NIEKOMPLETNA i OTWARTA LISTA "naturalnych śmierci"
W sieci krąży lista osób jakie zginęły w dosyć tajemniczych okolicznościach, skorygowaliśmy i uzupełniliśmy ten wykaz o dodatkowe nazwiska publikując wszystko w jednym materiale. Przedstawiamy naszym czytelnikom listę 44 osób ze świata polityki, mediów, nauki i wojskowości, które naraziły się pewnym grupom interesów i nie wkomponowały się w system. Podważając, negując i wytykając błędy w oficjalnej wersji wydarzeń, głośno mówiąc o nieprawidłowościach. Dziwnym trafem częstą przyczyną tych zgonów były samobójstwa...
1) Generał Sławomir Petelicki - były dowódca jednostki "Grom". Znaleziony martwy 16 czerwca 2012 roku. Ostro krytykował ustalenia Komisji Badania Wypadków Lotniczych i opieszałość polskiego rządu przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Zmarł na skutek ran postrzałowych.
2) Andrzej Lepper - polityk Samoobrony, wicepremier w rządzie PiS – LPR – Samoobrona, znaleziony został wiszący w swoim biurze. Wbrew oficjalnej wersji lansowanej w mediach, przyjaciele Leppera twierdzą że polityk Samoobrony nie był skłonny do takiego czynu. Wreszcie poprawiał się stan ciężko chorego syna, tymczasem kochający ojciec popełnia samobójstwo? Nie zbadano faktu siedmiu śladów butów w biurze Leppera, otwartego okna pomimo obecności klimatyzatora czy dziwnego rusztowania za oknem. Faktem jest, że Lepper miał olbrzymią wiedzę. To On pierwszy mówił o Talibach lądujących w Polsce, o finansowaniu polskich partii przez obce mocarstwa i wielu innych niewygodnych faktach. Więcej już nic nie powie.
3) Róża Żarska – adwokatka Leppera – „zmarła” w lipcu 2011 r. w Moskwie.
4) Marek Papała – komendant główny policji – zamordowany 25.06.1998 r.
5) Artur Zirajewski ps. Iwan (29.01.1972 – 03.01.2010) – samobójstwo (?), płatny morderca, jeden z głównych świadków w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały. Zmarł w gdańskim więzieniu, gdzie odbywał wyrok za działalność w tzw. Klubie płatnych zabójców. Według TVN24, miał on otruć się po otrzymaniu tajemniczego grypsu. Na łamach „Gazety Wyborczej” min. Krzysztof Kwiatkowski zdementował te doniesienia i powiedział, że przyczyną śmierci był „zator płucny”.
6) Pułkownik Leszek Tobiasz – były oficer WSI, główny świadek oskarżenia w tzw. aferze marszałkowej dotyczącej m.in Bronisława Komorowskiego. Po przegranych przez PiS wyborach zgłosił się do ówczesnego Marszałka Sejmu – Bronisława Komorowskiego informując o rzekomej korupcji w szeregach Komisji Weryfikacyjnej WSI co okazało się nieprawdą, ale umożliwiło działania operacyjne w stosunku do członków Komisji. W marcu 2012 miał zeznawać, ale nie zdążył bowiem zmarł kilka tygodni wcześniej. Poinformowano, że zgon nastąpił „z przyczyn naturalnych”.
7) Jacek Dębski – polityk, były minister sportu – zamordowany 12.04.2001 r.
W 2001 roku zamordowany został Stanisław F. – kelner z hotelu, w którym spotykali się członkowie mafii paliwowej z prokuratorami, politykami i oficerami służb. Oficjalnie jego śmierć uznano za samobójstwo.
W lutym 2002 roku zamordowany został Zdzisław M. – drugi kluczowy świadek w sprawie mafii paliwowej. Jego zgon również uznano za samobójstwo, a syna, który zabiegał o sekcję zwłok i rzetelne śledztwo, wsadzono na 3 miesiące do aresztu.
8) Chorąży Stefan Zielonka - szyfrant Służby Wywiadu Wojskowego, posiadający dostępy do najtajniejszych informacji wywiadu wojskowego. Znał klucze, hasła, systemy tajnej komunikacji, również NATO-wskiej, był zorientowany w kwestii polskich służb wywiadowczych za granicą. Mimo to, przez dwa tygodnie po zaginięciu jest poszukiwany jak zwykły obywatel a nie osoba mająca wiedzę o największych tajemnicach państwa. Śledztwo prowadzone jest opieszale, dopiero po dłuższym czasie następuje przeszukanie ogródków działkowych na których Zielonka często przebywał. Zaczęły się pojawiać plotki o chorobie psychicznej szyfranta, o dezercji na nawet zdradzie. W kwietniu 2010 dwóch mężczyzn znajduje rozkładające się ciało a przy nim sznur, rzeczy niezidentyfikowane przez rodzinę i doskonale zachowane dokumenty. Badania kośćca wykazały, że ciało należy do szyfranta Zielonki, badania zęba jednak wykluczyły to. Ostatecznie w czerwcu 2010 roku, poinformowano że znalezione zwłoki to zwłoki szyfranta Zielonki.
9) Grzegorz Michniewicz – dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, członek rady nadzorczej PKN Orlen. Jego ciało znaleziono wiszące 23 grudnia 2009 roku a więc w dniu, w którym do Polski wrócił remontowany w Rosji TU – 154, który później rozbił się w Smoleńsku. Grzegorz Michniewicz miał dostęp do najbardziej poufnych informacji i dokumentów.
10) Jarosław Ziętara – dziennikarz śledczy, badał afery gospodarcze, wytropił aferę w PKS Śrem. Zamordowany 1 września 1992. Dopuszczono się na szczeblu kierownictwa MSW i UOP zacierania śladów prowadzących do służb specjalnych – pisze autor spisu.
11) Profesor Stefan Grocholewski – był Profesorem PP w Zakładzie Badań Operacyjnych i Sztucznej Inteligencji w Instytucie Informatyki Politechniki Poznańskiej. Wykrył manipulacje w nagraniach czarnych skrzynek z Casy, która rozbiła się w Mirosławcu. Zginął niedługo później w tajemniczych okolicznościach.
12) Marek Dulinicz – specjalista w dziedzinie archeologii średniowiecza, zastępca dyrektora Instytutu Archeologii i Etnologii PAN do spraw naukowych. Miał na czele grupy archeologów jechać do Smoleńska badać teren katastrofy. Zginął razem z żoną w wypadku samochodowym.
13) Siergiej Tretiakow - były agent rosyjskiego wywiadu, który przeszedł na stronę USA. Zmarł 13 czerwca 2010 roku. Najpierw poinformowano, że zadławił się podczas posiłku, kolejna wersja mówi o ataku serca. Włoscy dziennikarze utrzymywali, że śmierć byłego szpiega „miała związek z katastrofą smoleńską”.
14) Eugeniusz Wróbel – wiceminister transportu, wykładowca na Politechnice Śląskiej, jeden z najlepszych w Polsce znawców komputerowych systemów sterowania lotem. Eugeniusz Wróbel poddawał w wątpliwość to, czy szczątki na lotnisku Siewiernyj to wrak TU – 154, zmarł trzy dni przed ogłoszeniem raportu MAK. Oficjalnie poinformowano, że zabił Go i poćwiartował własny syn a następnie wrzucił do Zalewu Rybnickiego.
15) Dr Ryszard Kuciński – były prokurator, adwokat, radca prawny, jeden z najbliższych zaufanych współpracowników Andrzeja Leppera. Jako prawnik obsługiwał spółki, w których zasiadali ludzie związani ze służbami specjalnymi lub byli funkcjonariusze służb. To właśnie u Ryszarda Kucińskiego, Andrzej Lepper zdeponował dowody obciążające ważne osoby w państwie, które chciał ujawnić. Sam Kuciński twierdził, że gdyby ujawnił te dokumenty wiele karier „wyleciałoby w powietrze”. Zmarł w szpitalu.
16) Wiesław Podgórski – był doradcą Andrzeja Leppera ds. kultury i dziedzictwa narodowego w czasie, gdy ten był ministrem rolnictwa. Odpowiadał za budowę na polach Grunwaldu pomnika upamiętniającego bitwę pod Grunwaldem, co wzbudzało wiele kontrowersji. Pod koniec czerwca 2011 roku popełnił samobójstwo.
17) Dariusz Szpinieta - ekspert i prezes spółki lotniczej Ad Astra Executive Charter SA. Zawodowy pilot, instruktor pilotażu, wielki miłośnik lotnictwa. Kilkakrotnie wypowiadał się w mediach na temat katastrofy smoleńskiej, mówiąc że lot TU – 154 był lotem wojskowym. Szpinieta zawiadomił również prokuraturę o podejrzeniu korupcji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. W roku 2011, został znaleziony martwy w łazience, podczas wakacji w Indiach, choć jego towarzysze twierdzili, że przed powieszeniem był w dobrym humorze.
18) Jerzy Pronobis - był prezesem spółki Club&Travel, zajmującej się rozprowadzaniem biletów na Euro2012 w Polsce i na Ukrainie. Pojawiały się głosy, że dystrybucja biletów na Mistrzostwa Europy przebiegała w atmosferze korupcji i układów. Oficjalnie podaje się, że Pronobis popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg.
19) Jerzy Urbanowicz - był m.in pracownikiem kontrwywiadu, gdzie zajmował się kryptografią i teleinformatyką. W 2012 r. został sekretarzem komitetu organizacyjnego konferencji poświęconej badaniom katastrofy polskiego Tu-154M w Smoleńsku metodami nauk ścisłych. Był też m.in członkiem Rady Naukowej Instytutu Polska Racja Stanu im. Lecha Kaczyńskiego. Urbanowicz był również współautorem raportu, mówiącego że PKW korzysta z rosyjskich serwerów, a co za tym idzie, że służby rosyjskie mogą wpływać na wyniki wyborów w Polsce. Naukowiec chorował na serce, zmarł dzień po ujawnieniu raportu.
20) Krzysztof Knyż – operator Faktów, który razem z Wiktorem Baterem był na miejscu katastrofy. Zmarł w Moskwie na sepsę.
21) Dr inż. Włodzimierz Abramowicz (1952-2012) - Jeden z najlepszych na świecie specjalistów od zagadnień kontaktowych, czyli zderzenia obiektów takich jak samoloty, statki, samochody, z którego dokonań i programów zderzeniowych korzystały dziesiątki firm na świecie. Dokładnie ktoś taki (np we współpracy ze śp ministrem Wróblem), kto powinien wyjaśnić nam, co się stało w Smoleńsku. I chciał wyjaśnić.
Abramowicz chciał zweryfikować wyniki prac prof Biniendy, wykorzystując inny program. Nie zdążył – śmierć w III RP ma zawsze „perfect timing”. Zmarł nagle, jak wielu innych, szczególnie po 10/04. Czy ktoś wie jak? W sieci (podobnie jak w przypadku red Knyża) – poza nekrologiem i skromnym wpisem na stronie „Instytutu pojazdów” – cisza. Wybitny naukowiec, lat 50, znika z powierzchni ziemi. Dlaczego brak nawet zdjęć?
22) Bp. Mieczyslaw Cieślar - duchowny, był przewodniczącym Kolegium Komisji Historycznej w sprawie inwigilacji luteran przez SB. Twierdził że już po katastrofie TU – 154 otrzymał sms-a od jednego z pasażerów – ks. Adama Pilcha. Zginął w wypadku samochodowym.
23) Dariusz Ratajczak – doktor historii na Uniwersytecie w Opolu zaszczuty, szykanowany i ochrzczony mianem antysemity, za przytoczenie w swojej książce cytatów ludzi kwestionujących Zbrodnię Oświęcimską. Wyrzucony z uczelni, bez szans na znalezienie nowej pracy, utrzymywał się ze zmywania naczyń i palenia w kotłach c.o. Znaleziony został martwy w samochodzie stojącym na parkingu przed supermarketem. Oficjalnie mówiło się, że samochód stał tam prawie dwa tygodnie. Wielce prawdopodobne jest jednak to, że auto zostało podrzucone dużo później.
24) Anatol Lawina (10.07.1940 – 16.09.2006) – pobicie przez nieznanych sprawców, bezpośredni przełożony Falzmanna, były dyrektor Zespołu Analiz Systemowych w Najwyższej Izbie Kontroli
25) Michał Falzmann – kontroler NIK-u, badający sprawę FOZZ – umiera „na serce” 18.07.1991 r.
26) Walerian Pańko – prezes NIK i szef Felzmanna – ginie wkrótce po nim w tajemniczym wypadku samochodowym 7.10.1991 r.
Z jego sejfu zniknęły ważne dokumenty w sprawie FOZZ. Śledztwo wykazało, że samochód rozpadł się w wyniku wybuchu bomby umieszczonej pod autem. Jednak trzej policjanci, którzy jako pierwsi byli na miejscu wypadku, utonęli kilka miesięcy później podczas weekendowego wypoczynku (wszyscy trzej świetnie pływali). Oficjalnie podano że śmierć Pańki była wynikiem nieszczęśliwego wypadku.
Jego kierowca został... skazany na więzienie i wkrótce... również zmarł.
W 1991 r. roku został zastrzelony Andrzej S. – były oficer kontrwywiadu wojskowego PRL, który pracował w firmie handlującej bronią. S. chciał się zwolnić, gdy kazano mu nielegalnie sprzedawać broń do innych krajów.
27) Piotr Jaroszewicz – premier PRL – zamordowany 01.09.1992 r. wraz z żoną.
28) Jacek Sz. – oskarżony w sprawie FOZZ – umarł w 1993 r.
W 1997 roku w tajemniczym wypadku zginął były poseł Tadeusz Kowalczyk, który dużo wiedział o związkach polityków i mafii.
29) Marek Karp – był założycielem Ośrodka Studiów Wschodnich, który zajmował się analizami sytuacji politycznej i ekonomicznej w krajach byłego bloku sowieckiego. „Oni za mną chodzą, śledzą mnie nawet tutaj, w szpitalu, ja stąd nie wyjdę żywy, za dużo wiem o wszystkim” – mówił do swojego przyjaciela na kilka dni przed śmiercią. Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich leczył się z urazów po wypadku samochodowym, który wydarzył się 28 sierpnia 2004 r. w pobliżu Białej Podlaskiej. Trafił do szpitala, gdzie według oficjalnej wersji „zmarł z powodu powikłań powypadkowych”. Prokuratura sprawę umorzyła, lecz prawdziwe okoliczności wypadku nie zostały wyjaśnione do dziś. Przed śmiercią badał sprawę przejmowania polskiego sektora energetycznego przez rosyjskie spółki kontrolowane przez KGB i GRU. Podobno była to zaplanowana i zrealizowana w najdrobniejszych szczegółach egzekucja, dokonana dla zabezpieczenia paliwowych i energetycznych interesów rosyjskich służb specjalnych.
30) Daniel Podrzycki – kandydat na prezydenta w 2005 r. Zmarł podczas kampanii wyborczej w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku drogowym. W latach 90. współpracował z gen. Tadeuszem Wileckim i Andrzejem Lepperem. W 1997 wraz z A. Lepperem, W. Bojarskim i W. Michałowskim podpisał zawiadomienie do prokuratury w związku z nadużyciami podczas podpisywania kontraktu na budowę rurociągu Jamalskiego.
31) Jan Budziński – w 1991 doznał zawału serca (?), kierowca służbowej lancii którą jechali Pańko i Zaporowski Dwaj policjanci, którzy pierwsi przyjechali na miejsce wypadku również zmarli. Przyczyną zgonu było utonięcie (na rybach).
32) Janusz Zaporowski – dyrektor Biura Informacyjnego Kancelarii Sejmu – zmarł 07.10.1991.
W przeciągu kilku miesięcy od wypadku zmarł zarówno kierowca Lancii, jak i policjanci, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce wypadku.
33) Ireneusz Sekuła – poseł na Sejm – samobójstwo, 3-krotnie strzelił sobie w brzuch 29.04.2000 r.
„O godz. 5.17 Sekuła trafia na izbę przyjęć szpitala MON przy Szaserów. Jest przytomny. Choć nikt go o to nie pyta, mówi lekarzowi, że sam się postrzelił. „To było dziwne” – powie później policjantom lekarz.
34) Andrzej Struglik – W 1991 r. roku został zastrzelony były oficer kontrwywiadu wojskowego PRL, który pracował w firmie handlującej bronią. Struglik chciał się zwolnić, gdy kazano mu nielegalnie sprzedawać broń do innych krajów.
35) Tadeusz Kowalczyk - W 1997 roku w tajemniczym wypadku zginął były poseł, który dużo wiedział o związkach polityków i mafii.
36) Stanisław Faltynowski – W 2001 roku zamordowany został kelner z hotelu, w którym spotykali się członkowie mafii paliwowej z prokuratorami, politykami i oficerami służb. Oficjalnie jego śmierć uznano za samobójstwo.
37) Zdzisław Majka – w lutym 2002 roku zamordowany został drugi kluczowy świadek w sprawie mafii paliwowej. Jego zgon również uznano za samobójstwo, a syna który zabiegał o sekcję zwłok i rzetelne śledztwo, wsadzono na 3 miesiące do aresztu.
38) Jeremiasz Barański ps. Baranina – 07.05.2003 – samobójstwo w więzieniu, przestępca, jeden z przywódców gangu pruszkowskiego .
39) Marian Goliński – zginął w „wypadku drogowym”, zjechał na drugi tor wprost na tira o rosyjskich rejestracjach.
40) Stanisław Skalski – 12.11.2004 – pobicie przez nieznanych sprawców, pilot, generał brygady WP, as myśliwski okresu II wojny światowej, po 1989 polityk, współzałożyciel partii Przymierze Samoobrona.
41) Szymon Zalewski – 29.11.2004 – samobójstwo (?), ochroniarz BOR i kierowca Zbigniewa Sobotki (poseł SLD skazany w tzw. aferze starachowickiej; ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego).
42) Lech Grobelny (18.06.1949 – 28.03.2007) – zamordowany, założyciel Bezpiecznej Kasy Oszczędności
43)Dariusz Szpineta - zawodowy pilot i instruktor pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, kwestionując oficjalne ustalenia.
44) Remigiusz Muś – technik pokładowy JAK-a 40, który wylądował w Smoleńsku tuż przed TU – 154. Otwarcie mówił, że słyszał przez radio, jak kontrolerzy lotów zezwolili załodze prezydenckiego samolotu zejść na 50 metrów. Prokuratura od razu poinformowała, że było to samobójstwo.
45) Henryk Szumski (6.04.1941 - 30.01.2012) - zamordowany, generał broni WP, szef Sztabu Generalnego, członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego
46) Wszyscy w "katastrofie" smoleńskiej.
