środa, 4 lipca 2012

Misja afgańska w latach 2007-2011

Aż 4,3 mld zł pochłonęły wydatki na kontyngent wojskowy w Afganistanie w latach 2007-2011. Wojsko Polskie wystawia kolejne zmiany kontyngentu w Afganistanie od 2002 r. Misja ma zakończyć się w 2014 r.
W 2007 r. wydatki na PKW Afganistan wyniosły 402 mln zł, rok później - ponad 346 mln zł, a w 2009 r. wzrosły do prawie 913 mln zł. W 2010 r. osiągnęły najwyższy dotychczas poziom - ponad 1,5 mld zł, a w 2011 r. spadły do nieco ponad 1,1 mld zł.
Dane przygotowane przez Sztab Generalny Wojska Polskiego różnią się od informacji, jakie pod koniec maja podał w Sejmie szef MON Tomasz Siemoniak. - Jeśli chodzi o koszty tej misji w 2011 roku, to wyniosły one 747,6 mln zł - mówił wtedy minister, zapowiadając przedstawienie sprawozdania dotyczącego kosztów finansowych operacji w Afganistanie. Siemoniak zastrzegał wówczas, że wyliczenie wszystkiego nie jest proste. Podobnie mówił też w ubiegły piątek podczas wizyty w bazie Poznań-Krzesiny: "Ten raport już ze Sztabu Generalnego do mnie wpłynął i chcę państwu powiedzieć, że same objaśnienia i wskaźniki zajmują prawie tyle samo miejsca co zestawienie".
Najwięcej pieniędzy poszło na zakupy i remonty sprzętu wojskowego

Największą częścią wydatków na misję afgańską - nieco ponad 2 mld zł w ciągu pięciu lat - stanowiły nakłady na tzw. centralne plany rzeczowe, czyli zakupy, modernizacje oraz remonty uzbrojenia i sprzętu wojskowego (ponad 1,8 mld zł) oraz w mniejszym stopniu zakupy m.in. części zamiennych, leków i żywności na zapasy. Według Sztabu Generalnego zasadnicza część tej kwoty wynikała z potrzeby posiadania w Afganistanie sprzętu, który albo nie występował w polskiej armii, albo było go za mało, by wysłać go na misję, a także z potrzeby zakupu wyposażenia, które zapewniłoby zdolności, jakich polskie wojsko wcześniej nie miało, np. rozpoznawczych bezpilotowców.

W wyliczeniach nie wzięto pod uwagę kosztów sprzętu już eksploatowanego w armii, który został skierowany do Afganistanu, ale jednocześnie uwzględniono jego remonty i zakup części zamiennych. Pod uwagę wzięto też poniesione na użytek misji koszty doposażenia i modernizacji np. kołowych transporterów opancerzonych Rosomak oraz śmigłowców Mi-17 i Mi-24.

Apogeum wydatków na uzbrojenie i sprzęt odnotowano w 2010 r. (prawie 856 mln zł) i 2009 r. (ponad 408 mln zł), kiedy to MON realizowało wydatki w ramach tzw. pakietu afgańskiego.

Ponad 1,5 mld zł w ciągu pięciu lat pochłonęły nakłady na bieżące funkcjonowanie kontyngentu. Z tego ponad 1,1 mld zł to należności za służbę zagraniczną i dodatek wojenny dla żołnierzy i pracowników. Reszta to m.in. koszty badań lekarskich przed wyjazdem i po powrocie, różnego rodzaju wynagrodzenia, zakupy w Afganistanie, koszty ubezpieczeń, obsługi prawnej i odszkodowań za szkody wyrządzone przez kontyngent oraz projekty pomocowe finansowane z budżetu MSZ (te ostatnie to łącznie prawie 54 mln zł).

Nieco ponad 470 mln zł od 2007 r. wydano na wojskową logistykę, a prawie 170 mln zł to z kolei nakłady na transport lotniczy. Na ponad 73 mln wyceniono straty i szkody w mieniu podniesione przez kontyngent. Ponad 2 mln zł to łączna kwota wydana przez MON na odszkodowania.

