowskiego. Wprowadzano pospiesznie "kapitalizm kompradorski" w którym towarzysze mieli objąć role kapitalistów a przodująca klasa społeczna role proletariatu. Niedawna sprawa generała Czempińskiego - "ojca założyciela" Platformy Obywatelskiej - w sprawie liczonych w milionach dolarów łapówek za "pomoc" przy prywatyzacji najcenniejszych kawałków polskiego majątku narodowego - to tylko czubek góry lodowej obrazującej to co WSW / WSI i SB ale także sowieckie GRU, amerykańskie CIA i niemieckie ,,Stasi’’ zrobiły z naszym krajem. A pomagał im w tym naszpikowany towarzyszami i agentami ale nigdy nie zlustrowany aparat prokuratorsko-sądowniczy dzięki któremu w ŻADNEJ z wielkich afer nie udało się nikogo skazać. Dlatego brakuje teraz pracy w Polsce pomimo tego ze bardzo dużo osób wyemigrowało. W większości młodych - dlatego Tusk majstruje teraz przy emeryturach. O patologii prywatyzacji w Polsce można się więcej dowiedzieć z wywiadu z profesorem Witoldem Kieżunem.
Rozgrabianiu Polski próbował się przeciwstawiać rząd premiera Olszewskiego dążący do lustracji i dekomunizacji ale został w czerwcu 1992 obalony wskutek tzw. "nocnej zmiany" przeprowadzonej na zlecenie Wałęsy i jego mocodawców. Dzięki "nocnej zmianie" udało się byłym służbom specjalnym PRL utrzymać w swoich rekach sznurki za które od 22 lat pociągają po to, aby ich marionetki wykonywały pożądane ruchy. Obecnie rządzący duet Tusk - Pawlak to aktorzy tej "nocnej zmiany". Już Talleyrand wypowiedział słynne "trzeba zmienić bardzo wiele aby wszystko zostało po staremu".
Pozycja Tuska i PO jednak obecnie słabnie. Dlatego do przejęcia władzy "ojcowie założyciele" juz szykują Palikota ( jego doradca jest ostatni szef WSI gen. Dukaczewski ) i SLD - przy poparciu środowisk żydowskich stąd takie nachalne lansowanie w mediach. Na spotkaniu na daczy Putina w 2011 roku byli przez 9 dni Miller, Michnik i Rozenek ( przewodniczący klubu Ruchu Palikota ). Ciekawe co oni tam dobrego dla Polski uradzili ? W/g mnie to sojusz SLD z Ruchem Palikota i ewentualnie PSL, a to wszystko pobłogosławione przez związek byłych pracowników WSI na czele z gen. Dukaczewskim i Putina. Silna grupa. Dodatkowo wspierana propagandowo przez Urbana który też jest jednym z doradców Palikota.
Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do prawdziwej roli Wałęsy w Solidarności a następnie w transformacji ustrojowej - jako GWARANTA UKŁADU poprzez piastowanie najwyższego stanowisko w państwie - to warto przypomnieć sobie zeznania funkcjonariusz SB Janusz Stachowiaka, słowa
Ryszarda Czajkowskiego działacza WZZ o Wałęsie, Henryka Lenarciaka byłego brygadzisty o Wałęsie w Grudniu 1970:
Paweł Bożyk - doradca ekonomiczny Gierka przytacza w swojej książce scenę kiedy szef MSW Stanisław Kowalczyk oznajmia Gierkowi w sierpniu 1980, że Wałęsa to ich człowiek z którym współpracują od wielu lat.
Ponadto są stenogramy z posiedzenia Biura Politycznego PZPR z 1984 roku gdzie Rakowski mówi ze zupełnie niepotrzebny jest "odstrzał" Wałęsy bo to jest człowiek podstawiony i nim się steruje. ( Archiwum Akt Nowych, KC PZPR, sygn. V/246, fragment stenogramu z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR w dniu 27 listopada 1984 r. , wypowiedź Mieczysława F. Rakowskiego ).
W roku 1989 była Magdalenka a krótko potem Wałęsa został prezydentem i zaczął kompletować swój sztab współpracowników - Mieczysława Wachowskiego ( oficera SB i współpracownika KGB ), który sam się do niego zgłosił zaraz po powstaniu Solidarności jako "kierowca" mianował podsekretarzem stanu. Ponadto otoczył się innymi zaufanymi ludźmi takimi jak Janusz Ziółkowski ( sekretarz stanu - współpracownik KGB ), Tomasz Kwiatkowski ( TW ), Lech Falandysz ( TW Wiktor ), Jerzy Milewski ( TW Franciszek ), Andrzej Olechowski ( KO Must ) i ksiądz Franciszek Cebula ( osobisty kapelan - TW Franko ) .
A jak naprawdę powstała Solidarność ? Jak wiadomo hasło do rozpoczęcia strajku w Stoczni w Gdańsku dal Bogdan Borusewicz - wtedy delegat KOR na Wybrzeżu.
A jak powstał KOR ? Zaczęło się to faktycznie 44 lata temu kiedy w roku 1968 odsunięto od władzy Żydów w aparacie państwowym - m.in. tatusiów Kuronia i Michnika niwecząc świetnie zapowiadające się kariery ich synów w aparacie.
W związku z powyższym ludzie ci w naturalny sposób znaleźli się w opozycji wobec władzy i zaczęli przemyśliwać nad tym jakby się do niej znowu dostać.
Okazja nadarzyła się juz w 8 lat później kiedy na mocy Traktatu Helsińskiego ZSRR i jego kraje satelickie zobowiązały się nie więzić więcej swoich obywateli za działalność polityczna. Odwaga wiec staniała. Po zajściach w Radomiu i w Ursusie ludzie diaspory założyli wiec KOR i z pomocą dofinansowania z CIA rozpoczęli działania.
Po rozpoczęciu strajku w Stoczni w Gdańsku pospieszyli tam natychmiast Geremek i Mazowiecki i stali się "doradcami" Solidarności. Potem dołączyli jeszcze jako "doradcy" Kuroń i Michnik. W 1989 roku to właśnie ci "doradcy" skupieni wokół Wałęsy dogadali się w Magdalence z komuną za plecami narodu polskiego.
Zresztą na zlecenie ZSRR o czym świadczą szyfrogramy z polskiej ambasady w Moskwie do których dotarli historycy IPN. Gorąco polecam film "Tajemnice transformacji"
Tu wspomnę jeszcze o tzw. komisji Michnika, która dostała i to aż na kilka miesięcy pełny dostęp do akt SB zaraz po utworzeniu rządu Mazowieckiego.
Myślę, że Michnik nie zmarnował tej okazji. Z kolei kiedyś śp. Kurtyka powiedział, że z IPN zginęło 600 najważniejszych teczek.
Niczego nie sugeruje - ale zachęcam do samodzielnego myślenia.
KTO KONTROLUJE PRZESZLOSC MA WŁADZĘ NAD PRZYSZŁOŚCIĄ ( G. Orwell ).
Warto przypomnieć, że kiedy Pawlak został w pierwszym rządzie Tuska wicepremierem pierwsza wizytę w pierwszym dniu urzędowania złożył mu generał Gromosław Czempiński. A jaki był jej rezultat ? Natychmiastowe umorzenie wysokiej kary dla rosyjsko-ukraińskiego konsorcjum. Tak błyskawiczna decyzje potrafił podjąć ten sam Pawlak, który kiedyś wcześniej nie mógł przez pięć miesięcy zdecydować się kogo mianować na stanowisko komendanta głównego Straży Pożarnej. Samodzielne decyzje są mianowicie trudne i zabierają dużo czasu. Czy w kontekście choćby tej jednej sprawy ktoś jeszcze ma jakiekolwiek wątpliwości, że Gromosław Czempiński były szef SB ma ogromne, choć niewidoczne wpływy? A gen. Dukaczewski - ostatni szef WSI - a obecnie doradca Palikota ? A kto i czym zaszantażował Pawlaka żeby ten podpisał taki kontrakt z Gazpromem który zmusza Polskę do odbierania przez bardzo wiele lat - na zasadzie bierz albo płać - gazu po horrendalnie zawyżonej cenie ?
I gdyby nie wmieszała się Komisja Europejska to ten kontrakt byłby jeszcze o wiele bardziej niekorzystny dla Polski.
Rola ludzi usiłujących patrzeć trochę dalej w przyszłość jest niewdzięczna - bo musza często napominać lub ostrzegać co ścigą na nich gniew a czasami represje aktualnie rządzących. Ale jest to rola niezbędna bo czasami udaje się dzięki temu zapobiec większym nieszczęściom. Czego wiec możemy się obawiać w dalszej przyszłości? Premier Tusk powiedział po wizycie w Izraelu w lutym ubiegłego roku, że bezpieczeństwo Izraela to bardzo ważna sprawa dla Polski. A na poparcie tej tezy polskie F-16 maja teraz ćwiczyć wspólnie z izraelskimi nad pustynia Negev.
Tu zapytam - czy może także potem osłaniać izraelskie bombowce w czasie ataku na Iran ? Czy Tusk chce wepchnąć Polskę w wojnę z Iranem ? Tym Iranem, który tak serdecznie pomagał polskim żołnierzom z armii Andersa kiedy wyszli z ZSRR ? Byłaby to hańba.
Jeszcze w czerwcu ub. roku premier Tusk wydał tajne zarządzenie zobowiązujące wojewodów do pozytywnego załatwiania w trybie administracyjnym roszczeń majątkowych żydowskich „spadkobierców”, którzy nie legitymują się jakimikolwiek dokumentami. Bardzo możliwe, że taki tryb „odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej” został uzgodniony podczas wizyty rządu premiera Tuska in corpore w Izraelu w lutym ubiegłego roku.
Czy to oznacza przyszłe przesiedlanie do Polski ludzi z Izraela ? Reaktywowanie starego projektu Judeopolonii gdzie szlachta jerozolimska miałaby stanowić elitę a Polacy tylko jej służyć ? Już odbył się w Berlinie kongres organizacji żydowskiej która m.in. żąda, aby Polska na swój koszt przesiedliła do siebie trzy miliony ludzi z Izraela a także wprowadziła hebrajski jako drugi język oficjalny.
Jak mozna skłonić władzę suwerennego kraju leżącego daleko od Izraela do takich politycznych wygibasów i uległości ich zadaniom ? Jedyna możliwą odpowiedzią jaka mi się nasuwa jest taka ze jakaś grupa działająca zza kulis ma na rządzących tym krajem odpowiednie haki. Ale jak wpadły one w ich ręce ? Tu przypomnę jeszcze raz komisje Michnika ....
Co możemy wiec zrobić ? DAWAĆ ŚWIADECTWO PRAWDZIE. Niech każdy kto zna choćby mały kawałek prawdy ujawnia ja - wszelkimi sposobami.
Na Internecie, w rozmowach ze znajomymi i w każdy inny sposób.
Rozpowszechniajcie także ten tekst. NIE LĘKAJCIE SIĘ.
Ten układ jest już tak przedarty korupcją ,że prawie nikt go nie biedzie chciał bronić. Tak jak nikt nie zechciał bronić zmurszałego reżimu Franco w Hiszpanii czy Salazara w Portugalii. Nie walczcie miedzy sobą - kto jest za jaka partia, albo kto za tym a kto za tamtym klubem piłkarskim. ZJEDNOCZCIE SIŁY i walczcie wspólnie o PRAWDĘ.
Nie pozwalajcie się podzielić i skłócić w myśl stosowanej przez wszystkich rządzących starej rzymskiej zasady "dziel i rządź".
Wtedy będzie nas bardzo wielu i powstanie taka fala PRAWDY, że zmyje cały ten zakłamany i skorumpowany układ który was zniewala.
Prawie wszyscy ważniejsi obecni na polskiej scenie politycy doszli na swoje stanowiska dzięki poparciu Wałęsy a wielu z nich posiadając wiedze o tym że jest on agentem. Dlatego też go teraz tak zaciekle bronią bo na obaleniu jego mitu ich pozycja bardzo, by ucierpiała. W świetle tego co już obecnie wiemy o Wałęsie to był on marionetką w rękach tajnych służb, ale wobec tego i ludzie których on wypromował są prawdopodobnie w większości przez te służby zarekomendowani, a część z nich po prostu jest agentami - co gorsza być może przewerbowanymi przez GRU i byłe ,,Stasi’’ którego agenturę przejęły Niemcy. Tych co nie byli zarekomendowani Wałęsa po prostu spławiał przy pierwszej nadarzającej się okazji kierując się wskazaniami agenta Wachowskiego ( przypomnijcie sobie słynne - "kto nie z Mieciem, tego zmieciem" ).
Tej polskiej stajni Augiasza układów, haków i korupcji nie da się juz naprawić. Ale można to kompletnie zmyć - tak jak to zrobił Herakles. Do klozetu historii.
Jest takie powiedzenie ze stado lwów pod wodza barana niczego nie dokona - ale stado baranów pod wodzą lwa może dokonać cudów. Polacy maja naturę lwów i wielokrotnie to w historii wykazywali. Dlatego aby ich ujarzmić propaganda musi ich najpierw ogłupić i skłócić.
Taka jest zasada rządzenia. Ale ci którzy to zrozumieją mogą świadomie odciąć wpływ tej propagandy na siebie. Zastanówcie się czyje interesy reprezentuje Gazeta Wyborcza ? A jak juz się domyślicie to przestańcie ją kupować. A kim jest obsadzona telewizja TVN ? I inne Tel-avizje ? Ilu tam jest ludzi z byłych służb specjalnych ? Jeżeli już się domyślacie to przestańcie to oglądać i tego słuchać ....
Jeżeli wyjdziecie na ulice - obojętnie z jakiego powodu - to zawsze żądajcie także PRAWDY. Tak jak w Sierpniu 80 kiedy oprócz postulatów ekonomicznych pojawiły się postulaty polityczne. I to one przyniosły w perspektywie zmiany w Polsce przez utworzenie legalnie działającego związku zawodowego Solidarność. Co prawda dzięki Wałęsie odsunięci zostali z jego kierownictwa działacze WZZ, ale jednak te 500 dni Solidarności zmieniło mentalność Polaków. Dlatego mimo zdrady w Magdalence i 22 lat patologii idee Solidarności są nadal żywe i narasta społeczny protest przeciwko temu jak zmanipulowane i okradzione zostało społeczeństwo polskie. Żądajcie ujawnienia aneksu do raportu o likwidacji WSI - tego do przejęcia którego tak bardzo spieszył się obecny prezydent. I który być może stanowił MOTYW tego co stało się w Smoleńsku.
Ukryta przyczyna zdarzeń jest lepsza od jawnej. PRAWDA jest zawsze prosta - natomiast kłamstwo potrzebuje mnóstwa podpórek. Ujawnienie nazwisk tajnych współpracowników WSW / WSI z aneksu wystarczy aby ci ludzie sami wycofali się z rządu, sejmu i wysokich urzędów.
Żądajcie PRAWDY o Smoleńsku. Nie może być tak, że tylko rodziny poległych o nią walczą. Jest to sprawa honoru wszystkich tych którzy czuja się Polakami. Żądajcie też LUSTRACJI aparatu prokuratorskiego i sądowniczego bo to co się tam dzieje to czyste kpiny. Nie zostało wyjaśnionych wiele zabójstw, dziwnych wypadków śmiertelnych i zgonów ważnych świadków, a także podejrzanych samobójstw. Sprawy sądowe są przeciągane tak długo, aż się przedawnią. Oskarżeni o ogromne przekręty wychodzą na wolność za kaucja mając wtedy możliwość zacierania śladów i szantażowania, czy nawet likwidowania ewentualnych świadków. Dzięki temu w ŻADNEJ z wielkich afer nie udało się nikogo skazać. Ale to się może zmienić jeżeli wszyscy - a nie tylko jednostki - zaczną głośno ujawniać PRAWDE która znają.
Pamiętajcie, że ewentualne demonstracje musza być pokojowe. I że pierwszy kamień zawsze rzuca agent. Jeżeli tacy się zdarzą to ich zatrzymujcie, fotografujcie, legitymujcie i rewidujcie. Oni mogą mieć podrobione dokumenty, ale zwykle mają też ze sobą coś co ich identyfikuje wobec policji czy służb specjalnych na wypadek gdyby zostali zatrzymani ( Wałęsa pokazał coś takiego na komisariacie w Gdańsku po zatrzymaniu wraz z kolegą w lipcu 1980 czym dowiódł, że nadal był agentem ). Gandhi wyzwolił Indie droga pokojową - i tak też powinno się to odbyć w Polsce. Nie tak dawno Islandia pozbyła się swojego rządu droga pokojowych demonstracji. A kiedy ludzie w Tunezji dowiedzieli się z Wikileaks jakie świnie nimi rządzą - pogonili swojego dyktatora - a więc można. Czuje juz pierwsze powiewy wiatru historii.
środa, 15 sierpnia 2012
NWO - New World Order ( Nowy Porządek Świata )
Stopniowo, krok po kroku pod kierownictwem rządu od 1989 roku Polska przygotowywana jest do spełnienia warunków Nowego Porządku Świata i oddania się całkowicie pod administracje Światowego Rządu, w pierwszym etapie - Unii Europejskiej. Nie potrzeba już obcych czołgów, sterowanych pocisków ani stanu wojennego do wprowadzania nowoczesnego niewolnictwa. Wystarcza Geremek, Michnik, Kwaśniewski, Bielecki, Lewandowski, Buzek, Belka i paru innych na kluczowych stanowiskach rządu i administracji.
"Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone da się zepchnąć do roli niewolników" Adolf Hitler – 1939r.
W pierwszym etapie wywłaszczania Polski po 1945 r. wywłaszczono jego mieszkańców.
Drugi etap - wyniszczenia jego narodowego dziedzictwa postępuje obecnie szybko. W marcu 1989 roku przestaliśmy marzyć o świętym spokoju, nic nie widząc i nic nie słysząc a co gorsze nic nie wiedząc. Potem, kiedy okazało się, że jest już za późno pozostaje bezradność. Czy jest za późno? - nie sądzę. Jest późno ale nie za późno.
Polacy przez wieki potrafili gospodarować i bronić się przed wrogami. Nawet po ponad 100 latach niewoli rosyjskiej, austriackiej i pruskiej Polska potrafiła zdobyć sobie niepodległość.
W przeciągu 20 lat my Polacy potrafiliśmy odbudować straty spowodowane ponad 100 letnią okupacją . Krótki okres odrodzonego państwa i niepodległości został znowu przerwany przemocą Niemiec i sowieckiej Rosji w 1939 roku, które podzieliły miedzy siebie teren Polski. W tym czasie wykonano rzeź polskiej inteligencji jako podstawy narodu. Przemoc ta miała jednak inny charakter niż ta kiedy to trzy ościenne mocarstwa dokonały rozbioru państwa Polskiego. Ten atak na Polskę był wynikiem totalitarnej polityki w której Lenin, Stalin czy Hitler byli tylko figurami na szachownicy świata.
Żądza posiadania władzy nad terenem i jego populacją nie jest niczym nowym. Sposoby osiągania władzy testowano wiele razy z różnymi efektami. Był Czingis-Han, Persja, Aleksander Wielki, Rzym. Wszystkie te potęgi upadły. Nie przeszkadzało to snuć marzeń o władzy totalnej.
Problem jest w tym, że człowiek nie bardzo ma ochotę być niewolnikiem lub sługą i broni się przed tym.
O sukcesie lub porażce kiedyś decydował oręż i dobra organizacja. Rozwój techniki i co za tym poszło - zgromadzenie ogromnych fortun zmieniły bieg rzeczy. Pieniądz nabrał niebywałego znaczenia. Można było za niego kupić i zorganizować tłum paryski, liderów, ideologów, żołnierzy, propagandę, polityków i królów. Można było sterować wojnami i rewolucjami. Można było kreować Lenina, Stalina, Hitlera a przez "pompowanie" ideologii Marksa szerzyć dzieło zniszczenia na nieograniczonym terenie przy równoczesnym powielaniu fortun. Wszystko to w imię "pokoju". W rzeczywistości w imię zniszczenia europejskiej i rosyjskiej arystokracji, religii chrześcijańskiej, patriotyzmu i narodowej świadomości. Zubożone, zniszczone gospodarczo i moralnie społeczeństwo w stanie chaosu jest łatwe do sterowania w wytyczonym kierunku.
Cel strategicznie przygotowany osiągnięto za cenę życia setek milionów ludzi, którzy nie tylko zginęli w wojnach ale w olbrzymiej większości zostali bestialsko wymordowani jako wrogowie lub nawet potencjalni wrogowie nowych władców świata – globalnych bankierów.
Poprzez system pożyczek dyktują oni bieg historii i decydują o wzlotach i upadkach narodów, państw i całych regionów, powielając tym sposobem swoje fortuny i tym samym ugruntowując swój wpływ na losy świata. Żyjemy w erze w której małe lub wielkie wydarzenia są organizowane w celu stopniowego osiągania wyższego celu. Celem jest tzw."Nowy Ład Społeczny" z globalnym rządem, globalnym bankiem i globalnym pobieraniem podatków.