47) Wszyscy z Casy
PS. Prosimy o pamiętanie, że jeżeli w przyszłości twórcom tego portalu zostanie popełnione samobójstwo, bądź zginą w przedziwnych okolicznościach(rozjechanie przez ciężarówkę ze żwirem) to apelujemy o nie ufanie, kwestionowanie i samodzielne zagłębianie oficjalnej wersji wydarzeń. Nikt bowiem z twórców portalu nie planuje popełnić samobójstwa, dodatkowo cieszymy się wyśmienitym zdrowiem.
13.10.2019 roku może być początkiem odzyskiwania pełnej niepodległości Polski. Ty decydujesz kogo wybierzesz.
niedziela, 28 października 2012
czwartek, 25 października 2012
Polonofobi niszczący naszą gospodarkę
Sprawcy tego "cudu gospodarczego" dziś uchodzą za ludzi sukcesu, mają milionowe a wielu miliardowe majątki, mają zapewniony byt dla dla swoich potomków "po wieczne czasy", cieszą się poważaniem mediów głównego nurtu, uważani są za autorytety, kpią z tzw. moherów i powołując się na "kryzys" wzywają naród do zaciskania pasa. I cieszą się wolnością w "demokratycznym" kraju co nie dziwi gdyż, jak pokazał ostatni przykład z aferą Amber Gold, sądy i prokuratury mamy "niezawisłe".
Od 1990 do końca ubiegłego roku, jak informuje w oficjalnym raporcie Ministerstwo Skarbu Państwa, przekształceniami własnościowymi objęto 5 tys. 992 państwowe przedsiębiorstwa. Gdy prywatyzacja startowała, państwo było właścicielem około 8,5 tys. zakładów. Pierwszym akordem skoku na majątek wypracowany przez kilka pokoleń Polaków było uwłaszczenie się komunistycznej nomenklatury. Skala tego złodziejstwa była ogromna w latach 1988-1989 powstało około 12 tys. spółek, które na bazie państwowego majątku zakładali dyrektorzy zakładów przy współudziale członków rodzin, urzędników i działaczy partyjnych. To ze spółek nomenklaturowych wyrosły fortuny ludzi, spośród których wielu jest dziś obecnych na listach najbogatszych. Inną formą wysysania aktywów z państwowych firm były przedsięwzięcia typu joint venture, w które zaangażowały się firmy zagraniczne lub polonijne zakładane często przez komunistyczne służby specjalne. Wyprzedaż za bezcen majątku narodowego była bardzo istotnym elementem programu Leszka Balcerowicza. Wicepremier minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, a potem Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jerzego Buzka ochoczo wdrażał w Polsce pomysły amerykańskiego spekulanta George´a Sorosa i ekonomisty Jeffreya Sachsa oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego: połączenia finansowej terapii szokowej z wyprzedażą firm państwowych. Balcerowicz naciskał na szybką prywatyzację, osoby krytykujące wyprzedaż majątku, pokazujące oszustwa, patologie przy prywatyzacji nazywał demagogami, populistami, szkodnikami itp. Pierwszy minister przekształceń własnościowych Waldemar Kuczyński (Unia Wolności) co prawda szybko odszedł, bo wraz z premierem Tadeuszem Mazowieckim (grudzień 1990), ale przygotował przedpole dla swojego następcy Janusza Lewandowskiego (KLD, potem UW, teraz PO) ministra w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991) i Hanny Suchockiej (1992-1993). To Lewandowski stał się znakiem firmowym prywatyzacji, zarzucano mu potem wielokrotnie łamanie prawa przy przekształceniach własnościowych, zaniżanie wartości sprzedawanych zakładów. Do sądu trafiła sprawa prywatyzacji dwóch krakowskich spółek: Techmy i KrakChemii, ale po wielu latach i kilku procesach obecnego eurodeputowanego PO uniewinniono. Premier Jan K. Bielecki i inni politycy KLD nie kryli swojej dewizy, że pierwszy milion trzeba ukraść, uważali, iż to po prostu koszt transformacji. Nic więc dziwnego, że byli przez Polaków nazywani nie liberałami, a aferałami. A hasło KLD z kampanii wyborczej w 1993 r. Milion nowych miejsc pracy przerobiono na Milion nowych afer.
Oddam zakład za półdarmo
W lipcu 1990 r. parlament przyjął ustawę o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, otwierając drogę także sprzedaży majątku narodowego w obce ręce. Inwestorzy domagali się, aby przy procesie prywatyzacji pracowały firmy doradcze, ale takich w pierwszych latach transformacji w Polsce nie było więc wynajmowano zagraniczne, które kazały sobie słono płacić za usługi. Ekonomista dr Ryszard Ślązak wyliczył, że np. w 1994 r. wynagrodzenie dla doradców sięgnęło prawie 7 % wpływów z prywatyzacji. Zdarzało się też nieraz, że więcej zapłacono doradcy, niż uzyskano ze sprzedaży. Skrajnym przykładem są Zakłady Papiernicze w Kostrzynie nad Odrą, które sprzedano za 80 zł (!), a za doradztwo ministerstwo dostało fakturę na ponad 80 tys. dolarów. Ten przykład pokazuje inną poważną patologię: powszechną praktyką było zaniżanie wartości sprzedawanego przedsiębiorstwa. Obowiązywała propaganda, że firma jest warta tyle, ile inwestor jest gotów za nią zapłacić. Urzędnicy celowo np. zaniżali wartość gruntów lub całkowicie pomijali je przy wycenie. Dlatego bardzo nowoczesne zakłady celulozowe w Kwidzynie, produkujące np. ponad połowę papieru gazetowego w Polsce, sprzedano za 120 mln dolarów to niewiele, bo gdyby amerykański inwestor chciał zbudować taki zakład w szczerym polu, musiałby wydać zapewne dużo więcej niż 500 mln dolarów. Należy zaznaczyć, że po zakupie inwestor podniósł cenę papieru do poziomu światowego o 50% i po roku inwestycja się zwróciła. Ponadto korzystał z 7 letniego zwolnienia z podatku dochodowego co spowodowało, że zakup nowoczesnego przedsiębiorstwa po tym okresie wyszedł za darmo.
Z kolei Elektrownia Połaniec, o mocy 1800 MW, została sprzedana przez ministra Emila Wąsacza z AWS Belgom z Electrabela w dwóch transzach (2000-2003) za blisko 250 mln dolarów. Tymczasem na Zachodzie przyjmowano, że nabywca powinien zapłacić przynajmniej 1 mln dolarów za 1 MW mocy, czyli w przypadku Połańca powinno to być 1,8 mld dolarów (!).
W latach 90. Niemcy, Francuzi, Irlandczycy, Belgowie wykupili za kilkaset milionów złotych nasze cementownie, co stanowiło ułamek ich wartości. Skutek był taki, że zamknięta została Cementownia w Wierzbicy, bo jej modernizacja dla Lafarge była nieopłacalna, a my mieliśmy najdroższy cement w Europie.
Wiesław Kaczmarek w 2002 r. sprzedał za 1,5 mld zł STOEN niemieckiemu RWE, co przez większość ekspertów zgodnie zostało uznane za cenę kilkakrotnie zaniżoną.
A jak było z Polskimi Hutami Stali? Pojedynczo nasze huty nie stanowiły wielkiej siły, więc słusznie przeprowadzono ich konsolidację (Huta Katowice, Sendzimira, Cedler i Florian). Szybko jednak PHS zostały sprzedane przez ministra Wiesława Kaczmarka (SLD) hinduskiemu koncernowi Mittal, który zapłacił za niego zaledwie 6 mln zł (!), przejmując 70 proc. rynku, choć do tego doszło, jak mówił rząd, 3 mld zł długów (prawdopodobnie inwestor wynegocjował i tak redukcję długu z wierzycielami). W kolejnych latach Mittal dostał jednak aż 2,5 mld zł pomocy publicznej, więc w praktyce państwo polskie jeszcze zapłaciło inwestorowi za to, że przejął kontrolę nad hutami.
Niewiele brakowało, a za marne pieniądze kontrolę nad polskim rynkiem cukru przejęliby za rządów Buzka Niemcy i Francuzi. Tylko determinacji części posłów AWS, w tym Elżbiety Barys, Gabriela Janowskiego, Adama Bieli, Mariana Dembińskiego, Tomasza Wójcika, Zdzisława Pupy, zawdzięczamy powstanie Polskiego Cukru, który zdążył jeszcze zachować około 40 proc. rynku. Co dla inwestorów było najważniejsze, to fakt, że przejmowali chłonny polski rynek i pozbywali się potencjalnych konkurentów.
Niejednokrotnie chodziło też o kupienie polskiej firmy, aby ją zwyczajnie zniszczyć i zamknąć. Już w 1998 r. prof. Andrzej Karpiński z PAN alarmował, że Polska straciła przemysł elektrotechniczny, bo nasze firmy zostały przez nowych właścicieli zlikwidowane.
Nie mamy banków
Innym przykładem wyprzedaży za półdarmo państwowego majątku jest prywatyzacja sektora bankowego, która rozpoczęła się już w 1991 roku. Zagranicznych właścicieli znalazły prawie wszystkie banki komercyjne, częściowo sprywatyzowany jest też PKO BP. To wszystko spowodowało, że zagraniczny sektor bankowy opanował około 80 proc. rynku. Dla przykładu w Niemczech, Francji czy Włoszech udział zagranicznych banków w rynku jest symboliczny, wynosi co najwyżej około 10 procent. W dodatku zrobili to bardzo tanio, bo trudno za dobry interes uznać 6,5 mld zł, jakie Włosi z UniCredit zapłacili za Pekao SA, albo nieco ponad 2 mld zł, które za BZ WBK zapłacili Irlandczycy z AIB wartość tych banków była kilka razy wyższa. Z kolei za 30 proc. akcji PZU Eureko i BiG Bank Gdański zapłaciły ponad 3 mld zł, choć grupa była warta wtedy co najmniej 30-50 mld złotych. Minister Emil Wąsacz wybrał wówczas inwestora bez zgody rządu i w atmosferze skandalu został zdymisjonowany. Kulisy tej prywatyzacji odsłoniła sejmowa komisja śledcza, a Wąsacza postawiono przed Trybunałem Stanu (także za sprzedaż Domów Towarowych Centrum po zaniżonej cenie).
Milton Friedman ostrzegał - skandalicznie prowadzona prywatyzacja przyniosła Polakom upadek całych gałęzi przemysłu, gigantyczne bezrobocie, spadek poziomu życia. W roku 1990 stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 6,5 proc., a bez pracy było 1,1 mln Polaków. Rok później ten wskaźnik wzrósł do 12,2 proc. (2,1 mln), a w 1994 16,4 proc. (2,9 mln). W pierwszych latach prywatyzacji mieliśmy także do czynienia z drastycznym spadkiem PKB w 1994 r. był on niższy o kilkadziesiąt procent niż w 1989 roku. Przed skutkami takiej polityki prywatyzacyjnej przestrzegał Polaków jeszcze w 1990 r. prof. Milton Friedman, amerykański ekonomista, laureat Nagrody Nobla. Apelował, abyśmy nie popełniali błędu w postaci sprzedaży polskich firm cudzoziemcom, bo sprzedamy je niemal za nic i nic na tym nie zyskamy. - Pamiętajcie jedno: cudzoziemcy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, ale po to, by pomóc sobie mówił Friedman w wywiadzie dla Res Publiki.
Stoczniowy biznes Tuska i Grada
Ogromnym skandalem okazała się w ostatnich latach prywatyzacja przemysłu stoczniowego. Rząd Donalda Tuska nie chciał obronić stoczni przed decyzjami Komisji Europejskiej o zwrocie pomocy publicznej, co skazywało je na upadek. W tym samym czasie Niemcy hojnie dotowali swoje stocznie (ponad 300 mln euro) i ani myśleli przejmować się groźbami Brukseli. Tymczasem u nas zgodzono się na bankructwo stoczni, a minister Aleksander Grad gorączkowo szukał dla nich inwestora i znalazł go tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku. Stocznie miał kupić tajemniczy inwestor z Kataru, którego jednak nikt nigdy nie zobaczył. Taki obrót sprawy był na rękę rządzącym. Stocznie, zwłaszcza ta w Gdańsku, były symbolem zwycięstwa Solidarności, jedności narodowej i oporu społecznego, także w III RP. Doprowadzając do zniszczenia wielkie zakłady stoczniowe zatrudniające tysiące ludzi, władze likwidowały także potencjalne ogniska sprzeciwu wobec polityki rządu.
Oszukani Polacy
Polska prywatyzacja jest pełna afer. I słusznie większości Polaków kojarzy się ze złodziejstwem. Dopiero po latach dowiadujemy się o roli różnego typu lobbystów w rodzaju Marka D. [Dochnala], Gromosława C. [Czempińskiego] czy ludzi z holdingu Jana Kulczyka zaangażowanych przy prywatyzacji TP SA.
Należy również wspomnieć o oszustwie z 1989 roku jakim był FOZZ - Fundusz Obsługi Zagranicznego Zadłużenia. FOZZ nigdy nie był instytucją do cichego wykupu polskiego długu zagranicznego, lecz tylko przykrywką, zasłoną dymną służącą wyprowadzaniu dewiz z Polski za pomocą Banku Handlowego. Niektórzy nazywali go zorganizowanym rabunkiem finansów publicznych. Chodziło o wykorzystywanie głównie sztywnego kursu dolara, który umożliwiał wytransferowywanie ogromnych sum dzięki różnicy kursów w bankach zagranicznych i lokat złotówkowych w Polsce.
Za sztandarowy jednak przykład aferalnej prywatyzacji trzeba uznać Program Powszechnej Prywatyzacji z lat 1994 - 1998. Był to rządowy program przekształcenia 512 przedsiębiorstw państwowych w spółki prawa handlowego, który miał z milionów Polaków uczynić właścicieli. Jego pomysłodawcą był minister Janusz Lewandowski, a realizacją zajął się Wiesław Kaczmarek. Przez 5 lat działalności 15 NFI - Narodowe Fundusze Inwestycyjne zdołały wprowadzić na giełdę zaledwie około 10 przedsiębiorstw. Tymczasem każda firma zarządzająca dostawała co roku około 3,2 mln USD (plus bliżej nieokreślone wynagrodzenie w złotówkach). Koszty pokrywało Ministerstwo Skarbu z podatków obywateli. Umowy o wynagrodzenie z firmami zarządzającymi nie uzależniały wysokości wynagrodzenia od wyników finansowych funduszy. Program zakończył się klapą, NFI zarządzające ponad 500 firmami po kolei bankrutowały, wyprzedając za grosze wiele przedsiębiorstw. Polacy nie zyskali nic, ci, którzy w odpowiednim czasie sprzedali swoje świadectwo udziałowe (trzeba było za nie zapłacić 20 zł), mogli dostać za nie najwyżej 100 zł. NFI nazwano najdroższą porażką III RP. Pieniądze zarobiła na tym grupa biznesmenów i polityków, często uciekających się do korupcji i innych przestępczych działań.
Jak wynika to z treści artykułu najbardziej odpowiedzialni za porażki i krytyczny stan finansów naszego państwa nadal są u steru władzy. Należy wymienić tu osobę Leszka Balcerowicza ( nie nazywam go profesorem, gdyż jego osoba obraża ten zaszczytny tytuł naukowy ), Jan Krzysztof Bielecki, Janusz Lewandowski, Jerzy Buzek, Wiesław Kaczmarek, Emil Wąsacz, Aleksander Grad, Donald Tusk i ...
Historia wyprzedaży polskiego majątku narodowego po 1989 r. poraża skalą celowego niszczenia dobra, które mogło służyć ludziom. Zakłady rozkradziono, niepotrzebne zaorano a pracownicy poszli na bruk. Winnych nie pociągnięto do odpowiedzialności. Ci, którzy próbowali dociekać prawdy umierali w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy tak powinno być?
Od 1990 do końca ubiegłego roku, jak informuje w oficjalnym raporcie Ministerstwo Skarbu Państwa, przekształceniami własnościowymi objęto 5 tys. 992 państwowe przedsiębiorstwa. Gdy prywatyzacja startowała, państwo było właścicielem około 8,5 tys. zakładów. Pierwszym akordem skoku na majątek wypracowany przez kilka pokoleń Polaków było uwłaszczenie się komunistycznej nomenklatury. Skala tego złodziejstwa była ogromna w latach 1988-1989 powstało około 12 tys. spółek, które na bazie państwowego majątku zakładali dyrektorzy zakładów przy współudziale członków rodzin, urzędników i działaczy partyjnych. To ze spółek nomenklaturowych wyrosły fortuny ludzi, spośród których wielu jest dziś obecnych na listach najbogatszych. Inną formą wysysania aktywów z państwowych firm były przedsięwzięcia typu joint venture, w które zaangażowały się firmy zagraniczne lub polonijne zakładane często przez komunistyczne służby specjalne. Wyprzedaż za bezcen majątku narodowego była bardzo istotnym elementem programu Leszka Balcerowicza. Wicepremier minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, a potem Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jerzego Buzka ochoczo wdrażał w Polsce pomysły amerykańskiego spekulanta George´a Sorosa i ekonomisty Jeffreya Sachsa oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego: połączenia finansowej terapii szokowej z wyprzedażą firm państwowych. Balcerowicz naciskał na szybką prywatyzację, osoby krytykujące wyprzedaż majątku, pokazujące oszustwa, patologie przy prywatyzacji nazywał demagogami, populistami, szkodnikami itp. Pierwszy minister przekształceń własnościowych Waldemar Kuczyński (Unia Wolności) co prawda szybko odszedł, bo wraz z premierem Tadeuszem Mazowieckim (grudzień 1990), ale przygotował przedpole dla swojego następcy Janusza Lewandowskiego (KLD, potem UW, teraz PO) ministra w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991) i Hanny Suchockiej (1992-1993). To Lewandowski stał się znakiem firmowym prywatyzacji, zarzucano mu potem wielokrotnie łamanie prawa przy przekształceniach własnościowych, zaniżanie wartości sprzedawanych zakładów. Do sądu trafiła sprawa prywatyzacji dwóch krakowskich spółek: Techmy i KrakChemii, ale po wielu latach i kilku procesach obecnego eurodeputowanego PO uniewinniono. Premier Jan K. Bielecki i inni politycy KLD nie kryli swojej dewizy, że pierwszy milion trzeba ukraść, uważali, iż to po prostu koszt transformacji. Nic więc dziwnego, że byli przez Polaków nazywani nie liberałami, a aferałami. A hasło KLD z kampanii wyborczej w 1993 r. Milion nowych miejsc pracy przerobiono na Milion nowych afer.