Na 48 mln zł Sztab Generalny wycenił nakłady na szkolenie wojsk. Co ciekawe wojsko przyjęło, że nakłady na szkolenia ponoszone w ramach przygotowania kolejnych zmian PKW są porównywalne z tym, co i tak wydałoby w kraju, więc nie uwzględniło ich w obliczeniach. Pod uwagę wzięto natomiast wydatki na szkolenia na potrzeby PKW, naukę obsługi sprzętu, który nie znajdował się na etatach jednostek wydzielonych do kontyngentu, szkolenia w specjalnościach występujących tylko w Afganistanie i ćwiczenia certyfikujące kolejne zmiany kontyngentu.

To już 11 zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie

W Afganistanie w ramach 11 zmiany kontyngentu, w ramach NATO-wskiej misji ISAF, służy obecnie ok. 2,5 tys. żołnierzy i pracowników. Kolejnych 200 to odwód w kraju gotowy do przerzutu w rejon operacji, jeśli będzie taka potrzeba. Zgodnie z postanowieniem Sojuszu Północnoatlantyckiego misja w Afganistanie ma skończyć się do końca 2014 r. Do tego czasu liczebność polskiego kontyngentu ma być stopniowo redukowana, zmieniać mają się też jego zadania - ze stabilizacyjnych i szkoleniowych na doradczo-szkoleniowe.

Wojsko Polskie wystawia kolejne zmiany kontyngentu w Afganistanie od 2002 r. Początkowo było to nie więcej niż 200 żołnierzy z jednostek inżynieryjnych. Wiosną 2007 r. rozpoczęła się reorganizacja kontyngentu - liczba żołnierzy wzrosła (początkowo było ich ok. 1200, potem nawet ok. 2600 od wiosny 2010 r. do jesieni 2011 r.), a jesienią 2008 r. Polacy przejęli odpowiedzialność za bezpieczeństwo prowincji Ghazni; obecnie stopniowo oddają ją żołnierzom amerykańskim i władzom afgańskim.

Jak mówił, pod koniec maja w Sejmie minister Siemoniak, w Afganistanie poległo w boju 33 polskich żołnierzy, sześciu zmarło w wyniku odniesionych ran lub chorób. Oficjalna strona MON poświęcona poległym na misjach podaje 37 nazwisk (w tym jednego cywilnego pracownika wojska) - zarówno poległych i zmarłych w Afganistanie, jak i tych, którzy umarli w kraju w wyniku ran.


Kolejny problem to systemy do wykrywania skażeń chemicznych i radioaktywnych używane przez polskich żołnierzy w Afganistanie które nigdy nie przeszły pozytywnie testów wymaganych przez MON. Na naprawy urządzeń wydano już ponad 2 miliony złotych – ujawnia "Gazeta Polska Codziennie".

- Polscy żołnierze zbyt często testują sprzęt i szkolą się na nim dopiero w warunkach bojowych. To jest przerażające – mówi były dowódca GROM-u, generał Roman Polko.

Około 115 transporterów z zaprojektowanym i wykonanym przez firmę Pimco, a sprzedawanym armii przez Bumar, trafiło do Afganistanu. Wtedy okazało się, że cherdesy psują się nadzwyczajnie często. Od stycznia 2010 r. do września 2011 r. wojsko wydało 2,16 mln zł.Naprawy kolejnych zepsutych systemów oszacowano na ok. 3 mln zł.
Pod koniec ubiegłego roku resort obrony wycofał się z montowania systemów Cherdes II na rosomakach. Zaprzestał również pogwarancyjnego serwisu tych urządzeń - jednorazowa naprawa przekraczała bowiem nawet połowę wartości nowego urządzenia.

1 komentarz:

  1. Koniecznie zerknijcie na najnowszą ofertę Credy24, tam znajdziecie pieniądze na rozkręcenie firmy :) Praca to jedno, ale firma to o wiele lepsza sprawa. Ja ostatnio brałem pożyczkę za pośrednictwem https://www.credy24.pl/pozyczki-dla-bezrobotnych/ i naprawdę jestem mocno zadowolony, bo zadziałało to świetnie, a firma szybko się rozwija.

    OdpowiedzUsuń