Termin "Nowy porządek świata" został użyty oficjalnie po raz pierwszy w 1915 r. przez Nicholas Murray Butler, - President of Columbia University, Trustee and Carnegie Director, w jego przemówieniu do The Union League of Philadelphia, Nov. 27, 1915. W przemówieniu tym wyraźnie przeciwstawia on nowy porządek świata staremu porządkowi świata. Nowością było oficjalne przyjęcie faktu, że program tworzenia centralnej administracji świata pod nazwa "New World Order" jest w wyższym stadium jego realizowania. Mr. Butler usiłuje także wytłumaczyć, że okropności wojny i kolosalne zniszczenia stanowią cenę, którą płaci ludzkość za przyszły pokój i braterstwo. Ten sam Butler, wcześniej, w książce "The International Mind" 1912, nie używa wprawdzie terminu "Nowy porządek świata" jednak wyraźnie wskazuje na to, że proces globalizacji już trwa. "Świat jest już politycznie organizowany w czasie kiedy my zastanawiamy się jak to zrobić i kiedy to nastąpi. (...)Stopniowo krok po kroku(...). My Amerykanie mamy szczególną rolę w procesie politycznego organizowania świata(...) jeśli nie przewodzenia w tym przedsięwzięciu to przynajmniej posiadania potężnego na niego wpływu." Od tego czasu takie nazwy jak "New International Order," "The New World Order", "World Union Now", "World Commonwealth of Nations", "World Community" i podobne powtarzały się często w wąskich kręgach wyselekcjonowanych słuchaczy. W miarę osiągania sukcesów, grono wyselekcjonowanych stawało się coraz większe, tak że teraz raczej łatwiej byłoby wyłonić prominentów, którzy aktywnie nie uczestniczą w procesie kształtowania nowego politycznego stanu świata, niż tych, którzy w tym maja swój udział. Bardziej konkretnie niż Nicholas Murray Butler, na temat programu wprowadzania nowego ładu świata i "braterskiej miłości" wypowiada się Dr. Augustus O. Thomas, president of the World Federation of Education Associations, w książce "International Understanding: Agencies Educating for a New World" (1931) "Jeśli są tacy, którzy sądzą, że natychmiast przeskoczymy do nowego porządku świata uaktywnionego przez jego całkowite zrozumienie i ustanowienie braterskiej miłości, zawiodą się. Jeśli kiedykolwiek zbliżymy się to tego momentu będzie to po cierpliwych i zdecydowanych wysiłkach długiego czasu. Współczesna międzynarodowa sytuacja braku zaufania i lęku może być tylko poprawiona przez formułę statusu równości. Formuła ta, nieustannie stosowana we wszystkich fazach międzynarodowych kontaktów musi być stosowana aż do momentu kiedy plątanina starego porządku świata zostanie wymieciona z umysłów ludzi wszystkich kontynentów." Tłumaczeniem, między innymi, byłego okrucieństwa w stosunku do ludzkości i zapowiedzią przyszłych okrucieństw w imieniu nowego ładu zajmuje się H. G. Wells, w książce "The New World Order" (1939). Twierdzi, że światowy socjalizm jest konieczny i że okres przechodzenia do socjalizmu będzie bolesny. "Kiedy zmagania bedą prowadzić już zdecydowanie do światowej socjalnej demokracji w dalszym ciągu mogą być duże opóźnienia zanim nowy porządek stanie się sprawnym i korzystnym światowym systemem. Niezliczona ilość ludzi.... będzie nienawidzić nowy porządek świata.... i zginie protestując przeciwko niemu. Oceniając jego przyrzeczenia musimy zdawać sobie sprawę z przerażenia całych generacji malkontentów, wielu z nich całkiem przyzwoitych ludzi.( many of them quite gallant and graceful-looking people.)"
Rodzące się w wyniku biegu historii nowe dynastie reprezentujące wysoki poziom intelektualny i jeszcze wyższy poziom finansowy, zorganizowane były w różne loże i bractwa. Otoczone tajemniczością i misteriami werbowały stopniowo znanych wpływowych ludzi z innych płaszczyzn. Poszerzając w ten sposób krąg swoich członków, mając na nich wpływ mogły poszerzać zakres i zwiększać efektywność swoich planów. Planów dotyczących całych państw i regionów dzięki zwerbowaniu do swoich celów znanych i szanowanych ludzi z różnych płaszczyzn społecznych, naukowych i politycznych stworzono szereg organizacji i instytucji pseudo-rządowych i rządowych. Organizacje te ewoluują stając się nieformalnymi organami władzy międzypaństwowej z planami kontynentalnymi: Ameryka Północna z Ameryka Łacińską, Europa, Azja z Australią. W przyszłości regiony te maja być połączone pod władzą rządu globalnego no i ma zapanować „wieczny pokój i braterstwo”.
Jak obserwujemy, proces ten postępuje nieustannie w celu zorganizowania światowego systemu administracyjnego z tym, że przewodnictwo nie jest już brytyjskie i świat nie jest organizowany według "brytyjskiego sposobu myślenia" jak pierwotnie zakładano. Globalny nowy porządek świata wprowadzany jest regionalnie we wszystkich płaszczyznach według planu USA. Najistotniejsze płaszczyzny to finansowo-gospodarcza i militarno-policyjna. Świat ma być podzielony na geograficzne regiony, międzynarodowe, narodowe, lokalne. Regiony te maja być nowymi administracyjnymi jednostkami zastępującymi stare, narodowe jak powiedział dowódca NATO gen. Wesley Clarka - "Nie zapominajmy co jest podstawową kwestią. W nowoczesnej Europie nie ma miejsca dla etnicznie jednolitego państwa. To jest idea XIX-go wieku którą usiłujemy przenieść do XXI-go wieku i zrobimy to wstępując do niego z wielo-etnicznymi państwami."(CNN News, 4.10.1999)
Organizatorzy nowego ładu stawiają sprawy wyraźnie. Siła polityczna ma być skoncentrowana w wykonawczej gałęzi rządu. Wybieralni przez społeczeństwo ludzie stanowiący władzę ustawodawczą maja być zastąpieni przez ludzi wyselekcjonowanych do wyboru przez aparat polityczny a nie przez samych mieszkańców danego terenu. Kandydaci nie spełniający warunków wymaganych przez globalny, polityczny aparat nie mogą mieć szansy bycia wybranymi. W obecnej erze kolosalnego postępu technicznego i naukowego, nadzór, kierowanie i manipulowanie społeczeństwem przez rząd jest łatwe i proste. Osiąga się to przez negatywna propagandę w masowych mediach, edukacji społeczeństwa, która muszą być w rękach politycznego aparatu. Wszystkie aspekty życia mają być dyktowane poprzez rozbudowaną administracyjnie dyktaturę mianowanych oficjałów i specjalistów odpowiedzialnych tylko przed wybieralnymi reprezentantami. W ten sposób zachowując do pewnego stopnia pozory demokracji, rząd posiada całkowitą władzę. Jest to wprowadzone już w wielu krajach, szczególnie w krajach byłego bloku rosyjskiego.
Przedstawienie w krótkiej formie tak powikłanej sprawy jaką jest sprawa formowania światowego rządu na pewno nie jest pełne. Wystarczy nieco wnikliwiej popatrzyć na bieg światowych wypadków żeby wywnioskować, że proces formowania światowego rządu jest w przyspieszonym stadium realizacji i wkroczył już w fazę w której w krajach tzw. swobód obywatelskich stosowane są formy działania (jeszcze stosunkowo łagodne),w czasie rewolucji rosyjskiej i na terenie bloku komunistycznego oraz w czasie formowania III Rzeszy. Wyroki skazujące padają na ludzi, którzy śmią wyrazić inne zdanie niż "politycznie poprawne", ogłoszone do powszechnego wierzenia jako oficjalne. Nie wspomnę o roli środków masowego przekazu w roli kształtowania „prawidłowej” postawy społecznej ( TVN wyśmiewa wszystko co jest związane z patriotyzmem, wiarą katolicką a promuje kosmopolityzm, pedalstwo i próżność .)
"Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone da się zepchnąć do roli niewolników" Adolf Hitler – 1939r.
W pierwszym etapie wywłaszczania Polski po 1945 r. wywłaszczono jego mieszkańców.
Drugi etap - wyniszczenia jego narodowego dziedzictwa postępuje obecnie szybko. W marcu 1989 roku przestaliśmy marzyć o świętym spokoju, nic nie widząc i nic nie słysząc a co gorsze nic nie wiedząc. Potem, kiedy okazało się, że jest już za późno pozostaje bezradność. Czy jest za późno? - nie sądzę. Jest późno ale nie za późno.
Polacy przez wieki potrafili gospodarować i bronić się przed wrogami. Nawet po ponad 100 latach niewoli rosyjskiej, austriackiej i pruskiej Polska potrafiła zdobyć sobie niepodległość.
W przeciągu 20 lat my Polacy potrafiliśmy odbudować straty spowodowane ponad 100 letnią okupacją . Krótki okres odrodzonego państwa i niepodległości został znowu przerwany przemocą Niemiec i sowieckiej Rosji w 1939 roku, które podzieliły miedzy siebie teren Polski. W tym czasie wykonano rzeź polskiej inteligencji jako podstawy narodu. Przemoc ta miała jednak inny charakter niż ta kiedy to trzy ościenne mocarstwa dokonały rozbioru państwa Polskiego. Ten atak na Polskę był wynikiem totalitarnej polityki w której Lenin, Stalin czy Hitler byli tylko figurami na szachownicy świata.
Żądza posiadania władzy nad terenem i jego populacją nie jest niczym nowym. Sposoby osiągania władzy testowano wiele razy z różnymi efektami. Był Czingis-Han, Persja, Aleksander Wielki, Rzym. Wszystkie te potęgi upadły. Nie przeszkadzało to snuć marzeń o władzy totalnej.
Problem jest w tym, że człowiek nie bardzo ma ochotę być niewolnikiem lub sługą i broni się przed tym.
O sukcesie lub porażce kiedyś decydował oręż i dobra organizacja. Rozwój techniki i co za tym poszło - zgromadzenie ogromnych fortun zmieniły bieg rzeczy. Pieniądz nabrał niebywałego znaczenia. Można było za niego kupić i zorganizować tłum paryski, liderów, ideologów, żołnierzy, propagandę, polityków i królów. Można było sterować wojnami i rewolucjami. Można było kreować Lenina, Stalina, Hitlera a przez "pompowanie" ideologii Marksa szerzyć dzieło zniszczenia na nieograniczonym terenie przy równoczesnym powielaniu fortun. Wszystko to w imię "pokoju". W rzeczywistości w imię zniszczenia europejskiej i rosyjskiej arystokracji, religii chrześcijańskiej, patriotyzmu i narodowej świadomości. Zubożone, zniszczone gospodarczo i moralnie społeczeństwo w stanie chaosu jest łatwe do sterowania w wytyczonym kierunku.
Cel strategicznie przygotowany osiągnięto za cenę życia setek milionów ludzi, którzy nie tylko zginęli w wojnach ale w olbrzymiej większości zostali bestialsko wymordowani jako wrogowie lub nawet potencjalni wrogowie nowych władców świata – globalnych bankierów.
Poprzez system pożyczek dyktują oni bieg historii i decydują o wzlotach i upadkach narodów, państw i całych regionów, powielając tym sposobem swoje fortuny i tym samym ugruntowując swój wpływ na losy świata. Żyjemy w erze w której małe lub wielkie wydarzenia są organizowane w celu stopniowego osiągania wyższego celu. Celem jest tzw."Nowy Ład Społeczny" z globalnym rządem, globalnym bankiem i globalnym pobieraniem podatków.
Termin "Nowy porządek świata" został użyty oficjalnie po raz pierwszy w 1915 r. przez Nicholas Murray Butler, - President of Columbia University, Trustee and Carnegie Director, w jego przemówieniu do The Union League of Philadelphia, Nov. 27, 1915. W przemówieniu tym wyraźnie przeciwstawia on nowy porządek świata staremu porządkowi świata. Nowością było oficjalne przyjęcie faktu, że program tworzenia centralnej administracji świata pod nazwa "New World Order" jest w wyższym stadium jego realizowania. Mr. Butler usiłuje także wytłumaczyć, że okropności wojny i kolosalne zniszczenia stanowią cenę, którą płaci ludzkość za przyszły pokój i braterstwo. Ten sam Butler, wcześniej, w książce "The International Mind" 1912, nie używa wprawdzie terminu "Nowy porządek świata" jednak wyraźnie wskazuje na to, że proces globalizacji już trwa. "Świat jest już politycznie organizowany w czasie kiedy my zastanawiamy się jak to zrobić i kiedy to nastąpi. (...)Stopniowo krok po kroku(...). My Amerykanie mamy szczególną rolę w procesie politycznego organizowania świata(...) jeśli nie przewodzenia w tym przedsięwzięciu to przynajmniej posiadania potężnego na niego wpływu." Od tego czasu takie nazwy jak "New International Order," "The New World Order", "World Union Now", "World Commonwealth of Nations", "World Community" i podobne powtarzały się często w wąskich kręgach wyselekcjonowanych słuchaczy. W miarę osiągania sukcesów, grono wyselekcjonowanych stawało się coraz większe, tak że teraz raczej łatwiej byłoby wyłonić prominentów, którzy aktywnie nie uczestniczą w procesie kształtowania nowego politycznego stanu świata, niż tych, którzy w tym maja swój udział. Bardziej konkretnie niż Nicholas Murray Butler, na temat programu wprowadzania nowego ładu świata i "braterskiej miłości" wypowiada się Dr. Augustus O. Thomas, president of the World Federation of Education Associations, w książce "International Understanding: Agencies Educating for a New World" (1931) "Jeśli są tacy, którzy sądzą, że natychmiast przeskoczymy do nowego porządku świata uaktywnionego przez jego całkowite zrozumienie i ustanowienie braterskiej miłości, zawiodą się. Jeśli kiedykolwiek zbliżymy się to tego momentu będzie to po cierpliwych i zdecydowanych wysiłkach długiego czasu. Współczesna międzynarodowa sytuacja braku zaufania i lęku może być tylko poprawiona przez formułę statusu równości. Formuła ta, nieustannie stosowana we wszystkich fazach międzynarodowych kontaktów musi być stosowana aż do momentu kiedy plątanina starego porządku świata zostanie wymieciona z umysłów ludzi wszystkich kontynentów." Tłumaczeniem, między innymi, byłego okrucieństwa w stosunku do ludzkości i zapowiedzią przyszłych okrucieństw w imieniu nowego ładu zajmuje się H. G. Wells, w książce "The New World Order" (1939). Twierdzi, że światowy socjalizm jest konieczny i że okres przechodzenia do socjalizmu będzie bolesny. "Kiedy zmagania bedą prowadzić już zdecydowanie do światowej socjalnej demokracji w dalszym ciągu mogą być duże opóźnienia zanim nowy porządek stanie się sprawnym i korzystnym światowym systemem. Niezliczona ilość ludzi.... będzie nienawidzić nowy porządek świata.... i zginie protestując przeciwko niemu. Oceniając jego przyrzeczenia musimy zdawać sobie sprawę z przerażenia całych generacji malkontentów, wielu z nich całkiem przyzwoitych ludzi.( many of them quite gallant and graceful-looking people.)"
Rodzące się w wyniku biegu historii nowe dynastie reprezentujące wysoki poziom intelektualny i jeszcze wyższy poziom finansowy, zorganizowane były w różne loże i bractwa. Otoczone tajemniczością i misteriami werbowały stopniowo znanych wpływowych ludzi z innych płaszczyzn. Poszerzając w ten sposób krąg swoich członków, mając na nich wpływ mogły poszerzać zakres i zwiększać efektywność swoich planów. Planów dotyczących całych państw i regionów dzięki zwerbowaniu do swoich celów znanych i szanowanych ludzi z różnych płaszczyzn społecznych, naukowych i politycznych stworzono szereg organizacji i instytucji pseudo-rządowych i rządowych. Organizacje te ewoluują stając się nieformalnymi organami władzy międzypaństwowej z planami kontynentalnymi: Ameryka Północna z Ameryka Łacińską, Europa, Azja z Australią. W przyszłości regiony te maja być połączone pod władzą rządu globalnego no i ma zapanować „wieczny pokój i braterstwo”.
Jak obserwujemy, proces ten postępuje nieustannie w celu zorganizowania światowego systemu administracyjnego z tym, że przewodnictwo nie jest już brytyjskie i świat nie jest organizowany według "brytyjskiego sposobu myślenia" jak pierwotnie zakładano. Globalny nowy porządek świata wprowadzany jest regionalnie we wszystkich płaszczyznach według planu USA. Najistotniejsze płaszczyzny to finansowo-gospodarcza i militarno-policyjna. Świat ma być podzielony na geograficzne regiony, międzynarodowe, narodowe, lokalne. Regiony te maja być nowymi administracyjnymi jednostkami zastępującymi stare, narodowe jak powiedział dowódca NATO gen. Wesley Clarka - "Nie zapominajmy co jest podstawową kwestią. W nowoczesnej Europie nie ma miejsca dla etnicznie jednolitego państwa. To jest idea XIX-go wieku którą usiłujemy przenieść do XXI-go wieku i zrobimy to wstępując do niego z wielo-etnicznymi państwami."(CNN News, 4.10.1999)
Organizatorzy nowego ładu stawiają sprawy wyraźnie. Siła polityczna ma być skoncentrowana w wykonawczej gałęzi rządu. Wybieralni przez społeczeństwo ludzie stanowiący władzę ustawodawczą maja być zastąpieni przez ludzi wyselekcjonowanych do wyboru przez aparat polityczny a nie przez samych mieszkańców danego terenu. Kandydaci nie spełniający warunków wymaganych przez globalny, polityczny aparat nie mogą mieć szansy bycia wybranymi. W obecnej erze kolosalnego postępu technicznego i naukowego, nadzór, kierowanie i manipulowanie społeczeństwem przez rząd jest łatwe i proste. Osiąga się to przez negatywna propagandę w masowych mediach, edukacji społeczeństwa, która muszą być w rękach politycznego aparatu. Wszystkie aspekty życia mają być dyktowane poprzez rozbudowaną administracyjnie dyktaturę mianowanych oficjałów i specjalistów odpowiedzialnych tylko przed wybieralnymi reprezentantami. W ten sposób zachowując do pewnego stopnia pozory demokracji, rząd posiada całkowitą władzę. Jest to wprowadzone już w wielu krajach, szczególnie w krajach byłego bloku rosyjskiego.
Przedstawienie w krótkiej formie tak powikłanej sprawy jaką jest sprawa formowania światowego rządu na pewno nie jest pełne. Wystarczy nieco wnikliwiej popatrzyć na bieg światowych wypadków żeby wywnioskować, że proces formowania światowego rządu jest w przyspieszonym stadium realizacji i wkroczył już w fazę w której w krajach tzw. swobód obywatelskich stosowane są formy działania (jeszcze stosunkowo łagodne),w czasie rewolucji rosyjskiej i na terenie bloku komunistycznego oraz w czasie formowania III Rzeszy. Wyroki skazujące padają na ludzi, którzy śmią wyrazić inne zdanie niż "politycznie poprawne", ogłoszone do powszechnego wierzenia jako oficjalne. Nie wspomnę o roli środków masowego przekazu w roli kształtowania „prawidłowej” postawy społecznej ( TVN wyśmiewa wszystko co jest związane z patriotyzmem, wiarą katolicką a promuje kosmopolityzm, pedalstwo i próżność .)
sobota, 11 sierpnia 2012
Zwycięska rewolucja przeciwko bank-sterom w Islandii
Czy słyszał ktoś o rewolucji przeciwko bankowcom w Islandii - i to zakończonej sukcesem ? Jaka rewolucja - przeciwko ... komu ? Bankom ? O co chodzi ? No tak, znowu media zapomniały poinformać społeczeństwa o pierwszej zwycięskiej rewolucji na początku nowego tysiąclecia. Historia bez precedensu w dziejach zachodniej cywilizacji znowu nie znalazła uznania jako ciekawy medialnie temat.
A czy słyszał ktoś o społecznych buntach przeciwko dyktaturze na Białorusi ? Zapewne nie znajdziemy takiej osoby która by nic na ten temat nie wiedziała. Media trąbią o tym na wszystkie możliwe sposoby. Nie bawiąc się w ocenę reżimu Łukaszenki - uściślijmy - to niedobry kraj przede wszystki dlatego że nie ma tam zachodniego modelu demokracji.
Vikingowie w pułapce banków
Prywatne banki z Wielkiej Brytanii i Holandii zrobiły z Islandii bezpieczną wydawałoby się "melinę" z której dokonywano gigantycznych wirtualnych i bardzo często niezgodnych z prawem operacji finansowych. Banksterskie plany "uzdrowienia" gospodarki zakładały obarczenie Islandzkich rodzin długami 3.5 mld $ na 15 lat oprocentowanymi na 5.5 rocznie. Byliśmy świadkami przeogromnej presji dyplomatycznej przede wszystkim ze strony UK Holandii i instytucji EU oraz BŚ aby Islandia uznała i zaczęła spłacać długi zrobione de facto przez prywatne banki. Straszono zerwaniem kontaktów dyplomatycznych, więzi gospodarczych z EU itd. Dumny naród wikingów nie ugiął się. Wychodzi na ulice i żąda nowych wyborów i referendum.
Upokorzony ale mądry naród islandzki obalił swój socjalistyczny (!!!) rząd który pod dyktando światowej finansjery zamierzał doprowadzić do formalnego bankructwa i finnasowego zniewolenia swojego narodu. Model któremu się sprzeciwli Islandczycy jest aktualnie przerabiany w Grecji. Dumni potomkowie Spartan nie potrafią się zorganizować i w efekcie płacą za nie tylko swój dług.
Vikingowie wychodzą na ulice
Wściekły tłum dumnych i wolnych potomków Wikingów wychodzi na ulice. Pod naciskiem protestujących rząd Islandii poddaje się do dymisji. Manifestanci rządają dymisji lewicowego premiera Geira, rozpisania nowych wyborów, referendum i uchwalenia nowej Konstytucji. W lutym 2010 roku nowy prezydent Olafur Grimsson ogłasza referendum w którym ponad 93 % społeczeństwa opowiada się za nie spłacaniem długu prywatnych bankierów.
Mało tego, nowy rząd został zobligowany do wszczęcia śledztwa i ukarania winnych nadużyć bankowych. Wydano pierwsze nakazy aresztowania dokonujących nadużyć bankowców. Niestety "cwane lisy"zdążyły pouciekać z wyspy.
Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i społeczeństwo jednogłośnie w drodze referendum zadeklarowało niewypłacalność istniejącego długu stworzonego przez prywatne banki z UK i Holandii.