Oddam zakład za półdarmo
W lipcu 1990 r. parlament przyjął ustawę o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, otwierając drogę także sprzedaży majątku narodowego w obce ręce. Inwestorzy domagali się, aby przy procesie prywatyzacji pracowały firmy doradcze, ale takich w pierwszych latach transformacji w Polsce nie było więc wynajmowano zagraniczne, które kazały sobie słono płacić za usługi. Ekonomista dr Ryszard Ślązak wyliczył, że np. w 1994 r. wynagrodzenie dla doradców sięgnęło prawie 7 % wpływów z prywatyzacji. Zdarzało się też nieraz, że więcej zapłacono doradcy, niż uzyskano ze sprzedaży. Skrajnym przykładem są Zakłady Papiernicze w Kostrzynie nad Odrą, które sprzedano za 80 zł (!), a za doradztwo ministerstwo dostało fakturę na ponad 80 tys. dolarów. Ten przykład pokazuje inną poważną patologię: powszechną praktyką było zaniżanie wartości sprzedawanego przedsiębiorstwa. Obowiązywała propaganda, że firma jest warta tyle, ile inwestor jest gotów za nią zapłacić. Urzędnicy celowo np. zaniżali wartość gruntów lub całkowicie pomijali je przy wycenie. Dlatego bardzo nowoczesne zakłady celulozowe w Kwidzynie, produkujące np. ponad połowę papieru gazetowego w Polsce, sprzedano za 120 mln dolarów to niewiele, bo gdyby amerykański inwestor chciał zbudować taki zakład w szczerym polu, musiałby wydać zapewne dużo więcej niż 500 mln dolarów. Należy zaznaczyć, że po zakupie inwestor podniósł cenę papieru do poziomu światowego o 50% i po roku inwestycja się zwróciła. Ponadto korzystał z 7 letniego zwolnienia z podatku dochodowego co spowodowało, że zakup nowoczesnego przedsiębiorstwa po tym okresie wyszedł za darmo.
Z kolei Elektrownia Połaniec, o mocy 1800 MW, została sprzedana przez ministra Emila Wąsacza z AWS Belgom z Electrabela w dwóch transzach (2000-2003) za blisko 250 mln dolarów. Tymczasem na Zachodzie przyjmowano, że nabywca powinien zapłacić przynajmniej 1 mln dolarów za 1 MW mocy, czyli w przypadku Połańca powinno to być 1,8 mld dolarów (!).
W latach 90. Niemcy, Francuzi, Irlandczycy, Belgowie wykupili za kilkaset milionów złotych nasze cementownie, co stanowiło ułamek ich wartości. Skutek był taki, że zamknięta została Cementownia w Wierzbicy, bo jej modernizacja dla Lafarge była nieopłacalna, a my mieliśmy najdroższy cement w Europie.
Wiesław Kaczmarek w 2002 r. sprzedał za 1,5 mld zł STOEN niemieckiemu RWE, co przez większość ekspertów zgodnie zostało uznane za cenę kilkakrotnie zaniżoną.
A jak było z Polskimi Hutami Stali? Pojedynczo nasze huty nie stanowiły wielkiej siły, więc słusznie przeprowadzono ich konsolidację (Huta Katowice, Sendzimira, Cedler i Florian). Szybko jednak PHS zostały sprzedane przez ministra Wiesława Kaczmarka (SLD) hinduskiemu koncernowi Mittal, który zapłacił za niego zaledwie 6 mln zł (!), przejmując 70 proc. rynku, choć do tego doszło, jak mówił rząd, 3 mld zł długów (prawdopodobnie inwestor wynegocjował i tak redukcję długu z wierzycielami). W kolejnych latach Mittal dostał jednak aż 2,5 mld zł pomocy publicznej, więc w praktyce państwo polskie jeszcze zapłaciło inwestorowi za to, że przejął kontrolę nad hutami.
Niewiele brakowało, a za marne pieniądze kontrolę nad polskim rynkiem cukru przejęliby za rządów Buzka Niemcy i Francuzi. Tylko determinacji części posłów AWS, w tym Elżbiety Barys, Gabriela Janowskiego, Adama Bieli, Mariana Dembińskiego, Tomasza Wójcika, Zdzisława Pupy, zawdzięczamy powstanie Polskiego Cukru, który zdążył jeszcze zachować około 40 proc. rynku. Co dla inwestorów było najważniejsze, to fakt, że przejmowali chłonny polski rynek i pozbywali się potencjalnych konkurentów.
Niejednokrotnie chodziło też o kupienie polskiej firmy, aby ją zwyczajnie zniszczyć i zamknąć. Już w 1998 r. prof. Andrzej Karpiński z PAN alarmował, że Polska straciła przemysł elektrotechniczny, bo nasze firmy zostały przez nowych właścicieli zlikwidowane.
Nie mamy banków
Innym przykładem wyprzedaży za półdarmo państwowego majątku jest prywatyzacja sektora bankowego, która rozpoczęła się już w 1991 roku. Zagranicznych właścicieli znalazły prawie wszystkie banki komercyjne, częściowo sprywatyzowany jest też PKO BP. To wszystko spowodowało, że zagraniczny sektor bankowy opanował około 80 proc. rynku. Dla przykładu w Niemczech, Francji czy Włoszech udział zagranicznych banków w rynku jest symboliczny, wynosi co najwyżej około 10 procent. W dodatku zrobili to bardzo tanio, bo trudno za dobry interes uznać 6,5 mld zł, jakie Włosi z UniCredit zapłacili za Pekao SA, albo nieco ponad 2 mld zł, które za BZ WBK zapłacili Irlandczycy z AIB wartość tych banków była kilka razy wyższa. Z kolei za 30 proc. akcji PZU Eureko i BiG Bank Gdański zapłaciły ponad 3 mld zł, choć grupa była warta wtedy co najmniej 30-50 mld złotych. Minister Emil Wąsacz wybrał wówczas inwestora bez zgody rządu i w atmosferze skandalu został zdymisjonowany. Kulisy tej prywatyzacji odsłoniła sejmowa komisja śledcza, a Wąsacza postawiono przed Trybunałem Stanu (także za sprzedaż Domów Towarowych Centrum po zaniżonej cenie).
Milton Friedman ostrzegał - skandalicznie prowadzona prywatyzacja przyniosła Polakom upadek całych gałęzi przemysłu, gigantyczne bezrobocie, spadek poziomu życia. W roku 1990 stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 6,5 proc., a bez pracy było 1,1 mln Polaków. Rok później ten wskaźnik wzrósł do 12,2 proc. (2,1 mln), a w 1994 16,4 proc. (2,9 mln). W pierwszych latach prywatyzacji mieliśmy także do czynienia z drastycznym spadkiem PKB w 1994 r. był on niższy o kilkadziesiąt procent niż w 1989 roku. Przed skutkami takiej polityki prywatyzacyjnej przestrzegał Polaków jeszcze w 1990 r. prof. Milton Friedman, amerykański ekonomista, laureat Nagrody Nobla. Apelował, abyśmy nie popełniali błędu w postaci sprzedaży polskich firm cudzoziemcom, bo sprzedamy je niemal za nic i nic na tym nie zyskamy. - Pamiętajcie jedno: cudzoziemcy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, ale po to, by pomóc sobie mówił Friedman w wywiadzie dla Res Publiki.
Stoczniowy biznes Tuska i Grada
Ogromnym skandalem okazała się w ostatnich latach prywatyzacja przemysłu stoczniowego. Rząd Donalda Tuska nie chciał obronić stoczni przed decyzjami Komisji Europejskiej o zwrocie pomocy publicznej, co skazywało je na upadek. W tym samym czasie Niemcy hojnie dotowali swoje stocznie (ponad 300 mln euro) i ani myśleli przejmować się groźbami Brukseli. Tymczasem u nas zgodzono się na bankructwo stoczni, a minister Aleksander Grad gorączkowo szukał dla nich inwestora i znalazł go tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku. Stocznie miał kupić tajemniczy inwestor z Kataru, którego jednak nikt nigdy nie zobaczył. Taki obrót sprawy był na rękę rządzącym. Stocznie, zwłaszcza ta w Gdańsku, były symbolem zwycięstwa Solidarności, jedności narodowej i oporu społecznego, także w III RP. Doprowadzając do zniszczenia wielkie zakłady stoczniowe zatrudniające tysiące ludzi, władze likwidowały także potencjalne ogniska sprzeciwu wobec polityki rządu.
Oszukani Polacy
Polska prywatyzacja jest pełna afer. I słusznie większości Polaków kojarzy się ze złodziejstwem. Dopiero po latach dowiadujemy się o roli różnego typu lobbystów w rodzaju Marka D. [Dochnala], Gromosława C. [Czempińskiego] czy ludzi z holdingu Jana Kulczyka zaangażowanych przy prywatyzacji TP SA.
Należy również wspomnieć o oszustwie z 1989 roku jakim był FOZZ - Fundusz Obsługi Zagranicznego Zadłużenia. FOZZ nigdy nie był instytucją do cichego wykupu polskiego długu zagranicznego, lecz tylko przykrywką, zasłoną dymną służącą wyprowadzaniu dewiz z Polski za pomocą Banku Handlowego. Niektórzy nazywali go zorganizowanym rabunkiem finansów publicznych. Chodziło o wykorzystywanie głównie sztywnego kursu dolara, który umożliwiał wytransferowywanie ogromnych sum dzięki różnicy kursów w bankach zagranicznych i lokat złotówkowych w Polsce.
Za sztandarowy jednak przykład aferalnej prywatyzacji trzeba uznać Program Powszechnej Prywatyzacji z lat 1994 - 1998. Był to rządowy program przekształcenia 512 przedsiębiorstw państwowych w spółki prawa handlowego, który miał z milionów Polaków uczynić właścicieli. Jego pomysłodawcą był minister Janusz Lewandowski, a realizacją zajął się Wiesław Kaczmarek. Przez 5 lat działalności 15 NFI - Narodowe Fundusze Inwestycyjne zdołały wprowadzić na giełdę zaledwie około 10 przedsiębiorstw. Tymczasem każda firma zarządzająca dostawała co roku około 3,2 mln USD (plus bliżej nieokreślone wynagrodzenie w złotówkach). Koszty pokrywało Ministerstwo Skarbu z podatków obywateli. Umowy o wynagrodzenie z firmami zarządzającymi nie uzależniały wysokości wynagrodzenia od wyników finansowych funduszy. Program zakończył się klapą, NFI zarządzające ponad 500 firmami po kolei bankrutowały, wyprzedając za grosze wiele przedsiębiorstw. Polacy nie zyskali nic, ci, którzy w odpowiednim czasie sprzedali swoje świadectwo udziałowe (trzeba było za nie zapłacić 20 zł), mogli dostać za nie najwyżej 100 zł. NFI nazwano najdroższą porażką III RP. Pieniądze zarobiła na tym grupa biznesmenów i polityków, często uciekających się do korupcji i innych przestępczych działań.
Jak wynika to z treści artykułu najbardziej odpowiedzialni za porażki i krytyczny stan finansów naszego państwa nadal są u steru władzy. Należy wymienić tu osobę Leszka Balcerowicza ( nie nazywam go profesorem, gdyż jego osoba obraża ten zaszczytny tytuł naukowy ), Jan Krzysztof Bielecki, Janusz Lewandowski, Jerzy Buzek, Wiesław Kaczmarek, Emil Wąsacz, Aleksander Grad, Donald Tusk i ...
Historia wyprzedaży polskiego majątku narodowego po 1989 r. poraża skalą celowego niszczenia dobra, które mogło służyć ludziom. Zakłady rozkradziono, niepotrzebne zaorano a pracownicy poszli na bruk. Winnych nie pociągnięto do odpowiedzialności. Ci, którzy próbowali dociekać prawdy umierali w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy tak powinno być?
sobota, 20 października 2012
Koncerny, które rządzą światem i Polską
Naukowcy z uniwersytetu w Zurichu opublikowali wyniki badania, z którego wynika, że światowa gospodarka jest kontrolowana przez niewielką liczbę korporacji.Prześledzili oni 43 060 międzynarodowych korporacji i sieć powiązań własnościowych pomiędzy nimi. W ten sposób powstała mapa składająca się z 1 318 firm będących sercem światowej gospodarki.
147 z nich stanowiło „rdzeń” kontrolujący blisko 40 bogactwa.
Przeprowadzona przez naukowców ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologicznego w Zurychu analiza miała na celu empiryczne zbadanie sieci wpływów. Jak powiedział pracownik instytutu, James Glattfelder: “rzeczywistość jest tak złożona, że musimy wyzbyć się dogmatów, bez względu na to czy są to teorie spiskowe czy wolny rynek”.
W pierwszej kolejności badacze wyselekcjonowali 43 060 międzynarodowych korporacji z bazy 37 milionów firm i inwestorów z całego świata. Następnie kierując się informacjami o tym które firmy zarządzają zasobami innych stworzyli model zależności i struktury siły gospodarczej.
Rdzeniem tej grupy było 1318 firm, każda z nich posiada powiązania z co najmniej dwoma innymi, zaś średnio były one powiązane z blisko dwudziestoma. Ścisłą czołówkę stanowi jednak grupa 147 firm, które posiadają najgęstszą sieć zależności. Kontrolują one 40 procent wszystkich zasobów całej sieci.
Poniżej pierwsza pięćdziesiątka największych korporacji świata. Warto zauważyć, że w rankingu znajduje się między innymi bank Lehman Brothers, który upadł jesienią 2008 roku. Raport bazuje na danych z 2007 roku, zważywszy czas jaki minął a także kryzys finansowy mogło dojść do pewnych zmian w samych rankingu.
Pierwsze 50 z 147 najbardziej powiązanych firm:
1. Barclays plc
2. Capital Group Companies Inc
3. FMR Corporation
4. AXA
5. State Street Corporation
6. JP Morgan Chase & Co
7. Legal & General Group plc
8. Vanguard Group Inc
9. UBS AG
10. Merrill Lynch & Co Inc
11. Wellington Management Co LLP
12. Deutsche Bank AG
13. Franklin Resources Inc
14. Credit Suisse Group
15. Walton Enterprises LLC
16. Bank of New York Mellon Corp
17. Natixis
18. Goldman Sachs Group Inc
19. T Rowe Price Group Inc
20. Legg Mason Inc
21. Morgan Stanley
22. Mitsubishi UFJ Financial Group Inc
23. Northern Trust Corporation
24. Société Générale
25. Bank of America Corporation
26. Lloyds TSB Group plc
27. Invesco plc
28. Allianz SE 29. TIAA
30. Old Mutual Public Limited Company
31. Aviva plc
32. Schroders plc
33. Dodge & Cox
34. Lehman Brothers Holdings Inc*
35. Sun Life Financial Inc
36. Standard Life plc
37. CNCE
38. Nomura Holdings Inc
39. The Depository Trust Company
40. Massachusetts Mutual Life Insurance
41. ING Groep NV
42. Brandes Investment Partners LP
43. Unicredito Italiano SPA
44. Deposit Insurance Corporation of Japan
45. Vereniging Aegon
46. BNP Paribas
47. Affiliated Managers Group Inc
48. Resona Holdings Inc
49. Capital Group International Inc
50. China Petrochemical Group Company
A poniżej korporacje bardziej znane 70% naszego społeczeństwa:
Pierwsze 50 z 147 najbardziej powiązanych firm:
1. Barclays plc
2. Capital Group Companies Inc
3. FMR Corporation
4. AXA
5. State Street Corporation
6. JP Morgan Chase & Co
7. Legal & General Group plc
8. Vanguard Group Inc
9. UBS AG
10. Merrill Lynch & Co Inc
11. Wellington Management Co LLP
12. Deutsche Bank AG
13. Franklin Resources Inc
14. Credit Suisse Group
15. Walton Enterprises LLC
16. Bank of New York Mellon Corp
17. Natixis
18. Goldman Sachs Group Inc
19. T Rowe Price Group Inc
20. Legg Mason Inc
21. Morgan Stanley
22. Mitsubishi UFJ Financial Group Inc
23. Northern Trust Corporation
24. Société Générale
25. Bank of America Corporation
26. Lloyds TSB Group plc
27. Invesco plc
28. Allianz SE 29. TIAA
30. Old Mutual Public Limited Company
31. Aviva plc
32. Schroders plc
33. Dodge & Cox
34. Lehman Brothers Holdings Inc*
35. Sun Life Financial Inc
36. Standard Life plc
37. CNCE
38. Nomura Holdings Inc
39. The Depository Trust Company
40. Massachusetts Mutual Life Insurance
41. ING Groep NV
42. Brandes Investment Partners LP
43. Unicredito Italiano SPA
44. Deposit Insurance Corporation of Japan
45. Vereniging Aegon
46. BNP Paribas
47. Affiliated Managers Group Inc
48. Resona Holdings Inc
49. Capital Group International Inc
50. China Petrochemical Group Company
A poniżej korporacje bardziej znane 70% naszego społeczeństwa:
sobota, 29 września 2012
STOP dla GMO w Polsce
Zmiany na polskiej wsi każdy widzi, ale każdy postrzega te zmiany inaczej. Prezydent, który ogląda wieś z okna samolotu lecąc na Dożynki, widzi piękne, wyremontowane budynki i bogacących się gospodarzy.
Przeciętny Kowalski buduje swój obraz wsi na podstawie tego, co zobaczy i usłyszy w telewizji. Przekazy medialne wywołują u niego niechęć do rolnika, który w jego oczach ma mnóstwo przywilejów, a utrudnia innym życie protestując i blokując ulice. Zupełnie inną wieś widzą ludzie, którzy z różnych względów szukają smaków naturalnej żywności zapamiętanych z dzieciństwa, i które, jak im się wydaje, znajdą na wsi.
NIESTETY próżno już szukać tego, co kiedyś było powszechnie dostępne u gospodyni w gospodarstwie rolnym. Obecnie ona też po żywność udaje się do Biedronki.
System dopłat wprowadzony jako dobrodziejstwo Unii Europejskiej spowodował, że bardziej opłacalne jest posiadanie ziemi, a nie wytwarzanie żywności. Wymierające pokolenie rolników – producentów jest wciąż zaskakiwane nowymi obostrzeniami produkcji narzucanymi przez błyskawicznie zmieniające się ustawy i rozporządzenia. Większość z nich, nie potrafiąc dostosować się do nowej rzeczywistości, stopniowo zawęża produkcję.
Pozostali próbują nadążyć za wzrastającymi wymaganiami: modernizują, ulepszają, unowocześniają przy okazji zadłużając się w bankach, które często przejmują majątki tych, którym się nie udało…
Współczesne rolnictwo według EU, to rolnictwo bez rolnika. Cały łańcuch żywnościowy jest przejmowany przez kilka ponadnarodowych korporacji, które kontrolują wszystkie etapy produkcji żywności. Pierwszy etap to produkcja nasienna.
Już prawie 70% wszystkich zasobów nasiennych jest w rękach TYLKO 10 (!) korporacji.
Zaś wyprzedaż polskich centrali nasiennych wraz z całym dorobkiem spowodowała wyparcie rodzimych odmian z rynku na rzecz odmian, które nie dostosowane do naszych warunków klimatyczno-glebowych powodują fiasko produkcji. Ostatnim przykładem tego są tegoroczne wymarznięcia zbóż ozimych rzekomo o największej mrozoodporności.
W przypadku odmian prawnie chronionych, rolnikowi nie wolno użyć powtórnie materiału siewnego bez uiszczenia opłat licencyjnych. Nie wolno wymienić się nasionami z innym rolnikiem. Coraz trudniej kupić nasiona odmian ustalonych genetycznie; większość nasion warzyw to nasiona F1, których wysiew powtórny jest zabroniony. Utrata możliwości zachowania części zbiorów na powtórny wysiew to trwałe uzależnienie produkcji od korporacji mających prawa własności i mogących dowolnie regulować wysokość opłat licencyjnych.
W przypadku dopuszczenia do użycia nasion genetycznie zmodyfikowanych (GMO) dojdą jeszcze kary i procesy sądowe wobec rolników, którzy nie kupując nasion GMO będą mieli na swoich polach przypadkowe zanieczyszczenie np. poprzez przeniesienie pyłków GMO z innych pól.
Nowe odmiany roślin produkowane przez korporacje wymagają pełnej ochrony chemicznej i wspomagania nawozami syntetycznymi. Ta gałąź produkcji też jest kontrolowana przez korporacje; one dostarczą każdego środka chemicznego za dowolnie ustaloną przez siebie cenę. Produkcja odmian GMO jest ściśle związana z określonymi substancjami chemicznymi, które są produkowane przez firmy, będące jednocześnie właścicielami GMO.
Kolejny etap, czyli produkcja pasz jest już w rękach kilku monopolistów. Nie są oni zainteresowani zakupem komponentów od naszych rolników, lecz mają podpisane kontrakty na dostawy śruty sojowej genetycznie zmodyfikowanej z Ameryki Południowej. Dostawy śruty GMO w wysokości 2 milionów ton rocznie kosztują około 3-4 miliardów złotych, które zamiast do polskich rolników trafiają do amerykańskich sojeros. Są to przedsiębiorcy, powiązani z korporacjami, przejmujący ziemię podstępem lub siłą od drobnych rolników w Ameryce Południowej, aby uprawiać na niej soję GMO. Ten proceder skutkuje drastycznym powiększaniem się ubóstwa tamtejszej społeczności wiejskiej i degradacją środowiska naturalnego. Przez uprawy soi na potrzeby europejskiej hodowli zwierząt wycięto olbrzymie połacie puszczy tropikalnej, a żywność w krajach Ameryki Południowej zdrożała nawet o 100 %.
W Polsce pomimo ustawy o paszach zabraniającej stosowania komponentów GMO, przemysł paszowy nie szuka możliwości zastąpienia soi GMO innymi surowcami. Jako silny lobbysta naciska tylko na polityków, aby zmienić ustawę o paszach i znieść wspomniany zakaz strasząc jednocześnie konsumentów drastycznymi podwyżkami cen żywności. Szkoda tylko, że nie nagłaśnia się faktu, że to śruta sojowa GMO podrożała w ciągu ostatniego roku o 100%, a tegoroczna susza w Ameryce może spowodować dalsze podwyżki cen soi i kukurydzy i tym samym kolejne wzrosty cen pasz i żywności. A więc Polacy mogą mieć uzasadnione obawy OGROMNYCH PODWYŻEK ŻYWNOŚCI inicjowanych dowolnie przez obecnych na naszym rynku monopolistycznych dystrybutorów pasz powiązanych ze światowymi koncernami biotechnologicznymi. Poprzez niewłaściwą prywatyzację sektora zaopatrzenia i produkcji pasz organy państwa całkowicie pozbawiły się kontroli nad prawidłowością jego działania, a w konsekwencji nad bezpieczeństwem żywnościowym narodu!
Kontrola korporacyjna nad produkcją żywności rozciąga się też na hodowlę zwierząt i przetwórstwo. Przemysłowe fermy tuczu działające poza wszelką kontrolą, czego drastyczne przykłady można zobaczyć na filmie „Świński biznes”, produkują surowiec do masarni, w której z 1kg mięsa przy użyciu dodatków chemicznych i soi GMO powstaje wielokrotność gotowego wyrobu.
Małe, przyzagrodowe przetwórstwo żywności teoretycznie możliwe według naszego prawa, nie ma szans na rozwój przy istniejących obostrzeniach sanitarnych możliwych do spełnienia tylko przez wielkich przedsiębiorców dysponujących dużym kapitałem. Podkreślić należy, że większość tych przepisów nie ma nic wspólnego z troską o nasze zdrowie czy stan środowiska naturalnego. Zostały stworzone aby pozbyć się konkurencji ponad miliona małych gospodarstw, które mogą wyprodukować dużą ilość dobrej jakości żywności.
Ostatnim (a może pierwszym?) gwoździem do trumny dla polskiego rolnictwa jest wyprzedaż zakładów przetwórstwa żywności i ziemi. Już w czasie przygotowań do wejścia do Unii Europejskiej pozamykano, pod pretekstem nie spełniania wymogów, około 60% małych, lokalnych przetwórni. Pozbawiono w ten sposób rolników możliwości sprzedaży swoich produktów,a konsumentów dobrej lokalnej żywności. Teraz ostatnimi siłami rolnicy bronią Młynów w Stoisławiu i ziem rolnych w zachodniopomorskim, które przechodzą w ręce obcego kapitału.
Rolnicy zawsze byli niezależną grupą społeczną, to dzięki nim istniał ruch oporu podczas wojen, zaborów i powstań. To ich poświęcenie i miłość do ziemi powoduje, że Polska to rolniczy kraj mogący mieć niezależność żywnościową. Niestety obecnie rzeczywistość została tak zakłamana, że rolnicy nie dostrzegają największego zagrożenia, które może znów skazać ich na rolę chłopów pańszczyźnianych. Nie widzą, że pod płaszczykiem ułatwień i pomocy w osiąganiu zysków kryje się zachłanna machina korporacyjna, która nie spocznie dopóki nie osiągnie swojego celu. A celem jest totalna kontrola światowej produkcji żywności, bo kto kontroluje żywność ten kontroluje ludzkość.
Czy jesteśmy już na przegranej pozycji? NIE, jeśli zdołamy dostrzec niebezpieczeństwo, przejrzeć korporacyjne plany i w porę powiedzieć DOŚĆ. Potrzebne jest do tego zjednoczenie się zwykłych ludzi; konsumentów i rolników. Więź, która zawsze istniała między mieszkańcami miast i wsi musi zostać wznowiona. Jeśli zdołamy zrozumieć, że byt jednych jest zależny od drugich, możemy wszyscy lepiej żyć. Konsumenci w miastach mogą mieć znów dobrą, naturalną żywność, a rolnicy dostawać godziwą zapłatę za swoją pracę. Powstające kooperatywy spożywcze są pierwszym sygnałem, że mieszkańcy miast zaczynają rozumieć, że po bezpieczną żywność muszą udać się do rolnika, a nie do supermarketu. Z kolei rolnicy powinni znów zacząć wytwarzać żywność, tak aby szukający prawdziwego jedzenia konsumenci mieli możliwość go znaleźć na polskiej wsi.
Autor: Edyta Jaroszewska-Nowak, rolniczka, członek Zarządu stowarzyszenia EKOLAND, członek Koalicji POLSKA WOLNA OD GMO
Przeciętny Kowalski buduje swój obraz wsi na podstawie tego, co zobaczy i usłyszy w telewizji. Przekazy medialne wywołują u niego niechęć do rolnika, który w jego oczach ma mnóstwo przywilejów, a utrudnia innym życie protestując i blokując ulice. Zupełnie inną wieś widzą ludzie, którzy z różnych względów szukają smaków naturalnej żywności zapamiętanych z dzieciństwa, i które, jak im się wydaje, znajdą na wsi.
NIESTETY próżno już szukać tego, co kiedyś było powszechnie dostępne u gospodyni w gospodarstwie rolnym. Obecnie ona też po żywność udaje się do Biedronki.
System dopłat wprowadzony jako dobrodziejstwo Unii Europejskiej spowodował, że bardziej opłacalne jest posiadanie ziemi, a nie wytwarzanie żywności. Wymierające pokolenie rolników – producentów jest wciąż zaskakiwane nowymi obostrzeniami produkcji narzucanymi przez błyskawicznie zmieniające się ustawy i rozporządzenia. Większość z nich, nie potrafiąc dostosować się do nowej rzeczywistości, stopniowo zawęża produkcję.
Pozostali próbują nadążyć za wzrastającymi wymaganiami: modernizują, ulepszają, unowocześniają przy okazji zadłużając się w bankach, które często przejmują majątki tych, którym się nie udało…
Współczesne rolnictwo według EU, to rolnictwo bez rolnika. Cały łańcuch żywnościowy jest przejmowany przez kilka ponadnarodowych korporacji, które kontrolują wszystkie etapy produkcji żywności. Pierwszy etap to produkcja nasienna.
Już prawie 70% wszystkich zasobów nasiennych jest w rękach TYLKO 10 (!) korporacji.
Zaś wyprzedaż polskich centrali nasiennych wraz z całym dorobkiem spowodowała wyparcie rodzimych odmian z rynku na rzecz odmian, które nie dostosowane do naszych warunków klimatyczno-glebowych powodują fiasko produkcji. Ostatnim przykładem tego są tegoroczne wymarznięcia zbóż ozimych rzekomo o największej mrozoodporności.
W przypadku odmian prawnie chronionych, rolnikowi nie wolno użyć powtórnie materiału siewnego bez uiszczenia opłat licencyjnych. Nie wolno wymienić się nasionami z innym rolnikiem. Coraz trudniej kupić nasiona odmian ustalonych genetycznie; większość nasion warzyw to nasiona F1, których wysiew powtórny jest zabroniony. Utrata możliwości zachowania części zbiorów na powtórny wysiew to trwałe uzależnienie produkcji od korporacji mających prawa własności i mogących dowolnie regulować wysokość opłat licencyjnych.
W przypadku dopuszczenia do użycia nasion genetycznie zmodyfikowanych (GMO) dojdą jeszcze kary i procesy sądowe wobec rolników, którzy nie kupując nasion GMO będą mieli na swoich polach przypadkowe zanieczyszczenie np. poprzez przeniesienie pyłków GMO z innych pól.
Nowe odmiany roślin produkowane przez korporacje wymagają pełnej ochrony chemicznej i wspomagania nawozami syntetycznymi. Ta gałąź produkcji też jest kontrolowana przez korporacje; one dostarczą każdego środka chemicznego za dowolnie ustaloną przez siebie cenę. Produkcja odmian GMO jest ściśle związana z określonymi substancjami chemicznymi, które są produkowane przez firmy, będące jednocześnie właścicielami GMO.
Kolejny etap, czyli produkcja pasz jest już w rękach kilku monopolistów. Nie są oni zainteresowani zakupem komponentów od naszych rolników, lecz mają podpisane kontrakty na dostawy śruty sojowej genetycznie zmodyfikowanej z Ameryki Południowej. Dostawy śruty GMO w wysokości 2 milionów ton rocznie kosztują około 3-4 miliardów złotych, które zamiast do polskich rolników trafiają do amerykańskich sojeros. Są to przedsiębiorcy, powiązani z korporacjami, przejmujący ziemię podstępem lub siłą od drobnych rolników w Ameryce Południowej, aby uprawiać na niej soję GMO. Ten proceder skutkuje drastycznym powiększaniem się ubóstwa tamtejszej społeczności wiejskiej i degradacją środowiska naturalnego. Przez uprawy soi na potrzeby europejskiej hodowli zwierząt wycięto olbrzymie połacie puszczy tropikalnej, a żywność w krajach Ameryki Południowej zdrożała nawet o 100 %.
W Polsce pomimo ustawy o paszach zabraniającej stosowania komponentów GMO, przemysł paszowy nie szuka możliwości zastąpienia soi GMO innymi surowcami. Jako silny lobbysta naciska tylko na polityków, aby zmienić ustawę o paszach i znieść wspomniany zakaz strasząc jednocześnie konsumentów drastycznymi podwyżkami cen żywności. Szkoda tylko, że nie nagłaśnia się faktu, że to śruta sojowa GMO podrożała w ciągu ostatniego roku o 100%, a tegoroczna susza w Ameryce może spowodować dalsze podwyżki cen soi i kukurydzy i tym samym kolejne wzrosty cen pasz i żywności. A więc Polacy mogą mieć uzasadnione obawy OGROMNYCH PODWYŻEK ŻYWNOŚCI inicjowanych dowolnie przez obecnych na naszym rynku monopolistycznych dystrybutorów pasz powiązanych ze światowymi koncernami biotechnologicznymi. Poprzez niewłaściwą prywatyzację sektora zaopatrzenia i produkcji pasz organy państwa całkowicie pozbawiły się kontroli nad prawidłowością jego działania, a w konsekwencji nad bezpieczeństwem żywnościowym narodu!
Kontrola korporacyjna nad produkcją żywności rozciąga się też na hodowlę zwierząt i przetwórstwo. Przemysłowe fermy tuczu działające poza wszelką kontrolą, czego drastyczne przykłady można zobaczyć na filmie „Świński biznes”, produkują surowiec do masarni, w której z 1kg mięsa przy użyciu dodatków chemicznych i soi GMO powstaje wielokrotność gotowego wyrobu.
Małe, przyzagrodowe przetwórstwo żywności teoretycznie możliwe według naszego prawa, nie ma szans na rozwój przy istniejących obostrzeniach sanitarnych możliwych do spełnienia tylko przez wielkich przedsiębiorców dysponujących dużym kapitałem. Podkreślić należy, że większość tych przepisów nie ma nic wspólnego z troską o nasze zdrowie czy stan środowiska naturalnego. Zostały stworzone aby pozbyć się konkurencji ponad miliona małych gospodarstw, które mogą wyprodukować dużą ilość dobrej jakości żywności.
Ostatnim (a może pierwszym?) gwoździem do trumny dla polskiego rolnictwa jest wyprzedaż zakładów przetwórstwa żywności i ziemi. Już w czasie przygotowań do wejścia do Unii Europejskiej pozamykano, pod pretekstem nie spełniania wymogów, około 60% małych, lokalnych przetwórni. Pozbawiono w ten sposób rolników możliwości sprzedaży swoich produktów,a konsumentów dobrej lokalnej żywności. Teraz ostatnimi siłami rolnicy bronią Młynów w Stoisławiu i ziem rolnych w zachodniopomorskim, które przechodzą w ręce obcego kapitału.
Rolnicy zawsze byli niezależną grupą społeczną, to dzięki nim istniał ruch oporu podczas wojen, zaborów i powstań. To ich poświęcenie i miłość do ziemi powoduje, że Polska to rolniczy kraj mogący mieć niezależność żywnościową. Niestety obecnie rzeczywistość została tak zakłamana, że rolnicy nie dostrzegają największego zagrożenia, które może znów skazać ich na rolę chłopów pańszczyźnianych. Nie widzą, że pod płaszczykiem ułatwień i pomocy w osiąganiu zysków kryje się zachłanna machina korporacyjna, która nie spocznie dopóki nie osiągnie swojego celu. A celem jest totalna kontrola światowej produkcji żywności, bo kto kontroluje żywność ten kontroluje ludzkość.
Czy jesteśmy już na przegranej pozycji? NIE, jeśli zdołamy dostrzec niebezpieczeństwo, przejrzeć korporacyjne plany i w porę powiedzieć DOŚĆ. Potrzebne jest do tego zjednoczenie się zwykłych ludzi; konsumentów i rolników. Więź, która zawsze istniała między mieszkańcami miast i wsi musi zostać wznowiona. Jeśli zdołamy zrozumieć, że byt jednych jest zależny od drugich, możemy wszyscy lepiej żyć. Konsumenci w miastach mogą mieć znów dobrą, naturalną żywność, a rolnicy dostawać godziwą zapłatę za swoją pracę. Powstające kooperatywy spożywcze są pierwszym sygnałem, że mieszkańcy miast zaczynają rozumieć, że po bezpieczną żywność muszą udać się do rolnika, a nie do supermarketu. Z kolei rolnicy powinni znów zacząć wytwarzać żywność, tak aby szukający prawdziwego jedzenia konsumenci mieli możliwość go znaleźć na polskiej wsi.
Autor: Edyta Jaroszewska-Nowak, rolniczka, członek Zarządu stowarzyszenia EKOLAND, członek Koalicji POLSKA WOLNA OD GMO
środa, 19 września 2012
Wybacz nam Polsko, że
Co w Polsce obecnie jest trendy, cool a co żałosne ?