Mądry naród Islandzki nie dość, że zerwał niewidzialne kajdany finnasowej mafii, obronił swoją wolność, to jest tak mądry, że zobligował nowy parlament aby przy spisywaniu nowej konstytucji uwzględniono nauki z niedawno "przerobionej lekcji". W tym celu wybrano pozapartyjne specjalne ciało które z uwagi na swoją apolityczność ma zaprezentować takie rozwiązania do ustawy najwyższej które zapobiegną w przyszłości podobnym ekscesom bankierów. Zaiste mądry i wolny to naród i zasługuje na wielki szacunek.
Casus Islandii a Polska
A teraz pytanie do potomków wolnych i dumnych Sarmatów. W których mediach słyszeliśmy informacje o wydarzeniach z Islandii ? Ba, może były relacje na żywo a ja coś przegapiłem ? Przecież to epokowe wydarzenia burzące w pokojowy sposób dotychczasowy światowy system społeczno-gospodarczy !!
Czy świat może podążyć zwycięską i bezkrwawą islandzką rewolucją zrzucając pęty długu ? To bardzo trudne pytanie. Islandczycy pokazali całemu światu, że w sposób pokojowy i bezkrwawy można zwycięzko przeciwstawić się totalitarnemu systemowi.
Niestety nie jestem takim optymistą. Islandia zaskoczyła banksterów. To mały kraj położony na peryferiach Europy i o niezbyt strategicznym znaczeniu dla nowożytnej gospodarki. Wystarczyło zastosować blokadę informacyjną i mało kto wie o tym co się tam dzieje. Casus Islandii można raczej potraktować jako przykład do czego banksterzy po raz drugi nie zechcą doprowadzić. Dobrze się do tego przygotowują. Dzisiaj mamy podpisane już przez prezydenta Obamę "The National Defense Authorization Act", zaś polski premier wydał zgodę na podpisane ACTA zamykającej ostatnie pole wolności słowa - internet. Za chwilę podpisze to cała EU.
Dalsza wojna ze społeczeństwem powinna być więc wojną prowadzoną przez państwa pod hasłami wojny z terrorystami i przestępcami łamiącymi prawa autorskie. Nie wierzę, że nasi zachodni demokratyczni "przyjaciele z EU" pozwoliliby na podobne rozwiązania co w Islandii np. w Polsce. Jesteśmy zbyt ważnym i zasobnym krajem do zyskownych operacji zwanych "strzyżeniem baranów". Wyłom w tak dużym i ważnym kraju jak nasz stworzyłby naprawdę niebezpieczny precedens w całym "nowoczesnym" systemie europejskim. Poza tym nasze rządy za wszelką cenę starają się być prymusami tego chorego systemu. Naród islandzki miał wsparcie swoich rządzących którzy widząc potęgę tłumów i ich racje - ustąpili. U nas ostatni marsz niepodległości z 11 listopada pokazał, że władza choć zaskoczona skalą uczestników próbuje być przygotowana na rozwiązania siłowe. Zarówno za pomocą odpowiednich ku temu instytucji jak i propagandy dezinformacyjnej.
Niestety moja osobista konkluzja jest taka, że świat aby przejść do nowego systemu musi najpierw doszczętnie zniszczyć stary. W pełnym i historycznym tego słowa znaczeniu. Potrwać to powinno bardzo długie lata i powinno bardzo boleć.
Przykład Islandii powinien jednak uświadomić nam, że mimo wszystko w niektórych sytuacjach można pokojowo przeciwstawić się złemu systemowi i można zwyciężyć. Historia o tym epizodzie na pewno nie zapomni. Także my powinniśmy o tym pamiętać i przekazywać informacje tam gdzie tylko można aby uświadomić jak największą część społeczeństwa w jak bardzo "wolnym świecie" niezależnych informacji żyjemy. Nie miejmy złudzeń - jak mamy mieć prawdziwe informacje w mediach skoro banki są bezpośrednio lub pośrednio właścicielami największych na świecie mediów ? To po prostu niemożliwe.
G. Nowak
A czy słyszał ktoś o społecznych buntach przeciwko dyktaturze na Białorusi ? Zapewne nie znajdziemy takiej osoby która by nic na ten temat nie wiedziała. Media trąbią o tym na wszystkie możliwe sposoby. Nie bawiąc się w ocenę reżimu Łukaszenki - uściślijmy - to niedobry kraj przede wszystki dlatego że nie ma tam zachodniego modelu demokracji.
Vikingowie w pułapce banków
Prywatne banki z Wielkiej Brytanii i Holandii zrobiły z Islandii bezpieczną wydawałoby się "melinę" z której dokonywano gigantycznych wirtualnych i bardzo często niezgodnych z prawem operacji finansowych. Banksterskie plany "uzdrowienia" gospodarki zakładały obarczenie Islandzkich rodzin długami 3.5 mld $ na 15 lat oprocentowanymi na 5.5 rocznie. Byliśmy świadkami przeogromnej presji dyplomatycznej przede wszystkim ze strony UK Holandii i instytucji EU oraz BŚ aby Islandia uznała i zaczęła spłacać długi zrobione de facto przez prywatne banki. Straszono zerwaniem kontaktów dyplomatycznych, więzi gospodarczych z EU itd. Dumny naród wikingów nie ugiął się. Wychodzi na ulice i żąda nowych wyborów i referendum.
Upokorzony ale mądry naród islandzki obalił swój socjalistyczny (!!!) rząd który pod dyktando światowej finansjery zamierzał doprowadzić do formalnego bankructwa i finnasowego zniewolenia swojego narodu. Model któremu się sprzeciwli Islandczycy jest aktualnie przerabiany w Grecji. Dumni potomkowie Spartan nie potrafią się zorganizować i w efekcie płacą za nie tylko swój dług.
Vikingowie wychodzą na ulice
Wściekły tłum dumnych i wolnych potomków Wikingów wychodzi na ulice. Pod naciskiem protestujących rząd Islandii poddaje się do dymisji. Manifestanci rządają dymisji lewicowego premiera Geira, rozpisania nowych wyborów, referendum i uchwalenia nowej Konstytucji. W lutym 2010 roku nowy prezydent Olafur Grimsson ogłasza referendum w którym ponad 93 % społeczeństwa opowiada się za nie spłacaniem długu prywatnych bankierów.
Mało tego, nowy rząd został zobligowany do wszczęcia śledztwa i ukarania winnych nadużyć bankowych. Wydano pierwsze nakazy aresztowania dokonujących nadużyć bankowców. Niestety "cwane lisy"zdążyły pouciekać z wyspy.
Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i społeczeństwo jednogłośnie w drodze referendum zadeklarowało niewypłacalność istniejącego długu stworzonego przez prywatne banki z UK i Holandii.
Mądry naród Islandzki nie dość, że zerwał niewidzialne kajdany finnasowej mafii, obronił swoją wolność, to jest tak mądry, że zobligował nowy parlament aby przy spisywaniu nowej konstytucji uwzględniono nauki z niedawno "przerobionej lekcji". W tym celu wybrano pozapartyjne specjalne ciało które z uwagi na swoją apolityczność ma zaprezentować takie rozwiązania do ustawy najwyższej które zapobiegną w przyszłości podobnym ekscesom bankierów. Zaiste mądry i wolny to naród i zasługuje na wielki szacunek.
Casus Islandii a Polska
A teraz pytanie do potomków wolnych i dumnych Sarmatów. W których mediach słyszeliśmy informacje o wydarzeniach z Islandii ? Ba, może były relacje na żywo a ja coś przegapiłem ? Przecież to epokowe wydarzenia burzące w pokojowy sposób dotychczasowy światowy system społeczno-gospodarczy !!
Czy świat może podążyć zwycięską i bezkrwawą islandzką rewolucją zrzucając pęty długu ? To bardzo trudne pytanie. Islandczycy pokazali całemu światu, że w sposób pokojowy i bezkrwawy można zwycięzko przeciwstawić się totalitarnemu systemowi.
Niestety nie jestem takim optymistą. Islandia zaskoczyła banksterów. To mały kraj położony na peryferiach Europy i o niezbyt strategicznym znaczeniu dla nowożytnej gospodarki. Wystarczyło zastosować blokadę informacyjną i mało kto wie o tym co się tam dzieje. Casus Islandii można raczej potraktować jako przykład do czego banksterzy po raz drugi nie zechcą doprowadzić. Dobrze się do tego przygotowują. Dzisiaj mamy podpisane już przez prezydenta Obamę "The National Defense Authorization Act", zaś polski premier wydał zgodę na podpisane ACTA zamykającej ostatnie pole wolności słowa - internet. Za chwilę podpisze to cała EU.
Dalsza wojna ze społeczeństwem powinna być więc wojną prowadzoną przez państwa pod hasłami wojny z terrorystami i przestępcami łamiącymi prawa autorskie. Nie wierzę, że nasi zachodni demokratyczni "przyjaciele z EU" pozwoliliby na podobne rozwiązania co w Islandii np. w Polsce. Jesteśmy zbyt ważnym i zasobnym krajem do zyskownych operacji zwanych "strzyżeniem baranów". Wyłom w tak dużym i ważnym kraju jak nasz stworzyłby naprawdę niebezpieczny precedens w całym "nowoczesnym" systemie europejskim. Poza tym nasze rządy za wszelką cenę starają się być prymusami tego chorego systemu. Naród islandzki miał wsparcie swoich rządzących którzy widząc potęgę tłumów i ich racje - ustąpili. U nas ostatni marsz niepodległości z 11 listopada pokazał, że władza choć zaskoczona skalą uczestników próbuje być przygotowana na rozwiązania siłowe. Zarówno za pomocą odpowiednich ku temu instytucji jak i propagandy dezinformacyjnej.
Niestety moja osobista konkluzja jest taka, że świat aby przejść do nowego systemu musi najpierw doszczętnie zniszczyć stary. W pełnym i historycznym tego słowa znaczeniu. Potrwać to powinno bardzo długie lata i powinno bardzo boleć.
Przykład Islandii powinien jednak uświadomić nam, że mimo wszystko w niektórych sytuacjach można pokojowo przeciwstawić się złemu systemowi i można zwyciężyć. Historia o tym epizodzie na pewno nie zapomni. Także my powinniśmy o tym pamiętać i przekazywać informacje tam gdzie tylko można aby uświadomić jak największą część społeczeństwa w jak bardzo "wolnym świecie" niezależnych informacji żyjemy. Nie miejmy złudzeń - jak mamy mieć prawdziwe informacje w mediach skoro banki są bezpośrednio lub pośrednio właścicielami największych na świecie mediów ? To po prostu niemożliwe.
G. Nowak
środa, 11 lipca 2012
Generacja 84 / Pokolenie 84
Termin Generacja '84 czyli generacji młodych aparatczyków, którzy przygotowali dla komunistów bezbolesne przejście od socjalizmu do kapitalizmu został wymyślony przez prof. Jadwigę Staniszkis, która bardzo trafnie opisała tę formację: pokolenie komunistów, którzy w stanie wojennym mieli około trzydziestu lat. Oni nie byli obciążeni ideologicznie. Nie czytali klasyków marksizmu, nie interesowali się doświadczeniem radzieckim. Byli zapatrzeni w Zachód, jeździli na stypendia do USA, bo sami je sobie w uczelnianych komitetach PZPR przydzielali, zresztą za wiedzą i zgodą Amerykanów. Wszelki opór wobec stanu wojennego, np. w kontaktach towarzyskich na SGPiS-ie, traktowali jako wadę umysłową i niedostatek inteligencji, który każe stawiać na złego konia. Tak zostali wychowani w swych komunistycznych domach. Część z nich równolegle z sekretarzowaniem w PZPR i karierą partyjną należała też do "Solidarności". (cytat z wypowiedzi Adama Glapińskiego zamieszczonej w książce Lewy czerwcowy).
Oto niektórzy przedstawiciele:
Leszek Balcerowicz
W młodości dał się poznać jako obiecujący lekkoatleta - średniodystansowiec. W 1970 roku otrzymał z wyróżnieniem dyplom magisterski w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (od 1990 Szkoła Główna Handlowa) na wydziale handlu zagranicznego. W 1974 roku uzyskał tytuł MBA (Master of Business Administration) na Saint John's University w Nowym Jorku. W 1975 roku obronił pracę doktorską w SGPiS i został na tej uczelni jako adiunkt. W latach 80. odbył kilka stażów naukowych, m. in. na University of Sussex (Anglia) i Uniwersytecie w Marburgu. Habilitował się na SGPiS przedstawiając pracę pt. "Systemy gospodarcze. Elementy analizy porównawczej". W 1992 roku objął stanowisko profesora nadzwyczajnego SGH i kierował katedrą Międzynarodowych Studiów Porównawczych. W latach 1992 - 2000 przewodniczył Radzie i Radzie Naukowej Fundacji Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE. Jego dorobek naukowy to kilkadziesiąt publikacji w czasopismach naukowych oraz kilkanaście książek.
Był członkiem PZPR od 1969 do momentu wprowadzenia stanu wojennego. Pod koniec lat 70. był członkiem zespołu doradców-ekonomistów przy premierze PRL. Zespół ten opracował słynny raport o stanie państwa, który przewidywał rychły upadek polityki ekonomicznej Edwarda Gierka. Po powstaniu NSZZ Solidarność, był członkiem rady ekspertów ekonomicznych tego związku, w ramach której opracował projekt łagodnego przejścia z gospodarki planowej do gospodarki pół-wolnorynkowej opartej na samorządach pracowniczych. Po wprowadzeniu stanu wojennego wystąpił z PZPR, jako osoba związana z kierownictwem Solidarności został na krótko internowany, jednak po kilku miesiącach wypuszczony, razem z pierwszą falą zwolnień z internowania.
Marek Belka
Marek Belka ukończył studia ekonomiczne na Uniwersytecie Łódzkim ze stopniem magistra ekonomii w 1972. Od tego czasu był na stałe związany z Katedrą Ekonomii tej uczelni, pnąc się po szczeblach kariery akademickiej, od stanowiska asystenta, przez doktora (1978), habilitację 1986 aż do stopnia profesora (nominacja w 1994).
W latach 1978-1979 i 1985-1986 odbywał długoterminowe staże w Columbia University i University of Chicago, zaś w 1990 przebywał na krótkim stażu w słynnym London School of Economics.
Premier Marek Belka był ?kontaktem operacyjnym? wywiadu Polski Ludowej o kryptonimie Nawal i Belch, wykonującym na jego rzecz zadania podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych w latach 1984-1985 ? wynika z udostępnionej wczoraj przez Instytut Pamięci Narodowej teczki szefa rządu. Służby specjalne PRL nie miały jednak żadnego pożytku z działalności Belki w USA, bo ten ?nie przejawiał entuzjazmu i zaangażowania
Dariusz Rosati
Dariusz Rosati jest absolwentem Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Handlowej (SGH, poprzednio SGPiS) oraz profesorem nauk ekonomicznych.
Po ukończeniu studiów i uzyskaniu dyplomu magistra nauk ekonomicznych w 1969 r. rozpoczął pracę w SGPiS jako asystent. W 1973 r. obronił pracę doktorską, a w 1978. r uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk ekonomicznych.
Od 1990 roku profesor tytularny w SGH. Specjalista w dziedzinie polityki makroekonomicznej, integracji europejskiej, finansów i handlu międzynarodowego.
W latach 1970-1990 odbył szereg stażów krajowych i zagranicznych, m.in. we Francji, w Anglii, w USA i na Węgrzech. Był wielokrotnie ekspertem organizacji międzynarodowych (UNIDO, Bank Światowy, Komisja Europejska, Międzynarodowa Organizacja Pracy). W latach 1986-1987 był profesorem wizytującym na Uniwersytecie w Princeton (USA). Założyciel (1985) i pierwszy dyrektor Instytutu Gospodarki Światowej w SGPiS, a następnie dyrektor Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego.
W latach 1966-1990 był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR). W latach 1987-1990 uczestniczył w pracach Komisji ds. Reformy Gospodarczej, a w latach 1988-1989 był członkiem zespołu doradców ekonomicznych Prezesa Rady Ministrów.
Andrzej Olechowski
W 1973 ukończył SGPiS w Warszawie. W 1979 uzyskał stopień doktora. W latach 1978-82 był kierownikiem Zakładu w Instytucie Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego. W latach 1985-87 pracownik Banku Światowego w Waszyngtonie. W 1987 doradca prezesa NBP, następnie w 1988 dyrektor Biura ds. Współpracy z Bankiem Światowym. Wiatach 1989-91 był pierwszym wiceprezesem NBP, w latach 1991-92 - sekretarzem stanu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą. 1992 minister finansów, 1992-93 doradca prezydenta RP ds. ekonomicznych. Pracował także dla instytucji międzynarodowych (1974-78 i 1982-84 UNCTAD; 1985-87 Bank Światowy). Minister spraw zagranicznych od 26.10.1993 do 6.03.1995.
W 1972 Andrzej Olechowski podjął współpracę w wywiadem PRL (rejestracja 4 listopada 1972). Wywiad załatwił mu w 1973 roku pracę w sekretariacie Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju - UNCTAD w Genewie, gdzie był zatrudniony do 1978 roku. Po powrocie do Polski podjął pracę jako adiunkt w Instytucie Koniunktur i Cen, a po uzyskaniu stopnia doktora (1979) został kierownikiem Zakładu Analiz i Prognoz, gdzie zapisał się do ?S?. W 1982 roku Olechowski znów wyjechał pracować do UNCTAD. W tym czasie Czempiński został oficjalnie sekretarzem ambasady PRL (etat jawny) w Szwajcarii. Czyżby zatem oficer prowadzący podążał za swoim agentem czy TW ?MUST? za swoim oficerem? Olechowski był wtedy kontaktem Operacyjnym V Wydziału I Departamentu czyli zajmował się RFN. W czasie spełniania swoich zadań zagranicznych TW ?MUST? został wypożyczony II Departamentowi czyli kontrwywiadowi.
Po powrocie do kraju Olechowski został dyrektorem departamentu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą w rządzie Rakowskiego oraz I. Wiceprezesem NBP, od 1991 roku, gdy już odszedł z NBP, został prezesem Rady Nadzorczej Banku Handlowego S.A.
Cezary Stypułkowski
Cezary Stypułkowski jest doktorem nauk prawnych, absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1988 - 1989 był stypendystą Fulbrighta w Business School na Columbia University w Nowym Jorku. W latach 80. pracował w administracji rządowej: był doradcą ministra do spraw reformy gospodarczej, doradcą prezesa Konsultacyjnej Rady Gospodarczej, doradcą wicepremiera i sekretarzem Komitetu Rady Ministrów do spraw Reformy Gospodarczej. W 1991 roku Stypułkowski zostaje prezesem Banku Handlowego, kilka lat później odgrywa wiodącą rolę przy jego prywatyzacji. Bank Handlowy to bank szczególny, na przykład - to za jego pośrednictwem operował niegdyś FOZZ. Postać Stypułkowskiego pojawia się nad Bankiem Inicjatyw Gospodarczych. BIG powstał w czerwcu 1989 roku, zakładały go osoby prywatne, między innymi późniejszy współzałożyciel Platformy Obywatelskiej Andrzej Olechowski, firmy państwowe, w tym PZU, a także prywatne spółki. Jakie spółki zakładały BIG? Na przykład "Interster". Otóż, tenże "Interster" dostał 4 miliardy (starych) złotych pożyczki od Komitetu ds. Młodzieży, na czele którego stał wówczas Aleksander Kwaśniewski. Dodajmy, że pieniądze nigdy zwrócone nie zostały. Komitet ds. Młodzieży ma zresztą jeszcze większe zasługi w budowie polskiego kapitalizmu, wsparł finansowo chociażby Bank Turystyki (był to czas burzliwego rozwoju sektora bankowego), szefem Rady Nadzorczej Banku Turystyki został pan Olechowski, ale zaznaczmy to tylko na marginesie, bo interesuje nas raczej BIG. Przy zakładaniu BIG czynnych było jeszcze całe mnóstwo innych interesujących postaci, na przykład pan Aleksander Borwicz, od października 1989 roku dyrektor gabinetu I sekretarza KC PZPR, nazwisko Borwicza pojawia się w kontekście sprawy "moskiewskiej pożyczki". BIG rozwijał się błyskawicznie, weźmy na przykład coś takiego: w 1990 roku 160 miliardów (starych) złotych lokuje w banku nasz stary znajomy FOZZ, tylko jedna operacja tymi pieniędzmi przyniosła BIG-owi ponoć 1,8 miliarda zysku. Wokół takich właśnie spraw obracał się pan Stypułkowski. No dobrze, a co stało się z udziałami jakie w BIG miało PZU? Otóż, w 1999 roku stojący akurat na czele PZU panowie Jamrorzy i Wieczerzak wpadli na pomysł, by sprzedać akcje BIG-u Niemcom z Deutsche Banku. Wybuchła panika. Z Davos w pośpiech wrócił Marek Belka ( również „pokolenie 84”) i transakcję zablokował. Akcje później sprzedano, ale – Portugalczykom, ponoć gwarantowało to utrzymanie pozycji ludzi Kwaśniewskiego w BIG. A jaki był dalszy los panów Wieczerzaka i Jamrorzego – wiemy.
Belka dbał o BIG już wcześniej, w 1997, będąc ministrem finansów sprzedał BIG-owi pakiet kontrolny Banku Gdańskiego, później konsorcjum Eureko - BIG Bank Gdański (Bank Millenium) czynne było przy prywatyzacji PZU. Na czele PZU pan Stypułkowski znalazł się w 2003 roku jako człowiek Kwaśniewskiego.
Cezary Stypułkowski otaczał się ludźmi komunistycznych służb specjalnych. Sędzia, który go uniewinnił (C. S. miał w 2002 roku wypadek, w którym zabił 3 ludzi), to tajny współpracownik SB Andrzej Świdwiński. Dyrektor z najbliższego otoczenia Stypułkowskiego, Tadeusz Czerwiński, to funkcjonariusz zbrodniczej Grupy D z Departamentu IV MSW, powołanej do walki z Kościołem.
Bogusław Kott
Ukończył studia na Wydziale Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (obecna Szkoła Główna Handlowa w Warszawie). Przez wiele lat pracował w Ministerstwie Finansów, m.in. jako dyrektor departamentu.