Trendy jest elegancja, ładne garnitury, wysublimowana uroda, aksamitny głosik, klakierowanie Platformie Obywatelskiej, układziki "niezawisłego sądu" - NIE WIERZĘ JUŻ W TĄ NIEZAWISŁOŚĆ, bycie gejem, taniec, udawanie, że autostrady nie pękają a "bankructwa" spowodowane niepłaceniem podwykonawcom nie mają miejsca, nepotyzm, opluwanie Śp Prezydenta Kaczyńskiego jest COOL. Cool nie jest już żartowanie z Komorowskiego, który w bólu czyta żarty na jego temat. Niemodne jest natomiast tzw. wieśniactwo, zaciąganie w mowie, miejsca w postaci remizy strażackiej, stodoła, widok pola, krówek, PATRIOTYZM, dążenie do prawdy, krytyka "rządzących" itp. Mamy natomiast jakiś rząd i zorganizowaną grupę, która w białych rękawiczkach grabi naszą gospodarkę, pasożytuje na kraju i po prostu kradnie tworząc prawo, które można wykorzystywać i naginać. W Polsce 70% gospodarki jest w obcych rękach. Nie mamy już prawie własnych banków, nie mamy własnych firm ubezpieczeniowych. Sprzedano GPW. Robimy zakupy w zagranicznych sieciach w których 90% wyrobów pochodzi z UE lub firm z UE. Jak ma być dobrze i bogato w naszym kraju? Nie ma gospodarki, są tylko zagraniczne spółki, które przejęły polskie firmy po których pozostały tylko polskie nazwy aby otumaniać ludzi, że kupują polskie wyroby. Budowanie potęgi gospodarczej zbijając palety drewniane, zbierając runo leśne, kisząc kapustę i ogórka w beczkach, lepiąc krasnale gliniane do niemieckich ogródków czy produkując serek w Piątnicy to poniżanie Polski. Możemy budować gospodarkę działalnością generującą zyski dla państwa ale nie zwalniając obcy kapitał z płacenia podatków naszemu budżetowi. Jak samo Państwo nie jest w pełni suwerenne ekonomicznie to możemy tylko marzyć o lepszej sytuacji finansowej w Polsce. Historia lubi się powtarzać. Przed zaborami król dał się omamić carycy a teraz premier uległ Merkel. To smutne ale nasz kraj jest sprzedany. Rozbiór niemiecko - francusko -angielski jest tylko formalnością i kwestią czasu. I teraz zaczyna się wojna psychologiczna - zestawia się na zasadzie skojarzeń - złodziej przewalający grube pieniądze - ubiera się go w ładny garnitur i powtarza słowa klucze kodujące podświadomość - Europa, styl, szyk, elegancja. Czyli koduje nam się takie zestawienie i wystarczy pokazać w telewizji uśmiechniętego złodzieja w garniturze od Versace i podświadomość reaguje zwracając nam sugestię, zalewając nas miłymi uczuciami, które zostały tam wprowadzone. Potem się zestawia uczciwego człowieka, np. który chce odsunąć od władzy ludzi którzy donosili na kolegów, kradli, itd… i rzuca się hasła typu - nienawiść, oszołomstwo, pieniactwo, kłótnie, jątrzenie, złość, bieda, smutek, brzydota. Gdy pokazują Kaczyńskiego w telewizji, wyznawców PO zalewają uczucia gniewu, zakłopotania, zażenowania. To się nazywa uwarunkowanie i odruch Pawłowa. Wie o tym każdy spec od reklamy. Zasada psychotechniki sprawdza się w polityce doskonale, tak samo jak kodowanie ludziom zachwytu do proszków do prania. Nie wierzycie? Myślicie, że jakby te metody nie działały to firmy płaciłyby miliardy dolarów na reklamę? Sprawdźcie sami, spytajcie przeciętnego wyznawcę PO czemu tak bardzo nienawidzi Kaczyńskiego? Odpowie: "ZOBACZ CO ONI ROBIĄ", "JAK PODZIELILI LUDZI, JAK JĄTRZĄ!" Każdy z tych zarzutów jest śmieszny i wyssany z palca, no chyba, że zamykanie morderców w więzieniach można uznać za dzielenie ludzi a pogonienie klanów prawniczych, notariuszy i dobranie się do tyłka mafiom, układom i wiele innych uznamy za nienawiść. Gdy zaczniemy dopytywać o szczegóły, fanatyk PO wpadnie w furię, zaśmieje się, ziewnie, uda, że nie słyszy, że nie jest zainteresowany Twoją wypowiedzią - ignoruje, gdy jesteś w grupie ironizuje, udaje że jest cool robiąc z siebie pawiana i pajaca. Powtarzanie i zasada skojarzeń, to typowe narzędzie do zmiany osobowości człowieka. Cały dramat polega na tym, że nawet gdy człowiek uświadomi sobie że został oszukany, tkwi w tym. Zostało to dokładnie opisane przez psychologów społecznych: - świadkowie Jehowy kilka razy mieli ogłaszany koniec świata. Wyprzedawali wszystko co mieli i gdy się okazywało, że koniec świata jednak nie nadszedł a oni zostali golasami, ich wiara jeszcze się zwiększała - guru mówił, że wyprosił u Boga żeby nie robił końca świata i im to wystarczało by wierzyć jeszcze mocniej. Dziwicie się, że wykształceni mądrzy ludzie okazali się aż tak naiwni? Tu nie o wykształcenie chodzi, tu chodzi o to, że taki człowiek przyznając się sam przed sobą jak bardzo został wykorzystany i oszukiwany, straciłby do siebie szacunek - więc brnie dalej jeszcze mocniej. Podobnie fanatyk PO, nawet jak zacznie sobie zadawać pytania, patrzeć co się dzieje wokoło niego, rzadko kiedy przyzna, że został oszukany - przykład: pękające NAJDROŻSZE autostrady na których robotnicy nie zarabiają nawet 1/3 tego co na TAŃSZYCH w Niemczech a "wałki" przy ich budowie wynoszą kilkaset milionów, Towarzyszy temu podnoszenie podatków i wieku emerytalnego, nepotyzm itd gdyż trzeba jakoś załatać tą dziurę. Wtedy zaczyna działać mechanizm projekcji i za własną naiwność i upodlenie obarcza innych. Np PiS, którego zaczyna nienawidzić, za swoje upokorzenie. W PiSie widzę masę wad i błędów w polityce, mają też rzeczy na sumieniu, jednakże nie ma w polskiej polityce ludzi którzy byliby od nich uczciwsi i profesjonalni jako politycy. Natomiast Platforma to zupełne dno i trzeba być naprawdę mocno zmanipulowanym i mieć "wyprany " mózg żeby tego nie widzieć. Kilka dni temu sam Tusk przyznał, że oprócz BYCIA przy władzy NIC NAS NIE ŁĄCZY. Odruch Pawłowa - pokazujesz wyznawcy PO zdjęcie Kaczyńskiego, wpada w furię, źle się czuje, kręci mu się z jadu zalewającego całe ciało w głowie. Pokazujesz zdjęcie Tuska z siatką jabłek, w samolocie z gospodarską wizytą - wpada w ekstazę, w przyjemny stan umysłu, odpręża się. Takiej agresji jak u wyznawców PO nie widać nawet u naturalnych przeciwników Pis-u - SLD (nagonka medialna TVN, GW i innych zależnych od KRRiT ) - CI UCZCIWI, CZEGO TAK SIĘ BOJĄ? A teraz ta agresja wzrasta, ponieważ ceny wszystkiego szybują w górę, paliwo po 5.90 zł, pensje stoją w miejscu, autostrady popękane, zapaść na giełdzie, inwestorzy uciekają, dziura budżetowa rośnie w zastraszającym tempie, nadciąga huragan VINCENT, ciągłe afery i aferki. Platforma Obywatelska to tylko pijar, manipulacja, mistyfikacja, reklama i marketing. Czyli świadomie przekazywanie nam kłamstw i półprawd. A co z GOSPODARKĄ !? Ludzie ekscytują się wypowiedziami biznesmena od wódek zrywającego krzyże w sejmie, czy speca od MUSZEK - Stefana Niesiołowskiego (zwanego: damski bokser) a nie dostrzegają rażących deformacji i korupcji na szczytach władzy, nie mówiąc już o szczeblu samorządowym. Przykład idzie z góry. Większość środków masowego przekazu zajmuje się trzecio lub nawet czwartorzędnymi sprawami przyzwyczając nas do kłamstwa. Nawet sędzia "niezawisłego" sądu twierdzi, że to co sam powiedział a potem odsłuchał to NIEPRAWDA. Złodzieja jak złapiesz za rękę POdczas kradzieży też mówi: TO NIE MOJA RĘKA. A jaki jest cel ograniczenia nauki historii w szkolnictwie ? (decyzja minister Katarzyny Hall z 23 grudnia 2008r). Każdy kto chociaż trochę zetknął się socjologią wie, że jeśli młody człowiek nie zna dobrze dziejów własnego narodu, wówczas łatwiej można manipulować jego światopoglądem.Taki człowiek nie zna kluczowych wzorców patriotyzmu, nie ma okazji prowadzić nad nimi samodzielnej refleksji. W czasach PRL-u kościół, tradycja i rodzina chroniły nas przed propagandą komunistyczną. A cała wówczas machina nie miała dodatkowo wsparcia w towarach kuszących z witryn sklepów. Obecnie dynamika życia osłabia więzy rodzinne, sąsiedzkie i przywiązanie historii do swego narodu. DLACZEGO !?? W takiej sytuacji młody człowiek, który nie ma zakorzenienia w wartościach religijnych, rodzinnych czy narodowych (wmawia się, że przeszłość jest nieważna), nie ma też fundamentu, dzięki któremu mógłby oprzeć się manipulacji. Jest pozbawiony pancerza chroniącego go przed szumem informacyjnym, który leje się z Internetu, telewizji, radia, reklam i z gazet. Wmawia się nam, iż podejmujemy suwerenne, własne decyzje. Tymczasem myślenie większości Polaków, głównie młodych, poprzez oddziaływanie mediów elektronicznych jest tak sformatowane, że mają tylko złudzenie własnej podmiotowość i kierowania się własnym wyborem. Czy można z tego wyjść? Jest to trudne, chyba trudniejsze nawet od wielu nałogów ale możliwe... Wystarczy TYLKO szczere otwarcie oczu i uszu na argumenty ludzi mądrych, SAMODZIELNE MYŚLENIE i jak we wszystkim silna wola dochodzenia samemu do prawdy. W życiu codziennym mądry człowiek wyraża się prostotą myślenia i mówienia oraz szczerością zachowania i postępowania w stosunku do innych. Człowiek szczery TO człowiek naturalny w swoim zachowaniu, nieskomplikowany w swoich intencjach i wyrażający całkowitą zgodność pomiędzy tym, co się mówi, a tym, co się robi. Życzę wszystkim życia w Polsce, gdzie sędziowie niezawisłych sądów NIE stoją na baczność przy telefonie z którego płynie głos jakiegoś urzędasa premiera wpływającego na decyzje tegoż "niezawisłego sądu". A krytyka rządzących i prezydenta nie skończy sie wyrokiem skazującym "niezawisłego" sądu.
Trendy jest elegancja, ładne garnitury, wysublimowana uroda, aksamitny głosik, klakierowanie Platformie Obywatelskiej, układziki "niezawisłego sądu" - NIE WIERZĘ JUŻ W TĄ NIEZAWISŁOŚĆ, bycie gejem, taniec, udawanie, że autostrady nie pękają a "bankructwa" spowodowane niepłaceniem podwykonawcom nie mają miejsca, nepotyzm, opluwanie Śp Prezydenta Kaczyńskiego jest COOL. Cool nie jest już żartowanie z Komorowskiego, który w bólu czyta żarty na jego temat. Niemodne jest natomiast tzw. wieśniactwo, zaciąganie w mowie, miejsca w postaci remizy strażackiej, stodoła, widok pola, krówek, PATRIOTYZM, dążenie do prawdy, krytyka "rządzących" itp. Mamy natomiast jakiś rząd i zorganizowaną grupę, która w białych rękawiczkach grabi naszą gospodarkę, pasożytuje na kraju i po prostu kradnie tworząc prawo, które można wykorzystywać i naginać. W Polsce 70% gospodarki jest w obcych rękach. Nie mamy już prawie własnych banków, nie mamy własnych firm ubezpieczeniowych. Sprzedano GPW. Robimy zakupy w zagranicznych sieciach w których 90% wyrobów pochodzi z UE lub firm z UE. Jak ma być dobrze i bogato w naszym kraju? Nie ma gospodarki, są tylko zagraniczne spółki, które przejęły polskie firmy po których pozostały tylko polskie nazwy aby otumaniać ludzi, że kupują polskie wyroby. Budowanie potęgi gospodarczej zbijając palety drewniane, zbierając runo leśne, kisząc kapustę i ogórka w beczkach, lepiąc krasnale gliniane do niemieckich ogródków czy produkując serek w Piątnicy to poniżanie Polski. Możemy budować gospodarkę działalnością generującą zyski dla państwa ale nie zwalniając obcy kapitał z płacenia podatków naszemu budżetowi. Jak samo Państwo nie jest w pełni suwerenne ekonomicznie to możemy tylko marzyć o lepszej sytuacji finansowej w Polsce. Historia lubi się powtarzać. Przed zaborami król dał się omamić carycy a teraz premier uległ Merkel. To smutne ale nasz kraj jest sprzedany. Rozbiór niemiecko - francusko -angielski jest tylko formalnością i kwestią czasu. I teraz zaczyna się wojna psychologiczna - zestawia się na zasadzie skojarzeń - złodziej przewalający grube pieniądze - ubiera się go w ładny garnitur i powtarza słowa klucze kodujące podświadomość - Europa, styl, szyk, elegancja. Czyli koduje nam się takie zestawienie i wystarczy pokazać w telewizji uśmiechniętego złodzieja w garniturze od Versace i podświadomość reaguje zwracając nam sugestię, zalewając nas miłymi uczuciami, które zostały tam wprowadzone. Potem się zestawia uczciwego człowieka, np. który chce odsunąć od władzy ludzi którzy donosili na kolegów, kradli, itd… i rzuca się hasła typu - nienawiść, oszołomstwo, pieniactwo, kłótnie, jątrzenie, złość, bieda, smutek, brzydota. Gdy pokazują Kaczyńskiego w telewizji, wyznawców PO zalewają uczucia gniewu, zakłopotania, zażenowania. To się nazywa uwarunkowanie i odruch Pawłowa. Wie o tym każdy spec od reklamy. Zasada psychotechniki sprawdza się w polityce doskonale, tak samo jak kodowanie ludziom zachwytu do proszków do prania. Nie wierzycie? Myślicie, że jakby te metody nie działały to firmy płaciłyby miliardy dolarów na reklamę? Sprawdźcie sami, spytajcie przeciętnego wyznawcę PO czemu tak bardzo nienawidzi Kaczyńskiego? Odpowie: "ZOBACZ CO ONI ROBIĄ", "JAK PODZIELILI LUDZI, JAK JĄTRZĄ!" Każdy z tych zarzutów jest śmieszny i wyssany z palca, no chyba, że zamykanie morderców w więzieniach można uznać za dzielenie ludzi a pogonienie klanów prawniczych, notariuszy i dobranie się do tyłka mafiom, układom i wiele innych uznamy za nienawiść. Gdy zaczniemy dopytywać o szczegóły, fanatyk PO wpadnie w furię, zaśmieje się, ziewnie, uda, że nie słyszy, że nie jest zainteresowany Twoją wypowiedzią - ignoruje, gdy jesteś w grupie ironizuje, udaje że jest cool robiąc z siebie pawiana i pajaca. Powtarzanie i zasada skojarzeń, to typowe narzędzie do zmiany osobowości człowieka. Cały dramat polega na tym, że nawet gdy człowiek uświadomi sobie że został oszukany, tkwi w tym. Zostało to dokładnie opisane przez psychologów społecznych: - świadkowie Jehowy kilka razy mieli ogłaszany koniec świata. Wyprzedawali wszystko co mieli i gdy się okazywało, że koniec świata jednak nie nadszedł a oni zostali golasami, ich wiara jeszcze się zwiększała - guru mówił, że wyprosił u Boga żeby nie robił końca świata i im to wystarczało by wierzyć jeszcze mocniej. Dziwicie się, że wykształceni mądrzy ludzie okazali się aż tak naiwni? Tu nie o wykształcenie chodzi, tu chodzi o to, że taki człowiek przyznając się sam przed sobą jak bardzo został wykorzystany i oszukiwany, straciłby do siebie szacunek - więc brnie dalej jeszcze mocniej. Podobnie fanatyk PO, nawet jak zacznie sobie zadawać pytania, patrzeć co się dzieje wokoło niego, rzadko kiedy przyzna, że został oszukany - przykład: pękające NAJDROŻSZE autostrady na których robotnicy nie zarabiają nawet 1/3 tego co na TAŃSZYCH w Niemczech a "wałki" przy ich budowie wynoszą kilkaset milionów, Towarzyszy temu podnoszenie podatków i wieku emerytalnego, nepotyzm itd gdyż trzeba jakoś załatać tą dziurę. Wtedy zaczyna działać mechanizm projekcji i za własną naiwność i upodlenie obarcza innych. Np PiS, którego zaczyna nienawidzić, za swoje upokorzenie. W PiSie widzę masę wad i błędów w polityce, mają też rzeczy na sumieniu, jednakże nie ma w polskiej polityce ludzi którzy byliby od nich uczciwsi i profesjonalni jako politycy. Natomiast Platforma to zupełne dno i trzeba być naprawdę mocno zmanipulowanym i mieć "wyprany " mózg żeby tego nie widzieć. Kilka dni temu sam Tusk przyznał, że oprócz BYCIA przy władzy NIC NAS NIE ŁĄCZY. Odruch Pawłowa - pokazujesz wyznawcy PO zdjęcie Kaczyńskiego, wpada w furię, źle się czuje, kręci mu się z jadu zalewającego całe ciało w głowie. Pokazujesz zdjęcie Tuska z siatką jabłek, w samolocie z gospodarską wizytą - wpada w ekstazę, w przyjemny stan umysłu, odpręża się. Takiej agresji jak u wyznawców PO nie widać nawet u naturalnych przeciwników Pis-u - SLD (nagonka medialna TVN, GW i innych zależnych od KRRiT ) - CI UCZCIWI, CZEGO TAK SIĘ BOJĄ? A teraz ta agresja wzrasta, ponieważ ceny wszystkiego szybują w górę, paliwo po 5.90 zł, pensje stoją w miejscu, autostrady popękane, zapaść na giełdzie, inwestorzy uciekają, dziura budżetowa rośnie w zastraszającym tempie, nadciąga huragan VINCENT, ciągłe afery i aferki. Platforma Obywatelska to tylko pijar, manipulacja, mistyfikacja, reklama i marketing. Czyli świadomie przekazywanie nam kłamstw i półprawd. A co z GOSPODARKĄ !? Ludzie ekscytują się wypowiedziami biznesmena od wódek zrywającego krzyże w sejmie, czy speca od MUSZEK - Stefana Niesiołowskiego (zwanego: damski bokser) a nie dostrzegają rażących deformacji i korupcji na szczytach władzy, nie mówiąc już o szczeblu samorządowym. Przykład idzie z góry. Większość środków masowego przekazu zajmuje się trzecio lub nawet czwartorzędnymi sprawami przyzwyczając nas do kłamstwa. Nawet sędzia "niezawisłego" sądu twierdzi, że to co sam powiedział a potem odsłuchał to NIEPRAWDA. Złodzieja jak złapiesz za rękę POdczas kradzieży też mówi: TO NIE MOJA RĘKA. A jaki jest cel ograniczenia nauki historii w szkolnictwie ? (decyzja minister Katarzyny Hall z 23 grudnia 2008r). Każdy kto chociaż trochę zetknął się socjologią wie, że jeśli młody człowiek nie zna dobrze dziejów własnego narodu, wówczas łatwiej można manipulować jego światopoglądem.Taki człowiek nie zna kluczowych wzorców patriotyzmu, nie ma okazji prowadzić nad nimi samodzielnej refleksji. W czasach PRL-u kościół, tradycja i rodzina chroniły nas przed propagandą komunistyczną. A cała wówczas machina nie miała dodatkowo wsparcia w towarach kuszących z witryn sklepów. Obecnie dynamika życia osłabia więzy rodzinne, sąsiedzkie i przywiązanie historii do swego narodu. DLACZEGO !?? W takiej sytuacji młody człowiek, który nie ma zakorzenienia w wartościach religijnych, rodzinnych czy narodowych (wmawia się, że przeszłość jest nieważna), nie ma też fundamentu, dzięki któremu mógłby oprzeć się manipulacji. Jest pozbawiony pancerza chroniącego go przed szumem informacyjnym, który leje się z Internetu, telewizji, radia, reklam i z gazet. Wmawia się nam, iż podejmujemy suwerenne, własne decyzje. Tymczasem myślenie większości Polaków, głównie młodych, poprzez oddziaływanie mediów elektronicznych jest tak sformatowane, że mają tylko złudzenie własnej podmiotowość i kierowania się własnym wyborem. Czy można z tego wyjść? Jest to trudne, chyba trudniejsze nawet od wielu nałogów ale możliwe... Wystarczy TYLKO szczere otwarcie oczu i uszu na argumenty ludzi mądrych, SAMODZIELNE MYŚLENIE i jak we wszystkim silna wola dochodzenia samemu do prawdy. W życiu codziennym mądry człowiek wyraża się prostotą myślenia i mówienia oraz szczerością zachowania i postępowania w stosunku do innych. Człowiek szczery TO człowiek naturalny w swoim zachowaniu, nieskomplikowany w swoich intencjach i wyrażający całkowitą zgodność pomiędzy tym, co się mówi, a tym, co się robi. Życzę wszystkim życia w Polsce, gdzie sędziowie niezawisłych sądów NIE stoją na baczność przy telefonie z którego płynie głos jakiegoś urzędasa premiera wpływającego na decyzje tegoż "niezawisłego sądu". A krytyka rządzących i prezydenta nie skończy sie wyrokiem skazującym "niezawisłego" sądu.
sobota, 1 września 2012
Czas prawdy
Z perspektywy ponad 23 lat tzw. transformacja ustrojowa jawi się jako zorganizowana gra operacyjna SB, WSW / WSI i CIA, która dokonała transferu władzy w sypiącym się socjalistycznym systemie w ręce wybranych osób związanych z PZPR. Inicjatywa dogadania sie z komunistami wypłynęła w 1988 roku od Kuronia i Michnika i pierwsze kontakty z SB zostały zrealizowane za pośrednictwem pułkownika Lesiaka czego konsekwencją była Magdalenka i "Okrągły Stół".
Funkcjonariusze aparatu ucisku uniknęli w ten sposób pociągnięcia do odpowiedzialności - a przy okazji dokonali grabieży majątku narodowego. M.in. umożliwiając za sowite prowizje dla siebie przejęcie go przez rozmaite międzynarodowe korporacje za ułamek rzeczywistej wartości. Bardzo wiele tych zakładów zostało doprowadzonych do upadłości tylko po to żeby je przejąć za grosze albo po to aby je zamknąć i pozbyć się konkurencji. Sama nomenklatura oczywiście też się uwłaszczała jeszcze pod koniec rządów Rakowskiego. Wprowadzano pospiesznie "kapitalizm kompradorski" w którym towarzysze mieli objąć role kapitalistów a przodująca klasa społeczna role proletariatu. Niedawna sprawa generała Czempińskiego - "ojca założyciela" Platformy Obywatelskiej - w sprawie liczonych w milionach dolarów łapówek za "pomoc" przy prywatyzacji najcenniejszych kawałków polskiego majątku narodowego - to tylko czubek góry lodowej obrazującej to co WSW / WSI i SB ale także sowieckie GRU, amerykańskie CIA i niemieckie ,,Stasi’’ zrobiły z naszym krajem. A pomagał im w tym naszpikowany towarzyszami i agentami ale nigdy nie zlustrowany aparat prokuratorsko-sądowniczy dzięki któremu w ŻADNEJ z wielkich afer nie udało się nikogo skazać. Dlatego brakuje teraz pracy w Polsce pomimo tego ze bardzo dużo osób wyemigrowało. W większości młodych - dlatego Tusk majstruje teraz przy emeryturach. O patologii prywatyzacji w Polsce można się więcej dowiedzieć z wywiadu z profesorem Witoldem Kieżunem.
Rozgrabianiu Polski próbował się przeciwstawiać rząd premiera Olszewskiego dążący do lustracji i dekomunizacji ale został w czerwcu 1992 obalony wskutek tzw. "nocnej zmiany" przeprowadzonej na zlecenie Wałęsy i jego mocodawców. Dzięki "nocnej zmianie" udało się byłym służbom specjalnym PRL utrzymać w swoich rekach sznurki za które od 22 lat pociągają po to, aby ich marionetki wykonywały pożądane ruchy. Obecnie rządzący duet Tusk - Pawlak to aktorzy tej "nocnej zmiany". Już Talleyrand wypowiedział słynne "trzeba zmienić bardzo wiele aby wszystko zostało po staremu".
Pozycja Tuska i PO jednak obecnie słabnie. Dlatego do przejęcia władzy "ojcowie założyciele" juz szykują Palikota ( jego doradca jest ostatni szef WSI gen. Dukaczewski ) i SLD - przy poparciu środowisk żydowskich stąd takie nachalne lansowanie w mediach. Na spotkaniu na daczy Putina w 2011 roku byli przez 9 dni Miller, Michnik i Rozenek ( przewodniczący klubu Ruchu Palikota ). Ciekawe co oni tam dobrego dla Polski uradzili ? W/g mnie to sojusz SLD z Ruchem Palikota i ewentualnie PSL, a to wszystko pobłogosławione przez związek byłych pracowników WSI na czele z gen. Dukaczewskim i Putina. Silna grupa. Dodatkowo wspierana propagandowo przez Urbana który też jest jednym z doradców Palikota.
Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do prawdziwej roli Wałęsy w Solidarności a następnie w transformacji ustrojowej - jako GWARANTA UKŁADU poprzez piastowanie najwyższego stanowisko w państwie - to warto przypomnieć sobie zeznania funkcjonariusz SB Janusz Stachowiaka, słowa
Ryszarda Czajkowskiego działacza WZZ o Wałęsie, Henryka Lenarciaka byłego brygadzisty o Wałęsie w Grudniu 1970:
Paweł Bożyk - doradca ekonomiczny Gierka przytacza w swojej książce scenę kiedy szef MSW Stanisław Kowalczyk oznajmia Gierkowi w sierpniu 1980, że Wałęsa to ich człowiek z którym współpracują od wielu lat.
Ponadto są stenogramy z posiedzenia Biura Politycznego PZPR z 1984 roku gdzie Rakowski mówi ze zupełnie niepotrzebny jest "odstrzał" Wałęsy bo to jest człowiek podstawiony i nim się steruje. ( Archiwum Akt Nowych, KC PZPR, sygn. V/246, fragment stenogramu z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR w dniu 27 listopada 1984 r. , wypowiedź Mieczysława F. Rakowskiego ).
W roku 1989 była Magdalenka a krótko potem Wałęsa został prezydentem i zaczął kompletować swój sztab współpracowników - Mieczysława Wachowskiego ( oficera SB i współpracownika KGB ), który sam się do niego zgłosił zaraz po powstaniu Solidarności jako "kierowca" mianował podsekretarzem stanu. Ponadto otoczył się innymi zaufanymi ludźmi takimi jak Janusz Ziółkowski ( sekretarz stanu - współpracownik KGB ), Tomasz Kwiatkowski ( TW ), Lech Falandysz ( TW Wiktor ), Jerzy Milewski ( TW Franciszek ), Andrzej Olechowski ( KO Must ) i ksiądz Franciszek Cebula ( osobisty kapelan - TW Franko ) .
A jak naprawdę powstała Solidarność ? Jak wiadomo hasło do rozpoczęcia strajku w Stoczni w Gdańsku dal Bogdan Borusewicz - wtedy delegat KOR na Wybrzeżu.
A jak powstał KOR ? Zaczęło się to faktycznie 44 lata temu kiedy w roku 1968 odsunięto od władzy Żydów w aparacie państwowym - m.in. tatusiów Kuronia i Michnika niwecząc świetnie zapowiadające się kariery ich synów w aparacie.
W związku z powyższym ludzie ci w naturalny sposób znaleźli się w opozycji wobec władzy i zaczęli przemyśliwać nad tym jakby się do niej znowu dostać.
Okazja nadarzyła się juz w 8 lat później kiedy na mocy Traktatu Helsińskiego ZSRR i jego kraje satelickie zobowiązały się nie więzić więcej swoich obywateli za działalność polityczna. Odwaga wiec staniała. Po zajściach w Radomiu i w Ursusie ludzie diaspory założyli wiec KOR i z pomocą dofinansowania z CIA rozpoczęli działania.
Po rozpoczęciu strajku w Stoczni w Gdańsku pospieszyli tam natychmiast Geremek i Mazowiecki i stali się "doradcami" Solidarności. Potem dołączyli jeszcze jako "doradcy" Kuroń i Michnik. W 1989 roku to właśnie ci "doradcy" skupieni wokół Wałęsy dogadali się w Magdalence z komuną za plecami narodu polskiego.
Zresztą na zlecenie ZSRR o czym świadczą szyfrogramy z polskiej ambasady w Moskwie do których dotarli historycy IPN. Gorąco polecam film "Tajemnice transformacji"
Tu wspomnę jeszcze o tzw. komisji Michnika, która dostała i to aż na kilka miesięcy pełny dostęp do akt SB zaraz po utworzeniu rządu Mazowieckiego.
Myślę, że Michnik nie zmarnował tej okazji. Z kolei kiedyś śp. Kurtyka powiedział, że z IPN zginęło 600 najważniejszych teczek.
Niczego nie sugeruje - ale zachęcam do samodzielnego myślenia.
KTO KONTROLUJE PRZESZLOSC MA WŁADZĘ NAD PRZYSZŁOŚCIĄ ( G. Orwell ).
Warto przypomnieć, że kiedy Pawlak został w pierwszym rządzie Tuska wicepremierem pierwsza wizytę w pierwszym dniu urzędowania złożył mu generał Gromosław Czempiński. A jaki był jej rezultat ? Natychmiastowe umorzenie wysokiej kary dla rosyjsko-ukraińskiego konsorcjum. Tak błyskawiczna decyzje potrafił podjąć ten sam Pawlak, który kiedyś wcześniej nie mógł przez pięć miesięcy zdecydować się kogo mianować na stanowisko komendanta głównego Straży Pożarnej. Samodzielne decyzje są mianowicie trudne i zabierają dużo czasu. Czy w kontekście choćby tej jednej sprawy ktoś jeszcze ma jakiekolwiek wątpliwości, że Gromosław Czempiński były szef SB ma ogromne, choć niewidoczne wpływy? A gen. Dukaczewski - ostatni szef WSI - a obecnie doradca Palikota ? A kto i czym zaszantażował Pawlaka żeby ten podpisał taki kontrakt z Gazpromem który zmusza Polskę do odbierania przez bardzo wiele lat - na zasadzie bierz albo płać - gazu po horrendalnie zawyżonej cenie ?
I gdyby nie wmieszała się Komisja Europejska to ten kontrakt byłby jeszcze o wiele bardziej niekorzystny dla Polski.
Rola ludzi usiłujących patrzeć trochę dalej w przyszłość jest niewdzięczna - bo musza często napominać lub ostrzegać co ścigą na nich gniew a czasami represje aktualnie rządzących. Ale jest to rola niezbędna bo czasami udaje się dzięki temu zapobiec większym nieszczęściom. Czego wiec możemy się obawiać w dalszej przyszłości? Premier Tusk powiedział po wizycie w Izraelu w lutym ubiegłego roku, że bezpieczeństwo Izraela to bardzo ważna sprawa dla Polski. A na poparcie tej tezy polskie F-16 maja teraz ćwiczyć wspólnie z izraelskimi nad pustynia Negev.
Tu zapytam - czy może także potem osłaniać izraelskie bombowce w czasie ataku na Iran ? Czy Tusk chce wepchnąć Polskę w wojnę z Iranem ? Tym Iranem, który tak serdecznie pomagał polskim żołnierzom z armii Andersa kiedy wyszli z ZSRR ? Byłaby to hańba.
Jeszcze w czerwcu ub. roku premier Tusk wydał tajne zarządzenie zobowiązujące wojewodów do pozytywnego załatwiania w trybie administracyjnym roszczeń majątkowych żydowskich „spadkobierców”, którzy nie legitymują się jakimikolwiek dokumentami. Bardzo możliwe, że taki tryb „odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej” został uzgodniony podczas wizyty rządu premiera Tuska in corpore w Izraelu w lutym ubiegłego roku.
Czy to oznacza przyszłe przesiedlanie do Polski ludzi z Izraela ? Reaktywowanie starego projektu Judeopolonii gdzie szlachta jerozolimska miałaby stanowić elitę a Polacy tylko jej służyć ? Już odbył się w Berlinie kongres organizacji żydowskiej która m.in. żąda, aby Polska na swój koszt przesiedliła do siebie trzy miliony ludzi z Izraela a także wprowadziła hebrajski jako drugi język oficjalny.
Jak mozna skłonić władzę suwerennego kraju leżącego daleko od Izraela do takich politycznych wygibasów i uległości ich zadaniom ? Jedyna możliwą odpowiedzią jaka mi się nasuwa jest taka ze jakaś grupa działająca zza kulis ma na rządzących tym krajem odpowiednie haki. Ale jak wpadły one w ich ręce ? Tu przypomnę jeszcze raz komisje Michnika ....
Co możemy wiec zrobić ? DAWAĆ ŚWIADECTWO PRAWDZIE. Niech każdy kto zna choćby mały kawałek prawdy ujawnia ja - wszelkimi sposobami.
Na Internecie, w rozmowach ze znajomymi i w każdy inny sposób.
Rozpowszechniajcie także ten tekst. NIE LĘKAJCIE SIĘ.
Ten układ jest już tak przedarty korupcją ,że prawie nikt go nie biedzie chciał bronić. Tak jak nikt nie zechciał bronić zmurszałego reżimu Franco w Hiszpanii czy Salazara w Portugalii. Nie walczcie miedzy sobą - kto jest za jaka partia, albo kto za tym a kto za tamtym klubem piłkarskim. ZJEDNOCZCIE SIŁY i walczcie wspólnie o PRAWDĘ.
Nie pozwalajcie się podzielić i skłócić w myśl stosowanej przez wszystkich rządzących starej rzymskiej zasady "dziel i rządź".
Wtedy będzie nas bardzo wielu i powstanie taka fala PRAWDY, że zmyje cały ten zakłamany i skorumpowany układ który was zniewala.
Prawie wszyscy ważniejsi obecni na polskiej scenie politycy doszli na swoje stanowiska dzięki poparciu Wałęsy a wielu z nich posiadając wiedze o tym że jest on agentem. Dlatego też go teraz tak zaciekle bronią bo na obaleniu jego mitu ich pozycja bardzo, by ucierpiała. W świetle tego co już obecnie wiemy o Wałęsie to był on marionetką w rękach tajnych służb, ale wobec tego i ludzie których on wypromował są prawdopodobnie w większości przez te służby zarekomendowani, a część z nich po prostu jest agentami - co gorsza być może przewerbowanymi przez GRU i byłe ,,Stasi’’ którego agenturę przejęły Niemcy. Tych co nie byli zarekomendowani Wałęsa po prostu spławiał przy pierwszej nadarzającej się okazji kierując się wskazaniami agenta Wachowskiego ( przypomnijcie sobie słynne - "kto nie z Mieciem, tego zmieciem" ).
Tej polskiej stajni Augiasza układów, haków i korupcji nie da się juz naprawić. Ale można to kompletnie zmyć - tak jak to zrobił Herakles. Do klozetu historii.
Jest takie powiedzenie ze stado lwów pod wodza barana niczego nie dokona - ale stado baranów pod wodzą lwa może dokonać cudów. Polacy maja naturę lwów i wielokrotnie to w historii wykazywali. Dlatego aby ich ujarzmić propaganda musi ich najpierw ogłupić i skłócić.
Taka jest zasada rządzenia. Ale ci którzy to zrozumieją mogą świadomie odciąć wpływ tej propagandy na siebie. Zastanówcie się czyje interesy reprezentuje Gazeta Wyborcza ? A jak juz się domyślicie to przestańcie ją kupować. A kim jest obsadzona telewizja TVN ? I inne Tel-avizje ? Ilu tam jest ludzi z byłych służb specjalnych ? Jeżeli już się domyślacie to przestańcie to oglądać i tego słuchać ....
Jeżeli wyjdziecie na ulice - obojętnie z jakiego powodu - to zawsze żądajcie także PRAWDY. Tak jak w Sierpniu 80 kiedy oprócz postulatów ekonomicznych pojawiły się postulaty polityczne. I to one przyniosły w perspektywie zmiany w Polsce przez utworzenie legalnie działającego związku zawodowego Solidarność. Co prawda dzięki Wałęsie odsunięci zostali z jego kierownictwa działacze WZZ, ale jednak te 500 dni Solidarności zmieniło mentalność Polaków. Dlatego mimo zdrady w Magdalence i 22 lat patologii idee Solidarności są nadal żywe i narasta społeczny protest przeciwko temu jak zmanipulowane i okradzione zostało społeczeństwo polskie. Żądajcie ujawnienia aneksu do raportu o likwidacji WSI - tego do przejęcia którego tak bardzo spieszył się obecny prezydent. I który być może stanowił MOTYW tego co stało się w Smoleńsku.
Ukryta przyczyna zdarzeń jest lepsza od jawnej. PRAWDA jest zawsze prosta - natomiast kłamstwo potrzebuje mnóstwa podpórek. Ujawnienie nazwisk tajnych współpracowników WSW / WSI z aneksu wystarczy aby ci ludzie sami wycofali się z rządu, sejmu i wysokich urzędów.
Żądajcie PRAWDY o Smoleńsku. Nie może być tak, że tylko rodziny poległych o nią walczą. Jest to sprawa honoru wszystkich tych którzy czuja się Polakami. Żądajcie też LUSTRACJI aparatu prokuratorskiego i sądowniczego bo to co się tam dzieje to czyste kpiny. Nie zostało wyjaśnionych wiele zabójstw, dziwnych wypadków śmiertelnych i zgonów ważnych świadków, a także podejrzanych samobójstw. Sprawy sądowe są przeciągane tak długo, aż się przedawnią. Oskarżeni o ogromne przekręty wychodzą na wolność za kaucja mając wtedy możliwość zacierania śladów i szantażowania, czy nawet likwidowania ewentualnych świadków. Dzięki temu w ŻADNEJ z wielkich afer nie udało się nikogo skazać. Ale to się może zmienić jeżeli wszyscy - a nie tylko jednostki - zaczną głośno ujawniać PRAWDE która znają.
Pamiętajcie, że ewentualne demonstracje musza być pokojowe. I że pierwszy kamień zawsze rzuca agent. Jeżeli tacy się zdarzą to ich zatrzymujcie, fotografujcie, legitymujcie i rewidujcie. Oni mogą mieć podrobione dokumenty, ale zwykle mają też ze sobą coś co ich identyfikuje wobec policji czy służb specjalnych na wypadek gdyby zostali zatrzymani ( Wałęsa pokazał coś takiego na komisariacie w Gdańsku po zatrzymaniu wraz z kolegą w lipcu 1980 czym dowiódł, że nadal był agentem ). Gandhi wyzwolił Indie droga pokojową - i tak też powinno się to odbyć w Polsce. Nie tak dawno Islandia pozbyła się swojego rządu droga pokojowych demonstracji. A kiedy ludzie w Tunezji dowiedzieli się z Wikileaks jakie świnie nimi rządzą - pogonili swojego dyktatora - a więc można. Czuje juz pierwsze powiewy wiatru historii.