Pod koniec lat 80. uczestniczył wraz z Mieczysławem Rakowskim i Aleksandrem Kwaśniewskim w zakładaniu Fundacji Rozwoju Żeglarstwa. W czerwcu 1989, kilka dni po wygranych przez opozycję wyborach do Sejmu i Senatu, zainicjował założenie pierwszego w Polsce banku komercyjnego: Banku Inicjatyw Gospodarczych. W jego powstaniu uczestniczyli przedstawiciele elity gospodarczej PRL, m. in. Andrzej Olechowski i Dariusz Przywieczerski oraz przedsiębiorstwa państwowe: Universal SA, PZU, Warta, Polska Poczta, Telegraf i Telefon, Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, a także Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego oraz Transakcja spółka z o.o. (w której udziały miał Komitet Centralny PZPR), związana z Leszkiem Millerem i Jerzym Szmajdzińskim.
Dariusz Tytus Przywieczerski
Biznesmen, w przeszłości notowany na liście 100 najbogatszych Polaków "Wprost" (najwyższe w roku 1994 - 32), skazany w aferze FOZZ.
Studiował na SGPiS w Warszawie (obecnie Szkoła Główna Handlowa w Warszawie).
Po studiach pracował w Centrali Handlu Zagranicznego "Paged", gdzie szybko został zastępcą dyrektora. Od 1974 pracował w Komitecie Centralnym PZPR. W 1980 został radcą handlowym ambasady PRL w Nairobi. Zarabiał pieniądze na dostawach kawy i herbaty do sąsiedniej Ugandy. Po powrocie do kraju w 1985 został dyrektorem firmy "Universal", eksportera AGD[2].
Po 1989 nadal kierował Universalem. W lipcu 1992 wprowadził Universal na Giełdę. Firma została z Giełdy wyrzucona w 1998 za notoryczne łamanie obowiązku informacyjnego.
W 1989 był założycielem Banku Inicjatyw Gospodarczych (obecnie Banku Millennium). W 1994 kupił za 300 mld starych złotych 20% akcji Polsatu.
Był jednym z zamieszanych w sprawie FOZZu, doradzał jego prezesowi Grzegorzowi Żemkowi. W 2005 został skazany na 3,5 roku więzienia oraz 330 tys. zł grzywny za wyprowadzenie z Funduszu około 1,5 mln dolarów. Przebywał wówczas na Białorusi, skąd uciekł do Londynu, potem do Nowego Jorku, skąd uciekł w nieznanym kierunku.
Do dziś poszukiwany jest listem gończym.
W 2008 roku ustalono jego miejsce pobytu na USA, a urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości odpowiadający za wnioski o ekstradycje, dysponują jego adresem i aktualnym numerem telefonu. Przedstawiciele władz USA nie chcą wydać poszukiwanego, a proces ekstradycyjny ciągnie się od kilku lat.
Zbigniew Wróbel
Wróbel został prezesem Orlenu w lutym 2002 r. Jako specjalista od przeróbki ropy naftowej, z doświadczeniem menedżerskim w amerykańskich korporacjach wydawał się wręcz stworzony do tej roli. Być może jednak ważniejsze od jego CV były szerokie znajomości. Zawdzięczał je działalności w ruchu studenckim na przełomie lat 70. i 80. Już wtedy mówiono o nim "dusza towarzystwa". Aktywnie działał w ruchu studenckim, choć karierę zaczął stosunkowo późno. Swój pierwszy poważny awans dostał w stanie wojennym. Był wówczas przewodniczącym Rady Okręgowej ZSP w Katowicach. Tamtejsza organizacja studencka miała dobre zaplecze turystyczne - przede wszystkim sieć schronisk w Beskidach. Być może właśnie dlatego podczas kongresu ZSP w 1982 r. śląskie lobby studenckie przeforsowało swego kandydata na stanowisko dyrektora generalnego biura podróży Almatur. Wróbel przeniósł się do Warszawy.
Z Almaturu Wróbel trafił do LOT-u, co było wtedy sygnałem zaufania ze strony władz PRL.
Kto wymyślił kandydaturę Wróbla (na szefa Orlenu)? Według prasowych doniesień, w tej sprawie doszło do spotkania jednego z głównych udziałowców Orlenu - Jana Kulczyka-z Leszkiem Millerem i Aleksandrem Kwaśniewskim. Podobno pierwszy i ostatni wspierali kandydaturę Wróbla. Od kilku lat pojawiał się on wśród współpracowników Kwaśniewskiego, a na początku 2001 r. został członkiem prezydenckiego zespołu ds. rolnictwa i rozwoju wsi.
Jarosław Pachowski
Ojciec Pachowskiego był ambasadorem PRL pełniącym misję dyplomatyczną w kilku krajach. Dlatego prezes Polkomtela wiele podróżował - w sumie za granicą spędził 13 lat. Zna trzy języki obce. Kariera menedżerska Pachowskiego, z wykształcenia fizyka, zaczęła się od założenia w 1984 roku wydawnictwa Almapress - został jego dyrektorem. Według oficjalnego życiorysu w kolejnych latach był prezesem Centrum Informatycznego Almacomp - jednej z pierwszych w Polsce spółek o kapitale mieszanym, która oferowała usługi informatyczne. Obie te firmy uważano za związane ściśle ze środowiskiem późniejszego SLD.
W połowie lat 90. był doradcą prezesa Banku Przemysłowo-Handlowego. W 1996 roku został prezesem zarządu Systemu Pozagiełdowego Obrotu Instrumentami Finansowymi SA, który założyło m.in. 16 banków. SPOIF zajmował się handlem emitowanymi przez Ministerstwo Finansów bonami skarbowymi i wydawanymi przez NBP bonami pieniężnymi.
Kiedy w połowie lat 90. Pachowski był doradcą prezesa Banku Przemysłowo-Handlowego, rodził się jeden z największych biznesów w historii Polski.
Ideę Polkomtela wymyślił w pociągu relacji Londyn - Manchester Władysław Bartoszewicz, przyjaciel z czasów studenckich Wiesława Kaczmarka i dyrektor jego gabinetu w ówczesnym Ministerstwie Przekształceń Własnościowych.
Kto optował za tym, by Pachowski został prezesem Polkomtela? - zapytaliśmy b. ministra skarbu Wiesława Kaczmarka. - Osobą, która o to zabiegała, był Zbigniew Wróbel, prezes PKN Orlen, członek rady nadzorczej Polkomtela - odpowiedział. Nieoficjalnie wiadomo, że miał poparcie premiera.
Ireneusz Nawrocki
Ireneusz Nawrocki jest absolwentem Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie (obecnie Szkoła Główna Handlowa). W George Washington University w Waszyngtonie odbył studia w zakresie międzynarodowych stosunków gospodarczych.
W latach 1986 - 1990 Ireneusz Nawrocki był adiunktem w Instytucie Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych SGPiS, a jednocześnie - ekspertem Izby Inwestorów Zagranicznych w Polsce. Prowadził działalność doradczą, kierował przedsięwzięciami na rzecz dużych polskich i zagranicznych firm oraz organizacji gospodarczych. Od 1989 do 1991 r. Ireneusz Nawrocki sprawował funkcję wiceprezesa Marco Ltd. W latach 1991 - 1995 zajmował stanowisko dyrektora Kancelarii Prawnej KNS. Następnie, w latach 1995 - 2000, był prezesem zarządu XI NFI SA. Obecnie, Ireneusz Nawrocki kieruje Trinity Management. W czasach gierkowskich był przewodniczącym warszawskiej organizacji SZSP, która wysyłała grupy propezetpeerowskich studentów na otwarte wykłady opozycyjnego Towarzystwa Kursów Naukowych w celu przeprowadzenia ?konfrontacji ideologicznej?. Akcja ta doprowadziła m.in. do pobicia kilku działaczy opozycji demokratycznej w czasie napaści na dom Jacka Kuronia w marcu 1979 roku. Nawrocki twierdzi, że nie miał nic wspólnego z pobiciem, uważał, że ?z opozycją należy dyskutować i spierać się, a dyrektywy były takie, by stosować polityczne metody działania?.
Nawrocki po latach trafi, dzięki Kaczmarkowi, do rady nadzorczej KGHM Polska Miedź. Tam, wraz z innymi publicznymi podmiotami, dokonał majstersztyku wymyślonego przez Kaczmarka - za publiczne pieniądze stworzono prywatną spółkę Polkomtel, operatora sieci komórkowej Plus GSM. Jej szefem został Władysław Bartoszewicz, znajomy z Rady Uczelnianej ZSP, potem dyrektor gabinetu ministra Kaczmarka. ?W ?Plusie? dostali pracę ?swoi? urzędnicy. Dało to Kaczmarkowi ogromne wpływy w biznesie? - pisała ?Gazeta Wyborcza?.
Władysław Bartoszewicz
Ideę Polkomtela wymyślił w pociągu relacji Londyn - Manchester Władysław Bartoszewicz, przyjaciel z czasów studenckich Wiesława Kaczmarka i dyrektor jego gabinetu w ówczesnym Ministerstwie Przekształceń Własnościowych.
Bartoszewicz zabijał nudę, uprawiając tzw. passive reading, czyli czytał drugą stronę gazety, trzymanej przez siedzącego naprzeciw podróżnego. - Moją uwagę przykuł wielki tytuł "GSM is booming". Szukałem pomysłu na biznes, więc zaciekawiło mnie, czym jest ten GSM. Uznałem, że skoro w Wielkiej Brytanii jest to świetny biznes, to przyjdzie i do nas - wspomina Bartoszewicz.
I rzeczywiście przyszedł. Bartoszewicz dzięki poparciu Kaczmarka zmontował Polkomtela na bazie spółek skarbu państwa - PKN Orlen, KGHM, Polskich Sieci Elektroenergetycznych i Węglokoksu - oraz dwóch inwestorów zagranicznych. Zdobył odpowiednią koncesję i we wrześniu 1996 roku zaczął oferować usługi telekomunikacyjne. Polkomtel powstał z wykorzystaniem państwowych pieniędzy.
W sygnowanym przez prokuratora Ireneusza Kunerta dokumencie postawiony został zarzut wykorzystywania w kontaktach z Markiem Dochnalem stanowiska służbowego (Dyrektora Generalnego w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych) oraz ujawnienie tajemnicy służbowej.
Bartoszewiczowi zarzuca się też podjęcie się pośrednictwa w doprowadzeniu do sfinalizowania umowy prywatyzacyjnej Cementowni Ożarów pomiędzy MPW a Holdingiem Cement Polski.
Pamiętamy dobrze prezesa Bartoszewicza z jego kilkusetmetrowym, umeblowanym antykami gabinetem na ostatnim piętrze biurowca przy Alejach Jerozolimskich. Bartoszewicza, który za państwowe pieniądze, razem z innym zsypowcem Ireneuszem Nawrockim, założył Polkomtel, by karmić dobrymi posadami Samych Swoich. Bartoszewicza, znajomego z Rady Uczelnianej ZSP ministra Kaczmarka, który u szczytu potęgi hojnie wspierał kampanię prezydencką Aleksandra Kwaśniewskiego, można podobno spotkać w pachnącej żywicą Kanadzie.
Andrzej Kratiuk
Kratiuk, mimo że karierę zaczynał jako doradca ministra w solidarnościowym rządzie, kojarzony jest z komunistyczną nomenklaturą. To żywy dowód na to, że hasło stowarzyszenia Ordynacka ("Zawsze sobie pomagamy"), które stworzyli głównie byli członkowie ZSP, nie jest sloganem, ale systemem działania. Kratiuk ukończył Wydział Handlu Zagranicznego SGPiS (obecnie SGH) oraz Wydział Prawa i Administracji UW. Na studiach był czołowym działaczem Związku Studentów Polskich. To wtedy poznał Kaczmarka, a także Dariusza Rosatiego i prof. Andrzeja Całusa, który jest jego wspólnikiem w kancelarii. Do połowy lat 80. Kratiuk był szefem Rady Okręgowej ZSP w Warszawie. Odchodząc, namaścił na swoje miejsce Wiesława Kaczmarka. W 1991 r. Kratiuk wspólnie z Ireneuszem Nawrockim (działacz ZSP, który organizował bojówki rozbijające tzw. latające uniwersytety w stanie wojennym) założyli kancelarię KNS. Mało znana firma zaczęła odnosić nieprawdopodobne sukcesy. W sprawozdaniu zarządu w 1992 r. za najważniejszych klientów uznano: PZU SA, BIG SA, Ruch SA, Powszechny Bank Kredytowy, a także Pierwszy Komercyjny Bank w Lublinie Davida Bogatina (założyciel w atmosferze skandalu został deportowany do USA, a bank splajtował w 1993 r.). Szefem oddziału warszawskiego tego banku był Wiesław Kaczmarek. Gdy w 1993 r. Kaczmarek został ministrem prywatyzacji, natychmiast odwdzięczył się Kratiukowi, czyniąc go szefem zespołu doradców. Funkcję doradcy Kaczmarka Kratiuk pełnił w latach 1993-1997. W latach 1993-1994 doradzał także ministrowi finansów Markowi Borowskiemu i radzie ministrów. W 1994 r. zaczął pracę dla związanego z postkomunistyczną lewicą BIG Banku Gdańskiego.
Jako agent po raz pierwszy został zarejestrowany w 1979 roku przez wywiad MSW pod pseudonimem Krystian. Wyjeżdżał wtedy na stypendium do RFN i podpisał tzw. deklarację wyjazdową. Zobowiązał się w niej do wykonania zadań powierzonych przez MSW. Według tygodnika "Głos" w dokumentach zachowały się nazwiska oficerów prowadzących - m.in. Edwarda G. i Piotra K.
Po powrocie ze stypendium Kratiuk został przejęty przez SB, a jego oficerem prowadzącym była Anna P. W tym czasie pojawił się też drugi pseudonim Kratiuka - Krist. Obecny szef fundacji Jolanty Kwaśniewskiej mówił bezpiece o swoich kolegach z organizacji studenckich. Informował o nastrojach na uczelni przed pielgrzymką Jana Pawła II w 1987 roku. Raporty miał przekazywać ustnie oficerowi prowadzącemu.
Zdzisław Montkiewicz
Publiczną osobą (do końca lat 90. piszący swoje nazwisko jako Mątkiewicz) został dopiero jako prezes Ciech. Na to stanowisko wypromował go w 1994 r. ówczesny minister współpracy gospodarczej z zagranicą Lesław Podkański (PSL). Wiadomo też, że w 1992 r. był przez kwartał prezesem PHZ Hortex, centrali handlu zagranicznego działającego w przemyśle spożywczym Hortex. Mówił, że tę posadę zawdzięczał Andrzejowi Kozakiewiczowi, ministrowi w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Obecną posadę prezesa największego w kraju ubezpieczyciela - jak się często mówi - uzyskał dzięki poparciu premiera Leszka Millera.
Wcześniejsza biografia Montkiewicza w dużej mierze jest skryta w cieniu. Urodził się w 1944 r. w Sokołowie Podlaskim, studiował geodezję w olsztyńskiej Wyższej Szkole Rolniczej, mechanikę precyzyjną na Politechnice Wrocławskiej. Potem trafił do Wojskowej Akademii Technicznej, którą ukończył w 1969 r. (jak podaje - na wydziale administracji i zarządzania, niezbyt typowym dla uczelni technicznej). W 1972 r. pojawił się w gabinecie dyrektora generalnego PAN. Co robił wcześniej, zaraz po studiach? Nie wiadomo. W 1974 z PAN Montkiewicz przeszedł do MSZ, a stąd w 1978 r. trafił do Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku. W USA pracował do 1982 r. Ta biografia skłaniała często do przypuszczeń, że był powiązany z wojskowymi specsłużbami. Nie komentuje pytań w tej sprawie. W jednym z wywiadów powiedział jednak, że z wojskowej służby zawodowej został zwolniony w 1982 r. (co sugeruje, że wcześniej był najwyżej oddelegowany do pracy bez munduru). Od 1979 r. ma stopień majora.
Od 1982 r. Montkiewicz pracował w kraju w firmach z udziałem kapitału zagranicznego (brytyjskiego) - Sental i Dernan. Działały one m.in. w branży komputerowej. Z nią właśnie wiązało się kolejne zajęcie Montkiewicza i to w firmie o uznanej renomie: w latach 1988-91 był dyrektorem generalnym polskiego przedstawicielstwa IBM. Nie wiadomo, dlaczego ten gigant branży informatycznej wybrał właśnie Montkiewicza, by organizował jego przedstawicielstwo w Polsce. Nie ma też precyzyjnych informacji o zajęciach Montkiewicza po rozstaniu z IBM. Od 1993 r. widywany był już jednak wśród polityków PSL tworzących ekipę Pawlaka. Do dziś jednym z jego bliższych znajomych jest były poseł PSL Bogdan Pęk.
Wojciech Kostrzewa
Został prezesem państwowego banku w wieku lat trzydziestu. Prezesem Polskiego Banku Rozwoju, o którym Witold Gadomski napisał, że "został założony w jednym pokoju Ministerstwa Finansów". W tym dziwnym banku dyrektorem biura zarządu był przyszły szef ABW Andrzej Barcikowski.
Jak pisała Rzepa w 2002 roku (artykuł Wilk w skórze prezesa z Rzeczpospolitej z 30 marca 2002):
O prezesie Kostrzewie i jego banku było głośno. Najpierw była nocna próba przejęcia "Twojego Stylu", następnie sprzedaż akcji PKN Orlen kilkadziesiąt godzin przed zatrzymaniem przez UOP Andrzeja Modrzejewskiego, wówczas jeszcze prezesa koncernu. Równolegle Kostrzewa prowadzi rozgrywkę z Elektrimem, który znalazł się na progu bankructwa, a jego giełdowe notowania stale spadają.
Jakie ma poglądy polityczne? Nie chce mówić. Ale ci, z którymi rozmawialiśmy, sytuują kontakty Kostrzewy po lewej stronie sceny politycznej. - Proszę zobaczyć, kiedy wychodzą mu duże transakcje, a kiedy nie - mówi jeden z finansistów.
Oto niektórzy przedstawiciele:
Leszek Balcerowicz
W młodości dał się poznać jako obiecujący lekkoatleta - średniodystansowiec. W 1970 roku otrzymał z wyróżnieniem dyplom magisterski w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (od 1990 Szkoła Główna Handlowa) na wydziale handlu zagranicznego. W 1974 roku uzyskał tytuł MBA (Master of Business Administration) na Saint John's University w Nowym Jorku. W 1975 roku obronił pracę doktorską w SGPiS i został na tej uczelni jako adiunkt. W latach 80. odbył kilka stażów naukowych, m. in. na University of Sussex (Anglia) i Uniwersytecie w Marburgu. Habilitował się na SGPiS przedstawiając pracę pt. "Systemy gospodarcze. Elementy analizy porównawczej". W 1992 roku objął stanowisko profesora nadzwyczajnego SGH i kierował katedrą Międzynarodowych Studiów Porównawczych. W latach 1992 - 2000 przewodniczył Radzie i Radzie Naukowej Fundacji Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE. Jego dorobek naukowy to kilkadziesiąt publikacji w czasopismach naukowych oraz kilkanaście książek.
Był członkiem PZPR od 1969 do momentu wprowadzenia stanu wojennego. Pod koniec lat 70. był członkiem zespołu doradców-ekonomistów przy premierze PRL. Zespół ten opracował słynny raport o stanie państwa, który przewidywał rychły upadek polityki ekonomicznej Edwarda Gierka. Po powstaniu NSZZ Solidarność, był członkiem rady ekspertów ekonomicznych tego związku, w ramach której opracował projekt łagodnego przejścia z gospodarki planowej do gospodarki pół-wolnorynkowej opartej na samorządach pracowniczych. Po wprowadzeniu stanu wojennego wystąpił z PZPR, jako osoba związana z kierownictwem Solidarności został na krótko internowany, jednak po kilku miesiącach wypuszczony, razem z pierwszą falą zwolnień z internowania.
Marek Belka
Marek Belka ukończył studia ekonomiczne na Uniwersytecie Łódzkim ze stopniem magistra ekonomii w 1972. Od tego czasu był na stałe związany z Katedrą Ekonomii tej uczelni, pnąc się po szczeblach kariery akademickiej, od stanowiska asystenta, przez doktora (1978), habilitację 1986 aż do stopnia profesora (nominacja w 1994).
W latach 1978-1979 i 1985-1986 odbywał długoterminowe staże w Columbia University i University of Chicago, zaś w 1990 przebywał na krótkim stażu w słynnym London School of Economics.
Premier Marek Belka był ?kontaktem operacyjnym? wywiadu Polski Ludowej o kryptonimie Nawal i Belch, wykonującym na jego rzecz zadania podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych w latach 1984-1985 ? wynika z udostępnionej wczoraj przez Instytut Pamięci Narodowej teczki szefa rządu. Służby specjalne PRL nie miały jednak żadnego pożytku z działalności Belki w USA, bo ten ?nie przejawiał entuzjazmu i zaangażowania
Dariusz Rosati
Dariusz Rosati jest absolwentem Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Handlowej (SGH, poprzednio SGPiS) oraz profesorem nauk ekonomicznych.
Po ukończeniu studiów i uzyskaniu dyplomu magistra nauk ekonomicznych w 1969 r. rozpoczął pracę w SGPiS jako asystent. W 1973 r. obronił pracę doktorską, a w 1978. r uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk ekonomicznych.
Od 1990 roku profesor tytularny w SGH. Specjalista w dziedzinie polityki makroekonomicznej, integracji europejskiej, finansów i handlu międzynarodowego.
W latach 1970-1990 odbył szereg stażów krajowych i zagranicznych, m.in. we Francji, w Anglii, w USA i na Węgrzech. Był wielokrotnie ekspertem organizacji międzynarodowych (UNIDO, Bank Światowy, Komisja Europejska, Międzynarodowa Organizacja Pracy). W latach 1986-1987 był profesorem wizytującym na Uniwersytecie w Princeton (USA). Założyciel (1985) i pierwszy dyrektor Instytutu Gospodarki Światowej w SGPiS, a następnie dyrektor Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego.
W latach 1966-1990 był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR). W latach 1987-1990 uczestniczył w pracach Komisji ds. Reformy Gospodarczej, a w latach 1988-1989 był członkiem zespołu doradców ekonomicznych Prezesa Rady Ministrów.
Andrzej Olechowski
W 1973 ukończył SGPiS w Warszawie. W 1979 uzyskał stopień doktora. W latach 1978-82 był kierownikiem Zakładu w Instytucie Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego. W latach 1985-87 pracownik Banku Światowego w Waszyngtonie. W 1987 doradca prezesa NBP, następnie w 1988 dyrektor Biura ds. Współpracy z Bankiem Światowym. Wiatach 1989-91 był pierwszym wiceprezesem NBP, w latach 1991-92 - sekretarzem stanu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą. 1992 minister finansów, 1992-93 doradca prezydenta RP ds. ekonomicznych. Pracował także dla instytucji międzynarodowych (1974-78 i 1982-84 UNCTAD; 1985-87 Bank Światowy). Minister spraw zagranicznych od 26.10.1993 do 6.03.1995.
W 1972 Andrzej Olechowski podjął współpracę w wywiadem PRL (rejestracja 4 listopada 1972). Wywiad załatwił mu w 1973 roku pracę w sekretariacie Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju - UNCTAD w Genewie, gdzie był zatrudniony do 1978 roku. Po powrocie do Polski podjął pracę jako adiunkt w Instytucie Koniunktur i Cen, a po uzyskaniu stopnia doktora (1979) został kierownikiem Zakładu Analiz i Prognoz, gdzie zapisał się do ?S?. W 1982 roku Olechowski znów wyjechał pracować do UNCTAD. W tym czasie Czempiński został oficjalnie sekretarzem ambasady PRL (etat jawny) w Szwajcarii. Czyżby zatem oficer prowadzący podążał za swoim agentem czy TW ?MUST? za swoim oficerem? Olechowski był wtedy kontaktem Operacyjnym V Wydziału I Departamentu czyli zajmował się RFN. W czasie spełniania swoich zadań zagranicznych TW ?MUST? został wypożyczony II Departamentowi czyli kontrwywiadowi.
Po powrocie do kraju Olechowski został dyrektorem departamentu w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą w rządzie Rakowskiego oraz I. Wiceprezesem NBP, od 1991 roku, gdy już odszedł z NBP, został prezesem Rady Nadzorczej Banku Handlowego S.A.
Cezary Stypułkowski
Cezary Stypułkowski jest doktorem nauk prawnych, absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1988 - 1989 był stypendystą Fulbrighta w Business School na Columbia University w Nowym Jorku. W latach 80. pracował w administracji rządowej: był doradcą ministra do spraw reformy gospodarczej, doradcą prezesa Konsultacyjnej Rady Gospodarczej, doradcą wicepremiera i sekretarzem Komitetu Rady Ministrów do spraw Reformy Gospodarczej. W 1991 roku Stypułkowski zostaje prezesem Banku Handlowego, kilka lat później odgrywa wiodącą rolę przy jego prywatyzacji. Bank Handlowy to bank szczególny, na przykład - to za jego pośrednictwem operował niegdyś FOZZ. Postać Stypułkowskiego pojawia się nad Bankiem Inicjatyw Gospodarczych. BIG powstał w czerwcu 1989 roku, zakładały go osoby prywatne, między innymi późniejszy współzałożyciel Platformy Obywatelskiej Andrzej Olechowski, firmy państwowe, w tym PZU, a także prywatne spółki. Jakie spółki zakładały BIG? Na przykład "Interster". Otóż, tenże "Interster" dostał 4 miliardy (starych) złotych pożyczki od Komitetu ds. Młodzieży, na czele którego stał wówczas Aleksander Kwaśniewski. Dodajmy, że pieniądze nigdy zwrócone nie zostały. Komitet ds. Młodzieży ma zresztą jeszcze większe zasługi w budowie polskiego kapitalizmu, wsparł finansowo chociażby Bank Turystyki (był to czas burzliwego rozwoju sektora bankowego), szefem Rady Nadzorczej Banku Turystyki został pan Olechowski, ale zaznaczmy to tylko na marginesie, bo interesuje nas raczej BIG. Przy zakładaniu BIG czynnych było jeszcze całe mnóstwo innych interesujących postaci, na przykład pan Aleksander Borwicz, od października 1989 roku dyrektor gabinetu I sekretarza KC PZPR, nazwisko Borwicza pojawia się w kontekście sprawy "moskiewskiej pożyczki". BIG rozwijał się błyskawicznie, weźmy na przykład coś takiego: w 1990 roku 160 miliardów (starych) złotych lokuje w banku nasz stary znajomy FOZZ, tylko jedna operacja tymi pieniędzmi przyniosła BIG-owi ponoć 1,8 miliarda zysku. Wokół takich właśnie spraw obracał się pan Stypułkowski. No dobrze, a co stało się z udziałami jakie w BIG miało PZU? Otóż, w 1999 roku stojący akurat na czele PZU panowie Jamrorzy i Wieczerzak wpadli na pomysł, by sprzedać akcje BIG-u Niemcom z Deutsche Banku. Wybuchła panika. Z Davos w pośpiech wrócił Marek Belka ( również „pokolenie 84”) i transakcję zablokował. Akcje później sprzedano, ale – Portugalczykom, ponoć gwarantowało to utrzymanie pozycji ludzi Kwaśniewskiego w BIG. A jaki był dalszy los panów Wieczerzaka i Jamrorzego – wiemy.
Belka dbał o BIG już wcześniej, w 1997, będąc ministrem finansów sprzedał BIG-owi pakiet kontrolny Banku Gdańskiego, później konsorcjum Eureko - BIG Bank Gdański (Bank Millenium) czynne było przy prywatyzacji PZU. Na czele PZU pan Stypułkowski znalazł się w 2003 roku jako człowiek Kwaśniewskiego.
Cezary Stypułkowski otaczał się ludźmi komunistycznych służb specjalnych. Sędzia, który go uniewinnił (C. S. miał w 2002 roku wypadek, w którym zabił 3 ludzi), to tajny współpracownik SB Andrzej Świdwiński. Dyrektor z najbliższego otoczenia Stypułkowskiego, Tadeusz Czerwiński, to funkcjonariusz zbrodniczej Grupy D z Departamentu IV MSW, powołanej do walki z Kościołem.
Bogusław Kott
Ukończył studia na Wydziale Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (obecna Szkoła Główna Handlowa w Warszawie). Przez wiele lat pracował w Ministerstwie Finansów, m.in. jako dyrektor departamentu.
Pod koniec lat 80. uczestniczył wraz z Mieczysławem Rakowskim i Aleksandrem Kwaśniewskim w zakładaniu Fundacji Rozwoju Żeglarstwa. W czerwcu 1989, kilka dni po wygranych przez opozycję wyborach do Sejmu i Senatu, zainicjował założenie pierwszego w Polsce banku komercyjnego: Banku Inicjatyw Gospodarczych. W jego powstaniu uczestniczyli przedstawiciele elity gospodarczej PRL, m. in. Andrzej Olechowski i Dariusz Przywieczerski oraz przedsiębiorstwa państwowe: Universal SA, PZU, Warta, Polska Poczta, Telegraf i Telefon, Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, a także Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego oraz Transakcja spółka z o.o. (w której udziały miał Komitet Centralny PZPR), związana z Leszkiem Millerem i Jerzym Szmajdzińskim.
Dariusz Tytus Przywieczerski
Biznesmen, w przeszłości notowany na liście 100 najbogatszych Polaków "Wprost" (najwyższe w roku 1994 - 32), skazany w aferze FOZZ.
Studiował na SGPiS w Warszawie (obecnie Szkoła Główna Handlowa w Warszawie).
Po studiach pracował w Centrali Handlu Zagranicznego "Paged", gdzie szybko został zastępcą dyrektora. Od 1974 pracował w Komitecie Centralnym PZPR. W 1980 został radcą handlowym ambasady PRL w Nairobi. Zarabiał pieniądze na dostawach kawy i herbaty do sąsiedniej Ugandy. Po powrocie do kraju w 1985 został dyrektorem firmy "Universal", eksportera AGD[2].
Po 1989 nadal kierował Universalem. W lipcu 1992 wprowadził Universal na Giełdę. Firma została z Giełdy wyrzucona w 1998 za notoryczne łamanie obowiązku informacyjnego.
W 1989 był założycielem Banku Inicjatyw Gospodarczych (obecnie Banku Millennium). W 1994 kupił za 300 mld starych złotych 20% akcji Polsatu.
Był jednym z zamieszanych w sprawie FOZZu, doradzał jego prezesowi Grzegorzowi Żemkowi. W 2005 został skazany na 3,5 roku więzienia oraz 330 tys. zł grzywny za wyprowadzenie z Funduszu około 1,5 mln dolarów. Przebywał wówczas na Białorusi, skąd uciekł do Londynu, potem do Nowego Jorku, skąd uciekł w nieznanym kierunku.
Do dziś poszukiwany jest listem gończym.
W 2008 roku ustalono jego miejsce pobytu na USA, a urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości odpowiadający za wnioski o ekstradycje, dysponują jego adresem i aktualnym numerem telefonu. Przedstawiciele władz USA nie chcą wydać poszukiwanego, a proces ekstradycyjny ciągnie się od kilku lat.
Zbigniew Wróbel
Wróbel został prezesem Orlenu w lutym 2002 r. Jako specjalista od przeróbki ropy naftowej, z doświadczeniem menedżerskim w amerykańskich korporacjach wydawał się wręcz stworzony do tej roli. Być może jednak ważniejsze od jego CV były szerokie znajomości. Zawdzięczał je działalności w ruchu studenckim na przełomie lat 70. i 80. Już wtedy mówiono o nim "dusza towarzystwa". Aktywnie działał w ruchu studenckim, choć karierę zaczął stosunkowo późno. Swój pierwszy poważny awans dostał w stanie wojennym. Był wówczas przewodniczącym Rady Okręgowej ZSP w Katowicach. Tamtejsza organizacja studencka miała dobre zaplecze turystyczne - przede wszystkim sieć schronisk w Beskidach. Być może właśnie dlatego podczas kongresu ZSP w 1982 r. śląskie lobby studenckie przeforsowało swego kandydata na stanowisko dyrektora generalnego biura podróży Almatur. Wróbel przeniósł się do Warszawy.
Z Almaturu Wróbel trafił do LOT-u, co było wtedy sygnałem zaufania ze strony władz PRL.
Kto wymyślił kandydaturę Wróbla (na szefa Orlenu)? Według prasowych doniesień, w tej sprawie doszło do spotkania jednego z głównych udziałowców Orlenu - Jana Kulczyka-z Leszkiem Millerem i Aleksandrem Kwaśniewskim. Podobno pierwszy i ostatni wspierali kandydaturę Wróbla. Od kilku lat pojawiał się on wśród współpracowników Kwaśniewskiego, a na początku 2001 r. został członkiem prezydenckiego zespołu ds. rolnictwa i rozwoju wsi.
Jarosław Pachowski
Ojciec Pachowskiego był ambasadorem PRL pełniącym misję dyplomatyczną w kilku krajach. Dlatego prezes Polkomtela wiele podróżował - w sumie za granicą spędził 13 lat. Zna trzy języki obce. Kariera menedżerska Pachowskiego, z wykształcenia fizyka, zaczęła się od założenia w 1984 roku wydawnictwa Almapress - został jego dyrektorem. Według oficjalnego życiorysu w kolejnych latach był prezesem Centrum Informatycznego Almacomp - jednej z pierwszych w Polsce spółek o kapitale mieszanym, która oferowała usługi informatyczne. Obie te firmy uważano za związane ściśle ze środowiskiem późniejszego SLD.
W połowie lat 90. był doradcą prezesa Banku Przemysłowo-Handlowego. W 1996 roku został prezesem zarządu Systemu Pozagiełdowego Obrotu Instrumentami Finansowymi SA, który założyło m.in. 16 banków. SPOIF zajmował się handlem emitowanymi przez Ministerstwo Finansów bonami skarbowymi i wydawanymi przez NBP bonami pieniężnymi.
Kiedy w połowie lat 90. Pachowski był doradcą prezesa Banku Przemysłowo-Handlowego, rodził się jeden z największych biznesów w historii Polski.
Ideę Polkomtela wymyślił w pociągu relacji Londyn - Manchester Władysław Bartoszewicz, przyjaciel z czasów studenckich Wiesława Kaczmarka i dyrektor jego gabinetu w ówczesnym Ministerstwie Przekształceń Własnościowych.
Kto optował za tym, by Pachowski został prezesem Polkomtela? - zapytaliśmy b. ministra skarbu Wiesława Kaczmarka. - Osobą, która o to zabiegała, był Zbigniew Wróbel, prezes PKN Orlen, członek rady nadzorczej Polkomtela - odpowiedział. Nieoficjalnie wiadomo, że miał poparcie premiera.
Ireneusz Nawrocki
Ireneusz Nawrocki jest absolwentem Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie (obecnie Szkoła Główna Handlowa). W George Washington University w Waszyngtonie odbył studia w zakresie międzynarodowych stosunków gospodarczych.
W latach 1986 - 1990 Ireneusz Nawrocki był adiunktem w Instytucie Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych SGPiS, a jednocześnie - ekspertem Izby Inwestorów Zagranicznych w Polsce. Prowadził działalność doradczą, kierował przedsięwzięciami na rzecz dużych polskich i zagranicznych firm oraz organizacji gospodarczych. Od 1989 do 1991 r. Ireneusz Nawrocki sprawował funkcję wiceprezesa Marco Ltd. W latach 1991 - 1995 zajmował stanowisko dyrektora Kancelarii Prawnej KNS. Następnie, w latach 1995 - 2000, był prezesem zarządu XI NFI SA. Obecnie, Ireneusz Nawrocki kieruje Trinity Management. W czasach gierkowskich był przewodniczącym warszawskiej organizacji SZSP, która wysyłała grupy propezetpeerowskich studentów na otwarte wykłady opozycyjnego Towarzystwa Kursów Naukowych w celu przeprowadzenia ?konfrontacji ideologicznej?. Akcja ta doprowadziła m.in. do pobicia kilku działaczy opozycji demokratycznej w czasie napaści na dom Jacka Kuronia w marcu 1979 roku. Nawrocki twierdzi, że nie miał nic wspólnego z pobiciem, uważał, że ?z opozycją należy dyskutować i spierać się, a dyrektywy były takie, by stosować polityczne metody działania?.
Nawrocki po latach trafi, dzięki Kaczmarkowi, do rady nadzorczej KGHM Polska Miedź. Tam, wraz z innymi publicznymi podmiotami, dokonał majstersztyku wymyślonego przez Kaczmarka - za publiczne pieniądze stworzono prywatną spółkę Polkomtel, operatora sieci komórkowej Plus GSM. Jej szefem został Władysław Bartoszewicz, znajomy z Rady Uczelnianej ZSP, potem dyrektor gabinetu ministra Kaczmarka. ?W ?Plusie? dostali pracę ?swoi? urzędnicy. Dało to Kaczmarkowi ogromne wpływy w biznesie? - pisała ?Gazeta Wyborcza?.
Władysław Bartoszewicz
Ideę Polkomtela wymyślił w pociągu relacji Londyn - Manchester Władysław Bartoszewicz, przyjaciel z czasów studenckich Wiesława Kaczmarka i dyrektor jego gabinetu w ówczesnym Ministerstwie Przekształceń Własnościowych.
Bartoszewicz zabijał nudę, uprawiając tzw. passive reading, czyli czytał drugą stronę gazety, trzymanej przez siedzącego naprzeciw podróżnego. - Moją uwagę przykuł wielki tytuł "GSM is booming". Szukałem pomysłu na biznes, więc zaciekawiło mnie, czym jest ten GSM. Uznałem, że skoro w Wielkiej Brytanii jest to świetny biznes, to przyjdzie i do nas - wspomina Bartoszewicz.
I rzeczywiście przyszedł. Bartoszewicz dzięki poparciu Kaczmarka zmontował Polkomtela na bazie spółek skarbu państwa - PKN Orlen, KGHM, Polskich Sieci Elektroenergetycznych i Węglokoksu - oraz dwóch inwestorów zagranicznych. Zdobył odpowiednią koncesję i we wrześniu 1996 roku zaczął oferować usługi telekomunikacyjne. Polkomtel powstał z wykorzystaniem państwowych pieniędzy.
W sygnowanym przez prokuratora Ireneusza Kunerta dokumencie postawiony został zarzut wykorzystywania w kontaktach z Markiem Dochnalem stanowiska służbowego (Dyrektora Generalnego w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych) oraz ujawnienie tajemnicy służbowej.
Bartoszewiczowi zarzuca się też podjęcie się pośrednictwa w doprowadzeniu do sfinalizowania umowy prywatyzacyjnej Cementowni Ożarów pomiędzy MPW a Holdingiem Cement Polski.
Pamiętamy dobrze prezesa Bartoszewicza z jego kilkusetmetrowym, umeblowanym antykami gabinetem na ostatnim piętrze biurowca przy Alejach Jerozolimskich. Bartoszewicza, który za państwowe pieniądze, razem z innym zsypowcem Ireneuszem Nawrockim, założył Polkomtel, by karmić dobrymi posadami Samych Swoich. Bartoszewicza, znajomego z Rady Uczelnianej ZSP ministra Kaczmarka, który u szczytu potęgi hojnie wspierał kampanię prezydencką Aleksandra Kwaśniewskiego, można podobno spotkać w pachnącej żywicą Kanadzie.
Andrzej Kratiuk
Kratiuk, mimo że karierę zaczynał jako doradca ministra w solidarnościowym rządzie, kojarzony jest z komunistyczną nomenklaturą. To żywy dowód na to, że hasło stowarzyszenia Ordynacka ("Zawsze sobie pomagamy"), które stworzyli głównie byli członkowie ZSP, nie jest sloganem, ale systemem działania. Kratiuk ukończył Wydział Handlu Zagranicznego SGPiS (obecnie SGH) oraz Wydział Prawa i Administracji UW. Na studiach był czołowym działaczem Związku Studentów Polskich. To wtedy poznał Kaczmarka, a także Dariusza Rosatiego i prof. Andrzeja Całusa, który jest jego wspólnikiem w kancelarii. Do połowy lat 80. Kratiuk był szefem Rady Okręgowej ZSP w Warszawie. Odchodząc, namaścił na swoje miejsce Wiesława Kaczmarka. W 1991 r. Kratiuk wspólnie z Ireneuszem Nawrockim (działacz ZSP, który organizował bojówki rozbijające tzw. latające uniwersytety w stanie wojennym) założyli kancelarię KNS. Mało znana firma zaczęła odnosić nieprawdopodobne sukcesy. W sprawozdaniu zarządu w 1992 r. za najważniejszych klientów uznano: PZU SA, BIG SA, Ruch SA, Powszechny Bank Kredytowy, a także Pierwszy Komercyjny Bank w Lublinie Davida Bogatina (założyciel w atmosferze skandalu został deportowany do USA, a bank splajtował w 1993 r.). Szefem oddziału warszawskiego tego banku był Wiesław Kaczmarek. Gdy w 1993 r. Kaczmarek został ministrem prywatyzacji, natychmiast odwdzięczył się Kratiukowi, czyniąc go szefem zespołu doradców. Funkcję doradcy Kaczmarka Kratiuk pełnił w latach 1993-1997. W latach 1993-1994 doradzał także ministrowi finansów Markowi Borowskiemu i radzie ministrów. W 1994 r. zaczął pracę dla związanego z postkomunistyczną lewicą BIG Banku Gdańskiego.
Jako agent po raz pierwszy został zarejestrowany w 1979 roku przez wywiad MSW pod pseudonimem Krystian. Wyjeżdżał wtedy na stypendium do RFN i podpisał tzw. deklarację wyjazdową. Zobowiązał się w niej do wykonania zadań powierzonych przez MSW. Według tygodnika "Głos" w dokumentach zachowały się nazwiska oficerów prowadzących - m.in. Edwarda G. i Piotra K.
Po powrocie ze stypendium Kratiuk został przejęty przez SB, a jego oficerem prowadzącym była Anna P. W tym czasie pojawił się też drugi pseudonim Kratiuka - Krist. Obecny szef fundacji Jolanty Kwaśniewskiej mówił bezpiece o swoich kolegach z organizacji studenckich. Informował o nastrojach na uczelni przed pielgrzymką Jana Pawła II w 1987 roku. Raporty miał przekazywać ustnie oficerowi prowadzącemu.
Zdzisław Montkiewicz
Publiczną osobą (do końca lat 90. piszący swoje nazwisko jako Mątkiewicz) został dopiero jako prezes Ciech. Na to stanowisko wypromował go w 1994 r. ówczesny minister współpracy gospodarczej z zagranicą Lesław Podkański (PSL). Wiadomo też, że w 1992 r. był przez kwartał prezesem PHZ Hortex, centrali handlu zagranicznego działającego w przemyśle spożywczym Hortex. Mówił, że tę posadę zawdzięczał Andrzejowi Kozakiewiczowi, ministrowi w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Obecną posadę prezesa największego w kraju ubezpieczyciela - jak się często mówi - uzyskał dzięki poparciu premiera Leszka Millera.