środa, 15 sierpnia 2012
NWO - New World Order ( Nowy Porządek Świata )
Stopniowo, krok po kroku pod kierownictwem rządu od 1989 roku Polska przygotowywana jest do spełnienia warunków Nowego Porządku Świata i oddania się całkowicie pod administracje Światowego Rządu, w pierwszym etapie - Unii Europejskiej. Nie potrzeba już obcych czołgów, sterowanych pocisków ani stanu wojennego do wprowadzania nowoczesnego niewolnictwa. Wystarcza Geremek, Michnik, Kwaśniewski, Bielecki, Lewandowski, Buzek, Belka i paru innych na kluczowych stanowiskach rządu i administracji.
"Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone da się zepchnąć do roli niewolników" Adolf Hitler – 1939r.
W pierwszym etapie wywłaszczania Polski po 1945 r. wywłaszczono jego mieszkańców.
Drugi etap - wyniszczenia jego narodowego dziedzictwa postępuje obecnie szybko. W marcu 1989 roku przestaliśmy marzyć o świętym spokoju, nic nie widząc i nic nie słysząc a co gorsze nic nie wiedząc. Potem, kiedy okazało się, że jest już za późno pozostaje bezradność. Czy jest za późno? - nie sądzę. Jest późno ale nie za późno.
Polacy przez wieki potrafili gospodarować i bronić się przed wrogami. Nawet po ponad 100 latach niewoli rosyjskiej, austriackiej i pruskiej Polska potrafiła zdobyć sobie niepodległość.
W przeciągu 20 lat my Polacy potrafiliśmy odbudować straty spowodowane ponad 100 letnią okupacją . Krótki okres odrodzonego państwa i niepodległości został znowu przerwany przemocą Niemiec i sowieckiej Rosji w 1939 roku, które podzieliły miedzy siebie teren Polski. W tym czasie wykonano rzeź polskiej inteligencji jako podstawy narodu. Przemoc ta miała jednak inny charakter niż ta kiedy to trzy ościenne mocarstwa dokonały rozbioru państwa Polskiego. Ten atak na Polskę był wynikiem totalitarnej polityki w której Lenin, Stalin czy Hitler byli tylko figurami na szachownicy świata.
Żądza posiadania władzy nad terenem i jego populacją nie jest niczym nowym. Sposoby osiągania władzy testowano wiele razy z różnymi efektami. Był Czingis-Han, Persja, Aleksander Wielki, Rzym. Wszystkie te potęgi upadły. Nie przeszkadzało to snuć marzeń o władzy totalnej.
Problem jest w tym, że człowiek nie bardzo ma ochotę być niewolnikiem lub sługą i broni się przed tym.
O sukcesie lub porażce kiedyś decydował oręż i dobra organizacja. Rozwój techniki i co za tym poszło - zgromadzenie ogromnych fortun zmieniły bieg rzeczy. Pieniądz nabrał niebywałego znaczenia. Można było za niego kupić i zorganizować tłum paryski, liderów, ideologów, żołnierzy, propagandę, polityków i królów. Można było sterować wojnami i rewolucjami. Można było kreować Lenina, Stalina, Hitlera a przez "pompowanie" ideologii Marksa szerzyć dzieło zniszczenia na nieograniczonym terenie przy równoczesnym powielaniu fortun. Wszystko to w imię "pokoju". W rzeczywistości w imię zniszczenia europejskiej i rosyjskiej arystokracji, religii chrześcijańskiej, patriotyzmu i narodowej świadomości. Zubożone, zniszczone gospodarczo i moralnie społeczeństwo w stanie chaosu jest łatwe do sterowania w wytyczonym kierunku.
Cel strategicznie przygotowany osiągnięto za cenę życia setek milionów ludzi, którzy nie tylko zginęli w wojnach ale w olbrzymiej większości zostali bestialsko wymordowani jako wrogowie lub nawet potencjalni wrogowie nowych władców świata – globalnych bankierów.
Poprzez system pożyczek dyktują oni bieg historii i decydują o wzlotach i upadkach narodów, państw i całych regionów, powielając tym sposobem swoje fortuny i tym samym ugruntowując swój wpływ na losy świata. Żyjemy w erze w której małe lub wielkie wydarzenia są organizowane w celu stopniowego osiągania wyższego celu. Celem jest tzw."Nowy Ład Społeczny" z globalnym rządem, globalnym bankiem i globalnym pobieraniem podatków.
Termin "Nowy porządek świata" został użyty oficjalnie po raz pierwszy w 1915 r. przez Nicholas Murray Butler, - President of Columbia University, Trustee and Carnegie Director, w jego przemówieniu do The Union League of Philadelphia, Nov. 27, 1915. W przemówieniu tym wyraźnie przeciwstawia on nowy porządek świata staremu porządkowi świata. Nowością było oficjalne przyjęcie faktu, że program tworzenia centralnej administracji świata pod nazwa "New World Order" jest w wyższym stadium jego realizowania. Mr. Butler usiłuje także wytłumaczyć, że okropności wojny i kolosalne zniszczenia stanowią cenę, którą płaci ludzkość za przyszły pokój i braterstwo. Ten sam Butler, wcześniej, w książce "The International Mind" 1912, nie używa wprawdzie terminu "Nowy porządek świata" jednak wyraźnie wskazuje na to, że proces globalizacji już trwa. "Świat jest już politycznie organizowany w czasie kiedy my zastanawiamy się jak to zrobić i kiedy to nastąpi. (...)Stopniowo krok po kroku(...). My Amerykanie mamy szczególną rolę w procesie politycznego organizowania świata(...) jeśli nie przewodzenia w tym przedsięwzięciu to przynajmniej posiadania potężnego na niego wpływu." Od tego czasu takie nazwy jak "New International Order," "The New World Order", "World Union Now", "World Commonwealth of Nations", "World Community" i podobne powtarzały się często w wąskich kręgach wyselekcjonowanych słuchaczy. W miarę osiągania sukcesów, grono wyselekcjonowanych stawało się coraz większe, tak że teraz raczej łatwiej byłoby wyłonić prominentów, którzy aktywnie nie uczestniczą w procesie kształtowania nowego politycznego stanu świata, niż tych, którzy w tym maja swój udział. Bardziej konkretnie niż Nicholas Murray Butler, na temat programu wprowadzania nowego ładu świata i "braterskiej miłości" wypowiada się Dr. Augustus O. Thomas, president of the World Federation of Education Associations, w książce "International Understanding: Agencies Educating for a New World" (1931) "Jeśli są tacy, którzy sądzą, że natychmiast przeskoczymy do nowego porządku świata uaktywnionego przez jego całkowite zrozumienie i ustanowienie braterskiej miłości, zawiodą się. Jeśli kiedykolwiek zbliżymy się to tego momentu będzie to po cierpliwych i zdecydowanych wysiłkach długiego czasu. Współczesna międzynarodowa sytuacja braku zaufania i lęku może być tylko poprawiona przez formułę statusu równości. Formuła ta, nieustannie stosowana we wszystkich fazach międzynarodowych kontaktów musi być stosowana aż do momentu kiedy plątanina starego porządku świata zostanie wymieciona z umysłów ludzi wszystkich kontynentów." Tłumaczeniem, między innymi, byłego okrucieństwa w stosunku do ludzkości i zapowiedzią przyszłych okrucieństw w imieniu nowego ładu zajmuje się H. G. Wells, w książce "The New World Order" (1939). Twierdzi, że światowy socjalizm jest konieczny i że okres przechodzenia do socjalizmu będzie bolesny. "Kiedy zmagania bedą prowadzić już zdecydowanie do światowej socjalnej demokracji w dalszym ciągu mogą być duże opóźnienia zanim nowy porządek stanie się sprawnym i korzystnym światowym systemem. Niezliczona ilość ludzi.... będzie nienawidzić nowy porządek świata.... i zginie protestując przeciwko niemu. Oceniając jego przyrzeczenia musimy zdawać sobie sprawę z przerażenia całych generacji malkontentów, wielu z nich całkiem przyzwoitych ludzi.( many of them quite gallant and graceful-looking people.)"
Rodzące się w wyniku biegu historii nowe dynastie reprezentujące wysoki poziom intelektualny i jeszcze wyższy poziom finansowy, zorganizowane były w różne loże i bractwa. Otoczone tajemniczością i misteriami werbowały stopniowo znanych wpływowych ludzi z innych płaszczyzn. Poszerzając w ten sposób krąg swoich członków, mając na nich wpływ mogły poszerzać zakres i zwiększać efektywność swoich planów. Planów dotyczących całych państw i regionów dzięki zwerbowaniu do swoich celów znanych i szanowanych ludzi z różnych płaszczyzn społecznych, naukowych i politycznych stworzono szereg organizacji i instytucji pseudo-rządowych i rządowych. Organizacje te ewoluują stając się nieformalnymi organami władzy międzypaństwowej z planami kontynentalnymi: Ameryka Północna z Ameryka Łacińską, Europa, Azja z Australią. W przyszłości regiony te maja być połączone pod władzą rządu globalnego no i ma zapanować „wieczny pokój i braterstwo”.
Jak obserwujemy, proces ten postępuje nieustannie w celu zorganizowania światowego systemu administracyjnego z tym, że przewodnictwo nie jest już brytyjskie i świat nie jest organizowany według "brytyjskiego sposobu myślenia" jak pierwotnie zakładano. Globalny nowy porządek świata wprowadzany jest regionalnie we wszystkich płaszczyznach według planu USA. Najistotniejsze płaszczyzny to finansowo-gospodarcza i militarno-policyjna. Świat ma być podzielony na geograficzne regiony, międzynarodowe, narodowe, lokalne. Regiony te maja być nowymi administracyjnymi jednostkami zastępującymi stare, narodowe jak powiedział dowódca NATO gen. Wesley Clarka - "Nie zapominajmy co jest podstawową kwestią. W nowoczesnej Europie nie ma miejsca dla etnicznie jednolitego państwa. To jest idea XIX-go wieku którą usiłujemy przenieść do XXI-go wieku i zrobimy to wstępując do niego z wielo-etnicznymi państwami."(CNN News, 4.10.1999)
Organizatorzy nowego ładu stawiają sprawy wyraźnie. Siła polityczna ma być skoncentrowana w wykonawczej gałęzi rządu. Wybieralni przez społeczeństwo ludzie stanowiący władzę ustawodawczą maja być zastąpieni przez ludzi wyselekcjonowanych do wyboru przez aparat polityczny a nie przez samych mieszkańców danego terenu. Kandydaci nie spełniający warunków wymaganych przez globalny, polityczny aparat nie mogą mieć szansy bycia wybranymi. W obecnej erze kolosalnego postępu technicznego i naukowego, nadzór, kierowanie i manipulowanie społeczeństwem przez rząd jest łatwe i proste. Osiąga się to przez negatywna propagandę w masowych mediach, edukacji społeczeństwa, która muszą być w rękach politycznego aparatu. Wszystkie aspekty życia mają być dyktowane poprzez rozbudowaną administracyjnie dyktaturę mianowanych oficjałów i specjalistów odpowiedzialnych tylko przed wybieralnymi reprezentantami. W ten sposób zachowując do pewnego stopnia pozory demokracji, rząd posiada całkowitą władzę. Jest to wprowadzone już w wielu krajach, szczególnie w krajach byłego bloku rosyjskiego.
Przedstawienie w krótkiej formie tak powikłanej sprawy jaką jest sprawa formowania światowego rządu na pewno nie jest pełne. Wystarczy nieco wnikliwiej popatrzyć na bieg światowych wypadków żeby wywnioskować, że proces formowania światowego rządu jest w przyspieszonym stadium realizacji i wkroczył już w fazę w której w krajach tzw. swobód obywatelskich stosowane są formy działania (jeszcze stosunkowo łagodne),w czasie rewolucji rosyjskiej i na terenie bloku komunistycznego oraz w czasie formowania III Rzeszy. Wyroki skazujące padają na ludzi, którzy śmią wyrazić inne zdanie niż "politycznie poprawne", ogłoszone do powszechnego wierzenia jako oficjalne. Nie wspomnę o roli środków masowego przekazu w roli kształtowania „prawidłowej” postawy społecznej ( TVN wyśmiewa wszystko co jest związane z patriotyzmem, wiarą katolicką a promuje kosmopolityzm, pedalstwo i próżność .)
"Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone da się zepchnąć do roli niewolników" Adolf Hitler – 1939r.
W pierwszym etapie wywłaszczania Polski po 1945 r. wywłaszczono jego mieszkańców.
Drugi etap - wyniszczenia jego narodowego dziedzictwa postępuje obecnie szybko. W marcu 1989 roku przestaliśmy marzyć o świętym spokoju, nic nie widząc i nic nie słysząc a co gorsze nic nie wiedząc. Potem, kiedy okazało się, że jest już za późno pozostaje bezradność. Czy jest za późno? - nie sądzę. Jest późno ale nie za późno.
Polacy przez wieki potrafili gospodarować i bronić się przed wrogami. Nawet po ponad 100 latach niewoli rosyjskiej, austriackiej i pruskiej Polska potrafiła zdobyć sobie niepodległość.
W przeciągu 20 lat my Polacy potrafiliśmy odbudować straty spowodowane ponad 100 letnią okupacją . Krótki okres odrodzonego państwa i niepodległości został znowu przerwany przemocą Niemiec i sowieckiej Rosji w 1939 roku, które podzieliły miedzy siebie teren Polski. W tym czasie wykonano rzeź polskiej inteligencji jako podstawy narodu. Przemoc ta miała jednak inny charakter niż ta kiedy to trzy ościenne mocarstwa dokonały rozbioru państwa Polskiego. Ten atak na Polskę był wynikiem totalitarnej polityki w której Lenin, Stalin czy Hitler byli tylko figurami na szachownicy świata.
Żądza posiadania władzy nad terenem i jego populacją nie jest niczym nowym. Sposoby osiągania władzy testowano wiele razy z różnymi efektami. Był Czingis-Han, Persja, Aleksander Wielki, Rzym. Wszystkie te potęgi upadły. Nie przeszkadzało to snuć marzeń o władzy totalnej.
Problem jest w tym, że człowiek nie bardzo ma ochotę być niewolnikiem lub sługą i broni się przed tym.
O sukcesie lub porażce kiedyś decydował oręż i dobra organizacja. Rozwój techniki i co za tym poszło - zgromadzenie ogromnych fortun zmieniły bieg rzeczy. Pieniądz nabrał niebywałego znaczenia. Można było za niego kupić i zorganizować tłum paryski, liderów, ideologów, żołnierzy, propagandę, polityków i królów. Można było sterować wojnami i rewolucjami. Można było kreować Lenina, Stalina, Hitlera a przez "pompowanie" ideologii Marksa szerzyć dzieło zniszczenia na nieograniczonym terenie przy równoczesnym powielaniu fortun. Wszystko to w imię "pokoju". W rzeczywistości w imię zniszczenia europejskiej i rosyjskiej arystokracji, religii chrześcijańskiej, patriotyzmu i narodowej świadomości. Zubożone, zniszczone gospodarczo i moralnie społeczeństwo w stanie chaosu jest łatwe do sterowania w wytyczonym kierunku.
Cel strategicznie przygotowany osiągnięto za cenę życia setek milionów ludzi, którzy nie tylko zginęli w wojnach ale w olbrzymiej większości zostali bestialsko wymordowani jako wrogowie lub nawet potencjalni wrogowie nowych władców świata – globalnych bankierów.
Poprzez system pożyczek dyktują oni bieg historii i decydują o wzlotach i upadkach narodów, państw i całych regionów, powielając tym sposobem swoje fortuny i tym samym ugruntowując swój wpływ na losy świata. Żyjemy w erze w której małe lub wielkie wydarzenia są organizowane w celu stopniowego osiągania wyższego celu. Celem jest tzw."Nowy Ład Społeczny" z globalnym rządem, globalnym bankiem i globalnym pobieraniem podatków.
Termin "Nowy porządek świata" został użyty oficjalnie po raz pierwszy w 1915 r. przez Nicholas Murray Butler, - President of Columbia University, Trustee and Carnegie Director, w jego przemówieniu do The Union League of Philadelphia, Nov. 27, 1915. W przemówieniu tym wyraźnie przeciwstawia on nowy porządek świata staremu porządkowi świata. Nowością było oficjalne przyjęcie faktu, że program tworzenia centralnej administracji świata pod nazwa "New World Order" jest w wyższym stadium jego realizowania. Mr. Butler usiłuje także wytłumaczyć, że okropności wojny i kolosalne zniszczenia stanowią cenę, którą płaci ludzkość za przyszły pokój i braterstwo. Ten sam Butler, wcześniej, w książce "The International Mind" 1912, nie używa wprawdzie terminu "Nowy porządek świata" jednak wyraźnie wskazuje na to, że proces globalizacji już trwa. "Świat jest już politycznie organizowany w czasie kiedy my zastanawiamy się jak to zrobić i kiedy to nastąpi. (...)Stopniowo krok po kroku(...). My Amerykanie mamy szczególną rolę w procesie politycznego organizowania świata(...) jeśli nie przewodzenia w tym przedsięwzięciu to przynajmniej posiadania potężnego na niego wpływu." Od tego czasu takie nazwy jak "New International Order," "The New World Order", "World Union Now", "World Commonwealth of Nations", "World Community" i podobne powtarzały się często w wąskich kręgach wyselekcjonowanych słuchaczy. W miarę osiągania sukcesów, grono wyselekcjonowanych stawało się coraz większe, tak że teraz raczej łatwiej byłoby wyłonić prominentów, którzy aktywnie nie uczestniczą w procesie kształtowania nowego politycznego stanu świata, niż tych, którzy w tym maja swój udział. Bardziej konkretnie niż Nicholas Murray Butler, na temat programu wprowadzania nowego ładu świata i "braterskiej miłości" wypowiada się Dr. Augustus O. Thomas, president of the World Federation of Education Associations, w książce "International Understanding: Agencies Educating for a New World" (1931) "Jeśli są tacy, którzy sądzą, że natychmiast przeskoczymy do nowego porządku świata uaktywnionego przez jego całkowite zrozumienie i ustanowienie braterskiej miłości, zawiodą się. Jeśli kiedykolwiek zbliżymy się to tego momentu będzie to po cierpliwych i zdecydowanych wysiłkach długiego czasu. Współczesna międzynarodowa sytuacja braku zaufania i lęku może być tylko poprawiona przez formułę statusu równości. Formuła ta, nieustannie stosowana we wszystkich fazach międzynarodowych kontaktów musi być stosowana aż do momentu kiedy plątanina starego porządku świata zostanie wymieciona z umysłów ludzi wszystkich kontynentów." Tłumaczeniem, między innymi, byłego okrucieństwa w stosunku do ludzkości i zapowiedzią przyszłych okrucieństw w imieniu nowego ładu zajmuje się H. G. Wells, w książce "The New World Order" (1939). Twierdzi, że światowy socjalizm jest konieczny i że okres przechodzenia do socjalizmu będzie bolesny. "Kiedy zmagania bedą prowadzić już zdecydowanie do światowej socjalnej demokracji w dalszym ciągu mogą być duże opóźnienia zanim nowy porządek stanie się sprawnym i korzystnym światowym systemem. Niezliczona ilość ludzi.... będzie nienawidzić nowy porządek świata.... i zginie protestując przeciwko niemu. Oceniając jego przyrzeczenia musimy zdawać sobie sprawę z przerażenia całych generacji malkontentów, wielu z nich całkiem przyzwoitych ludzi.( many of them quite gallant and graceful-looking people.)"