Wcześniejsza biografia Montkiewicza w dużej mierze jest skryta w cieniu. Urodził się w 1944 r. w Sokołowie Podlaskim, studiował geodezję w olsztyńskiej Wyższej Szkole Rolniczej, mechanikę precyzyjną na Politechnice Wrocławskiej. Potem trafił do Wojskowej Akademii Technicznej, którą ukończył w 1969 r. (jak podaje - na wydziale administracji i zarządzania, niezbyt typowym dla uczelni technicznej). W 1972 r. pojawił się w gabinecie dyrektora generalnego PAN. Co robił wcześniej, zaraz po studiach? Nie wiadomo. W 1974 z PAN Montkiewicz przeszedł do MSZ, a stąd w 1978 r. trafił do Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku. W USA pracował do 1982 r. Ta biografia skłaniała często do przypuszczeń, że był powiązany z wojskowymi specsłużbami. Nie komentuje pytań w tej sprawie. W jednym z wywiadów powiedział jednak, że z wojskowej służby zawodowej został zwolniony w 1982 r. (co sugeruje, że wcześniej był najwyżej oddelegowany do pracy bez munduru). Od 1979 r. ma stopień majora.
Od 1982 r. Montkiewicz pracował w kraju w firmach z udziałem kapitału zagranicznego (brytyjskiego) - Sental i Dernan. Działały one m.in. w branży komputerowej. Z nią właśnie wiązało się kolejne zajęcie Montkiewicza i to w firmie o uznanej renomie: w latach 1988-91 był dyrektorem generalnym polskiego przedstawicielstwa IBM. Nie wiadomo, dlaczego ten gigant branży informatycznej wybrał właśnie Montkiewicza, by organizował jego przedstawicielstwo w Polsce. Nie ma też precyzyjnych informacji o zajęciach Montkiewicza po rozstaniu z IBM. Od 1993 r. widywany był już jednak wśród polityków PSL tworzących ekipę Pawlaka. Do dziś jednym z jego bliższych znajomych jest były poseł PSL Bogdan Pęk.
Wojciech Kostrzewa
Został prezesem państwowego banku w wieku lat trzydziestu. Prezesem Polskiego Banku Rozwoju, o którym Witold Gadomski napisał, że "został założony w jednym pokoju Ministerstwa Finansów". W tym dziwnym banku dyrektorem biura zarządu był przyszły szef ABW Andrzej Barcikowski.
Jak pisała Rzepa w 2002 roku (artykuł Wilk w skórze prezesa z Rzeczpospolitej z 30 marca 2002):
O prezesie Kostrzewie i jego banku było głośno. Najpierw była nocna próba przejęcia "Twojego Stylu", następnie sprzedaż akcji PKN Orlen kilkadziesiąt godzin przed zatrzymaniem przez UOP Andrzeja Modrzejewskiego, wówczas jeszcze prezesa koncernu. Równolegle Kostrzewa prowadzi rozgrywkę z Elektrimem, który znalazł się na progu bankructwa, a jego giełdowe notowania stale spadają.
Jakie ma poglądy polityczne? Nie chce mówić. Ale ci, z którymi rozmawialiśmy, sytuują kontakty Kostrzewy po lewej stronie sceny politycznej. - Proszę zobaczyć, kiedy wychodzą mu duże transakcje, a kiedy nie - mówi jeden z finansistów.
środa, 4 lipca 2012
Misja afgańska w latach 2007-2011
Aż 4,3 mld zł pochłonęły wydatki na kontyngent wojskowy w Afganistanie w latach 2007-2011. Wojsko Polskie wystawia kolejne zmiany kontyngentu w Afganistanie od 2002 r. Misja ma zakończyć się w 2014 r.
W 2007 r. wydatki na PKW Afganistan wyniosły 402 mln zł, rok później - ponad 346 mln zł, a w 2009 r. wzrosły do prawie 913 mln zł. W 2010 r. osiągnęły najwyższy dotychczas poziom - ponad 1,5 mld zł, a w 2011 r. spadły do nieco ponad 1,1 mld zł.
Dane przygotowane przez Sztab Generalny Wojska Polskiego różnią się od informacji, jakie pod koniec maja podał w Sejmie szef MON Tomasz Siemoniak. - Jeśli chodzi o koszty tej misji w 2011 roku, to wyniosły one 747,6 mln zł - mówił wtedy minister, zapowiadając przedstawienie sprawozdania dotyczącego kosztów finansowych operacji w Afganistanie. Siemoniak zastrzegał wówczas, że wyliczenie wszystkiego nie jest proste. Podobnie mówił też w ubiegły piątek podczas wizyty w bazie Poznań-Krzesiny: "Ten raport już ze Sztabu Generalnego do mnie wpłynął i chcę państwu powiedzieć, że same objaśnienia i wskaźniki zajmują prawie tyle samo miejsca co zestawienie".
Najwięcej pieniędzy poszło na zakupy i remonty sprzętu wojskowego
Największą częścią wydatków na misję afgańską - nieco ponad 2 mld zł w ciągu pięciu lat - stanowiły nakłady na tzw. centralne plany rzeczowe, czyli zakupy, modernizacje oraz remonty uzbrojenia i sprzętu wojskowego (ponad 1,8 mld zł) oraz w mniejszym stopniu zakupy m.in. części zamiennych, leków i żywności na zapasy. Według Sztabu Generalnego zasadnicza część tej kwoty wynikała z potrzeby posiadania w Afganistanie sprzętu, który albo nie występował w polskiej armii, albo było go za mało, by wysłać go na misję, a także z potrzeby zakupu wyposażenia, które zapewniłoby zdolności, jakich polskie wojsko wcześniej nie miało, np. rozpoznawczych bezpilotowców.
W wyliczeniach nie wzięto pod uwagę kosztów sprzętu już eksploatowanego w armii, który został skierowany do Afganistanu, ale jednocześnie uwzględniono jego remonty i zakup części zamiennych. Pod uwagę wzięto też poniesione na użytek misji koszty doposażenia i modernizacji np. kołowych transporterów opancerzonych Rosomak oraz śmigłowców Mi-17 i Mi-24.
Apogeum wydatków na uzbrojenie i sprzęt odnotowano w 2010 r. (prawie 856 mln zł) i 2009 r. (ponad 408 mln zł), kiedy to MON realizowało wydatki w ramach tzw. pakietu afgańskiego.
Ponad 1,5 mld zł w ciągu pięciu lat pochłonęły nakłady na bieżące funkcjonowanie kontyngentu. Z tego ponad 1,1 mld zł to należności za służbę zagraniczną i dodatek wojenny dla żołnierzy i pracowników. Reszta to m.in. koszty badań lekarskich przed wyjazdem i po powrocie, różnego rodzaju wynagrodzenia, zakupy w Afganistanie, koszty ubezpieczeń, obsługi prawnej i odszkodowań za szkody wyrządzone przez kontyngent oraz projekty pomocowe finansowane z budżetu MSZ (te ostatnie to łącznie prawie 54 mln zł).
Nieco ponad 470 mln zł od 2007 r. wydano na wojskową logistykę, a prawie 170 mln zł to z kolei nakłady na transport lotniczy. Na ponad 73 mln wyceniono straty i szkody w mieniu podniesione przez kontyngent. Ponad 2 mln zł to łączna kwota wydana przez MON na odszkodowania.
Na 48 mln zł Sztab Generalny wycenił nakłady na szkolenie wojsk. Co ciekawe wojsko przyjęło, że nakłady na szkolenia ponoszone w ramach przygotowania kolejnych zmian PKW są porównywalne z tym, co i tak wydałoby w kraju, więc nie uwzględniło ich w obliczeniach. Pod uwagę wzięto natomiast wydatki na szkolenia na potrzeby PKW, naukę obsługi sprzętu, który nie znajdował się na etatach jednostek wydzielonych do kontyngentu, szkolenia w specjalnościach występujących tylko w Afganistanie i ćwiczenia certyfikujące kolejne zmiany kontyngentu.
To już 11 zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie
W Afganistanie w ramach 11 zmiany kontyngentu, w ramach NATO-wskiej misji ISAF, służy obecnie ok. 2,5 tys. żołnierzy i pracowników. Kolejnych 200 to odwód w kraju gotowy do przerzutu w rejon operacji, jeśli będzie taka potrzeba. Zgodnie z postanowieniem Sojuszu Północnoatlantyckiego misja w Afganistanie ma skończyć się do końca 2014 r. Do tego czasu liczebność polskiego kontyngentu ma być stopniowo redukowana, zmieniać mają się też jego zadania - ze stabilizacyjnych i szkoleniowych na doradczo-szkoleniowe.
Wojsko Polskie wystawia kolejne zmiany kontyngentu w Afganistanie od 2002 r. Początkowo było to nie więcej niż 200 żołnierzy z jednostek inżynieryjnych. Wiosną 2007 r. rozpoczęła się reorganizacja kontyngentu - liczba żołnierzy wzrosła (początkowo było ich ok. 1200, potem nawet ok. 2600 od wiosny 2010 r. do jesieni 2011 r.), a jesienią 2008 r. Polacy przejęli odpowiedzialność za bezpieczeństwo prowincji Ghazni; obecnie stopniowo oddają ją żołnierzom amerykańskim i władzom afgańskim.
Jak mówił, pod koniec maja w Sejmie minister Siemoniak, w Afganistanie poległo w boju 33 polskich żołnierzy, sześciu zmarło w wyniku odniesionych ran lub chorób. Oficjalna strona MON poświęcona poległym na misjach podaje 37 nazwisk (w tym jednego cywilnego pracownika wojska) - zarówno poległych i zmarłych w Afganistanie, jak i tych, którzy umarli w kraju w wyniku ran.
Kolejny problem to systemy do wykrywania skażeń chemicznych i radioaktywnych używane przez polskich żołnierzy w Afganistanie które nigdy nie przeszły pozytywnie testów wymaganych przez MON. Na naprawy urządzeń wydano już ponad 2 miliony złotych – ujawnia "Gazeta Polska Codziennie".
- Polscy żołnierze zbyt często testują sprzęt i szkolą się na nim dopiero w warunkach bojowych. To jest przerażające – mówi były dowódca GROM-u, generał Roman Polko.
Około 115 transporterów z zaprojektowanym i wykonanym przez firmę Pimco, a sprzedawanym armii przez Bumar, trafiło do Afganistanu. Wtedy okazało się, że cherdesy psują się nadzwyczajnie często. Od stycznia 2010 r. do września 2011 r. wojsko wydało 2,16 mln zł.Naprawy kolejnych zepsutych systemów oszacowano na ok. 3 mln zł.
Pod koniec ubiegłego roku resort obrony wycofał się z montowania systemów Cherdes II na rosomakach. Zaprzestał również pogwarancyjnego serwisu tych urządzeń - jednorazowa naprawa przekraczała bowiem nawet połowę wartości nowego urządzenia.
W 2007 r. wydatki na PKW Afganistan wyniosły 402 mln zł, rok później - ponad 346 mln zł, a w 2009 r. wzrosły do prawie 913 mln zł. W 2010 r. osiągnęły najwyższy dotychczas poziom - ponad 1,5 mld zł, a w 2011 r. spadły do nieco ponad 1,1 mld zł.
Dane przygotowane przez Sztab Generalny Wojska Polskiego różnią się od informacji, jakie pod koniec maja podał w Sejmie szef MON Tomasz Siemoniak. - Jeśli chodzi o koszty tej misji w 2011 roku, to wyniosły one 747,6 mln zł - mówił wtedy minister, zapowiadając przedstawienie sprawozdania dotyczącego kosztów finansowych operacji w Afganistanie. Siemoniak zastrzegał wówczas, że wyliczenie wszystkiego nie jest proste. Podobnie mówił też w ubiegły piątek podczas wizyty w bazie Poznań-Krzesiny: "Ten raport już ze Sztabu Generalnego do mnie wpłynął i chcę państwu powiedzieć, że same objaśnienia i wskaźniki zajmują prawie tyle samo miejsca co zestawienie".
Najwięcej pieniędzy poszło na zakupy i remonty sprzętu wojskowego
Największą częścią wydatków na misję afgańską - nieco ponad 2 mld zł w ciągu pięciu lat - stanowiły nakłady na tzw. centralne plany rzeczowe, czyli zakupy, modernizacje oraz remonty uzbrojenia i sprzętu wojskowego (ponad 1,8 mld zł) oraz w mniejszym stopniu zakupy m.in. części zamiennych, leków i żywności na zapasy. Według Sztabu Generalnego zasadnicza część tej kwoty wynikała z potrzeby posiadania w Afganistanie sprzętu, który albo nie występował w polskiej armii, albo było go za mało, by wysłać go na misję, a także z potrzeby zakupu wyposażenia, które zapewniłoby zdolności, jakich polskie wojsko wcześniej nie miało, np. rozpoznawczych bezpilotowców.
W wyliczeniach nie wzięto pod uwagę kosztów sprzętu już eksploatowanego w armii, który został skierowany do Afganistanu, ale jednocześnie uwzględniono jego remonty i zakup części zamiennych. Pod uwagę wzięto też poniesione na użytek misji koszty doposażenia i modernizacji np. kołowych transporterów opancerzonych Rosomak oraz śmigłowców Mi-17 i Mi-24.
Apogeum wydatków na uzbrojenie i sprzęt odnotowano w 2010 r. (prawie 856 mln zł) i 2009 r. (ponad 408 mln zł), kiedy to MON realizowało wydatki w ramach tzw. pakietu afgańskiego.
Ponad 1,5 mld zł w ciągu pięciu lat pochłonęły nakłady na bieżące funkcjonowanie kontyngentu. Z tego ponad 1,1 mld zł to należności za służbę zagraniczną i dodatek wojenny dla żołnierzy i pracowników. Reszta to m.in. koszty badań lekarskich przed wyjazdem i po powrocie, różnego rodzaju wynagrodzenia, zakupy w Afganistanie, koszty ubezpieczeń, obsługi prawnej i odszkodowań za szkody wyrządzone przez kontyngent oraz projekty pomocowe finansowane z budżetu MSZ (te ostatnie to łącznie prawie 54 mln zł).
Nieco ponad 470 mln zł od 2007 r. wydano na wojskową logistykę, a prawie 170 mln zł to z kolei nakłady na transport lotniczy. Na ponad 73 mln wyceniono straty i szkody w mieniu podniesione przez kontyngent. Ponad 2 mln zł to łączna kwota wydana przez MON na odszkodowania.
Na 48 mln zł Sztab Generalny wycenił nakłady na szkolenie wojsk. Co ciekawe wojsko przyjęło, że nakłady na szkolenia ponoszone w ramach przygotowania kolejnych zmian PKW są porównywalne z tym, co i tak wydałoby w kraju, więc nie uwzględniło ich w obliczeniach. Pod uwagę wzięto natomiast wydatki na szkolenia na potrzeby PKW, naukę obsługi sprzętu, który nie znajdował się na etatach jednostek wydzielonych do kontyngentu, szkolenia w specjalnościach występujących tylko w Afganistanie i ćwiczenia certyfikujące kolejne zmiany kontyngentu.
To już 11 zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie
W Afganistanie w ramach 11 zmiany kontyngentu, w ramach NATO-wskiej misji ISAF, służy obecnie ok. 2,5 tys. żołnierzy i pracowników. Kolejnych 200 to odwód w kraju gotowy do przerzutu w rejon operacji, jeśli będzie taka potrzeba. Zgodnie z postanowieniem Sojuszu Północnoatlantyckiego misja w Afganistanie ma skończyć się do końca 2014 r. Do tego czasu liczebność polskiego kontyngentu ma być stopniowo redukowana, zmieniać mają się też jego zadania - ze stabilizacyjnych i szkoleniowych na doradczo-szkoleniowe.
Wojsko Polskie wystawia kolejne zmiany kontyngentu w Afganistanie od 2002 r. Początkowo było to nie więcej niż 200 żołnierzy z jednostek inżynieryjnych. Wiosną 2007 r. rozpoczęła się reorganizacja kontyngentu - liczba żołnierzy wzrosła (początkowo było ich ok. 1200, potem nawet ok. 2600 od wiosny 2010 r. do jesieni 2011 r.), a jesienią 2008 r. Polacy przejęli odpowiedzialność za bezpieczeństwo prowincji Ghazni; obecnie stopniowo oddają ją żołnierzom amerykańskim i władzom afgańskim.
Jak mówił, pod koniec maja w Sejmie minister Siemoniak, w Afganistanie poległo w boju 33 polskich żołnierzy, sześciu zmarło w wyniku odniesionych ran lub chorób. Oficjalna strona MON poświęcona poległym na misjach podaje 37 nazwisk (w tym jednego cywilnego pracownika wojska) - zarówno poległych i zmarłych w Afganistanie, jak i tych, którzy umarli w kraju w wyniku ran.
Kolejny problem to systemy do wykrywania skażeń chemicznych i radioaktywnych używane przez polskich żołnierzy w Afganistanie które nigdy nie przeszły pozytywnie testów wymaganych przez MON. Na naprawy urządzeń wydano już ponad 2 miliony złotych – ujawnia "Gazeta Polska Codziennie".
- Polscy żołnierze zbyt często testują sprzęt i szkolą się na nim dopiero w warunkach bojowych. To jest przerażające – mówi były dowódca GROM-u, generał Roman Polko.
Około 115 transporterów z zaprojektowanym i wykonanym przez firmę Pimco, a sprzedawanym armii przez Bumar, trafiło do Afganistanu. Wtedy okazało się, że cherdesy psują się nadzwyczajnie często. Od stycznia 2010 r. do września 2011 r. wojsko wydało 2,16 mln zł.Naprawy kolejnych zepsutych systemów oszacowano na ok. 3 mln zł.
Pod koniec ubiegłego roku resort obrony wycofał się z montowania systemów Cherdes II na rosomakach. Zaprzestał również pogwarancyjnego serwisu tych urządzeń - jednorazowa naprawa przekraczała bowiem nawet połowę wartości nowego urządzenia.
niedziela, 24 czerwca 2012
Lista hańby - osób winnych upadku III RP
Historia III RP zaczęła się od rewolucji Solidarności, której niewątpliwym sukcesem (w teorii), były zmiany systemu funkcjonowania Państwa i sprawowania władzy w Polsce. Niestety - kolejne ekipy Rządowe, które w sposób - „teoretycznie” demokratyczny, uzyskując mandat wyborców na sprawowanie władzy w Kraju: na zarządzanie gospodarką, finansami, zasobami ludzkimi, oraz całym majątkiem narodowym - nie wykonały swych historycznych zadań w interesie Polskiej racji stanu. Zaprzepaszczono ogromne szanse rozwoju, a poprzez wyprzedaż prawie całego majątku narodowego doprowadzono Kraj do niewypłacalności(brak majątku-brak pieniędzy). Zlikwidowano armię i siły bezpieczeństwa. Podstawowe instytucje Państwa np. Wymiar Sprawiedliwości, Służba Zdrowia, Policja – nie funkcjonują. ZUS jest bankrutem. Nie ma nowych miejsc pracy. Demoralizujące reformy edukacji i manipulacje medialne, skutecznie zwalczają się Polskość, patriotyzm, tradycje narodowe. Młodzieży brak wzorców, autorytetów.
Ruch Solidarność – jego liderzy (jak również społeczeństwo), nie były przygotowane do Rewolucji Polskiej, zapoczątkowała zmiany w Europie i na całym Świecie. Niestety, najgorzej chyba na tych zmianach wyszło nasze społeczeństwo, obecna Polska. Brak przygotowania elit politycznych kraju, ignorancja, brak doświadczenia i wiedzy o Świecie, zasadach ekonomii, finansów - spowodowały, że Polsce narzucono wiele bardzo niekorzystnych rozwiązań. Nasze społeczeństwo dało się nabrać, wykorzystać, zmanipulować. Większość naiwnie uważała, że skoro proponowane rozwiązania gospodarcze są Unijne/Natowskie lub „Amerykańskie” –to znaczy że są dobre, że muszą sprawdzić się również w naszym kraju.
Nie wystarczyło zrobić rewolucję, trzeba było dokładnie wiedzieć co robić z Rzeczpospolitą. Uchwalono nawet nową Konstytucję, ale dla niektórych „decydentów”-jakby ona nie istniała. Działania różnych koalicji Rządowych w przeszłości, często naruszały Ustawę Zasadniczą. Np. obecny system finansowy w wielu wypadkach nie jest zgodny z zapisami konstytucyjnymi. Polska stacza się po równi pochyłej w niebyt UE Niemiec. Należy ten proces zatrzymać za wszelką cenę – rozpocząć następną, prawdziwą odbudowę Kraju - w interesie wszystkich obywateli, tak aby zapewnić Polsce właściwe, należne jej miejsce w Europie i na Świecie. Należy rozpocząć budowę IV Rzeczpospolitej, opierając się na doświadczeniach ostatnich lat. Jedną z wielu przyczyn obecnej słabości Naszego Kraju jest to, że nigdy nie przeprowadzono właściwie procesu dekomunizacji i lustracji. Trzeba uczyć się z historii – tak aby od samego początku pokojowej Rewolucji IV RP - uniknąć problemów z przeszłości. Trzeba wykonać Listę (Ranking) głównych winowajców obecnego stanu rzeczy. Tych, którzy zrobili na zlecenie obcych Polsce interesów, działając na szkodę kraju. Trzeba zebrać wszystkie istotne dane, opracować „faktografię” działalności tych osób –na forum publicznym. Osoby te będą miały możliwość obrony. Kiedy zbierzemy wszystkie prawdziwe fakty, kiedy wreszcie dokona się Rewolucja przemiany III w IV RP – Naród zadecyduje (w formie referendum?) o losach najbardziej winnych. Wierzę w Demokrację bezpośrednią. Naród, społeczeństwo – decyduje!
Ale jeszcze Polska nie zginęła - Póki my - Naród żyje!!!
Poniżej LISTA HAŃBY: (winnych upadku III RP)osób, które szczególnie przyczyniły się do obecnego kryzysu III RP oraz krótki opis ich działalności.
1. Jan Krzysztof Bielecki:Premier III RP - od 04.01.1991-06.12.1991 – zaledwie 340 dni. Sprzedał 1208 zakładów! Absolutny rekordzista - 3.6 firm państwowych dziennie! Będąc premierem otrzymał od Michała Falzmana, ówczesnego szefa NIK informacje o aferze FOZZ. Nic w tej sprawie nie zrobił! Zasadniczym problemem prywatyzacji w tamtym okresie było celowe zaniżanie wartości sprzedawanych spółek w niejasnych procesach prywatyzacyjnych. JKB,po odejściu z Rządu, reprezentuje Polskę w EBOiR. Kontynuuje działalność handlową Polskimi firmami (bankami). Po przejęciu kontroli Pekao SA przez Unicredit (z pomocą JKB)- dziwnym zbiegiem okoliczności? –zostaje ON Prezesem Zarządu tegoż Banku, z pensją 5.8 mln zł (w ciągu kilku lat ponad 20mnl zł + premie)!!! W tym czasie miliardowe transakcje, oraz dywidendy z korzyścią dla Włochów, nie dla Polski. Obecnie JKB jest Szefem Doradców Gospodarczych Tuska - „szarą eminencją” Rządu! Kontynuuje politykę wyprzedaży majątku narodowego. „Nieformalnie”, dzięki bliskiej znajomości z Premierem mianuje lojalnych, oczywiście sobie i PO - prezesów na kluczowe stanowiska strategicznych firm państwowych.
2. Leszek Balcerowicz: Niekwestionowany lider reformy i destrukcji Polskiej gospodarki, finansów, majątku. Były pracownik naukowy Instytutu Marksizmu i Leninizmu. Firmował autorytetem profesora „finansów”, przy poparciu „światowej finansjery” -etapy Polskiej rewolucji (transformacji) gospodarczej - z komunistycznej na „wolno-rynkową”. Program przygotowany w całości i na zlecenie George'a Sorosa, który przyjechał doPolski jako przedstawiciel kapitału zachodniego, celem przeprowadzenia reform. Tak aby możliwie najtaniej i najszybciej przejąć własność i kontrolę nad polskim majątkiem narodowym. Balcerowicz i kolejne rządy nigdy nie ujawniły tego, że był alternatywny, lepszy plan reform – wzorowany na szwedzkim modelu „społecznej gospodarki wolnorynkowej”. Wprowadzenie tego programu uratowałoby miliony Polaków przed strukturalnym, niekontrolowalnym bezrobociem i przed kredytami, które np. rozłożyły na łopatki polskich rolników.Balcerowicz będąc członkiem RN FOZZ, brał udział (razem z premierem JK Bieleckim) w słynnej naradzie 14.06.1991, na której Michał Falzman zaprezentował dowody na transfer pieniędzy z Polski. Kiedy Balcerowicz był prezesem NBP - jego żona była szefem CASE (Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych), które utrzymywało się z dotacji banków, które nadzorował… jej mąż. Balcerowicz jest odpowiedzialny również, a za politykę sztywnego kursu złotego do dolara (1990r) umożliwiając transfery olbrzymiej gotówki spekulacyjnej z Polski. W kraju szalała inflacja, a rząd uparcie bronił kursu dolara.
3. Adam Michnik: „Legenda Polskiego Podziemia” wykreowana, w dużej mierze dla własnych celów. Uczestnik wydarzeń marcowych w 1968r, działacz KOR,założyciel ROAD, później UD (Unia Wolności). Opowiadał się zdecydowanie za powszechną prywatyzacją i reform gospodarczych przeprowadzanych przez Balcerowicza. Będąc początkowo w bardzo dobrych relacjach z NSZZ Solidarność,przejął kontrolę, nad utworzoną przez Związek - Gazetą Wyborczą, zktórejbardzo umiejętnie stworzył imperium medialne „Agora” (nigdy nie rozliczono pieniędzy, które miały pochodzić na budowę wolnych mediów w Polsce - nie zaś jednego koncernu). „Agora” z Michnikiem od wielu latzwielkim powodzeniemkontroluje i manipuluje umysłami znacznej częścipolskiegospołeczeństwa.Mając dostęp do niewyczerpanych zasobów finansowych oraz zastępy firm prawników- wszystkie niewygodne dla siebie,(orazprowadzonej przez siebie polityki), osoby, aktywność i publikacje pozywa do Sądu. Wykorzystując nieudolność Wymiaru Sprawiedliwości, w swoich poczynaniach jest praktycznie ponad prawem. Michnik,pomimo swojej opozycyjnej działalności, jako pierwszy „rozgrzeszył” Jaruzelskiego/Kiszczaka, odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego, nazywając członków PRON ludźmi honoru. Poprzez podległe sobie media blokował „publiczny sąd” nad autorami Stanu Wojennego. Agora i Michnikprzez dekady skutecznie torpeduje lustrację i dekomunizację w Polsce.W grudniu 2002 Adam Michnik upublicznił tzw. aferę Rywina. W czasach Prezydenta Kwaśniewskiego, Michnika nazywano nieformalnym „Vice-Prezydentem” kraju. Michnik jest/był niewątpliwym rozgrywający i rozdającym karty ostatnich30 lat. Ponosi odpowiedzialność za całkowite zniekształcenie najnowszej historii Polski.
4. Wiesław Kaczmarek: minister afer (głównie gospodarczych) tzw. „afera Orlenu” „afera osocza”. Od 1985 do końca członek PZPR. W 1989r poseł Sejmu kontraktowy z ramienia PZPR, później wybierany z list SLD i SDPl. Pełnił funkcję ministra Skarbu Państwa 2001-03; przekształceń własnościowych 1993-96, ministra gospodarki (1997r) w rządzie Premiera Cimoszewicza. W 2004 roku publicznie deklarował, że rzeczywistym celem zatrzymania szefa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego przez UOP, była chęć jego odwołania i zablokowania kontraktu na dostawy ropy. W tym celu powołano sejmową komisję śledczą do zbadania tzw. "afery Orlenu". W październiku 2006 przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga rozpoczął się proces karny byłego ministra, oskarżonego o wydanie w 1997 nierzetelnej opinii przesądzającej o udzieleniu spółce LFO poręczenia ze strony Skarbu Państwa, pomimo braku przesłanek dla takiej gwarancji. Wiesław Kaczmarek nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu. Postępowanie w toku. Największy błąd Kaczmarka to stworzenie Programu Powszechnej Prywatyzacji. (PPP) Program ten zamiast uwłaszczyć społeczeństwo, skorumpował klasę polityczną. To wspólne dzieło SLD i tzw. liberałów. "PPP połączył akcjonariat obywatelski z szansą naprawy przedsiębiorstw w postaci NFI - przekonywał w 1995 r. Janusz Lewandowski - współautor koncepcji PPP. „Program NFI to program o charakterze masowym, dotyczy wszystkich obywateli, a z drugiej strony - znaczącej grupy 512 przedsiębiorstw - około 10% całego polskiego majątku i potencjału wytwórczego sektora publicznego"- wtórował mu W. Kaczmarek, minister przekształceń własnościowych w rządzie SLD-PSL. Do NFI, przekazano najcenniejsze państwowe spółki, a udziały rozdano całemu społeczeństwu (według daty urodzenia). Czyli nikomu. A władzę przejęły firmy zarządzające, zagraniczne. NFI zarządzały firmy, które nie odpowiadały przed nikim, a ich wynagrodzenie było niezależne od wyników. Powstanie NFI stało się początkiem budowy kapitalizmu politycznego ze wszystkimi jego patologiami.
5. Janusz Lewandowski: Minister Przekształceń Własnościowych (1990-93) w Rządach Premierów: J.K. Bieleckiego i Hanny Suchockiej Opracował Program Powszechnej Prywatyzacji. To w jego czasach rozpoczęto wyprzedaż majątku narodowego. Założyciel Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, gdzie pełni funkcję Przewodniczącego Rady Fundatorów. W latach 1980-89 doradca ekonomiczny NSZZ "Solidarność". W 1989 współzałożyciel KLD. Związany ze środowiskiem tzw. gdańskich liberałów. Lewandowski, to cała epoka nieszczęść i prywatyzacji III RP, dla których Lewandowski był kasjerem i bramkarzem. Dlatego został po latach komisarzem UE (emerytura liczona w mln złotych).Już jako komisarz UE JL uczestniczył w Międzyparlamentarnej Konferencji poświęconej finansom i podatkom w UE. Wśród poruszanych zagadnień był m.in. temat podatku od transakcji finansowych, propozycja przyszłego budżetu Unii Europejskiej oraz nowy Pakt Fiskalny. Komisarz Lewandowski podkreślił znaczenie Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2014 -2020 w walce z kryzysem w Europie. Jeden ze współautorów pomysłu, żeby Polska wspierała kraje strefy euro znajdujące się w kłopotach finansowych - w związku ze swoją nieodpowiedzialną polityką. Odpowiada również za szkodliwy dla Polski Pakt Fiskalny. Zgodnie z projektem m.in. Lewandowskiego Unia Europejska ma wprowadzić nowe podatki pośrednie, czyli: zwiększyć część przekazywanej składki VAT do budżetu unijnego, podatek za emisje CO2, podatki za transakcje bankowe i elektroniczną komunikację. Wiele niejasności związanych z prywatyzacjami przeprowadzanymi przez rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego wciąż pozostaje.
6. Bronisław Komorowski: zniszczenie Wojska Polskiego. Komorowski to człowiek bez dorobku. Ma wpływ na rządy od ponad 20 lat a osiągnięcia tylko negatywne.Każdemu ministrowi obrony (z nielicznymi wyjątkami) można przypisać destruktywną role w niszczeniu Polskich sił zbrojnych ale największy udział i rolę ma w tym procesie, bez wątpienia Bronisław Komorowski (w duecie z Januszem Onyszkiewiczem). Oni bowiem razem, najdłużej na stanowiskach ministerialnych i parlamentarnych kontrolowali MON, tworząc prawne i ustawowe podwaliny dzisiejszego rozkładu WP. Ich propagandowe zawołanie ”armia mniejsza ale sprawniejsza” zawierał pretekst do celowej, systematycznej likwidacji określonych struktur organizacyjnych, zmniejszania środków finansowych, zaniechania szkolenia, likwidacja akademii, szkół oficerskich, obniżania sprawności bojowej Wojska Polskiego. Dzisiejszy ”uzawodowiony” zbiór masy ludzkiej, dawno przestał być armią i jest jedynie zdolny do ograniczonego wykonania zadań o charakterze policyjnym. Kilka wrogich dywizji pancernych, wspomaganych przez odpowiednio wyposażone lotnictwo – mogłoby bez trudu całkowicie przejąć kontrolę nad Naszym Krajem - w okresie znacznie krótszym niż Kampania Wrześniowa. Wiadomo, że nie mamy co liczyć na interwencję NATO. Ostatnie dwudziestolecie, to bezustanna gonitwa, kolejnych ekip rządowych o jak najskuteczniejsze zniszczenie obronności kraju. Pod pozorem koniecznych zmian, reform, rzekomej modernizacji prowadzonej przez poszczególne opcje polityczne, pod hasłem cywilnej kontroli nad armią, dokonuje się gospodarka rabunkowa i dezorganizacja Wojska Polskiego. Obecnie człowiek, ponoszący największą odpowiedzialność w rozkładzie Wojska Polskiego - Bronisław Komorowski jest jako Prezydent, również naczelnym zwierzchnikiem Wojska Polskiego. Teoretycznie – bo WP po prostu już nie ma. Ile jednak więcej szkód może zrobić Prezydent Komorowski?
7. Donald Tusk: Najdłużej urzędujący premier RP. Polityk od zawsze. Człowiek bezwzględny i egocentryk. Współzałożyciel i przewodniczący PO od 2001r., pozbywając się konkurentów na przewodniczącego partii – (M. Płażyński i A. Olechowski). Współzałożyciel KLD i jego przewodniczący w 1991r. W 1994 wiceprzewodniczący Unii Wolności, powstałej po połączeniu się KLD z UD. W wyborach 1997 mandat senatora z ramienia UW - znalazł się w koalicji popierającej rząd AWS - Jerzego Buzka. Wicemarszałek Senatu IV kadencji. Na początku 2001, po przegraniu rywalizacji o stanowisko przewodniczącego z B. Geremkiem odchodzi z UW – tworząc PO. W maju 2005 deklaruje zamiar ubiegania się o urząd Prezydenta RP z ramienia PO – przegrywa z Lechem Kaczyńskim. Obecnie doprowadził do kryzysu finansowego ZUS. Tusk nieodmiennie zapewnia, że polska gospodarka to „zielona wyspa na mapie Europy”. Jest Premierem, którego rządy ciągle i drastycznie zwiększały pośrednie i bezpośrednie podatki. Za jego kadencji spadła dzietność Polaków, wzrosła zaś migracja zarobkowa młodych obywateli RP. Dziadek Tuska był żołnierzem Wermachtu. Za rządów Tuska Polska spadła na 102 miejsce (z 67) w rankingu kosztów działania firm (TTR) Jeszcze gorzej wypadamy w rankingu Banku Światowego i PWC - przyjaznych systemów podatkowych -121 miejsce (na 183 kraje). Wyprzedzają nas Iran – 115 i Tanzania – 120. Do tego dodajmy wzrost zadłużenia państwa o 300 mld zł. Tylko jedną na pięć obietnic z 2007 r. dotrzymał rząd Tuska –jak wynika z raportu Fundacji Republikańskiej. Tusk zrobił niewiele podczas swoich rządów: ulegając antyrozwojowym grupom interesu, prowadził politykę nieracjonalnego zadłużania państwa. Wyraził milczące przyzwolenie na niespotykaną w historii inwigilacje obywateli (polskie służby sprawdzają największą liczbę obywateli w UE -protestowała w tej sprawie Naczelna Rada Adwokacka).
8. Bronisław Geremek: współtwórca i orędownik „Sejmu kontraktowego”, który dokonał oficjalnego podziału władzy i majątku między PZPR i Polską. W „kontraktowym” i pierwszym wolnym Sejmie przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych. W rządzie koalicyjnym AWS/UW, szef MSZ. Zaakceptował niemieckie żądania odstąpienia Polski od sprawy reparacji wojennych oraz zamianę roszczeń na symboliczne renty. Wspólnie z Wł. Bartoszewiczem, w ramach źle pojętego pojednania polsko-niemieckiego, doprowadził do sytuacji, w której za zniszczony przez Niemców majątek żydowski, płaci dzisiaj Skarb Państwa RP. Działając przez lata na forum międzynarodowym torpedował „pro-polskie” inicjatywy. Ponosi niewymierną wprost odpowiedzialność, za osłabienie autorytetu Polski na arenie międzynarodowej. W rezultacie działań Geremka obywatele i ich potomkowie pochodzenia Żydowskiego mogą dochodzić swoich roszczeń w sądach powszechnych. Natomiast organizacje żydowskie mają prawo domagać się, aby majątek, który należał do Żydów, którzy zginęli w holokauście przeszedł na własność organizacji żydowskich, a nie skarbu państwa, którego byli obywatelami. Geremek nic w tej sprawie nie zrobił. 9. Hanna Gronkiewicz-Waltz: wiceprzewodnicząca PO, II kadencję prezydent Warszawy.
W 1991 roku członek Komisji Prawa Bankowego, pracującej nad zasadami nowego prawa bankowego. To jej zawdzięczamy obecny kształt bankowego tytułu egzekucyjnego. Prezes NBP (1992-98) i przewodnicząca RPP. Odpowiedzialna za stan polskiej gospodarki, szczególnie za niekorzystną dla naszego kraju prywatyzację sektora bankowego. Z punktu widzenia zachodnich inwestorów przejmujących, polski majątek narodowy– była bardzo dobrym prezesem. Dostała zresztą w nagrodę funkcja wiceprezesa EBOR. Za jej kadencji upłynniono kurs złotego wobec walut wymienialnych, natomiast w 1995 przeprowadzono denominację złotego. Jako szefowa RPP odpowiadała za spowolnienia polskiej gospodarki związane z traktowaniem waluty, jako narzędzia do uprawiania polityki. Opis działalności: w skrócie: karierowicz, manipulant i ślepy wykonawca – nieudacznik. Od 2005 działa w PO, w której przyjęła na siebie zadanie przebudowy struktur partii w Warszawie.
10. Tadeusz Mazowiecki: Pierwszy premier wolnej Polski - „sejmu kontraktowego”. Wyraził zgodę i aktywnie popierał „Plan Balcerowicza”. Kosztem milionów Polaków ich majątku i pracy - wprowadzono przygotowany przez „Wall Street” - Georga Sorosa program reform gospodarczych, niekorzystny dla Polski -a „Eldorado” dla reformatorów i obcego kapitału. Efekty reform Balcerowicza są główną przyczyną obecnych problemów gospodarczych kraju. Wiedząc, że istnieje alternatywny plan wolnorynkowych zmian gospodarczych, bez wielkich wyrzeczeń społeczeństwa i bezrobocia strukturalnego, Mazowiecki rozpoczął bezprecedensową w Europie Środkowej i Wschodniej wyprzedaż majątku narodowego i gigantycznej prywatyzacji, (po zaniżonych cenach),która de facto zlikwidowała polski przemysł. W sprawach politycznych Mazowiecki akceptował brak działań dotyczących lustracji/dekomunizacji, jednocześnie przyzwalając na niszczenie ważnych dokumentów i przekazywanie kopii materiałów dotyczących polskich służb specjalnych do Moskwy.
11. Jerzy Buzek: Premier w czasach AWS. Odpowiedzialny za instytucjonalną grabież oszczędności Polaków w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE). Prowizje dla firm "zarządzających" sięgały 10% wartości składek. Autorzy reformy pracowali później w spółkach, które zarabiały na OFE. Patologiczne prywatyzacje: PZU - sprzedaż pakietu 30% za 3 mld zł (największego ubezpieczyciela RP)- pakietu kontrolnego za 6,5 mld zł). Wartość giełdowa firmy po "prywatyzacji", w czasie kryzysu, wynosiła ponad 30 mld zł. Prywatyzacja TP S.A., podczas którego „sprywatyzowano monopol” Państwa oraz zahamowano rozwój jego informatyzacji - pozwalając drenować kieszenie obywateli.Na dodatek podczas prywatyzacji sprywatyzowano "przypadkiem" infrastrukturę obrony. Premier Buzek to także tragiczna reforma służby zdrowia (stworzenie kas chorych), błyskawicznie anulowana z uwagi na nieefektywność. Najgorszy premier w historii III RP – W nagrodę za zasługi dla UE Niemiec – Przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
12. Władysław Bartoszewski: dwukrotny minister spraw zagranicznych. W rządzie Józefa Oleksego i Jerzego Buzka. W czasie II Wojny Światowej był więzień Auschwitz, żołnierzem AK, uczestnik powstania warszawskiego. Były ambasador RP w Austrii. Kandydat z list UW do Sejmu/Senatu, choć formalnie do tej partii nigdy nie należał. Będąc szefem dyplomacji, rządu Premiera Buzka decydował o tym, na jakich warunkach Polska będzie współpracować z Unią Europejską. Kwestia mienia poniemieckiego i pożydowskiego, które obecnie jest lub będzie przedmiotem roszczeń potomków mieszkańców Polski innych narodowości, jest owocem jego działań. Bartoszewski negocjował i podpisywał umowy międzynarodowe, na mocy których Rząd RP zgodził się na to, żeby spadkobiercy np. Niemców mogli dochodzić swoich praw przed sądami powszechnymi. Jednocześnie w imię pojednania polsko-niemieckiego był orędownikiem zrezygnowania Polski z ewentualnych roszczeń odszkodowawczych za okupację i zniszczenie kraju przez Niemców w czasie II Wojny Światowej. Od listopada 2007 sekretarz stanu, pełnomocnik do spraw dialogu międzynarodowego w Kancelarii Premiera D. Tuska Przewodniczący komitetu honorowego PO
13. Marek Belka: obecny prezes NBP. Stypendysta Fundacji Fulbrighta- Columbia University, Amerykańskiej Rady Towarzystw Naukowych - University of Chicago oraz London School of Economics. Możliwość zagranicznych wojaży zawdzięczał oczywiście nie tylko opinii zdolnego naukowca, ale także przynależności do PZPR, datującej się od 1973 r. Jako TW „Blech” współpracował z SB i WSI. W 1996 objął stanowisko konsultanta Banku Światowego. Równolegle, w latach 1994–1996, był wiceprzewodniczącym Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów, a następnie doradcą ekonomicznym prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W lutym 1997 został powołany na funkcje wicepremiera oraz ministra finansów w rządzie Cimoszewicza, zastępując w nim Grzegorza Kołodkę. Jest jednym z ministrów wprost odpowiedzialnym za olbrzymie zubożenie społeczeństwa
Ruch Solidarność – jego liderzy (jak również społeczeństwo), nie były przygotowane do Rewolucji Polskiej, zapoczątkowała zmiany w Europie i na całym Świecie. Niestety, najgorzej chyba na tych zmianach wyszło nasze społeczeństwo, obecna Polska. Brak przygotowania elit politycznych kraju, ignorancja, brak doświadczenia i wiedzy o Świecie, zasadach ekonomii, finansów - spowodowały, że Polsce narzucono wiele bardzo niekorzystnych rozwiązań. Nasze społeczeństwo dało się nabrać, wykorzystać, zmanipulować. Większość naiwnie uważała, że skoro proponowane rozwiązania gospodarcze są Unijne/Natowskie lub „Amerykańskie” –to znaczy że są dobre, że muszą sprawdzić się również w naszym kraju.
Nie wystarczyło zrobić rewolucję, trzeba było dokładnie wiedzieć co robić z Rzeczpospolitą. Uchwalono nawet nową Konstytucję, ale dla niektórych „decydentów”-jakby ona nie istniała. Działania różnych koalicji Rządowych w przeszłości, często naruszały Ustawę Zasadniczą. Np. obecny system finansowy w wielu wypadkach nie jest zgodny z zapisami konstytucyjnymi. Polska stacza się po równi pochyłej w niebyt UE Niemiec. Należy ten proces zatrzymać za wszelką cenę – rozpocząć następną, prawdziwą odbudowę Kraju - w interesie wszystkich obywateli, tak aby zapewnić Polsce właściwe, należne jej miejsce w Europie i na Świecie. Należy rozpocząć budowę IV Rzeczpospolitej, opierając się na doświadczeniach ostatnich lat. Jedną z wielu przyczyn obecnej słabości Naszego Kraju jest to, że nigdy nie przeprowadzono właściwie procesu dekomunizacji i lustracji. Trzeba uczyć się z historii – tak aby od samego początku pokojowej Rewolucji IV RP - uniknąć problemów z przeszłości. Trzeba wykonać Listę (Ranking) głównych winowajców obecnego stanu rzeczy. Tych, którzy zrobili na zlecenie obcych Polsce interesów, działając na szkodę kraju. Trzeba zebrać wszystkie istotne dane, opracować „faktografię” działalności tych osób –na forum publicznym. Osoby te będą miały możliwość obrony. Kiedy zbierzemy wszystkie prawdziwe fakty, kiedy wreszcie dokona się Rewolucja przemiany III w IV RP – Naród zadecyduje (w formie referendum?) o losach najbardziej winnych. Wierzę w Demokrację bezpośrednią. Naród, społeczeństwo – decyduje!