Rodzące się w wyniku biegu historii nowe dynastie reprezentujące wysoki poziom intelektualny i jeszcze wyższy poziom finansowy, zorganizowane były w różne loże i bractwa. Otoczone tajemniczością i misteriami werbowały stopniowo znanych wpływowych ludzi z innych płaszczyzn. Poszerzając w ten sposób krąg swoich członków, mając na nich wpływ mogły poszerzać zakres i zwiększać efektywność swoich planów. Planów dotyczących całych państw i regionów dzięki zwerbowaniu do swoich celów znanych i szanowanych ludzi z różnych płaszczyzn społecznych, naukowych i politycznych stworzono szereg organizacji i instytucji pseudo-rządowych i rządowych. Organizacje te ewoluują stając się nieformalnymi organami władzy międzypaństwowej z planami kontynentalnymi: Ameryka Północna z Ameryka Łacińską, Europa, Azja z Australią. W przyszłości regiony te maja być połączone pod władzą rządu globalnego no i ma zapanować „wieczny pokój i braterstwo”.
Jak obserwujemy, proces ten postępuje nieustannie w celu zorganizowania światowego systemu administracyjnego z tym, że przewodnictwo nie jest już brytyjskie i świat nie jest organizowany według "brytyjskiego sposobu myślenia" jak pierwotnie zakładano. Globalny nowy porządek świata wprowadzany jest regionalnie we wszystkich płaszczyznach według planu USA. Najistotniejsze płaszczyzny to finansowo-gospodarcza i militarno-policyjna. Świat ma być podzielony na geograficzne regiony, międzynarodowe, narodowe, lokalne. Regiony te maja być nowymi administracyjnymi jednostkami zastępującymi stare, narodowe jak powiedział dowódca NATO gen. Wesley Clarka - "Nie zapominajmy co jest podstawową kwestią. W nowoczesnej Europie nie ma miejsca dla etnicznie jednolitego państwa. To jest idea XIX-go wieku którą usiłujemy przenieść do XXI-go wieku i zrobimy to wstępując do niego z wielo-etnicznymi państwami."(CNN News, 4.10.1999)
Organizatorzy nowego ładu stawiają sprawy wyraźnie. Siła polityczna ma być skoncentrowana w wykonawczej gałęzi rządu. Wybieralni przez społeczeństwo ludzie stanowiący władzę ustawodawczą maja być zastąpieni przez ludzi wyselekcjonowanych do wyboru przez aparat polityczny a nie przez samych mieszkańców danego terenu. Kandydaci nie spełniający warunków wymaganych przez globalny, polityczny aparat nie mogą mieć szansy bycia wybranymi. W obecnej erze kolosalnego postępu technicznego i naukowego, nadzór, kierowanie i manipulowanie społeczeństwem przez rząd jest łatwe i proste. Osiąga się to przez negatywna propagandę w masowych mediach, edukacji społeczeństwa, która muszą być w rękach politycznego aparatu. Wszystkie aspekty życia mają być dyktowane poprzez rozbudowaną administracyjnie dyktaturę mianowanych oficjałów i specjalistów odpowiedzialnych tylko przed wybieralnymi reprezentantami. W ten sposób zachowując do pewnego stopnia pozory demokracji, rząd posiada całkowitą władzę. Jest to wprowadzone już w wielu krajach, szczególnie w krajach byłego bloku rosyjskiego.
Przedstawienie w krótkiej formie tak powikłanej sprawy jaką jest sprawa formowania światowego rządu na pewno nie jest pełne. Wystarczy nieco wnikliwiej popatrzyć na bieg światowych wypadków żeby wywnioskować, że proces formowania światowego rządu jest w przyspieszonym stadium realizacji i wkroczył już w fazę w której w krajach tzw. swobód obywatelskich stosowane są formy działania (jeszcze stosunkowo łagodne),w czasie rewolucji rosyjskiej i na terenie bloku komunistycznego oraz w czasie formowania III Rzeszy. Wyroki skazujące padają na ludzi, którzy śmią wyrazić inne zdanie niż "politycznie poprawne", ogłoszone do powszechnego wierzenia jako oficjalne. Nie wspomnę o roli środków masowego przekazu w roli kształtowania „prawidłowej” postawy społecznej ( TVN wyśmiewa wszystko co jest związane z patriotyzmem, wiarą katolicką a promuje kosmopolityzm, pedalstwo i próżność .)
sobota, 11 sierpnia 2012
Zwycięska rewolucja przeciwko bank-sterom w Islandii
Czy słyszał ktoś o rewolucji przeciwko bankowcom w Islandii - i to zakończonej sukcesem ? Jaka rewolucja - przeciwko ... komu ? Bankom ? O co chodzi ? No tak, znowu media zapomniały poinformać społeczeństwa o pierwszej zwycięskiej rewolucji na początku nowego tysiąclecia. Historia bez precedensu w dziejach zachodniej cywilizacji znowu nie znalazła uznania jako ciekawy medialnie temat.
A czy słyszał ktoś o społecznych buntach przeciwko dyktaturze na Białorusi ? Zapewne nie znajdziemy takiej osoby która by nic na ten temat nie wiedziała. Media trąbią o tym na wszystkie możliwe sposoby. Nie bawiąc się w ocenę reżimu Łukaszenki - uściślijmy - to niedobry kraj przede wszystki dlatego że nie ma tam zachodniego modelu demokracji.
Vikingowie w pułapce banków
Prywatne banki z Wielkiej Brytanii i Holandii zrobiły z Islandii bezpieczną wydawałoby się "melinę" z której dokonywano gigantycznych wirtualnych i bardzo często niezgodnych z prawem operacji finansowych. Banksterskie plany "uzdrowienia" gospodarki zakładały obarczenie Islandzkich rodzin długami 3.5 mld $ na 15 lat oprocentowanymi na 5.5 rocznie. Byliśmy świadkami przeogromnej presji dyplomatycznej przede wszystkim ze strony UK Holandii i instytucji EU oraz BŚ aby Islandia uznała i zaczęła spłacać długi zrobione de facto przez prywatne banki. Straszono zerwaniem kontaktów dyplomatycznych, więzi gospodarczych z EU itd. Dumny naród wikingów nie ugiął się. Wychodzi na ulice i żąda nowych wyborów i referendum.
Upokorzony ale mądry naród islandzki obalił swój socjalistyczny (!!!) rząd który pod dyktando światowej finansjery zamierzał doprowadzić do formalnego bankructwa i finnasowego zniewolenia swojego narodu. Model któremu się sprzeciwli Islandczycy jest aktualnie przerabiany w Grecji. Dumni potomkowie Spartan nie potrafią się zorganizować i w efekcie płacą za nie tylko swój dług.
Vikingowie wychodzą na ulice
Wściekły tłum dumnych i wolnych potomków Wikingów wychodzi na ulice. Pod naciskiem protestujących rząd Islandii poddaje się do dymisji. Manifestanci rządają dymisji lewicowego premiera Geira, rozpisania nowych wyborów, referendum i uchwalenia nowej Konstytucji. W lutym 2010 roku nowy prezydent Olafur Grimsson ogłasza referendum w którym ponad 93 % społeczeństwa opowiada się za nie spłacaniem długu prywatnych bankierów.
Mało tego, nowy rząd został zobligowany do wszczęcia śledztwa i ukarania winnych nadużyć bankowych. Wydano pierwsze nakazy aresztowania dokonujących nadużyć bankowców. Niestety "cwane lisy"zdążyły pouciekać z wyspy.
Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i społeczeństwo jednogłośnie w drodze referendum zadeklarowało niewypłacalność istniejącego długu stworzonego przez prywatne banki z UK i Holandii.
Mądry naród Islandzki nie dość, że zerwał niewidzialne kajdany finnasowej mafii, obronił swoją wolność, to jest tak mądry, że zobligował nowy parlament aby przy spisywaniu nowej konstytucji uwzględniono nauki z niedawno "przerobionej lekcji". W tym celu wybrano pozapartyjne specjalne ciało które z uwagi na swoją apolityczność ma zaprezentować takie rozwiązania do ustawy najwyższej które zapobiegną w przyszłości podobnym ekscesom bankierów. Zaiste mądry i wolny to naród i zasługuje na wielki szacunek.
Casus Islandii a Polska
A teraz pytanie do potomków wolnych i dumnych Sarmatów. W których mediach słyszeliśmy informacje o wydarzeniach z Islandii ? Ba, może były relacje na żywo a ja coś przegapiłem ? Przecież to epokowe wydarzenia burzące w pokojowy sposób dotychczasowy światowy system społeczno-gospodarczy !!
Czy świat może podążyć zwycięską i bezkrwawą islandzką rewolucją zrzucając pęty długu ? To bardzo trudne pytanie. Islandczycy pokazali całemu światu, że w sposób pokojowy i bezkrwawy można zwycięzko przeciwstawić się totalitarnemu systemowi.
Niestety nie jestem takim optymistą. Islandia zaskoczyła banksterów. To mały kraj położony na peryferiach Europy i o niezbyt strategicznym znaczeniu dla nowożytnej gospodarki. Wystarczyło zastosować blokadę informacyjną i mało kto wie o tym co się tam dzieje. Casus Islandii można raczej potraktować jako przykład do czego banksterzy po raz drugi nie zechcą doprowadzić. Dobrze się do tego przygotowują. Dzisiaj mamy podpisane już przez prezydenta Obamę "The National Defense Authorization Act", zaś polski premier wydał zgodę na podpisane ACTA zamykającej ostatnie pole wolności słowa - internet. Za chwilę podpisze to cała EU.
Dalsza wojna ze społeczeństwem powinna być więc wojną prowadzoną przez państwa pod hasłami wojny z terrorystami i przestępcami łamiącymi prawa autorskie. Nie wierzę, że nasi zachodni demokratyczni "przyjaciele z EU" pozwoliliby na podobne rozwiązania co w Islandii np. w Polsce. Jesteśmy zbyt ważnym i zasobnym krajem do zyskownych operacji zwanych "strzyżeniem baranów". Wyłom w tak dużym i ważnym kraju jak nasz stworzyłby naprawdę niebezpieczny precedens w całym "nowoczesnym" systemie europejskim. Poza tym nasze rządy za wszelką cenę starają się być prymusami tego chorego systemu. Naród islandzki miał wsparcie swoich rządzących którzy widząc potęgę tłumów i ich racje - ustąpili. U nas ostatni marsz niepodległości z 11 listopada pokazał, że władza choć zaskoczona skalą uczestników próbuje być przygotowana na rozwiązania siłowe. Zarówno za pomocą odpowiednich ku temu instytucji jak i propagandy dezinformacyjnej.
Niestety moja osobista konkluzja jest taka, że świat aby przejść do nowego systemu musi najpierw doszczętnie zniszczyć stary. W pełnym i historycznym tego słowa znaczeniu. Potrwać to powinno bardzo długie lata i powinno bardzo boleć.
Przykład Islandii powinien jednak uświadomić nam, że mimo wszystko w niektórych sytuacjach można pokojowo przeciwstawić się złemu systemowi i można zwyciężyć. Historia o tym epizodzie na pewno nie zapomni. Także my powinniśmy o tym pamiętać i przekazywać informacje tam gdzie tylko można aby uświadomić jak największą część społeczeństwa w jak bardzo "wolnym świecie" niezależnych informacji żyjemy. Nie miejmy złudzeń - jak mamy mieć prawdziwe informacje w mediach skoro banki są bezpośrednio lub pośrednio właścicielami największych na świecie mediów ? To po prostu niemożliwe.
G. Nowak
A czy słyszał ktoś o społecznych buntach przeciwko dyktaturze na Białorusi ? Zapewne nie znajdziemy takiej osoby która by nic na ten temat nie wiedziała. Media trąbią o tym na wszystkie możliwe sposoby. Nie bawiąc się w ocenę reżimu Łukaszenki - uściślijmy - to niedobry kraj przede wszystki dlatego że nie ma tam zachodniego modelu demokracji.
Vikingowie w pułapce banków
Prywatne banki z Wielkiej Brytanii i Holandii zrobiły z Islandii bezpieczną wydawałoby się "melinę" z której dokonywano gigantycznych wirtualnych i bardzo często niezgodnych z prawem operacji finansowych. Banksterskie plany "uzdrowienia" gospodarki zakładały obarczenie Islandzkich rodzin długami 3.5 mld $ na 15 lat oprocentowanymi na 5.5 rocznie. Byliśmy świadkami przeogromnej presji dyplomatycznej przede wszystkim ze strony UK Holandii i instytucji EU oraz BŚ aby Islandia uznała i zaczęła spłacać długi zrobione de facto przez prywatne banki. Straszono zerwaniem kontaktów dyplomatycznych, więzi gospodarczych z EU itd. Dumny naród wikingów nie ugiął się. Wychodzi na ulice i żąda nowych wyborów i referendum.
Upokorzony ale mądry naród islandzki obalił swój socjalistyczny (!!!) rząd który pod dyktando światowej finansjery zamierzał doprowadzić do formalnego bankructwa i finnasowego zniewolenia swojego narodu. Model któremu się sprzeciwli Islandczycy jest aktualnie przerabiany w Grecji. Dumni potomkowie Spartan nie potrafią się zorganizować i w efekcie płacą za nie tylko swój dług.
Vikingowie wychodzą na ulice
Wściekły tłum dumnych i wolnych potomków Wikingów wychodzi na ulice. Pod naciskiem protestujących rząd Islandii poddaje się do dymisji. Manifestanci rządają dymisji lewicowego premiera Geira, rozpisania nowych wyborów, referendum i uchwalenia nowej Konstytucji. W lutym 2010 roku nowy prezydent Olafur Grimsson ogłasza referendum w którym ponad 93 % społeczeństwa opowiada się za nie spłacaniem długu prywatnych bankierów.
Mało tego, nowy rząd został zobligowany do wszczęcia śledztwa i ukarania winnych nadużyć bankowych. Wydano pierwsze nakazy aresztowania dokonujących nadużyć bankowców. Niestety "cwane lisy"zdążyły pouciekać z wyspy.
Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i społeczeństwo jednogłośnie w drodze referendum zadeklarowało niewypłacalność istniejącego długu stworzonego przez prywatne banki z UK i Holandii.
Mądry naród Islandzki nie dość, że zerwał niewidzialne kajdany finnasowej mafii, obronił swoją wolność, to jest tak mądry, że zobligował nowy parlament aby przy spisywaniu nowej konstytucji uwzględniono nauki z niedawno "przerobionej lekcji". W tym celu wybrano pozapartyjne specjalne ciało które z uwagi na swoją apolityczność ma zaprezentować takie rozwiązania do ustawy najwyższej które zapobiegną w przyszłości podobnym ekscesom bankierów. Zaiste mądry i wolny to naród i zasługuje na wielki szacunek.
Casus Islandii a Polska
A teraz pytanie do potomków wolnych i dumnych Sarmatów. W których mediach słyszeliśmy informacje o wydarzeniach z Islandii ? Ba, może były relacje na żywo a ja coś przegapiłem ? Przecież to epokowe wydarzenia burzące w pokojowy sposób dotychczasowy światowy system społeczno-gospodarczy !!
Czy świat może podążyć zwycięską i bezkrwawą islandzką rewolucją zrzucając pęty długu ? To bardzo trudne pytanie. Islandczycy pokazali całemu światu, że w sposób pokojowy i bezkrwawy można zwycięzko przeciwstawić się totalitarnemu systemowi.
Niestety nie jestem takim optymistą. Islandia zaskoczyła banksterów. To mały kraj położony na peryferiach Europy i o niezbyt strategicznym znaczeniu dla nowożytnej gospodarki. Wystarczyło zastosować blokadę informacyjną i mało kto wie o tym co się tam dzieje. Casus Islandii można raczej potraktować jako przykład do czego banksterzy po raz drugi nie zechcą doprowadzić. Dobrze się do tego przygotowują. Dzisiaj mamy podpisane już przez prezydenta Obamę "The National Defense Authorization Act", zaś polski premier wydał zgodę na podpisane ACTA zamykającej ostatnie pole wolności słowa - internet. Za chwilę podpisze to cała EU.
Dalsza wojna ze społeczeństwem powinna być więc wojną prowadzoną przez państwa pod hasłami wojny z terrorystami i przestępcami łamiącymi prawa autorskie. Nie wierzę, że nasi zachodni demokratyczni "przyjaciele z EU" pozwoliliby na podobne rozwiązania co w Islandii np. w Polsce. Jesteśmy zbyt ważnym i zasobnym krajem do zyskownych operacji zwanych "strzyżeniem baranów". Wyłom w tak dużym i ważnym kraju jak nasz stworzyłby naprawdę niebezpieczny precedens w całym "nowoczesnym" systemie europejskim. Poza tym nasze rządy za wszelką cenę starają się być prymusami tego chorego systemu. Naród islandzki miał wsparcie swoich rządzących którzy widząc potęgę tłumów i ich racje - ustąpili. U nas ostatni marsz niepodległości z 11 listopada pokazał, że władza choć zaskoczona skalą uczestników próbuje być przygotowana na rozwiązania siłowe. Zarówno za pomocą odpowiednich ku temu instytucji jak i propagandy dezinformacyjnej.
Niestety moja osobista konkluzja jest taka, że świat aby przejść do nowego systemu musi najpierw doszczętnie zniszczyć stary. W pełnym i historycznym tego słowa znaczeniu. Potrwać to powinno bardzo długie lata i powinno bardzo boleć.
Przykład Islandii powinien jednak uświadomić nam, że mimo wszystko w niektórych sytuacjach można pokojowo przeciwstawić się złemu systemowi i można zwyciężyć. Historia o tym epizodzie na pewno nie zapomni. Także my powinniśmy o tym pamiętać i przekazywać informacje tam gdzie tylko można aby uświadomić jak największą część społeczeństwa w jak bardzo "wolnym świecie" niezależnych informacji żyjemy. Nie miejmy złudzeń - jak mamy mieć prawdziwe informacje w mediach skoro banki są bezpośrednio lub pośrednio właścicielami największych na świecie mediów ? To po prostu niemożliwe.
G. Nowak
Subskrybuj:
Posty (Atom)