Ale jeszcze Polska nie zginęła - Póki my - Naród żyje!!!
Poniżej LISTA HAŃBY: (winnych upadku III RP)osób, które szczególnie przyczyniły się do obecnego kryzysu III RP oraz krótki opis ich działalności.
1. Jan Krzysztof Bielecki:Premier III RP - od 04.01.1991-06.12.1991 – zaledwie 340 dni. Sprzedał 1208 zakładów! Absolutny rekordzista - 3.6 firm państwowych dziennie! Będąc premierem otrzymał od Michała Falzmana, ówczesnego szefa NIK informacje o aferze FOZZ. Nic w tej sprawie nie zrobił! Zasadniczym problemem prywatyzacji w tamtym okresie było celowe zaniżanie wartości sprzedawanych spółek w niejasnych procesach prywatyzacyjnych. JKB,po odejściu z Rządu, reprezentuje Polskę w EBOiR. Kontynuuje działalność handlową Polskimi firmami (bankami). Po przejęciu kontroli Pekao SA przez Unicredit (z pomocą JKB)- dziwnym zbiegiem okoliczności? –zostaje ON Prezesem Zarządu tegoż Banku, z pensją 5.8 mln zł (w ciągu kilku lat ponad 20mnl zł + premie)!!! W tym czasie miliardowe transakcje, oraz dywidendy z korzyścią dla Włochów, nie dla Polski. Obecnie JKB jest Szefem Doradców Gospodarczych Tuska - „szarą eminencją” Rządu! Kontynuuje politykę wyprzedaży majątku narodowego. „Nieformalnie”, dzięki bliskiej znajomości z Premierem mianuje lojalnych, oczywiście sobie i PO - prezesów na kluczowe stanowiska strategicznych firm państwowych.
2. Leszek Balcerowicz: Niekwestionowany lider reformy i destrukcji Polskiej gospodarki, finansów, majątku. Były pracownik naukowy Instytutu Marksizmu i Leninizmu. Firmował autorytetem profesora „finansów”, przy poparciu „światowej finansjery” -etapy Polskiej rewolucji (transformacji) gospodarczej - z komunistycznej na „wolno-rynkową”. Program przygotowany w całości i na zlecenie George'a Sorosa, który przyjechał doPolski jako przedstawiciel kapitału zachodniego, celem przeprowadzenia reform. Tak aby możliwie najtaniej i najszybciej przejąć własność i kontrolę nad polskim majątkiem narodowym. Balcerowicz i kolejne rządy nigdy nie ujawniły tego, że był alternatywny, lepszy plan reform – wzorowany na szwedzkim modelu „społecznej gospodarki wolnorynkowej”. Wprowadzenie tego programu uratowałoby miliony Polaków przed strukturalnym, niekontrolowalnym bezrobociem i przed kredytami, które np. rozłożyły na łopatki polskich rolników.Balcerowicz będąc członkiem RN FOZZ, brał udział (razem z premierem JK Bieleckim) w słynnej naradzie 14.06.1991, na której Michał Falzman zaprezentował dowody na transfer pieniędzy z Polski. Kiedy Balcerowicz był prezesem NBP - jego żona była szefem CASE (Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych), które utrzymywało się z dotacji banków, które nadzorował… jej mąż. Balcerowicz jest odpowiedzialny również, a za politykę sztywnego kursu złotego do dolara (1990r) umożliwiając transfery olbrzymiej gotówki spekulacyjnej z Polski. W kraju szalała inflacja, a rząd uparcie bronił kursu dolara.
3. Adam Michnik: „Legenda Polskiego Podziemia” wykreowana, w dużej mierze dla własnych celów. Uczestnik wydarzeń marcowych w 1968r, działacz KOR,założyciel ROAD, później UD (Unia Wolności). Opowiadał się zdecydowanie za powszechną prywatyzacją i reform gospodarczych przeprowadzanych przez Balcerowicza. Będąc początkowo w bardzo dobrych relacjach z NSZZ Solidarność,przejął kontrolę, nad utworzoną przez Związek - Gazetą Wyborczą, zktórejbardzo umiejętnie stworzył imperium medialne „Agora” (nigdy nie rozliczono pieniędzy, które miały pochodzić na budowę wolnych mediów w Polsce - nie zaś jednego koncernu). „Agora” z Michnikiem od wielu latzwielkim powodzeniemkontroluje i manipuluje umysłami znacznej częścipolskiegospołeczeństwa.Mając dostęp do niewyczerpanych zasobów finansowych oraz zastępy firm prawników- wszystkie niewygodne dla siebie,(orazprowadzonej przez siebie polityki), osoby, aktywność i publikacje pozywa do Sądu. Wykorzystując nieudolność Wymiaru Sprawiedliwości, w swoich poczynaniach jest praktycznie ponad prawem. Michnik,pomimo swojej opozycyjnej działalności, jako pierwszy „rozgrzeszył” Jaruzelskiego/Kiszczaka, odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego, nazywając członków PRON ludźmi honoru. Poprzez podległe sobie media blokował „publiczny sąd” nad autorami Stanu Wojennego. Agora i Michnikprzez dekady skutecznie torpeduje lustrację i dekomunizację w Polsce.W grudniu 2002 Adam Michnik upublicznił tzw. aferę Rywina. W czasach Prezydenta Kwaśniewskiego, Michnika nazywano nieformalnym „Vice-Prezydentem” kraju. Michnik jest/był niewątpliwym rozgrywający i rozdającym karty ostatnich30 lat. Ponosi odpowiedzialność za całkowite zniekształcenie najnowszej historii Polski.
4. Wiesław Kaczmarek: minister afer (głównie gospodarczych) tzw. „afera Orlenu” „afera osocza”. Od 1985 do końca członek PZPR. W 1989r poseł Sejmu kontraktowy z ramienia PZPR, później wybierany z list SLD i SDPl. Pełnił funkcję ministra Skarbu Państwa 2001-03; przekształceń własnościowych 1993-96, ministra gospodarki (1997r) w rządzie Premiera Cimoszewicza. W 2004 roku publicznie deklarował, że rzeczywistym celem zatrzymania szefa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego przez UOP, była chęć jego odwołania i zablokowania kontraktu na dostawy ropy. W tym celu powołano sejmową komisję śledczą do zbadania tzw. "afery Orlenu". W październiku 2006 przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga rozpoczął się proces karny byłego ministra, oskarżonego o wydanie w 1997 nierzetelnej opinii przesądzającej o udzieleniu spółce LFO poręczenia ze strony Skarbu Państwa, pomimo braku przesłanek dla takiej gwarancji. Wiesław Kaczmarek nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu. Postępowanie w toku. Największy błąd Kaczmarka to stworzenie Programu Powszechnej Prywatyzacji. (PPP) Program ten zamiast uwłaszczyć społeczeństwo, skorumpował klasę polityczną. To wspólne dzieło SLD i tzw. liberałów. "PPP połączył akcjonariat obywatelski z szansą naprawy przedsiębiorstw w postaci NFI - przekonywał w 1995 r. Janusz Lewandowski - współautor koncepcji PPP. „Program NFI to program o charakterze masowym, dotyczy wszystkich obywateli, a z drugiej strony - znaczącej grupy 512 przedsiębiorstw - około 10% całego polskiego majątku i potencjału wytwórczego sektora publicznego"- wtórował mu W. Kaczmarek, minister przekształceń własnościowych w rządzie SLD-PSL. Do NFI, przekazano najcenniejsze państwowe spółki, a udziały rozdano całemu społeczeństwu (według daty urodzenia). Czyli nikomu. A władzę przejęły firmy zarządzające, zagraniczne. NFI zarządzały firmy, które nie odpowiadały przed nikim, a ich wynagrodzenie było niezależne od wyników. Powstanie NFI stało się początkiem budowy kapitalizmu politycznego ze wszystkimi jego patologiami.
5. Janusz Lewandowski: Minister Przekształceń Własnościowych (1990-93) w Rządach Premierów: J.K. Bieleckiego i Hanny Suchockiej Opracował Program Powszechnej Prywatyzacji. To w jego czasach rozpoczęto wyprzedaż majątku narodowego. Założyciel Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, gdzie pełni funkcję Przewodniczącego Rady Fundatorów. W latach 1980-89 doradca ekonomiczny NSZZ "Solidarność". W 1989 współzałożyciel KLD. Związany ze środowiskiem tzw. gdańskich liberałów. Lewandowski, to cała epoka nieszczęść i prywatyzacji III RP, dla których Lewandowski był kasjerem i bramkarzem. Dlatego został po latach komisarzem UE (emerytura liczona w mln złotych).Już jako komisarz UE JL uczestniczył w Międzyparlamentarnej Konferencji poświęconej finansom i podatkom w UE. Wśród poruszanych zagadnień był m.in. temat podatku od transakcji finansowych, propozycja przyszłego budżetu Unii Europejskiej oraz nowy Pakt Fiskalny. Komisarz Lewandowski podkreślił znaczenie Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2014 -2020 w walce z kryzysem w Europie. Jeden ze współautorów pomysłu, żeby Polska wspierała kraje strefy euro znajdujące się w kłopotach finansowych - w związku ze swoją nieodpowiedzialną polityką. Odpowiada również za szkodliwy dla Polski Pakt Fiskalny. Zgodnie z projektem m.in. Lewandowskiego Unia Europejska ma wprowadzić nowe podatki pośrednie, czyli: zwiększyć część przekazywanej składki VAT do budżetu unijnego, podatek za emisje CO2, podatki za transakcje bankowe i elektroniczną komunikację. Wiele niejasności związanych z prywatyzacjami przeprowadzanymi przez rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego wciąż pozostaje.
6. Bronisław Komorowski: zniszczenie Wojska Polskiego. Komorowski to człowiek bez dorobku. Ma wpływ na rządy od ponad 20 lat a osiągnięcia tylko negatywne.Każdemu ministrowi obrony (z nielicznymi wyjątkami) można przypisać destruktywną role w niszczeniu Polskich sił zbrojnych ale największy udział i rolę ma w tym procesie, bez wątpienia Bronisław Komorowski (w duecie z Januszem Onyszkiewiczem). Oni bowiem razem, najdłużej na stanowiskach ministerialnych i parlamentarnych kontrolowali MON, tworząc prawne i ustawowe podwaliny dzisiejszego rozkładu WP. Ich propagandowe zawołanie ”armia mniejsza ale sprawniejsza” zawierał pretekst do celowej, systematycznej likwidacji określonych struktur organizacyjnych, zmniejszania środków finansowych, zaniechania szkolenia, likwidacja akademii, szkół oficerskich, obniżania sprawności bojowej Wojska Polskiego. Dzisiejszy ”uzawodowiony” zbiór masy ludzkiej, dawno przestał być armią i jest jedynie zdolny do ograniczonego wykonania zadań o charakterze policyjnym. Kilka wrogich dywizji pancernych, wspomaganych przez odpowiednio wyposażone lotnictwo – mogłoby bez trudu całkowicie przejąć kontrolę nad Naszym Krajem - w okresie znacznie krótszym niż Kampania Wrześniowa. Wiadomo, że nie mamy co liczyć na interwencję NATO. Ostatnie dwudziestolecie, to bezustanna gonitwa, kolejnych ekip rządowych o jak najskuteczniejsze zniszczenie obronności kraju. Pod pozorem koniecznych zmian, reform, rzekomej modernizacji prowadzonej przez poszczególne opcje polityczne, pod hasłem cywilnej kontroli nad armią, dokonuje się gospodarka rabunkowa i dezorganizacja Wojska Polskiego. Obecnie człowiek, ponoszący największą odpowiedzialność w rozkładzie Wojska Polskiego - Bronisław Komorowski jest jako Prezydent, również naczelnym zwierzchnikiem Wojska Polskiego. Teoretycznie – bo WP po prostu już nie ma. Ile jednak więcej szkód może zrobić Prezydent Komorowski?
7. Donald Tusk: Najdłużej urzędujący premier RP. Polityk od zawsze. Człowiek bezwzględny i egocentryk. Współzałożyciel i przewodniczący PO od 2001r., pozbywając się konkurentów na przewodniczącego partii – (M. Płażyński i A. Olechowski). Współzałożyciel KLD i jego przewodniczący w 1991r. W 1994 wiceprzewodniczący Unii Wolności, powstałej po połączeniu się KLD z UD. W wyborach 1997 mandat senatora z ramienia UW - znalazł się w koalicji popierającej rząd AWS - Jerzego Buzka. Wicemarszałek Senatu IV kadencji. Na początku 2001, po przegraniu rywalizacji o stanowisko przewodniczącego z B. Geremkiem odchodzi z UW – tworząc PO. W maju 2005 deklaruje zamiar ubiegania się o urząd Prezydenta RP z ramienia PO – przegrywa z Lechem Kaczyńskim. Obecnie doprowadził do kryzysu finansowego ZUS. Tusk nieodmiennie zapewnia, że polska gospodarka to „zielona wyspa na mapie Europy”. Jest Premierem, którego rządy ciągle i drastycznie zwiększały pośrednie i bezpośrednie podatki. Za jego kadencji spadła dzietność Polaków, wzrosła zaś migracja zarobkowa młodych obywateli RP. Dziadek Tuska był żołnierzem Wermachtu. Za rządów Tuska Polska spadła na 102 miejsce (z 67) w rankingu kosztów działania firm (TTR) Jeszcze gorzej wypadamy w rankingu Banku Światowego i PWC - przyjaznych systemów podatkowych -121 miejsce (na 183 kraje). Wyprzedzają nas Iran – 115 i Tanzania – 120. Do tego dodajmy wzrost zadłużenia państwa o 300 mld zł. Tylko jedną na pięć obietnic z 2007 r. dotrzymał rząd Tuska –jak wynika z raportu Fundacji Republikańskiej. Tusk zrobił niewiele podczas swoich rządów: ulegając antyrozwojowym grupom interesu, prowadził politykę nieracjonalnego zadłużania państwa. Wyraził milczące przyzwolenie na niespotykaną w historii inwigilacje obywateli (polskie służby sprawdzają największą liczbę obywateli w UE -protestowała w tej sprawie Naczelna Rada Adwokacka).
8. Bronisław Geremek: współtwórca i orędownik „Sejmu kontraktowego”, który dokonał oficjalnego podziału władzy i majątku między PZPR i Polską. W „kontraktowym” i pierwszym wolnym Sejmie przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych. W rządzie koalicyjnym AWS/UW, szef MSZ. Zaakceptował niemieckie żądania odstąpienia Polski od sprawy reparacji wojennych oraz zamianę roszczeń na symboliczne renty. Wspólnie z Wł. Bartoszewiczem, w ramach źle pojętego pojednania polsko-niemieckiego, doprowadził do sytuacji, w której za zniszczony przez Niemców majątek żydowski, płaci dzisiaj Skarb Państwa RP. Działając przez lata na forum międzynarodowym torpedował „pro-polskie” inicjatywy. Ponosi niewymierną wprost odpowiedzialność, za osłabienie autorytetu Polski na arenie międzynarodowej. W rezultacie działań Geremka obywatele i ich potomkowie pochodzenia Żydowskiego mogą dochodzić swoich roszczeń w sądach powszechnych. Natomiast organizacje żydowskie mają prawo domagać się, aby majątek, który należał do Żydów, którzy zginęli w holokauście przeszedł na własność organizacji żydowskich, a nie skarbu państwa, którego byli obywatelami. Geremek nic w tej sprawie nie zrobił. 9. Hanna Gronkiewicz-Waltz: wiceprzewodnicząca PO, II kadencję prezydent Warszawy.
W 1991 roku członek Komisji Prawa Bankowego, pracującej nad zasadami nowego prawa bankowego. To jej zawdzięczamy obecny kształt bankowego tytułu egzekucyjnego. Prezes NBP (1992-98) i przewodnicząca RPP. Odpowiedzialna za stan polskiej gospodarki, szczególnie za niekorzystną dla naszego kraju prywatyzację sektora bankowego. Z punktu widzenia zachodnich inwestorów przejmujących, polski majątek narodowy– była bardzo dobrym prezesem. Dostała zresztą w nagrodę funkcja wiceprezesa EBOR. Za jej kadencji upłynniono kurs złotego wobec walut wymienialnych, natomiast w 1995 przeprowadzono denominację złotego. Jako szefowa RPP odpowiadała za spowolnienia polskiej gospodarki związane z traktowaniem waluty, jako narzędzia do uprawiania polityki. Opis działalności: w skrócie: karierowicz, manipulant i ślepy wykonawca – nieudacznik. Od 2005 działa w PO, w której przyjęła na siebie zadanie przebudowy struktur partii w Warszawie.
10. Tadeusz Mazowiecki: Pierwszy premier wolnej Polski - „sejmu kontraktowego”. Wyraził zgodę i aktywnie popierał „Plan Balcerowicza”. Kosztem milionów Polaków ich majątku i pracy - wprowadzono przygotowany przez „Wall Street” - Georga Sorosa program reform gospodarczych, niekorzystny dla Polski -a „Eldorado” dla reformatorów i obcego kapitału. Efekty reform Balcerowicza są główną przyczyną obecnych problemów gospodarczych kraju. Wiedząc, że istnieje alternatywny plan wolnorynkowych zmian gospodarczych, bez wielkich wyrzeczeń społeczeństwa i bezrobocia strukturalnego, Mazowiecki rozpoczął bezprecedensową w Europie Środkowej i Wschodniej wyprzedaż majątku narodowego i gigantycznej prywatyzacji, (po zaniżonych cenach),która de facto zlikwidowała polski przemysł. W sprawach politycznych Mazowiecki akceptował brak działań dotyczących lustracji/dekomunizacji, jednocześnie przyzwalając na niszczenie ważnych dokumentów i przekazywanie kopii materiałów dotyczących polskich służb specjalnych do Moskwy.
11. Jerzy Buzek: Premier w czasach AWS. Odpowiedzialny za instytucjonalną grabież oszczędności Polaków w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE). Prowizje dla firm "zarządzających" sięgały 10% wartości składek. Autorzy reformy pracowali później w spółkach, które zarabiały na OFE. Patologiczne prywatyzacje: PZU - sprzedaż pakietu 30% za 3 mld zł (największego ubezpieczyciela RP)- pakietu kontrolnego za 6,5 mld zł). Wartość giełdowa firmy po "prywatyzacji", w czasie kryzysu, wynosiła ponad 30 mld zł. Prywatyzacja TP S.A., podczas którego „sprywatyzowano monopol” Państwa oraz zahamowano rozwój jego informatyzacji - pozwalając drenować kieszenie obywateli.Na dodatek podczas prywatyzacji sprywatyzowano "przypadkiem" infrastrukturę obrony. Premier Buzek to także tragiczna reforma służby zdrowia (stworzenie kas chorych), błyskawicznie anulowana z uwagi na nieefektywność. Najgorszy premier w historii III RP – W nagrodę za zasługi dla UE Niemiec – Przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
12. Władysław Bartoszewski: dwukrotny minister spraw zagranicznych. W rządzie Józefa Oleksego i Jerzego Buzka. W czasie II Wojny Światowej był więzień Auschwitz, żołnierzem AK, uczestnik powstania warszawskiego. Były ambasador RP w Austrii. Kandydat z list UW do Sejmu/Senatu, choć formalnie do tej partii nigdy nie należał. Będąc szefem dyplomacji, rządu Premiera Buzka decydował o tym, na jakich warunkach Polska będzie współpracować z Unią Europejską. Kwestia mienia poniemieckiego i pożydowskiego, które obecnie jest lub będzie przedmiotem roszczeń potomków mieszkańców Polski innych narodowości, jest owocem jego działań. Bartoszewski negocjował i podpisywał umowy międzynarodowe, na mocy których Rząd RP zgodził się na to, żeby spadkobiercy np. Niemców mogli dochodzić swoich praw przed sądami powszechnymi. Jednocześnie w imię pojednania polsko-niemieckiego był orędownikiem zrezygnowania Polski z ewentualnych roszczeń odszkodowawczych za okupację i zniszczenie kraju przez Niemców w czasie II Wojny Światowej. Od listopada 2007 sekretarz stanu, pełnomocnik do spraw dialogu międzynarodowego w Kancelarii Premiera D. Tuska Przewodniczący komitetu honorowego PO
13. Marek Belka: obecny prezes NBP. Stypendysta Fundacji Fulbrighta- Columbia University, Amerykańskiej Rady Towarzystw Naukowych - University of Chicago oraz London School of Economics. Możliwość zagranicznych wojaży zawdzięczał oczywiście nie tylko opinii zdolnego naukowca, ale także przynależności do PZPR, datującej się od 1973 r. Jako TW „Blech” współpracował z SB i WSI. W 1996 objął stanowisko konsultanta Banku Światowego. Równolegle, w latach 1994–1996, był wiceprzewodniczącym Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów, a następnie doradcą ekonomicznym prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W lutym 1997 został powołany na funkcje wicepremiera oraz ministra finansów w rządzie Cimoszewicza, zastępując w nim Grzegorza Kołodkę. Jest jednym z ministrów wprost odpowiedzialnym za olbrzymie zubożenie społeczeństwa
Subskrybuj:
Posty (Atom)